Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 "This is my Nindo.."

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Saiyuri

avatar

Liczba postów : 60
Dołączył/a : 02/06/2016

PisanieTemat: "This is my Nindo.."   Pią Cze 03, 2016 4:01 am

W końcu nadszedł długo oczekiwany dzień w życiu każdego sześciolatka z Hagane Gakure no Sato. Tak samo i Tenpi się do tego wydarzenia bardzo przygotowywała. Miała na sobie getry do połowy łydek, czarną spódniczkę i białą bluzeczkę z lekkim wycięciem na dekolcie. Była nieco dłuższa, zasłaniając połowę spódniczki, ale miała małe nacięcie po bokach. Na dłoniach miała czarne skórzane rękawiczki bez palców. Na szyi czarna apaszka. Na plecach, jak i na piersi miała wyhaftowany symbol klanu: błyskawica i płomień w okręgu oplatające się nawzajem.
- bądź grzeczna, słuchaj nauczyciela i nie rozrabiaj.. Tasuki będzie cię doglądał na przerwach.. - mówiła białowłosa kobieta wiążąca jej włosy w dwa kucyki.
- dobrze mamusiu.. - skwitowała dziewczyna co chwilę zerkając na zegarek na ścianie. Machała nóżkami w powietrzu siedząc na krześle i kiedy wskazówka przesunęła się o kolejną minutę, dziewczynka wyrwała się mamie poprawiając gumkę na kucyku.
- szybko szybko.. bo się spóźnimy na rozpoczęcie.. - podskakiwała ciągnąc wysokiego mężczyznę za nogawkę. Ten roześmiał się i wziął małą na barana.
- nic się nie martw Saiyuri.. zdążymy.. - powiedział ojciec dziewczynki gestem dłoni poganiając jej matkę. Brat już stał przy drzwiach ze swoim plecakiem i tym od młodszej siostrzyczki. W końcu cała rodzina ruszyła w kierunku Akademii.

*****

Nie trwało to zbyt długo kiedy pojawili się przed budynkiem, było już trochę rodzin przed drzwiami, na sporym placu. Niektóre rodziny stały w skupiskach reprezentując klan, inni się mieszali między sobą. Te bardziej wyróżniające się to oczywiście Marujimeneko, Jashimoto. Oraz te najliczniejsze jak Hagane, Matasa, Tora ale i Tenpi.
- Irie.. twoja mała Saiyuri też w tym roku zaczyna edukacje ? - powiedział mężczyzna podchodzący do ojca Saiki, na którego barkach mała nadal siedziała.
- Może wyląduje w klasie z Ryuichim.. gdzie twoja duma i chluba znowu się podziała ? - spytał mężczyzna rozglądając się za chłopaczkiem o białych włosach.
- jak bym to wiedział.. wszędzie go pełno.. - roześmiał się drugi typ. Saika zaczęła się już wiercić na barkach ojca dostrzegając jakieś małe zamieszanie między drzewami. Kręcąc się jak owsik została postawiona na ziemi i już zniknęła z oczu rodziców i brata szybko dopadając grupę dzieciaków z którymi się bawiła często na placu zabaw. To byli rówieśnicy, miała z nimi zacząć naukę od podstaw jako Kunoichi wioski stali.
- hej.. zostawcie go.. - mruknęła widząc jak kilku chłopaków robi nagonkę na innego chłopca z jej klanu. Biedak szarpał się z jednym chłopakiem z klanu Tora. I nim małą wtargnęła między nich została złapana przez innego dzieciaka.
- nie wtrącaj się.. to sparing.. Tenpi vs Tora.. który jest silniejszy.. - wyjaśnił inny chłopiec. Stali w kółku i dopingowali dwóch walczących ze sobą dzieciaków. Kibicowali po równo, każdy z chłopców miał swoich zwolenników. Jednym z walczących był nie kto inny jak Ryuichi Tenpi, kolega z piaskownicy Saiyuri.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiryo

avatar

Liczba postów : 3
Dołączył/a : 08/06/2016

PisanieTemat: Re: "This is my Nindo.."   Sro Cze 08, 2016 8:37 pm

Tora czekał na ten dzień. Cudowna chwila, w której miał iść w ślady swojego ojca. Nawet matula specjalnie wzięła dzień wolny, by wyprawić chłopca i potem powitać go obiadem i gradobiciem pytań. W takich momentach zawsze była w szoku, jej mały chłopiec dorastał tak szybko. Zawsze gdy wracała ze stolicy była w szoku. Musiała pracować, aby utrzymać ich jakoś. Może mogła liczyć na resztę rodziny, jednak nie mogła tak po prostu na nich żerować. Dzięki klanowi mieli dom, a i zawsze ktoś mógł zaopiekować się Seiem, który był aż nazbyt energicznym bachorkiem, nawet jak na swój wiek.
- No, Sei. – Mruknęła poprawiając ubranie swojej pociechy i zarzucając mu na ramię torbę. Dusząc przekleństwa oblizała palec ścierając mu z czoła brud, na co chłopak wyrywał się, jednak a nic prócz tego nie miał ochoty. Upokarzająca chwila kontra afera i cios matuli, to nawet nie był wybór.
- Uważaj na siebie, nie rozrabiaj bo dowiem się o wszystkim i choćbym miała tu przyjechać tylko po to, wytargam cię za ucho. Nie daj sobie wejść na głowę, nie zaczepiaj dziewczynek bo wtedy naprawdę ci się oberwie! – Wyliczała wszystko machając grożąco palcem i patrząc na niego poważnie. Chwilę potem jej wzrok zmienił się zupełnie, oczy zeszkliły się, a zamiast jej typowego lekko podenerwowanego tonu chłopiec usłyszał mieszankę szczęścia i smutku połączone drżeniem jej czułego, matczynego głosu.
- Jestem dumna, tak szybko dorosłeś… On też na pewno jest. – Przytuliła go mocno do siebie. – Dasz radę, jesteś już taki duży. Ale dasz radę, będę czekać.
Chłopiec nic nie mówił, po prostu wtulił się w matkę zaciskając szczękę by powstrzymać zbierające się w oczach łzy.
- Nie martw się mama, dam radę. – Powiedział odrywając się od niej i uśmiechając szeroko i bijąc się pięścią w mostek. Chwilę potem wybiegł przed drzwi i pomachał jej dołączając do delegacji złożonej z kuzynostwa, która właśnie wyruszała. Kobieta stała jeszcze chwilę oparta o drzwi i patrząca jak jej syn znika za bramą.
***
Byli tam jako pierwsi, z resztą odprowadzała ich sama głowa klanu, byli prawdziwym rarytasem, mały klan magnetycznych shinobistracił ostatnio wielu dobrych, młodych ludzi. Było zaledwie trzech młodych Tora: Seiryo, Sosuke i Kiryuu. Cała trójka szybko znudziła się staniem wśród dorosłych tak więc po uzyskaniu dyspensy zaraz uciekła na plac nieopodal. Tam spotkali całą grupę rówieśników. Izolowane przez resztę społeczności dzieci Tora sprawiły, że pojawiło się niemałe zamieszanie. Zaraz zaczęło się robić wokół nich tłoczno. Wszyscy badali się, poznawali i co prawda z rezerwą, jednak powitanie Tora przez innych wcale ciepłe. To wszystko zmieniło się, gdy pojawili się Tenpi. Tora podczas wielkiej rewolty zaleźli za skórę wszystkim, Jin Tora spowodował wszystkim niepowetowane straty, jednak Tenpi ucierpieli przez niego najbardziej. Od tamtego czasu oba klany rywalizowały w swoim Raitonie. Mistrzowie Burz i Błyskawice walczyły ze sobą na każdym kroku pielęgnując przez pokolenia niechęć do siebie. Ryuichi zaraz odnalazł wzrokiem najbardziej pyskatego i uśmiechniętego Torę, który właśnie gadał z jakimś kociarzem. Tenpi niby przypadkowo przechodząc szturchnął blondyna mrucząc przy tym złośliwy komentarz dotyczący żywych magnesów na lodówkę. Seiryo nie pozostał dłużny odpowiadając teatralnym szeptem o „lampkach na choinkę”. Po tak wymienionych uprzejmościach chłopcy zaczęli krążyć wokół siebie, a zainteresowane zbiegowisko poszło popatrzeć na potyczkę.
Wszyscy rozmawiali by zagłuszyć przed rodzicami to co zaraz ma się tu odbyć. Chłopcy szybko ruszyli na siebie z zaciśniętymi w pięści dłońmi. Mimo, że dziecinna przepychanka obaj byli lepsi technicznie niż przeciętny dorosły wzięty z ulicy. Rozdawali sobie razy, a za każdym razem ciosy były bardziej agresywne idzikie.
Tora usłyszał tylko jak ktoś próbuje ich rozdzielić, jednak nie było możliwości by się to stało, przynajmniej nie póki któryś z opiekunów nie pojawi się tu. Tenpi została złapana przez Sosuke. Brunetodepchnął ją i wytłumaczył o co chodzi po czym wrócił do stoickiego przyglądania się tego pojedynku. Chłopcy z sińcami i otarciami powoli zaczęli chybotać się na nogach, jednak nie mieli zamiaru ustąpić. Kolejne zwarcie miało wyłonić zwycięzcę, jednak wtedy między nic wpadł z dużym błyskiem Tenpi łapiąc obu chłopców za ręce i wykręcając im je.
- Ryuichi zawiodłem się – warknął w stronę swojego krewniaka i zaraz spojrzał na Seiryo – A ty…
nie dokończył jednak. Przed nim stała głowa klanu magnetycznych shinobi.
- A nim to ja się zajmę, Sei… koszmarna taktyka, za łatwo dałeś się ponieść, twoja garda jest tragiczna. – Mówiła głowa klanu uśmiechając się lekko. Cóż, jego podopieczny miał zdecydowanie mniej znaków walki niż ten od żaróweczek. - A ty, Tenpi. – Dodał po chwili wykrzywiając się pogardliwie w jego stronę. – Mogłeś pozwolić im skończyć. Mieliby jasną sytuację, teraz będą się żreć w nieskończoność. Rozumiem, że bałeś się o to że twój chłopak przegra z naszym, ale teraz będą nieznośni…
Reprymenda sprawiła, że tak jak przed chwilą chłopcy, dwóch mężczyzn stało naprzeciw siebie. Różnica w ich walce byłaby jednak taka, że plac zabaw mógłby zniknąć z powierzchni miasta, a głowa klanu raczej nie dałaby pokonać się może i doświadczonemu, jednak tylko chuuninowi Tenpi.
Seiryo dopiero teraz dojrzał w tłumie trzymaną ciągle przez Sosuke dziewczynę i oczy zrobiły mu się lekko większe. Nie wiedział o co chodzi, jednak dziewczynka sprawiła, że poczuł się dziwnie.
- Nie wtrącaj się następnym razem. – Warknął do niej i złapał ręce kuzyna, by ten puścił ją. – Chodź Sos, idziemy do sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saiyuri

avatar

Liczba postów : 60
Dołączył/a : 02/06/2016

PisanieTemat: Re: "This is my Nindo.."   Sro Cze 08, 2016 10:11 pm

Złapana przez jednego z chłopców została skutecznie unieruchomiona.
- ej.. puść mnie w tej chwili.. zrobią sobie krzywdę.. - mruknęła ale zdawało się że Sosuke nie słuchał jej wypowiedzi. A szarpanie się nie pomogło jej się w żadnym stopniu uwolnić. Zmuszona oglądać dwóch zaciekle walczących ze sobą chłopców bez możliwości zaprzestania tego niedorzecznego sparingu. Oczka jej się zrobiły większe widząc jak blondyn z klanu Tora jest całkiem dobry i czarnowłosy Ryu z trudem blokuje niektóre ciosy. Parę razy odwróciła twarz w bok nie chcąc widzieć jak jeden czy drugi leci na przysłowiowe deski. Kątem oka widziała jak Tenpi powoli się zbiera z ziemi na czworaka. Ich spojrzenia się spotkały, Saika z rozdziawionymi ustami i wymalowanym smutkiem na twarzy zadziałała lepiej niż doping rówieśników. O nie, Ryu nie chciał aby złotooka była świadkiem jego porażki.
- to nie koniec.. nie przegram.. nie tu.. nie teraz.. i na pewno nie z tobą Tora.. - warknął podnosząc się i przyjmując gardę. Na nowo się na siebie rzucili i choć determinacja czarnowłosego podwoiła się to już nie miał okazji się wykazać przed resztą. Pojawił się chuunin powstrzymujący obu chłopców. Saika aż westchnęła z ulgą widząc jak walka się zakończyła. Choć słowa starszych mężczyzn było bardzo zaskakujące. Rozdziawiła nieco bardziej usta nie rozumiejąc ich wzajemnych relacji. Wyrwana z zamyślenia pojawieniem się Seiryo zaparło jej dech w piersiach.
- ahh.. ja.. ja tylko.. - nie zdołała dokończyć bo chłopak mruknął coś pod nosem i zmusił Sosuke żeby ją puścił. Dziewczynka stała w miejscu czekając przez chwilę i wpatrując się w oddalającego sie prawie że zwycięzce. Wszystkie dzieci zaczęły iść w stronę budynku jak zostało im nakazane przez Chuunina. Saika spojrzała na nauczyciela i podeszła do Ryu kładąc mu dłoń na ramieniu.
- wszystko okey Ryu ? - spytała tym swoim łagodnym tonem ale chłopak odwrócił twarz w bok i ruszył przed siebie nie przejmując się dziewczyną. Chuunin położył dłoń na jej głowie.
- nie martw się.. tacy są chłopcy.. chodźmy do sali.. twoim wychowawcą jest Asuma.. - powiedział sensie biorąc dziewczynkę za rękę i prowadząc do wnętrza budynku. Pod salą już była cała gromada dzieci czekająca na nauczyciela. Tora stali otoczeni kociarzami i innymi. Poszczęściło im się bo cała trójka magnetycznych wylądowała w jednej klasie. Co do Tenpi to tylko Ryu i Kiro byli z jej klanu.
- byłeś niesamowity Seiryo.. dałeś popalić temu Tenpi.. - przykleiła się do młodzika czarnowłosa dziewczyna z uszami i ogonkiem typowo kocim. Saika westchnęła nie podchodząc nawet do Ryu po tym jak ją zostawił samą tam, z resztą rozmawiał teraz z Kiro i innymi chłopcami. Tora też zbyt miły nie był, warknął na nią karcąco podczas gdy ona chciała tylko pomóc. A końcu podszedł nauczyciel i uważnie przyglądając sie gromadzie otworzył drzwi do klasy. Ławki były trzyosobowe, Saika usiadła na brzegu sama ale zaraz ktoś chrząknął obok niej zwracając na siebie jej uwagę.
- mogę.. usiąść obok ciebie ? - oczywiście słowa padły z ust Ryuichiego, nie patrzył na nią ale na policzkach miał lekkie rumieńce. Widocznie było mu głupio. Białowłosa przesunęła się robiąc mu miejsce. Było jeszcze jedno wolne miejsce po jej lewej stronie. Chłopak ukradkiem zerkał to na dziewczynę to na tablicę.
- przepraszam za wcześniej.. nie wiem co we mnie wstąpiło.. - mruknął po chwili młodzik. Dziewczyna jedynie pokręciła głową na boki.
- nic się nie stało.. ale nie powinieneś się dać tak łatwo sprowokować już pierwszego dnia.. straszny z ciebie łobuz Ryuichi.. - powiedziała wlepiając w niego złote oczy.
- to chyba dobrze.. bo przecież lubisz łobuzów.. - uśmiechnął się bezczelnie i po chwili się skrzywił z bólu i złapał się za polik.
- no już dzieciarnia zająć miejsca i się uciszyć.. od dzisiaj to jest wasza klasa a ja jestem waszym senseiem.. na imię mam Asuma.. moja specjalizacja to Tai i Nin.. niech każdy z was się przedstawi i powie o sobie coś.. co lubicie, czego nie lubicie i jakie macie marzenia.. - powiedział w skrócie sensei zasiadając na blacie biurka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiryo

avatar

Liczba postów : 3
Dołączył/a : 08/06/2016

PisanieTemat: Re: "This is my Nindo.."   Sob Gru 24, 2016 3:08 am

- A co myśleliście? Że dam sobą pomiatać? - Odprychnął Seiryo krzyżując ręce na piersi i nadymając się. - Jak bym mu nie pokazał gdzie raki zimują to jak mógłbym zostać wielkim wojownikiem?
Jego dalsze przechwałki powstrzymał jednak nauczyciel otwierając klasę. Grupka weszła do sali rozglądając się za miejscami. Seiryo jednak nie dość było pokazywania swojej wyższości nad Tenpi... chciał też zaszpanować białowłosej dziewczynie i pokazać jaki to on nie jest super. Zaraz szepnął coś do Sosuke, który tylko kiwnął głową. Kuzyn zawsze był spokojniejszy, ale niemniej skłonny do zwady jak Sei. Blondyn bił go jednak na głowę brakiem jakichkolwiek hamulców.
Gdy tylko Sai zwolniła miejsce obok siebie blondas wykonał przeskok i wylądował wygodnie na miejscu przygotowanym dla Ryu. Uśmiechając się złośliwie spojrzał na niego wzrokiem, który wręcz prowokował kolejną bitkę.
- Tam masz miejsce. - zakładając ręce za głowię pokazał mu kciukiem drugie wolne krzesło. W tej samej chwilii spojrzał na Saiyuri. Szukając uznania i podziwu.

- Ty gnoju... - Warknął Ryu i zacisnął pięść. Tora jednak wykpił się patrząc w stronę senseia.
Ryu nie mógł zrobić nic, nie teraz. No chyba, że chciał załapać karę i nagadnę w pierwszych 4 minutach zajęć.

Sensei tylko spojrzał na trójkę dzieciaków i pokiwał głową. Trafiły mu się mocne charaktery i naprawdę trudne typy.
Stary Hagane zrobił dwa kroki w stronę ławek, a jego spojrzenie mówiło tylko tyle - spróbuj się nieustosunkować, a będziesz mieć naprawdę długi i przykry dzień.
Sala zaczęła przedstawiać się po kolei. Kociarze, Sokolnicy, nawet jeden chłopak z egzotycznym kolorem skóry. Wszyscy wstawali i mówili o sobie to co wiedzą.
W końcu nadeszła kolej Tory. Pokazując niezadowolenie i ledwo odrywając tyłek od krzesła mruknął pod nosem.
- Seiryo Tora. Przyszła legenda mojego klanu. - z jego oczu biła determinacja i powaga - Chcę walczyć w służbie kraju. Pokazać wszystkim, że my - Ludzie z Hagane potrafimy o siebie zadbać i walczymy do ostatniej kropli krwi. Jestem typem Tai-Nin, jak ty, sensei.
Po czym znowu posadził tyłek z lekceważąco wyniosłym wyrazem twarzy.
***
Lekcja trwała w najlepsze a Tora mimo, że zdawał się wcześniej być zupełnym chamem pilnie zbierał notatki nie kontaktując się z nikim. Pogaduszki pary obok niego kwitował tylko chrząknięciami. W przeciwieństwie do nich miał wiele do nadrobienia. Nigdy nie będzie w stanie nauczyć się genjutsu. Musi więc nauczyć się wszystkiego, by jakoś kompensować sobie swoje problemy.
Jedynym sygnałem, że nadal wie co dzieje się wokół była karteczka, którą rzucił wprost w obolały policzek rywala. Napisane było na niej:

kartka:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saiyuri

avatar

Liczba postów : 60
Dołączył/a : 02/06/2016

PisanieTemat: Re: "This is my Nindo.."   Sob Gru 24, 2016 5:41 pm

Jak już ustąpiła miejsca Ryuichiemu to dosłownie w ostatniej chwili na ławkę obok Saiki wskoczył nie kto inny jak oponent jej kolegi. - Ah.. - westchnęła zaskoczona wpatrując się swymi złotymi ślepiami w młodzika. Na twarzy Ryu od razu pojawiła się złość. Jak ON śmiał usiąść obok białowłosej, to było jego miejsce. Krew się w nim zagotowała, dłonie zwinęły się w pięści aż kostki mu pobielały. Sensei jednak zareagował w odpowiedni momencie. Ryu spojrzał na miejsce wskazane przez Torę w innej ławce. - Nie twoje doczekanie.. - warknął szybko ruszając w stronę ostatniego miejsca po wolnego w tej ławce, po lewej stronie Saiki. Dziewczyna za to przez chwilę się wpatrywała w Torę nie do końca rozumiejąc ich sprzeczkę. Oczywiście jego zagrywka nie zrobiła na niej wrażenia, odwróciła od niego głowę, wlepiła złote patrzałki w senseia. Przecież był dla niej chamski, nie zasługiwał na jej zachwyt. Za to Zwycięzca potyczki poczuł jak za prawe ramię został złapany przez kogoś innego. Kotowata czarnowłosa przylgnęła do niego wtulając się w jego przedramię i opierając podbródek na jego ramieniu. - Usiądź ze mną Sei.. nie chcesz chyba z frajerami siedzieć..- wymruczała po kociemu do jego ucha zerkając kątem oka na białowłosą. Nie zdążyła nic więcej powiedzieć bo Sensei stanął obok niej z uśmiechem sugerującym że cierpliwość się kończy.

Czas przedstawienia się, Saika wsłuchiwała się we wszystkich po kolei aż przyszła kolej Seia. Zerknęła na niego zaskoczona jego marzeniem. Widać było determinację i może tą drobną chwilą zaskarbił sobie nieco szacunku. Wpatrywała się w niego mile zaskoczona że jednak nie ma w głowie tylko trocin. Ryu widząc reakcję dziewczyny poderwał się zaraz po nim. - Ryuichi Tenpi! Przyszła legenda Hagane! Lubię uczyć się technik klanowych.. i.. lubię pewną osobę.. ale nie lubię sznapenerów.. - to mówiąc kątem oka zerknął to Torę to na Saikę po czym znowu na Torę. Musiał być leszy, nie będzie tylko legendą klanu ale całej wioski! - Moje specjalizacja to Ninjutsu.. ale chcę być lepszy w Tai.. - powiedział już bardziej spokojnym głosem. Kiedy siadał Sensei spojrzał na dziewczynę będącą jedyną barierą między dwoma nabuzowanymi arogancją chłopcami. Westchnęła i wstała odgarniając włoski za uszko. - Saiyuri Tenpi, nie mam specjalizacji.. - zaczęła nieśmiało spuszczając główkę w dół. Po chwili uniosła spojrzenie na senseia i postanowiła kontynuować. - Nie chcę się ograniczać do jednej dziedziny.. chcę być w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji.. chcę chronić osoby na których mi zależy.. chcę być najlepszym Medykiem nie tylko w Hagane.. tak.. to moje marzenie.. umm.. to chyba na tyle.. - powiedziała rumieniąc się nieco na policzkach gdy zdała sobie sprawę że cała klasa się na nią gapi i usiadła na swoim miejscu zawstydzona.
Lekcja się toczyła i dziewczynka tak samo jak Seiryo była skupiona na wykładzie senseia. Oczywiście Ryu zapomniał książki więc musiała się z nim podzielić. Czarnowłosy dostał wiadomość i uśmiechnął się do Tory bezczelnie, to było potwierdzenie. Jak tylko dzwonek zadzwonił ruszył w stronę wyjścia aby porachować Seiowi kości. Nie przegra tym razem. Pod szkołą zebrał się tłum dzieciaków, Senseia nie było więc nic nie wskazywało na to aby ktoś miał im przeszkodzić. Ryu się przeciągał obserwując przeciwnika gotowy do walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiryo

avatar

Liczba postów : 3
Dołączył/a : 08/06/2016

PisanieTemat: Re: "This is my Nindo.."   Nie Gru 25, 2016 7:34 pm

- Później, Rika. - Odpowiedział jej uśmiechając się i puszczając jej oko. Dziewczynka nie zrozumiała nic a nic z zachowania Seiryo. On sam nie specjalnie rozumiał co robi.
Dzieciak uczył się życia. Chciał zabłysnąć i pokazać, że jest lepszy od innych. A że akurat miał dwa cele, które mogły mu to umożliwić to zwyczajnie korzystał.
Seiryo słuchał wszystkich swoich znajomych. Większości z Tora powiedziano co mają mówić. Zakazano im zdradzać cokolwiek więcej o swoim klanie. Dzieci nie wiedziały o co chodzi, ale stosunki z Tora wioska miała dość napięte. Nadal były problemy z ich asymilacją i ich pochodzeniem "z zewnątrz".
Gdy Ryuichi wstał Tora niemal od razu wykorzystał to. Póki wszyscy byli zajęci jego przemówieniem delikatnie wychylił się do tyłu i podrzucił mu pinezkę na krzesło. Ot niewinny dowcip, który umknął uwadze wszystkich, prócz Senseia.
- Tora Seiryo. Jeśli chcesz robić żarty to może nie wtedy gdy patrzę? - Warknął Sensei. - Zaraz każę ci usiąść na jego miejscu i skończy się uśmieszkowanie.
Seiryo mruknął pod nosem przeprosiny i wrócił do niezainteresowanej pozy.
Saiyuri za to znacznie różniła się, nawet pragnieniami od reszty klasy. Gdy oni chcięli bawić się w walkę by chronić. Ona chciała leczyć i ich wspierać. Tora spojrzał na nią z trochę większym zainteresowaniem, jednak szybko wrócili do zajęć.

***

Przed szkołą, po wszystkim Tora szedł powoli i pewny siebie. Sosuke, Rika i Kotaro szli obok niego gadając o tym co stanie się zaraz. W końcu, odrobinę ale zawsze modnie spóźnieni weszli na plac.
- Już myślałem, że stchórzyłeś! Cała ta świta musiała cię tu zaciągać abyś zachował twarz?! - kpił w najlepsze Ryu.
- Przynajmniej moja jest jeszcze nie obita. - Odpowiedział wskazując na swój policzek. - Jeśli byłbyś milszy dałbym ci szansę na lepsze traktowanie i hendikap.
Sei przechwalał się rozbierając ciuchy do samej bluzki i spodni. Nie miał Gen, ale jego ojciec od małego uczył go Tai. Był na poziomie znacznie przewyższającym resztę klasy, może poza Marujimeneko, którzy z natury byli przystosowani do walki wręcz.
- Mam poprosić aby mi też przyłożyli, albo poproszę Soska aby połamał mi palce u jednej ręki? Wtedy możesz mieć szanse. - Złośliwy uśmiech Seiryo i pogadliwy ton sprawiły, że widownia tylko bardziej się nakręcała.
Tora nie zdążył jednak skończyć przemówienia. Ryu rzucił się na niego zadając mu kopnięcie w brzuch. Tora zgiął się i chwycił jego nogę powalając go i spluwając gęstą śliną. Cios był mocny na tyle by zrobić mu przyzwoitego krwiata.
- Więc jednak skorzystałeś z przywileju, który ci dałem. - mruknął i przekręcił jego kostkę tak jakby chciał mu skręcić kostkę.
Po chwili puścił go jednak pozwalając mu stanąc na nogi. Chłopcy znowu się starli w dziecięcej wersji prawdziwych pojedynków. Ciosy były zbijane, przyjmowane i co chwila tarzali się oni po ziemi. Tora jednak zdawał się dostawać znacznie mocniej od swojego towarzysza. Jego wzrok ciągle padał na Rikę i Saiyuri. Posyłał im uśmiechy zamiast skupiać się na walce. Sosuke stał obojętnie obok nich patrząc na kuzyna. W końcu jednak chrząknął i spojrzał na niego krytycznie.
- I co? Masz zamiar dać mu się pokonać? - Mruknął tylko i obrócił się plecami - nie będę patrzył jak robisz głupoty.
Seiryo rozjuszyło to. Zaczął atakować wszystkim co miał. Cała wiedza, którą przelał w niego ojciec w końcu się opłaciła.
Chłopcy stali naprzeciw siebie dysząc i ścierając pot z czoła. W końcu jednak coś przerwało ich walkę. ogromny komin płomieni, dzwony i nagle grupa otoczona została przez grupę zamaskowanych postaci.
- Koniec dzieci. Wszyscy do środka. - Powiedział jeden z nich. Seiryo mimo tego próbował dokończyć walkę. ANBU chwycił go za nadgastek i rzucił nim w strone dzwi. Nie miał czasu na niesłuchające się bahory. Trzeba było wszystkich ich schować. Ilośc kominów płomieni w mieście rosła w róznych miejscach jednocześnie.
Wszyscy siedzieli w schronie w szkole. Cisza co chwila przerywana była dźwiękami wystraszonych dzieci. Co po niektóre pytały się co się dzieje.
Tylko Rika dosłyszała jakie informacje dostawali Anbu przez swoje komunikatory. Szaleniec detonował wszystko w okolicy. Potężny Missingnin, który postanowił zrobić trochę zamieszania. Podobno wszystko zaczęło się w dzielnicy Tora
Opowiedziała o tym Seiryo i jego kolegom, którzy pobledli. Ich rodzina w niebezpieczeństwie, oni nie dość że za słabi to jeszcze zdala od matek i ojców. Mogli tylko czekać na to aż będą mogli zobaczyć co tak naprawdę stało się w ich domu. A wyobraźnia pozostawiała wiele do życzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saiyuri

avatar

Liczba postów : 60
Dołączył/a : 02/06/2016

PisanieTemat: Re: "This is my Nindo.."   Pon Gru 26, 2016 9:44 pm

Słysząc jak sensei karci Torę Saika od razu spojrzała na żartownisia zaskoczona. Z drugiej strony gdy jeszcze Ryu stał, dziewczyna zabrała pineskę i położyła ja na blacie przed Seiem. - Coś chyba zgubiłeś.. - powiedziała dość chłodnym tonem. Punktów sobie nie nabił u białowłosej za ten wyczyn, zwłaszcza że Ryu był jej przyjacielem.
Kiedy w końcu doszło do walki między chłopcami Saiyuri praktycznie wyrwała się z tłumu dopingujących gapiów żeby rozdzielić Torę od Tenpi. Zwłaszcza że Ryu walczył dość zaciekle, zupełnie jak nie ten sam chłopak z rana. - Wystarczy! - krzyknęła ale dwóch kociarzy pociągnęło ją do siebie i trzymając mocno dziewczynę za ręce nie pozwalali się wmieszać. Rika stała obok i z wrednym wyrazem twarzy przyjrzała się białowłosej. - Chciałaś pomóc swojemu chłopakowi? Nic z tego.. Seiryo-kun mu pokaże gdzie jego miejsce.. - prychnęła z pogardą i zaczęła dopingować swojego faworyta. - To.. to nie tak.. ja nie chcę żeby byli ranni.. - mruknęła spoglądając na Sosuke stojącego obok. Uśmieszki Tory jakoś niespecjalnie cieszyły Tenpi skoro opłacał je bolesnymi ciosami. Nie rozumiała jego zachowania. Rika za to się nieco najeżyła widząc jak Sei poświęca swoją uwagę w równej mierze białowłosej co jej. Sosuke miał za to magiczny dar wpłynięcia na kuzyna, Saika od razu spojrzała na niego. - Przerwij to! Ciebie posłucha! - wymamrotała błagalnym głosem i stała się magia. Pojawili się nagle ANBU. Walka została przerwana i dzieciarnia zagoniona do podziemi. Siedzieli w grupkach, Saiyuri podeszła do nauczyciela coś tłumacząc. Ten skinął jej głową i przyniósł jej coś. Po czym powoli ruszyła mijając grupki dzieciaków, zwracając na siebie wszystkich uwagę. Minęła Ryu nawet na niego nie patrząc, w końcu znowu jej podpadł. Dał się sprowokować jak małe dziecko, co za wstyd. Doszła do grona magnetycznych siedzących z kociarzami i się zatrzymała. Tenpi podeszła sama z siebie do członków TORA! Zbliżyła się bardziej i zatrzymała się przed siedzącym na podłodze Seiem. Usiadła na kolanach przed nim z apteczką w dłoniach i odkładając ją na bok zaczęła wygrzebywać z niej potrzebne artykuły. Obok Seia była Rika i aż jej się ogon zjeżył. - Won Tenpi! Jeden z waszych mu to zrobił! - warknęła przez zaciśnięte zęby. - Ja ich chciałam powstrzymać by sobie krzywdy nie zrobili.. a ty stałaś i z zachwytem patrzyłaś jak obrywał.. - skomentowała z niezadowoleniem. Kocica aż się bardziej rozjuszyła, ale Saika nic sobie z tego nie zrobiła. Zamoczyła gazik w środku oczyszczającym ranę i sięgnęła dłonią do twarzy Seia. Delikatnie obróciła jego twarz i zaczęła dezynfekować ranę na policzku i rozciętą wargę. - To było głupie posunięcie żeby go wyzywać na pojedynek.. Nie powinieneś go lekceważyć.. - skomentowała przyciskając gazik do jego ust mocniej. Musiała oczyścić rozcięcie z brudu. Byli jeszcze dziećmi, oczywiście że zapiekło jak jasna cholera. Ale zbliżyła swoją twarz i odchylając gazik dmuchnęła delikatnie chłodnym powietrzem w jego dolną wargę żeby ulżyć w pieczeniu. Przez chwilę ich usta znajdowały się bardzo blisko siebie ale niech pyskaty Tora sobie nie wyobraża zbyt wiele, ona go tylko opatrywała. Przetarła jeszcze jego polik bo miał zadrapanie na nim. Dopiero teraz dowiedzieli się o ataku w dzielnicy Tora. Zatkało ją kompletnie słysząc tą wieść. Seiryo aż zbladł w obawie o swoją rodzinę. Tenpi złapała za plasterek i ostrożnie przykleiła do jego policzka żeby zwrócić na siebie jego uwagę. - Nie martw się.. wszystko będzie dobrze.. - to mówiąc pochowała wszystko do apteczki i wstała na równe nóżki przed nim. - W końcu to wasza dzielnica.. a przecież Magnetyczni są nie do zdarcia.. - to mówiąc uśmiechnęła się do wszystkich Tora i poszła w swoją, usiadła pod ścianą z innymi dziećmi oddając przy tym apteczkę Senseiowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: "This is my Nindo.."   

Powrót do góry Go down
 
"This is my Nindo.."
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Roleplay :: Archiwalnia-
Skocz do: