Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Trudne początki..

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Trudne początki..   Wto Lut 23, 2016 9:33 pm

Czarne spodnie, wysokie skórzane kozaki sięgające kolan z klamrami nie koniecznie służącymi za ozdoby. Skórzany gruby pas na biodrach do którego miała przymocowane dwie katany, biała podkoszulka na ramiączka przez którą przebijał lekko czarny koronkowy stanik i narzucona luźno męska czarna koszula z podwiniętymi za łokcie rękawami. Na to wszystko miała czarny szczelny płaszcz z kapturem pod którym skrywała swe brązowe długie do pasa włosy. Spod krawędzi kaptura wystawały niebieskie ślepka jasno błyszczące, nieco zmrużone. Teraz bacznie obserwujące wielkie drewniane masywne drzwi tawerny. Otworzyła dłonią odzianą w skórzaną rękawicę bez palców i weszła do środka podchodząc do lady i siadając na jednym z taboretów. Poczekała cierpliwie aż podszedł do niej barman i z uśmieszkiem zajrzał zaciekawiony pod kaptur zderzając się z intensywnie niebieskimi ślepkami.
- ohooo.. panienka nie zabłądziła czasem ? - spytał z rozbawieniem w łosie opierając się na łokciach tak aby lepiej się jej przyjrzeć. Na co dziewczyna zsunęła kaptur i uśmiechnęła się bardzo łagodnie do typa wyjmując zza płaszcza poniszczony rysunek jakiegoś oprycha.
- szukam tego mężczyzny.. podobno się tu gdzieś kręci.. - na jej słowa i rysunek barman aż zbladł, krople potu zaczęły ściekać po jego czole.
- lepiej już idź.. takie dziewczynki jak ty nie powinny się mieszać w sprawy które cię nie dotyczą.. - warknął pokazując jej drzwi i miętoląc kawałek papieru rzucił nim prosto do kosza. Kątem oka spoglądając w jakimś kierunku na ułamek sekundy, co zaciekawiło ją i pomknęła wzrokiem za nim nadziewając się spojrzeniem na osobę której szukała. Uśmiech przeszedł w wąską linię i oczka błysnęły zaskoczone, może nutka zadowolenia się w nich pojawiła. Szukałą tego typa bo była na jego głowę nagroda, chodź nie za wysoka to jednak wystarczająca aby było ją stać na dalszą podróż i jakieś zakupy.
- dziękuję za pomoc.. - powiedziała zsuwając się z taboretu ale zamiast idąc w stronę wyjścia, ruszyła w kierunku swojego celu. Kiedy była obok niego z uśmiechem na ustach klepnęła jego ramię na tyle delikatnie aby spity rzezimieszek obrócił się w jej stronę i obdarował ją iście obleśnym, spaczonym uśmiechem nie wróżącym niczego dobrego.
- pójdziesz ze mną po dobroci czy mam już teraz ściąć ci tą pustą makówkę z ramion ? - spytała szczerząc się z zadowoleniem. Zapadła cisz jak makiem zasiał i nie koniecznie dlatego że typ pokręcił swoją głową na boki. Złapał za dłoń dziewczynę i wyszczerzył swe pożółkłe zębiska w jej stronę.
- panowie.. dziwkom w tych czasach się żarty wyostrzyły.. - parsknął z rozbawieniem i poderwał się z krzesła stając naprzeciwko niej, oblizał się i wlepił dość natarczywe spojrzenie w jej oczka.
- no.. to do rzeczy.. na kolana i ssij.. - warknął rozpinając powoli pasek u spodni. Seiyu zmrużyła ślepka i z zadowoleniem na twarzy obdarowała go niewinnym uśmieszkiem.
- tak jest szefie.. ! Ale najpierw... - powiedziała dość ochoczo wlepiając w niego spojrzenie i gdy ten tylko spojrzał przez ramię na kompanów alkoholowej imprezy aby się pochwalić sposobem wyrywania dziwek, nastolatka zaatakowała.
- tak to się robi w tych czasach.. dziwkę trzeba trzymać kru.. - urwał swą wypowiedź czując jak coś z impetem wbija się w jego splot zmuszając całą wyprostowaną sylwetkę do zgięcia się w pół niczym szwajcarski scyzoryk. Aż oparł się brodą na ramieniu napastniczki.
- ty mała.. kurwo.. - warknął czując jak nagle jej dłoń zaciska się przy jego szyi na materiale szmaty. Świat zawirował przed jego oczami kiedy został poderwany stopami z ziemi na której jeszcze przed chwilą stał twardo. Z impetem uderzył plecami o blat pobliskiego stołu. Miażdżąc szklanice i butelki pod swoimi plecami powodując że odłamki szkła powbijały się w jego ciało. Poza potężnym hukiem towarzyszącym temu, dało się słyszeć przewracające się krzesła w pobliżu.
- dałam wybór.. którego ty nie dawałeś niewinnym nastolatką.. gwałciłeś i maltretowałeś ciała niewiast.. na szczęście nagroda jest wyznaczona tylko na twoją głowę.. reszty więc nie potrzebuję.. - wyjaśniła z wrednym uśmieszkiem i spod płaszcza wyciągnęła ostrze jednej z dwóch katan.
- po.. pojebało cię.. ?! Nie możesz tego zrobić.. !!! - wywrzeszczał gdy uniosło się ostrze w powietrzu, chciał się podnieść ale ona złapała za jego długie kudły i szarpnęła w dół zmuszając na ponowne zderzenie z masywnym blatem stołu.
- o słodka ironio.. czy to nie były czasem słowa twoich ofiar.. ? - spytała z rozbawieniem i pociągnęła za jego łeb na tyle aby był wraz z szyją poza krawędzią stołu. Oczy zrobiły się większe gdy usłyszał ostatnie zdanie łowczyni a potem już tylko świst ciętego ostrzem jej katany powietrza kończące się odgłosem tryskającej krwi. Jednym ścięciem pozbawiła typa głowy. Wyjęła worek i wrzuciła ją do środka szczelnie zawiązując. Podeszłą do barmana i rzuciła mu małą sakiewkę.
- to za niepotrzebny syf.. - powiedziała z uśmiechem na ustach i wyszła ze speluny kierując się w sobie znaną stronę...

Na stole wylądował worek a po rozcięciu go ukazała się głowa zbira z listu gończego. Seiyu wyciągnęła rączkę w stronę strażnika.
- pisało żywy lub martwy.. moją zapłatę proszę.. - powiedziała czekając jakiś czas aż trzech facetów stojących za ladą dojdzie do siebie i w końcu dostała zapłatę. Przeliczyła złoto i schowała sakiewkę w bezpieczne miejsce, po czym wyszła z budynku i ruszyła przed siebie krążąc po ulicznym bazarze w poszukiwaniu informacji odnośnie swojego brata. Miała przy sobie zdjęcie oczywiście które pokazywała pytanych ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Wto Lut 23, 2016 10:45 pm

Na bazarku, obojętnie czy był to ranek, czy noc, tętniło życie. Ludzie wymieniali się nie tylko złotem i niestworzonymi historyjkami, ale też wartościowymi informacjami. O ile wiedziało gdzie ich szukać. Wiele przedmiotów, od kiczu po coś użytecznego jak europejska broń w postaci jednoręcznych mieczy wzmocnionych tarcz. Plotki o wygranej Piekła nad Elfami, porwaniu księżniczki, czy też brak kontroli nad diabłami, które szwendały się w tych czasach coraz częściej i stwarzały problemy. Dość znaczące. O jednym pewna kobieta, łowca głów, miała się dowiedzieć niebawem.
Szukanie człowieka z rysunkiem pewnego braciszka spełzło na niczym. Nikt nic nie widział, nikt o niczym nie wiedział. Każdy kolejny człowiek powielał schemat. Widocznie taka istotka przez jedno z miast Czterech Królestw tędy nie przechodziło. Zaraz jednak nie miała kogo pytać. Wszystkich ogarnęła panika. A było to spowodowane pewną dziewczyną, która weszła przez bramy na bazarek i zaczęła krzyczeć.
- Demony atakują nasze wsie! Zmiennokształtni! - poinformowała straże. Zmiennokształtni. Byli tutaj znani, w tejże krainie. Diabły mogące przekształcać dowolnie swe ciała. Jedna z bardziej niebezpiecznych kast. Zwodzący ludzi, mordujący ich prawie tak skutecznie, jak inkuby. Ze szczególną brutalnością i bezwzględnością. Silne, przekraczające nawet diabelne standardy wytrzymałości. Maszynki do zabijania, które nie potrzebowały magii. To właśnie sprawiało, że byli bardzo niebezpieczni. I wszyscy wiedzieli co to oznacza.
Cała formacja żołnierzy ruszyła. Trzydziestu rycerzy okutych w ciężką zbroje, z mieczami, weszli na konie. Ruszyli od razu w stronę wsi. Wszakże nie była ona oddalona zbyt daleko.

… Tym czasem na atakowanej wsi …

Budynki stały tak, jak stały. Było cichutko. Nikt nie krzyczał, nic nie mówił. Wyglądało tak, jakby ktoś opuścił wioskę w pośpiechu. Gdzieś na środku stał demon. Szara skóra, bez zbroi, jedynie w spodniach i kiepsko wykonanych, skórzanych butach ponad kostki, na pasy. Wysoki, muskularnej budowy. Każdy mięsień był apetycznie urzeźbiony. Długie włosy, aż do pośladków. Przystojny jak cholera. Wzrok przenikliwy. Oczyska szare, wwiercające się w duszę od pierwszego wejrzenia. Lekki uśmiech na ustach. Wyglądał tak, jakby napawał się krajobrazem. Zwyczajnie, bez zmartwień, jakby sądził, że nikt go nie zaatakuje.
Z domków, o ile ktoś miał dobry wzrok, wydobywała się krew. Nikt nie chciałby teraz wejść do tych pomieszczeń…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Wto Lut 23, 2016 11:02 pm

Każda pytana osoba albo wzruszała ramionami albo kręciła głową na boki nie pomagając w odnalezieniu starszego brata. A tak się starała trafić na jakiś trop. Już miała pytać jakiegoś dziadka, jednak przez bazar przedarł się krzyk kobiety podrywający z drewnianych krzesełek nawet najbardziej zardzewiałych staruszków łapiących za najcenniejsze przedmioty i centralnie biorących nogi za pas. Nadęła policzki niezadowolona z obrotu sytuacji i wypuściła powietrze z westchnięciem. Na ustach wymalował się iście zuchwały uśmieszek. Kątem oka dostrzegła opuszczone stoisko z bronią dystansową i uśmiechnęła się widząc długi łańcuch z ostrym, krótkim ostrzem na jednym z końców.
- i tak się miałam zaopatrzyć w coś podobnego.. - uśmiechnęła się i wzięła przedmiot, kładąc obok kilka srebrnych monet adekwatnych do ceny podanej na karteczce obok przedmiotu. Przewiesiła łańcuch przed bark i ruszyła za rycerzami w stronę zaatakowanej wsi. Za bramą z oddali widać było skupisko budynków, złapała za płaszcz jednego z mieszkańców i wskazała mu zbieraninę chałup.
- to ta zaatakowana przez zmiennokształtnych wioska ? - spytała i gdy typ pokiwał głową dla potwierdzenia, puściła go nagle i ruszyła biegiem w tamtą stronę. "Demony zmiennokształtne.. w końcu może się czegoś dowiem.." przeszło jej przez myśl i spięła wypoczęte mięśnie w celu przyspieszenia. W końcu jeszcze tego dnia nie trenowała, a to należało do jej dziennej rutyny. Trochę więcej czasu jej zajęło dotarcie na miejsce niż tym na koniach. Ale kiedy już dobiegła na miejsce jej zasłonięte niebieskimi soczewkami oczka uważnie się rozejrzały po okolicy wyszukując pierwszego celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Wto Lut 23, 2016 11:19 pm

Jej droga z miasta do wsi była w pewnym sensie krótka. Wystarczyło zaledwie kilka minut by dotrzeć szlakiem do pierwszych domostw. Niestety, te minuty były znaczące. Tylko tyle wystarczyło by doszło do niemałej tragedii.
Pierwsze co dało się odczuć, to swąd posoki. Jej przesyt. Ohydny zapach, który sprawiał, że nie jednemu żołądek wyszedłby na wierzch. Nieprzyjemny. Naprawdę wiele krwi musiało się przelać. A co gorsze, nie było jeszcze widać ani konnych, ani rycerzy. Wystarczyło jednak przejść przez małe wzgórze by dojrzeć to, co się stało. Wioskę, tak, piękną, dużą. Ze wspaniałymi polami uprawnymi. Naprawdę piękne miejsce. Szkoda tylko, że teraz udekorowane szkarłatem, rozerwanymi zwierzętami i posiekanymi ludźmi. Korpusy bez rąk i głów rzucone na dach. Głowy na pszenicę. Kawałki zbrój przerwanych wpół. Ułamane miecze. Tak wiele śmierci, że utworzyły się srogie, czerwone kałuże. Mogło to zapierać dech w piersiach. Przeraziłoby nie jednego. To, jak szybko i w jak skuteczny sposób demon poradził sobie z małą armią żołnierzy. Prawdopodobnie jeden, gdyż szary… właściwie ubabrany tak mocno w szkarłacie, że trudno było dostrzec jego prawdziwy kolor skóry. Trzymał on za szyję ostatniego z rycerzy. Na ustach miał perfidny, szeroki uśmieszek, lecz ukazywał tylko lekko swe kiełki. Spojrzenie psychopatyczne, zadowolone, pełne szczęścia. Wpatrywał się w ostatniego przetrwańca niczym w najbardziej smakowity kąsek. Zaciskał się swymi pazurami na jego szyi. Ogonem włóczył po ziemi. Widać, że tak wielką masakrę traktował jak nic szczególnie istotnego. Bardziej jak zabawę. Był odwrócony tyłem do drogi, skąd mogłaby przybyć Seiyushi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Wto Lut 23, 2016 11:32 pm

I owszem dech jej zaparło to co zobaczyła przed sobą. Obrazy karmazynu dekorującego ściany domostw,  zwłoki martwych żołnierzy i wieśniaków. Zacisnęła mocniej dłoń na łańcuchu. Ruszyła szybko, oddychając przez nos, który zmarszczył się u nasady ukazując na twarzy niezadowolenie nie tylko spowodowane swądem unoszącym się w powietrzu. Zaszarżowała wprost na niego, zdejmując uprzednio łańcuch, owijając go sobie wokół lewej dłoni, w prawej trzymała w 1/3 długości od nasady przy ostrzu. Biegła co sił w nogach widząc jak bestia trzyma szamoczącego się w powietrzu człowieka. Doskoczyła na odpowiednią odległości biorąc pod uwagę długość broni w jaką się przed chwilą zaopatrzyła i wypuściła ją celnie w jego stronę z zamiarem owinięcia się końcówki giętkiego metalu wokół szyi bestii stojącej przed nią na środku wioski. Niczym psa na smyczy, jeśli jej się uda to miała zamiar szarpnąć łańcuchem tak aby ten się napiął i pociągnął zmiennokształtnego odrobinę w jej stronę, albo chociaż wypuścił z łapska swoją ostatnią ofiarę. Na twarzy wymalowane determinacja i ani grama strachu w obliczu ogromnego bydlaka.
- Reksio zgubił obrożę i smycz z tego co widzę.. nie martw się.. mam dla ciebie ładny substytut.. ! - warknęła na głos wbijając w jego postać swoje zabarwione na niebiesko ślepia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Wto Lut 23, 2016 11:53 pm

Demon czuł ją o wiele wcześniej niż mogła sobie zdawać z tego sprawę. Powiódł aż wzrokiem w bok. Jednakże nie widział jej. Musiałby odwrócić swoją głowę, by móc ją ujrzeć. Uśmiech rozszerzył się o kilka przerażających milimetrów. Oczyska otworzyły nieco szerzej, bardziej psychopatycznie. Z jej jednak perspektywy mogło to wyglądać, jakby nie słyszał dziewczyny. Choć słuch przy jego elfich uszach powinien mieć niezwykle czuły. Aż dziw, że nie odwrócił się w jej stronę wraz z tak głośnym biegiem. Na domiar złego, atak przeszedł tak pomyślnie, jak tego chciała. A przynajmniej samo owinięcie się wokół jego szyi. Coś było nie tak.
Szarpnięcie się na nic się zdało. Fakt faktem, zrobił krok w tył, lecz zaraz mogła poczuć jak wraz z dobraniem idealnej do przytrzymania pozycji, ani mogła pociągnąć go dalej. Niczym stalowy kołek wbity w potężny mur, mogła być pewna, że z aktualną siłą, nie przesunie go już o centymetr dalej. Coś było raczej nie tak.
Rozszedł się ohydny dźwięk miażdżonej papki i kości. Po chwili ciało rycerza opadło na ziemie, bez życia.
- Bzyczysz jak mucha… więc i tak Ciebie potraktuje… - mówiąc to, odwrócił głowę na boczek. Tak, by spojrzeć na nią. Mogła to zobaczyć. Coś, co zapierało większy dech w piersiach niż ta cała masakra. Oczy diabelstwa, prawdziwe, budzące aurę przerażenia, strachu. Widać w nim było niezaspokojoną żądzę krwi, a co jeszcze gorsza, rozbawienie i szczyptę zadowolenia. Bawił się śmiercią tych wszystkich ludzi. To było pewne i aż mdliło o ile ktoś chciał o tym myśleć. Przeszywające, wwiercające się w duszę. Na domiar złego, wzrok ten wyrażał chęć dalszej zabawy. Zupełnie inny niż jakiegokolwiek innego diabelstwa. Zdawać się mógł być tak niewinny jak oczyska dzieciaka, bawiącego się laleczkami. A to jeszcze bardziej podwyższało anormalność tego osobnika.
Wtem złapał swym ogonem łańcuch. Dość szybko. Chwile później pociągnął ku sobie z tak intensywną siłą, którą mógłby przerzucić samego konia z kilkoma rycerzami na grzbiecie. I o ile nie wyrwało jej ręki lub nie wypuściła przedmiotu, mogła być pewna że zaliczy silne zderzenie z jego umięśnionymi plecami. Taki miał cel. Chciał zmiażdżyć Seiyushi swym ciałem. Jak muchę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 12:17 am

Udało się chodź stawiała na unik. Zmarszczyła brwi niezadowolona z jego postawy. Odgłos miażdżącego ciała i chluśnięcie szkarłatu z ciała rycerza wprost na twarz demona sprawiło że jedynie bardziej zacisnęła dłonie na łańcuchu. "Wielka góra mięśni.. jasna cholera tego jeszcze nie było w scenariuszu.. do tego ma ogon więc muszę bardziej uważać.." przeszło jej przez myśl gdy ten stawił opór swoim cielskiem, po jego słowach już wiedziała czemu pozwolił się zaatakować.
- arogancki dupek.. - szepnęła pod nosem i uśmiechnęła sie bezczelnie na jego wyraz twarzy. Chodź poczuła jak przeszywa ją wzrokiem i zapewne nie jeden robiłby pod siebie ale nie ona. Stoicki spokój w obliczu zagrożenia i uroczy uśmieszek na twarzy mogłyby sugerować że sceneria jaka się przed nią malowała pomogła jej postradać wszelkie zmysły. Widziała jak ten złapał ogonem za łańcuch.
- cholera.. - szepnęła gdy szybko rozluźniła mięśnie pozwalając się tym samym szarpnąć niczym marionetkę na sznurkach. Głupia nie była, wiedziała że demony są o wiele silniejsze od ludzi. Nie mogła wypuścić broni z obu dłoni, w końcu końcówka była owinięta wokół jednej z nich. Nie miała zamiaru tracić kończyn do których była bardzo przywiązana. Leciała z ogromną prędkością na jego plecy, dostrzegając w tym okazję na celny atak. Wolną dłonią złapała za rękojeść katany i szybko ją wyciągnęła. Tuż przy celu obróciła swoje ciało, podciągając kolanka do klatki piersiowej aby wylądować stopami na jego umięśnionych plecach amortyzując upadek w ten sposób. I na nieszczęście bestii ostrze katany było wymierzone w obiekt do którego się zbliżało z zastraszającą siłą. Czy przebije cielsko zwierzyny i zrani je w jakimś stopniu ? Z pewnością go to nie zabije, nie była podczas lotu wymierzyć w jakiś witalny organ jak serce czy płuca. Ale jeśli sie zatrzyma na jego plecach z wbitą kataną to od razu przekręci ją nadal wbitą w ciało i wyciągnie za pomocą odskoku. Z zamiarem salda w powietrzu będzie chciała wylądować z gracją na ziemi, co zapewne jej nie wyjdzie. W końcu w koło było pełno krwi i ziemia była błotnista, śliska a nawet mogła ograniczać ruchy. Zobaczymy co się uda a co nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 12:34 am

Ostrze wbiło się w jego łopatkę, nieco nad. Przeszła przez mięśnie, lecz o dziwo nie na wylot. Nawet tak wielka siła, z jaką została wystrzelona nie była w stanie przeszyć skurczybyka. Nieco szarawej krwi wydostało się z jego ciała, lecz na tym się zakończyło. Demon nawet nie wydał z siebie odgłosu bólu. Zero reakcji wskazującej na to, że został zraniony. Nic, zupełnie. Niczym lekkie pacnięcie. Jego mięśnie się napięły na plecach. Mocno. Aż trysnęło szarą krwią wprost na dziewczynę. A ta, chcąc wyciągnąć miecz, niestety, nie była w stanie. Utkwił on w bestii tak cholernie mocno, że wydostanie go spod stalowych "szczypiec" było w tej chwili naprawdę niemożliwe. Mimo ostrości katany, przekręcenie jej również graniczyło z cudem. Demon powiódł kątem oka na jej oczyska i prychnął perfidnie lekkim śmiechem, dając jej możliwość odejścia kawałek od niego, lecz bez tegoż oręża.
- Już? To wszystko? - skomentował z rozbawieniem. Odwrócił on się leniwie w jej stronę. Ogonem obwiązał się wokół rękojeści jej miecza i wyciągnął ze swego ciała. Nie ukazał przy tym ani grama bólu. Jakby nic się nie stało. Coś naprawdę było nie tak w nim. Demony nie należały do aż tak silnych istot. Nawet zmiennokształtni. To była zupełnie inna liga. Tego mogła być pewna.
Podrzucił miecz w ogonie, po czym objął go mocniej i powolutku przyszykował się do rzutu. Widać, że bawił się nią. Zbyt szeroki uśmieszek. Nie bał się zostać zraniony. Dawał nawet jej takie możliwości. Wtem powiódł wzrokiem na ogon.
- Oh, to Twoje, mucho, co nie? - cisnął w nią mieczem z taką wielką siłą, niczym kula wprost z armaty. Podrasowana. W stronę jej nogi. Jeżeli otrzyma tak potężnym atakiem, Anioł niech trzyma ją w niebiosach i opiece…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 12:54 am

Nie udało jej się wyciągnąć Katany z jego ciała więc po prostu się wybiła i wylądowała w kałuży krwi. Podłoże do solidnego nie należało więc sie dodatkowo przewróciła lądując w brei z sykiem. Otarła twarz ze szkarłatu i szarości jego własnej krwi jaką byłą umazana. Odwinęła łańcuch z ręki rzucając go obok siebie.
- stul pysk Azor.. ! Jeszcze z tobą nie skończyłam.. - warknęła ukazując perlisty uśmiech. Widząc jak ten obraca katanę w ogonie tak jakby szykował się do rzutu, zagryzła dolną wargę i dosłownie w ostatniej chwili siedząc w kałuży krwi ruszyła kolanem w bok. Syknęła z bólu gdy ostre jak brzytwa ostrze rozcięło jej udo od wewnętrznej strony. Zagryzła aż dolną wargę do krwi i zacisnęła mocniej oczka. Spojrzała na wbitą między jej udami katanę. Złapała za jej rękojeść i zaczęła dzięki niej się podnosić. Dłonią sięgnęła do krawędzi płaszcza przy szyi i odpięła go rzucając na ziemię. Z szyi zdjęła czarną apaszkę i sięgnęła nią do rozciętego miejsca na udzie uwijając mocno w tamtym miejscu materiałem i ściskając mocno aby zatamować prowizorycznie krwotok. Złapała za katanę wbitą mocno w błoto i gwałtownie ją wyciągnęła. Otarła ostrze o zewnętrzną stronę spodni zdrowego uda. Po czym lewą dłonią złapała za rękojeść drugiej katany przymocowanej nadal przy pasie. Obróciła ostrza w dłoniach widać było z miejsca że żadna z dłoni nie jest słabsza ani gorzej wyćwiczona.
- zabawa się dopiero zaczęła.. jeśli myślisz że to koniec to jesteś w błędzie.. - powiedziała z zadowoleniem w głosie.
- jak na 'muchę' to cię ładnie dźgnęłam.. co nie Azor ? - spytała z rozbawieniem w głosie robiąc powolne kroki w jego stronę uważnie przy tym obserwując także ogon napastnika. "To będzie pierwsze co mu urżnę.." syknęła w myślach z rozbawieniem. Poruszała się w miarę spokojnie, zaciskając szczękę żeby nie syczeć z bólu, udo paliło żywym ogniem i wiedziała że szansa na infekcję rośnie z każdą chwilą zwłoki. Musiała teraz wejść w defensywę jeśli chciała mieć jakieś szanse na zwycięstwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 1:09 am

Na swoją nową ksywę aż wybuchł śmiechem. Autentycznie. Po prostu omal się nie zadławił swoją śliną przy swym rozbawieniu. To dało jej szanse na opatrzenie rany, gdyż raczej demon nie specjalnie chętny był do patrzenia i czekania. Przynajmniej większość by nie była. Jeszcze przez drobny czas nie mógł powrócić do normalności. Uchachany jak nigdy, objął swymi pazurami brzuch. Mięśnie aż zacisnęły się na jego ciele. Jednakże krew tym razem nie trysnęła z jego pleców. Naprawdę śmiał się długo, do rozpuku. Dopiero jej ostatnie zdanko sprawiło, że powrócił do rzeczywistości. Wbił w nią swój wzrok, przeszywający, pełen żądzy krwi i chęci zabawy. Oblizał aż lubieżnie swe ciemno-szare usta swym długim jęzorem.
- Jak ja uwielbiam śmiertelników. Czujesz rozpierającą dumę w klatce piersiowej przez to, że wbiłaś mi miecz w plecy? Oh, doprawdy, mucho? Popatrz na nich… - powiódł wzrokiem na jedno truchło. - Popatrz… oni też kierowali się swą dumą! Dumą i honorem! Proszę, spójrz na nich! - zaśmiał się lekko. Złapał truchło za nogę ogonem i pociągnął do swych rąk. Objął ciało u kostki. - Z bliska! Zobacz, jacy są zabawni! - wtem rzucił nim w nią. Otworzył przy tym szerzej oczy, bardziej psychopatycznie. Uśmiech urósł, stając się jeszcze szerszy. Siła w jego rękach była stanowczo zwiększona niż w przypadku ogona. Był kurewsko silny. Nadludzko, ponad pojęciem demonów. A na domiar złego, ewidentnie zdawał sobie z tego sprawę. Ciało obracało się niczym shuriken, ku niej. Uderzenie tak rozpędzonym ciałem z pewnością ogłuszyłoby człowieka, jak nie zabiło. W dalszej mierze bawił się nią, nie traktując tego pola walki poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 1:23 am

Wpatrywała się w niego kompletnie olewając jak się śmiał z jej słów. Słuchała każdego jego słowa i na jego wypowiedź pokiwała jedynie głową na boki.
- duma i honor.. chrzanić to.. - skomentowała spoglądając na porozrzucane po okolicy zwłoki. Dopiero kiedy podniósł korpus jakiegoś człowieka zacisnęła mocniej dłonie na katanie. Ostrze w jej dłoni rozbłysło od zmiany położenia. Pozwalając promieniom słonecznym na odbicie się od kawałku metalu i gdy rzucił w nią umarlakiem, ona jedynie zmieniła pozycję ciała i jednym zamaszystym ruchem ostrza rozcięła lecący w nią ochłap mięsa. Jak na młodą dziewczynę to nie był to codzienny widok. Powoli uniosła główkę na niego i niebieskie ślepia rozbłysły. Gdy zwłoki opadły po obu jej stronach zderzając się z kałużą krwi ona ruszyła na niego. Korpus nisko osadzony, wszystkie mięśnie spięte. Zygzakiem żeby utrudnić mu wyliczenie trajektorię jej szarży. Na ostatnim odcinku wyskoczyła ze swymi ostrzami prosto na niego..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 1:37 am

Determinacja dziewczyny jeszcze bardziej roześmiała demona. Patrzył i nie mógł wierzył wręcz. Był rozbawiony naprawdę jak nigdy dotąd.
- Ta determinacja… Jest jedną z najzabawniejszych rzeczy jakie dotąd widziałem. Uwielbiam ją! Jest kurewsko wspaniała! Kocham jak ludziom śpieszno do grobów! - powiedział głośno z wielkim zadowoleniem. Nie zmieniał swej pozycji. Nawet nie rzucał już innymi rzeczami w nią. Po prostu stał, patrzył, nic ponad to. Czekał znów na jej atak. Kolejna zabawa. Wtem wyskoczyła, z dwoma ostrzami. Dopiero teraz mogła zdać sobie sprawę z tego jak mocno ten atak był spieprzony. Kąciki ust uniosły się aż wyżej u diabła, a spojrzenie nabrało dziwnego, tajemniczego rozbawienia.
- O tym właśnie mówiłem… - dodał swym bardzo mrocznym, niskim tonem, obserwując nadlatujące miecze. Dla człowieka może i było to coś niezwykle szybkiego. Niestety, dla diabła dziewczyna poruszała się raczej wolno. Wziął on krok w tył. Napiął swe mięśnie. Przysunął lewą dłoń do swego boku, przygotowując się na atak. I gdy tylko miecze leciały po to, by go tknąć, on przechylił swe ciało w dół. Oddalił się od ostrzy. Wtem wystrzelił. Przemieścił swe ciało o jeden krok w przód. Nabrał na prędkości. Wykonał uderzenie pięścią w strone jej brzucha, podczas gdy ta była jeszcze w locie. Dodał ruch rotacyjny do nadgarstka, by wzmocnić pieprznięcie. Może spróbować się ochronić swymi ostrzami, lecz było pewne. Ten atak poczuje, o ile nie umie się wyteleportować z tak beznadziejnej pozycji, jak niemożność lawirowania swym ciałem podczas lotu. Demon o dziwo nie wdał w to tak wiele siły, by ją zamordować. Jedynie tyle, by uszkodzić ewentualnie narządy wewnętrzne lub odbić kilkanaście metrów od siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 2:12 am

Oczy podczas ataku na niego aż jej się szerzej rozwarły gdy zrobił błyskawiczny unik przed wyprowadzonym cięciem na tors. Mało tego na uniku się nie skończyło bo od razy wyprowadził celny atak. W ostatniej chwili spięła mięśnie brzucha żeby jakoś zniwelować atak. Człowiek by jej nie zadał tyle bólu co właśnie uczynił ten demon. Aż dreszcz przeszedł jej całe ciało, zgięło ją w pół niemalże od razu a z kącika ust popłynęła stróżka krwi. Czując metaliczny posmak w ustach aż się skrzywiła. Katany wypadły z obu dłoni a jej ciało niczym marionetka bez sznurków poleciała w tył uderzając o rozmiękczoną od krwi ludzi ziemię tarzając się w niej aż plecami trzepnęła o ścianę domostwa. Z głuchym hukiem i głośniejszym jękiem bólu osunęła się w dół prosto w kałużę. Czuła jak w głowie jej dudni, jakby ktoś systematycznie młotem napieprzał jej po skroniach. Próbowała się nawet podnieść ale mięśnie odmówiły posłuszeństwa pozwalając na nowo wylądować w brei szkarłatu.
- to.. aahhh... nie.. koniec.. khh.. - wysyczała nie dając za wygraną. Chodź całe ciało było obolałe i naprawdę walczyła ze swoim ciałem aby się nie porzygać przed nim. Dłoń zacisnęła się na papkowatej ziemi, powoli podnosząc korpus w górę.

"Patrzyła jak ojciec ostrzył broń nucąc coś jakąś wesołą melodię. Podbiegła wtulając się w jego nogę mocno i ze łzami w oczkach spojrzała na zaskoczonego jej smutkiem ojca.
- Kiro mówi.. że najgorsze są demony.. czy to prawda.. ? Walczyłeś kiedyś z demonem tatusiu ? - spytała wpatrując się w niego oczekując jakiejś odpowiedzi.
- kilka razy.. to bestie bez serca i bez duszy.. liczy się dla nich tylko przelewanie krwi śmiertelników.. dlatego jak jakiegoś zobaczysz.. uciekaj.. demony są gorsze od zwierząt.. to istne bestie.. - głos ojca chodź sprzed wielu lat to nadal brzmiał tak realnie jak nigdy."

Wzrok miała zamazany i wpatrywała się teraz w swego oprawcę z oddali.
- demony.. to bestie bez serca i duszy.. gorsze od zwierząt.. - wyszeptała ale biorąc pod uwagę zdolności przeciwnika, to z pewnością by to usłyszał. Parsknęła śmiechem krztusząc się własna krwią przy tym. Splunęła w bok i otarła wierzchem dłoni wargi z karmazynu.
- to bzdura.. cholerne bujdy.. między nim a mną nie ma różnicy.. żadnej.. żadnej różnicy.. krwawi tak samo jak ja.. nawet jeśli tego nie pokaże.. to czuje ból.. musi czuć.. - kontynuowała wypowiedź bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego. Jedno oczko mimowolnie łzawiło, dość obficie zmuszając ją do zamknięcia powieki.
- zabija innych.. ale kto w tych czasach.. nie ma rąk splamionych.. krwią.. - dodała jeszcze, podpierając się rękami o ścianę dyszała bardzo ciężko. Zachwiała się na nogach, obraz jej się rozmazywał ale zaczęła iść w jego stronę. Wyjęła z cholewy kozaka ostrze sztyletu.
- tylko ty.. i ja.. to że jestem człowiekiem.. nie znaczy że jestem od ciebie gorsza.. jesteśmy na równi.. ty też możesz umrzeć.. przed śmiercią nie ucieknie nikt.. możesz być najsilniejszy ze wszystkich.. ale tak samo jak innych.. Ciebie też prędzej czy później trafi szlag Azor.. - warknęła zatrzymując się w połowie drogi. Padła na jedno kolano z trudem utrzymując przytomność. Straciła już trochę krwi z uda, zaliczyła porządny cios i zapewne doznała kilka śmiertelnych obrażeń od wewnątrz. Ale nadal utrzymywała zawartość żołądka, pokręciła głową na boki i zaczęła trzeć łzawiące oczko.
- cholera.. niech to jasny szlag.. - warknęła otwierając zapłakane ślepko i przecierając palcem po nim zsunęła niebieski plastik teraz już powoli się podnosząc. "Jedno cięcie.. tylko jedno cięcie.." przeszło jej przez myśl gdy podniosła się do chwiejnego pionu i spojrzała na niego jedno oko intensywnie niebieskie, drugie złote i ta determinacja. Nie odpuści, mógł być tego pewien. Ruszyła na niego ze swym sztyletem, biegła powoli ale jednak przed siebie, zaciskając szczękę musiała wytrzymać. Choćby miała paść po tym jednym ataku, zamierzała walczyć do końca. Gotowa wyprowadzić cięcie na dowolną część jego ciała, ostrze było nasączone specjalną substancją powodującą natychmiastowy paraliż mięśni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 2:45 am

Odbiła się od jego pięści niczym piłeczka od paletki. Nic więcej dla niego nie znaczyła. W obliczu siły demona była faktycznie muchą. Stał dalej we swej pozycji i patrzył na zmagania dziewczyny, jak i słuchał tego, cóżże mamrotała pod nosem. Dalej z uśmiechem, lecz ten powoli przeradzał się w coś mniej przyjemnego. Nie był tak radosny jak kilka chwil temu. Spojrzenie również. Więcej w nim było teraz żądzy krwi i rozczarowania niż rozbawienia.
- A myślałem że będę się dobrze bawić… Jednak pozostawianie was przy życiu dłużej, niż na półtora minuty było cholernie kiepskim pomysłem. Zaczynacie biaaadolić, pieprzyć od rzeczy… Irytująca mucha… - powiedział swym przyjemnym dla ucha, niskim głosem, wplatając przy tym pazurki we włosy. Przeczesał swoją czuprynę, czekając w dalszej mierze na istotkę i jej dalsze plany.
- Pozwól, że naprostuje… - tu wyszczerzył swe kły w arcydiabelnie psychopatyczny sposób. Otworzył szerzej oczyska. Napiął mięśnie. Pojawiło się w nim dziwne zadowolenie. Już nie traktował jej jak fajnej zabawki. Widać było, że chce ją po prostu zamordować, rozszarpać jak psa. - Między nami jest kurewsko wielka przepaść. Nigdy nie będziemy na równi! To wasza rozpustność, chciwość, nieczystość, nieumiarkowanie, nienawiść, pycha i inne takie dają nam siłę! A to jak wiele jest tego w waszych sercach sprawia, że jesteśmy po prostu, kurwa, nieśmiertelni! - powiedział dumnie i zrobił krok ku niej. Machnął ogonem w dość losowy sposób, zgniatając tym samym jakąś osobę. Kierował się ku Łowczyni. Z ewidentnym zamiarem zabicia jej. Wykończenia. - Oh… - nagle się zatrzymał. Spojrzenie zmieniło się. Przenikliwe, tajemnicze. Nie wskazujące na coś dobrego. - Czujesz dumę z powodu bycia człowiekiem i tego, że walczysz z bestią bez serca i duszy, co? Widzę to… jestem tego pewny… I wiesz, że umrzesz… Trzymasz się ostatkiem sił… Twoja ludzka głupota nie zna granic, a inni o zdrowym zmyśle, odrzuciliby miecz i uciekli. Lubię tę żałosną determinacje. Oj tak, kocham ją! Uwielbiam! I wiesz co zrobię?! Nie pozwolę Tobie umrzeć! Nie umrzesz z mieczem w ręce, Akaruso! Zabije wpierw Twojego ducha, a potem wykończę Twe ciało! - wtem ruszył swym ogonem. W tym stanie raczej nie była zdolna do ataku. Mogła chcieć, spróbować, ale za wiele oczekiwała. Co gorsza, nie znała jego możliwości. Atak tego typu nie mógłby się udać. Nie dlatego, że nie trafiłaby, a dlatego, że demon ten posiadał całkowitą kontrolę nad swym ciałem. Przegrała w momencie zjawienia się na pole bitwy.
Ogon był nastawiony na to, by obwiązać się wokół jej nadgarstka. Mocno, tak by nie mogła użyć sztyletu w niebezpieczny sposób. Podniósł ją jeszcze do góry. Przysunął ciało doń i jeżeli ta nie zrobiła niczego innego, siepnął ją lekko w splot słoneczny.
- Tak właściwie… Myślałaś że nie wyczuje trucizny na tym sztylecie? - wtem znów uderzył ją lekko w splot słoneczny. I kolejny raz. Jeszcze jeden. Nie przerywał lekkich rąbnięć, chcąc sprawić, by wreszcie odeszła na parę chwil myślami z świata rzeczywistego do swych baśni. Miał wielkie plany co do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 3:27 am

Nie podobało jej się to tak to wszystko wyglądało ale przynajmniej sprawiła jedno. Z rozbawienia przeciągnęła go na stan wkurwienia. To był już jakiś sukces, bo przynajmniej oznaczało to że nie lekceważy jej już aż tak bardzo.
- zapraszam do ostatniego tańca.. - mruknęła widząc jak ten zrobił zaczął iść w jej stronę. Kiedy się jednak zatrzymał i wlepił swoje przenikliwe spojrzenie w nią aż się uśmiechnęła wrednie. Zwłaszcza że zaczął mówić, wsłuchiwała się w każde jego słowo. W chwili gdy powiedział że jej nie pozwoli umrzeć aż oczy jej się zrobiły większe. Kolejne zdanie już było potwierdzeniem tego że doskonale wiedział z kim miał do czynienia. W końcu jej klan nie tylko likwidował oprychów ludzkiego pochodzenia. Było dużo zleceń na panoszące się po świecie demony które uwolniły się spod panowania swych panów. Skrzywiła się na jego groźbę i zacisnęła dłoń mocno na sztylecie.
- nie schlebiaj sobie Azor.. możesz się nade mną znęcać a i tak mnie nie złamiesz.. właśnie dlatego.. że jestem.. Akarusa.. - warknęła z aroganckim uśmieszkiem malującym się na ustach. Świst w powietrzu ogonka sprawił że przeniosła na niego spojrzenie. Był giętki i trudno było przewidzieć jego trajektorię lotu, mało tego capnął ją za nadgarstek i zacisnął się na nim cholernie mocno nie pozwalając się uwolnić.
- co do twojej obietnicy.. chrzań się Azor.. i tak zaraz zdechnę z powodu utraty krwi.. i wewnętrznych obrażeń.. które.. khee.. khee.. sam mi zadałeś.. - wymamrotała z bezczelnym uśmieszkiem malującym się na jej ustach. Z kącika ust popłynęła krew sugerując że nie blefowała. Nie będzie po jego myśli tego mogła być pewna. Z chwilą gdy ją podniósł i przysunął jej zmaltretowane ledwo, żywe zwłoki puściła sztylet nadal trzymany w ręce na której się owijał ogonkiem. W locie machnęła dłonią i złapała sztylet nim ten zdołał upaść łapiąc w ostatniej chwili w palce wolnej ręki. Już miała poprawić chwyt na broni gdy poczuła jak ten trzepnął ją w splot na tyle mocno aby wypuściła mimowolnie, ledwo trzymany oręż. Syknęła z bólu zamykając oczka i wzięła głębszy wdech po chwili ze świstem. Co wskazywało na problem z oddychaniem.
- tak między nami.. świetnie.. się bawiłam.. Azorku.. - wydyszała z trudem i zakasłała krwią powoli otwierając oba oczka. Złote przeszywało go teraz na wylot, bezczelne spojrzenie, wredny i pozbawiony strachu uśmieszek zwieńczył jej zakrwawione usta. Obraz przed oczami zaczął się rozmazywać, gdy znowu jebnął ją w splot zmuszając już do jęknięcia z bólu. Oczy się szerzej rozwarły i po chwili siły ją opuściły całkowicie. Straciła przytomność zupełnie taki jak tego chciał, ale jeszcze chwila i z objęć morfeusza trafi prosto w ramiona ponurego żniwiarza. Z uda obficie krwawiła, zapewne poprzez spinanie mięśni rana się bardziej pogłębiła. Kilka żeber miała stłuczonych, może dwa żeberka pęknięte i bóg jeden wie co jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 10:42 am

Nie miał niestety możliwości skontaktowania się teraz z nią. Przyprawił ją o brak przytomności, a chętnie by coś dopowiedział. Pomachał jej ciałem we swym ogonie, obserwując rany. Jego wzrok nabrał na dziwnym spokoju. Przymknął aż oczy i westchnął, z wielkim rozczarowaniem.
- Mówisz, że nic nie trwa wiecznie… I że jesteśmy równi, więc złamie Cię, mucho. Dałaś mi zbyt mało zabawy bym się świetnie bawił - wtem przerzucił jej truchło przez swoje ramię. Ziewnął przeciągle, jakby był zaspany. Poprawił i ułożył jedną z dłoni na jej plecach. - Diabelna technika… spętanie duszy do ciała - powiedział znudzony. Jego pazurki zaświeciły się szkarłatem. Delikatnie wbił się w jej plecy, na których po paru chwilach wypalił się czerwony znak uroborosa. Węża zjadające swój własny ogon przez wieczność, osadzony w środek pentagramu. - Twa dusza nie wyjdzie z ciała. Będziesz póki co nieprzytomna… Uleczę Cię - i tu lekko zaśmiał się pod nosem. - O tak… Czeka nas wieeeeele zabawy… Pokaże Tobie równość! Odwzajemnisz pełnie tej zabawy! - krzyknął z powodu rosnącego podekscytowania. Wyobraźnie miał wielką. Po tym wytworzył skrzydła wyglądem przypominające nietoperze i wybił się z ziemi, wzlatując na niebo. Poleciał w sobie znanym kierunku.

… Następny dzień, ranek …

Ból w jej ciele zniknął. Jakikolwiek był spowodowany bitwą, przepadł. Mogła jedynie poczuć, że leży na czymś twardym i niezwykle zimnym. Skały lub coś podobnego. Do uszów dziewczyny mógł dotrzeć i dźwięk małego strumyka wodnego. O jeżeli otworzyła oczy, wreszcie mogła ogarnąć gdzież się znajduje i która jest godzina.
Była w jaskini. Dość wilgotna, średniej wielkości. Wyjście z niej prowadziło na przepiękną polane, która zewsząd była otoczona lasem, a po stronie jaskini, górami. Wypływam stamtąd jakiś strumień wody. Zielono, przepięknie, życie natury tętniło. Jedynym mankamentem był demon, który leżał przy niej. Ogon leżał na jej boku, a sam diabeł spał. Nie przejmował się jak widać zagrożeniem ze strony Seiyushi. I trzeba było przyznać, że teraz jak na czorta, to miał całkiem miły, niewinny wyraz twarzy. Spokojny, nie przejmujący się wojenkami. Jakby tak spojrzeć głębiej, to i gdyby nie fakt jego masakry, można by było go wziąć za dość przyjaznego osobnika. Poza tym, jego ciało uległo nieco zmianie. Pazury stały się mniej ostre, ogon ciut zmalał. Nie miał skrzydeł. Choć dalej towarzyszyły mu apetyczne mięśnie. Na dodatek, dziewczyna miała swe miecze w pochwach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 11:21 am

Poruszyła się nieznacznie czując chłód od spodu aż dreszcze przeszły po jej ciele. Odgłos strumyka doszedł jej uszek aż poczuła wzmożone pragnienie. Powoli zaczęła otwierać ślepka, obraz był mało klarowny. Półmrok i w oddali jasność przy wejściu do jaskini. Gdzieniegdzie kapały kropelki wody dodając klimatu jaskini, zamrugała powiekami. Powoli zaczęła się podnosić z na przedramieniu a drugą dłonią przetarła zaspane oczka. Dopiero teraz obraz przed nią się wyklarował i dostrzegła Demona przed sobą. Oczy zrobiły się wielkie do granic możliwości a usta się rozdziawiły z niedowierzania. Chwilę się tak w niego wpatrywała, potrząsnęła głową i zamknęła oczy aby po chwili je otworzyć i nadal zobaczyć ten sam obraz. Poruszyła się delikatnie i napięła wszystkie mięśnie teraz zdając sobie sprawę z tego że nie czuje żadnego bólu.
- jebany... - wyszeptała czując się dość niezręcznie w tej chwili. Postanowiła się podnieść bardziej i poczuła jak coś się ociera o jej bok, zerknęła kątem oka na jego ogon.
- ahh.. - westchnęła tym bardziej zaskoczona. Sięgnęła powoli ręką do tej części ciała, która leżała na jej ciele jakby ją obejmując. Brew jej aż drgnęła "Nie wierzę.. co on sobie wyobraża.. do jasnej cholery że może mnie tak bezkarnie macać jak śpię.. ?!" przeszło jej przez myśl gdy wolna dłoń zacisnęła się w pięść okazując zirytowanie. Przekręciła się bardziej i aż syknęła czując jak coś twardego się jej wbija w drugie bioderko. Przyłożyła tam dłoń i czując znajome przedmioty odsłoniła poły płaszcza widząc kontem oka rękojeści obu katan. Wbiła intensywne dwukolorowe spojrzenie w ogon. Mogła mu go odciąć teraz bez najmniejszego problemu i aż położyła dłoń na rękojeści, przeniosła spojrzenie na twarz śpiącego i po chwili się uśmiechnęła.
- masz szczęście że nie jestem taka.. - uśmiechnęła sie wrednie i przeniosła dłoń z broni na jego ogon delikatnie po nim sunąc zaciekawiona czymś. Po chwili jednak ujęła go za węższą część i ostrożnie uniosła go w górę wysuwając się spod niego. Po czym odłożyła go na ziemię i wstała przeciągając się. Odpięła płaszcz i zrzuciła go z siebie, cały umorusany we krwi. Po czym odpięła pas z katanami i wyjęła sztylet z pochwy buta. Kładąc wszystko pod ścianą. Swąd zaschniętej krwi nie był najprzyjemniejszym zapachem ciała więc ruszyła do wyjścia. Stając na krawędzi jaskini rozejrzała się dookoła i aż westchnęła zaskoczona że bestia przyniosła ją do tak pięknego miejsca. Powoli i ostrożnie zaczęła się przemieszczać po skałach aż wylądowała na brzegu. Zaczęła iść przed siebie wzdłuż strumienia w poszukiwaniu jakiegoś ustronnego miejsca gdzie będzie mogła zmyć z ciała cały brud i krew. Odgłos wodospadu dobiegł jej uszek i przyspieszyła kroku dobiegając do miejsca które jej zdaniem było idealne i całkiem nie daleko jaskini w której się obudziła. Od razu podeszła bliżej i zaczęła się rozbierać. Buty rzuciła w bok i pozdejmowała z siebie ciuchy, kładąc je na jednym z kamieni i wskoczyła do wody sięgającej jej do łopatek w tym miejscu.
- ziiiimnaaa.. ! - pisnęła pocierając ramionka dość żarliwie dłońmi. Zanurzyła się po szyjkę i po chwili gdy już jakoś się przyzwyczaiła do temperatury zaczęła iść w stronę wodospadu. Tam o dziwo było nieco płycej i woda sięgała jej już do bioderek. Stanęła pod silnym strumieniem wody cała, zamykając oczka i pozwalając silnemu strumieniowi pieścić jej nieco obolałe ciałko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 11:43 am

Wystarczył szept by przywrócić czujność demona. Nie było to zwierzę, które można byłoby zaskoczyć podczas snu. Lecz postanowił zachować swój śpiący stan. Dlatego też ani myślał o poruszeniu się. Udawał smaczny sen, weryfikując uszkami cóżże kobieta ma zamiar zrobić. Gdy tylko rozszedł się dźwięk odkładanych przedmiotów a swąd jej ciała stał się mniej intensywny, otworzył powolutku oczko i rozejrzał się po jaskini, lekko rozbawiony. Był cały we krwi. Szkarłatny demon. Wszędzie, śmierdzący w niemiły sposób posoką. Postanowił wstać.
- Nie wierzę… Po prostu nie wierzę. Bajecznie, kurewsko bajecznie. Odłożyła miecz… i wyszła z jaskini… po to, by się umyć? Przed demonem który wymordował ludzi i straż?! - zasłonił aż usta dłonią, nie chcąc wybuchnąć nieokrzesanym śmiechem. - Mój Ty geniuszu łowiecki! - mruknął niezwykle rozbawiony. Strzelił karkiem, zrobił kilka szybkich kroków ku jej ekwipunku, który złapał w ogon i postanowił wyruszyć. W jej stronę. Lecz… w sposób dość subtelny jak na niego. Wyczuwał nie tylko jej zapach, głos, ale i duszę. Wiedza o tym, gdzie się kieruje była na wyciągnięcie jego pazurów.
Chwile później, gdy ta się cała rozebrała i weszła pod wodospad, diabełek wyłonił się. Obserwował ją przez pewną chwilę z zaciekawieniem na usteczkach. Po tym wyłonił się z kamieni i szybko czmychnął przy krawędzi źródełka. Cicho jak na barczystego demona. Odłożył jej prawie cały ekwipunek delikatnie, poza sztyletem, przy reszcie ubrania i usiadł przy wodzie, nie daleko zagłuszającego jego kroki wodospadu. Ściągnął swe spodnie i buciory. Nic innego nie miał pod sobą, wiec pozostał całkowicie nagi. Włożył tylko jedną nogę do wody, pozostając resztę poza.
- Jesteś zdrowo popieprzona, mucho! - zakrzyknął tak, by być w pełni słyszalny. Na ustach miał siarczysty uśmieszek. - Żeby uciec od diabła po to… tylko po to by się umyć?! Dobre żarty! Dawno nie bawiłem się z tak głupim łowcą! Tyle błędów podczas jednej bitwy! Jestem rozbawiony! - roześmiał się diabełek, lecz w miarę szybko uspokoił. Ba, położył się na stercie kamieni i zamknął oczy, podrzucając raz to raz sztyletem w ogonie. Miał tak świetną koordynacje ruchową, że potrzeba widzenia tegoż co robi nie była mu potrzebna. Czekał teraz na jej reakcje po tym, jak ukazał swe oblicze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 12:07 pm

Zmywała z siebie bród i zaschniętą krew za pomocą chustki którą wcześniej miała obwiązane udo. Potrzebowała czegoś szorstkiego bo cholerstwo nie chciało zejść z jej delikatnego ciała.W pewnym momencie uniosła nóżkę w górę tak że jej udo znalazło się ponad taflą wzburzonej wody i ostrożnie przesunęła paluszkami po miejscu gdzie powinna być cięcie. Nic jednak nie znalazła.
- wyleczył wszystko.. nic mnie nie boli.. zupełnie nic.. - mruknęła wracając do szorowania ciała pod strumieniem wodospadu. Dopiero słysząc jego głos z oddali odwróciła się przez ramię dostrzegając leżącego na sporym głazie w pełnej okazałości nagiego parszywca. Niemalże z miejsca zrobiła się czerwona na twarzy Odruchowo złapała się za piersi żeby się jakoś przed nim zasłonić wydając przy tym pisk z ust.
- Przestań się na mnie gapić do jasnej cholery !!! - wrzasnęła na cały regulator odwracając czerwoną twarz od niego. Nie mogła w to uwierzyć, jego komentarz dodatkowo ją rozzłościł.
- moja sprawa co robię, kiedy i jak ! A ty do najzdrowszych nie należysz !!! Od kiedy demony leczą swoich wrogów.. ?! Twój mały móżdżek się chyba przeforsował po ostatniej walce i trybiki ci nawalają Azor.. !!! W przeciwieństwie do Ciebie ja się się lubię tarzać w brei więc oczywistym jest że chcę się wykąpać.. !!! - wybuchła na niego przechodząc przez wodospad tak aby ściana wody ich dzieliła.
- i weź się zakryj szmatami !!! Nie koniecznie mam ochotę patrzeć jak cię natura stworzyła !!! Trochę wstydu by ci nie zaszkodziło !!! Chyba znasz takie słowo !!! - warczała wściekła i do granic zawstydzona. "Jasna cholera.. jeszcze ciuchów nie wyprałam.. nie po to wzięłam kąpiel żeby ubierać się w ubabrane szmaty.." syczała niezadowolona w myślach.
- odłóż mój sztylet i wypieprzaj do tej swojej zapyziałej jaskini.. !!! - warknęła na sam koniec czekając na to aż da jej znak że sobie idzie, albo się ulotni po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 12:22 pm

Demon otworzył aż oko, po tym drugie, patrząc na jej wybuch złości. Jego wyraz twarzy ukazywał niebywałe zdziwienie. Lekko się zaśmiał, ciut psychopatycznie. Właściwie zachichotał. Aż podniósł się na łokciach by patrzyć na nią z większą intensywnością. Otworzył nieco usteczka. Diabelstwo naprawdę wyglądało na zaskoczone.
- Nie wierzę. Nie wierzę po prostu! Śmiertelnicy nie przestaną mnie zadziwiać! Bestia, która może Ciebie zniszczyć, która wyrżnęła ludzi i rycerzy… A Ty martwisz się o to, że widzę Ciebie nagą?! Naprawdę?! Kurwa mać! Nie mogę! - i tu wyszedł totalny śmiech. Objął aż rękoma brzuch, podnosząc się do siadu. Rżał przerażająco. Oh, był wielce rozbawiony. - Jesteś obłędna! A… Nie zapomnij, obiecałem coś Tobie, hipokrytko! Mówiłem, że nie odejdziesz z tego świata walcząc! Dlatego Cię uleczyłem! Chce się pobawić! Dostarczysz mi więcej zabawy. Oj… tak, więcej! O wiele! Znacznie więcej! Skoro jesteśmy według Ciebie równi, pokażesz mi na co Cię stać! Odwzajemnij zabawę… bo ja w przeciwieństwie do Ciebie… - tu spoważniał. Jego spojrzenie stało się surowe. Zmrużył oczyska, przeszywając wręcz ją duszę na wylot. Uspokoił się na ten czas. Całe rozbawienie prysło. - Nudziłem się - powiedział przerażająco zimnym tonem i podniósł się leniwie z brzegu, wchodząc do wody. Tej nieco głębszej. Wtem uśmiechnął się psychopatycznie. Oczyska otworzyły się szerzej, a on cisnął sztyletem w jej stronę. Wyleciał z jego ogona niczym pocisk armatni. Mogła być pewna, że wbijając się w skały, zrobiłby dość dużą dziurę. A co gorsza, celował w jej ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 12:46 pm

Jego słowa ją irytowały jeszcze bardziej, to że on miał gdzieś swoją nagość nie znaczyło że każdy paradował chętnie bez szmat wokół swych intymnych części. Zacisnęła jedną pięść ze złości na jego słowa, nawet nie sądziła że może istnieć kreatura która sprawi że krew się będzie w niej gotować. Ale nie mogła zbyt wiele poradzić na to jak się czuła roznegliżowana przed obcym facetem. Fakt faktem że pomimo bycia demonem nadal był mężczyzną a to ją już nieco krępowało. "Parszywy łajdak.. niech go jasny.." nie dokończyła bo stojąc za ścianą głośno szumiącej wody nie słyszała i nie widziała lecącego w jej stronę sztyletu. Dopiero kiedy przebił się przez wodę uchyliła się niemalże natychmiastowo. Ostrze śmignęło wbijając się w skałę wcześniej robiąc lekkie draśnięcie na jej ramieniu.
- kurwa.. - pisnęła łapiąc się za ramię i szybko wyskakując przez wodę kompletnie olewając sytuację. Kilka zwinnych skoków po wystających z wody głazach aż doskoczyła na płyciznę przy brzegu lądując na kolanach. Na czole pojawiły się kropelki nie koniecznie sygnalizujące wodę.Ręka była już bezwładna i paraliż postępował aż do łopatki. Nie udało jej się dosięgnąć ustami do rany, chodź próbowała.
- niech to jasny szlag ! Pożałujesz tego.. niech tylko odzyskam władzę nad ciałem.. - warknęła czując jak cały korpus zaczyna drętwieć. Opadła połową torsu na brzeg czując jak całe ciało zaczyna odmawiać jej posłuszeństwa. Zdołała się przenieść na szczęście w takie miejsce gdzie by nie utonęła, wściekła do granic jego nieczystym zagraniem. Zagryzła dolną wargę do krwi czując zażenowanie całą tą sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 1:05 pm

Aż zaklaskał z wrażenia w zadowoleniu. Uśmiech stał się niezwykle szeroki. Zaczął on iść w wodzie, barwiąc ją szkarłatem, który odchodził od jego szarawej skóry. Kierował się ku niej. Mogła być pewna, że uknuł plan i nie koniecznie spodoba się on dziewczynie. A na groźbę zaczął się po prostu śmiać. Ot co, jakby rzuciła zwyczajnym żarcikiem, niczym więcej.
- Paraliżująca trucizna? Biedactwo. Może i sparaliżuje Twój pyszczek? Wtedy wytrzymam z Tobą więcej niż półtora minuty - powiedział donośnym głosem i wsunął się cały pod wodę. Przez chwilę nie wychodził, by zaraz pojawić się przy brzegu, nie daleko niej. Przykucnął na płyciźnie, przed jej twarzyczką, niczym gargulec. Wbił wzrok w jej oczy, upewniając się że i ona go widzi. Po czym powiódł bezczelnie spojrzeniem na jej piersi, a potem dalej, w dół. Mogła myśleć, że diabelstwo będzie chciało ją teraz wykorzystać w ohydny sposób. - Jesteś taka zabawna. Pożałuje! Równość! Że kostucha mnie też dosięgnie! Naprawdę bawi mnie to i jak o tym pomyślę i Twojej głupocie, wybucham śmiechem! - i w tym momencie buchnął rżeniem. Jednakże trwało to tylko chwile. Zaraz wyprostował się. Obwiązał wokół kostki swój ogon i postanowił kierować się ku głębszej wodzie.
- Nawet nie zbadałaś swojego ciała. Jesteś żałosna! Nigdy nie widziałem tak słabego człowieka! Rycerze, których zdziesiątkowałem, mieli więcej oleju w głowie niż Ty, mucho! Myślałem że nazwisko do czegoś zobowiązuje. Widzę, że nie w Twoim wypadku. A teraz tak dla sprostowania… - nagle podniósł ją szybko w górę, zaciskając się przy tym mocniej ogonem przy jej kostce. Jednej. Nie chciał by miała zbyt wygodnie. Uniósł ją przed siebie, wchodząc wreszcie do głębokiej wody. - Masz pewien znaczek na plecach… Wiesz kto go zrobił? No wieeesz? - powiedział niczym do dziecinki, jakiegoś małego chłopaczka czy dziewczynki. Przybliżył nawet twarz do niej na tyle blisko, by zetknąć się nosem o jej czoło, na równi mając oko z okiem. - Ja… Ciekawe czy wiesz co on oznacza… Popływaj! - wtem puścił ją. Na głęboką wodę. Od tak. Nie przejmował się raczej tym, że nie może teraz pływać. "Uroboros, wąż zjadający swój własny ogon. Symbol nieśmiertelności. Dusza spętana na wieczność z ciałem, nie ważne jakim." - Już dołączam! - zakrzyknął i sam wszedł pod wodę, postanawiając popływać przy niej z boku, starając się być na widoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 1:34 pm

Widząc kontem złocistego oczka jak ten podchodzi do niej i zaczyna bezczelnie ją obserwować aż zamknęła oczy czerwieniąc się z zażenowania na buzi.
- ty.. parszywy.. kundlu.. wynoś się.. nie chcę cię widzieć ! - wysyczała odmawiając patrzenia mu w oczy i czując jak owija się ogonem wokół jej kostki ciągnąc ją po mieliźnie i podnosząc nagle w powietrze aż zasyczała niezadowolona. Bezwładna niczym szmaciana laleczka, teraz zniżona nieco poczuła jak dotykał jej czoła swoim noskiem aż się wzdrygnęła. Jego słowa wcale jej nie przypadły do gustu a co dopiero wzmianka o posiadaniu jakiegoś symbolu na ciele.
- nic ci do mojego nazwiska.. Azor.. won do budy.. ! - wysyczała dyndając przed nim nadal cała czerwona. Szczerze z całego serca nienawidziła pozycji w jakiej była. Bolało ją jak cholera że bawił się w tak bezczelny sposób z nią. W sumie to nawet jeśli coś miała to nie było możliwości aby to zobaczyć na plecach bez posiadania lustra. Otworzyła usta aby coś powiedzieć ale jedynie jakieś niezrozumiałe odgłosy wydobyły się zamiast słów. Języczek też zdrętwiał kompletnie już teraz "Chrzań się.." przeszło jej przez myśl gdy wrzucił ją do wody, nabrała w ostatniej chwili tyle powietrza ile jej płuca były w stanie pomieścić. Pluśnięcie sygnalizujące że wpadła pod taflę wody. Na szczęście ciało już sie przyzwyczaiło do temperatury. Nie minęła chwila a bestia dołączyła pływając sobie w koło widząc jak z trudem wstrzymuje oddech po jakimś czasie. Zacisnęła oczka mocniej czując ból w klatce piersiowej, otwierając w końcu usta wypuściła kilka bąbelków.Otworzyła tylko jedno oczko, to złote mrużąc je delikatnie. "Koniec.. to koniec.. bez broni w dłoni.. zatruta własną trucizną.. to nie sposób w jaki chciałam zejść z tego pieprzonego świata.. parszywy skurwiel.." przeszło jej przez myśl gdy z ust wydostała się ostatnia partia powietrza napełniając jej płuca wodą po chwili zamknęła swoje oczko oddając się w objęcia mroku i zimna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster

avatar

Liczba postów : 150
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 1:54 pm

Czekał aż wyzionie ducha. No, może nie dosłownie, bo to w tej chwili nie było dla niej możliwe. Oczekiwał na śmierć ciała. Brak tlenu, zbyt wiele połkniętej wody. Idealny sposób by umrzeć. A jego zabawa dopiero się zaczynała. Nie mógł to być koniec. Ostatnie co mogła dojrzeć, to jego szeroki, ohydny uśmieszek, zadowolony. Pełen satysfakcji. Okrutny. Więc wraz z wejściem w objęcia mroku, wyczuciem braku pulsu, demon postanowił wyłowić ją z zimnej wody. Nie spieszył się z ratunkiem. Właściwie na to było już o wiele za późno…

… Dwie godziny później …

Jej ciało zostało zreperowane. Bez najmniejszych skaz. Jeżeli miała jakiekolwiek pomniejsze blizny, otarcia i inne w wyniku zabawy we zbiorniku wodnym, z tą chwilą zniknęły. Seiyushi mogła poczuć ciepło u swego boku i dźwięk ogniska. Dodatkowo była ubrana, nie naga. W czarne, wysokiej klasy spodnie ze wzmacnianymi kolanami. Do tego buty, skórzane, wysokie do jej kolan. Czarne, na kilka mocnych pasów z klamrą i dziwną, nietypową jak na te czasy podeszwą. Grubą, z nietypowego, giętkiego materiału. W nich raczej nie pośliznęłaby się zbyt szybko. Na dodatek przód tegoż obuwia był wzmacniany metalem z diabelnego wymiaru, czarny, wytrzymały, choć dość ciężki. Koszula biała, męska, z dość ładnym haftem przy barkach i na ramionach. Naramienniki skórzane, również czarne. Ochraniacze na łokciach. Do tego jeszcze rękawice, również z czarnego, diabelnego metalu. Leżała niestety na skale, więc mogła poczuć ból. I to obok brzegu, nie daleko miejsca, w którym została wrzucona na pewną śmierć.
Chwile później można było usłyszeć dźwięki uderzeń metal o metal. I jeśli dziewczyna spojrzała w tamto miejsce, mogła dostrzec demony w ilości dwóch. Jeden był Asterem, a drugi pewnie pomniejszym. Obie istoty trzymały w rękach jej katany i bez żadnych umiejętności dzierżenia tak egzotycznej broni, udawali zwyczajną potyczkę, która bardziej pasowała do rapierów. Naigrywali się, to było pewne. Jeden demon był czerwonoskóry, pomniejszy. Pysk psa. Z jego klatki piersiowej wychodziło coś podobnego do serca z lawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiyushi

avatar

Liczba postów : 152
Dołączył/a : 23/02/2016

PisanieTemat: Re: Trudne początki..   Sro Lut 24, 2016 2:11 pm

Mruknęła cicho coś, czując dziwne ciepło powoli zaczęła otwierać ślepka. Po chwili wzrok się wyklarował i przed oczami dostrzegła ognisko. Chwilę później usłyszała brzdękanie metalu o metal i uniosła się na przedramionach zerkając w stronę z której dochodziły znajome odgłosy. Oczy jej się powiększyły znacznie widząc teraz już nie jednego a dwa demony.
- co do cholery.. - mruknęła podnosząc się do siadu. Teraz do zauważyła, miała na sobie strój wojownika bardzo wysokiej jakości. Z wymalowanym szokiem na twarzy obserwowała w co była odziana. Buty też były stabilniejsze i pełno ochraniaczy których wcześniej nie używała. Mało tego przyłożyła dłoń do klatki piersiowej czując jak jej serce bije mocno w jej ciele.
- wciąż żyję.. ale.. przecież.. - jej spojrzenie przeniosło się na walczące demony i spojrzenie złagodniało nieco. Złote oczko zostało zamknięte powieką, teraz patrzyła tylko tym niebieskim. "Nie wierzę.. łajdak nie chce pozwolić mi zdechnąć ale lubi patrzeć jak zbliża się mój koniec.. co on mi zrobił.. ?! Czemu to robi.. bo jestem Akarusa ?! Nudzi mu się ?!" Zacisnęła dłoń mocniej na podłożu i powoli zaczęła się podnosić z ziemi.
- taa.. zabaweczkę sobie znalazł.. przeklęty.. - wyszeptała sama do siebie powoli idąc w ich stronę ze stoickim spokojem wymalowanym na ustach. Stanęła nieopodal nich.
- coś mi zrobił Azor ?! już dawno powinnam zdechnąć.. jakim cudem nadal żyję ?! - warknęła tak aby ją usłyszał.
- mam prawo wiedzieć.. - dodała po chwili zakładając ręce na siebie. Nadal patrzyła na nich tylko jednym, tym zasłoniętym soczewką oczkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trudne początki..   

Powrót do góry Go down
 
Trudne początki..
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 13Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Pokój Czterech Pór Roku
» Powiedz coś o sobie
» Pamietniczek - Początek
» Gothic "Nowy Początek"
» Porady na początek & FAQ

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Roleplay :: Archiwalnia-
Skocz do: