Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 747 rok - Era Kruka.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: 747 rok - Era Kruka.   Nie Gru 27, 2015 2:21 am

First topic message reminder :

Rok 747, Krucza Era.
Piekielne miasto. Godziny popołudniowe.
Miasto wraz z 8 kolejnymi latami, rozwinęło się. Zasady oczywiście zostały dalej te same. Klatki straszące na zewnątrz, które pozwalały na swój własny osąd. Stan jednak polepszył się. Mimo mroku, ludzie zdawali się być szczęśliwi. Zbrodni w tym mieście praktycznie nie było. Jedynie demony nieco gorzej znosiły zadowolenie innych, będąc bardziej markotne. Lecz mimo to, dalej pracowały tak, jak pracować powinny. Bez wytchnienia. Christopher również powrócił na swoje stanowisko, aczkolwiek z daleka od króla. Zawsze wysyłany. Wiecznie w trasie. Nigdy nie podziękował Angeli za uratowanie mu życia, ani też nie krytykował jej. Ignorował, przechodził obojętnie. Czasem rzucił negatywnym komentarzem, jak to on.
Dzień ten był w każdym razie szczególny. Dragoni chcieli wreszcie zakończyć zimną wojnę. Zaprzestać skrytobójczych ataków i bombardowania ludności. Co jak co, ale demony potrafiły dokuczyć cholernie mocno. Zawieszenie zimnej wojny na jakiś czas mogło dać chwile oddechu, czego oba królestwa teraz pragnęły. W obliczu też innych wojen.
Tak więc, róg zawył, zwiastując przybycie specjalnej pary. Dyplomaty, jak i samego księcia we swej ludzkiej formie, co by nie straszył tutejszej ludności. Zwłaszcza, że mógłby wtedy przypominać demona, a to wprowadziłoby sporo komplikacji. I przyjechali w dość nietypowy sposób. Nie na koniach czy w karocy, a na samych smokach. Cztery wielkie, potężne smoki, z ludźmi obładowanymi jego grzbiet. Lądowały po kolei w zamku na dziedzińcu. Demony od razu wyczuły jakiś typ zagrożenia. Wyciągnęły miecze, lecz czekały na rozkazy króla. Ten natomiast stał już na górze, przy schodach. Tak samo gruby jak był wcześniej, jak i tak samo młody. Nic się nie postarzał, czego nie można było mówić o Mesmerze stojącego przy Ojcu Angeli wraz z trzema demonami. Bo oczywiście teraz Christopher był na jakiejś misji.
- Wreszcie przybyli… - mruknął nieco niezadowolony król, lecz z uśmiechem.
- Pozdrawiamy was, ludzie i demony! My, dragoni! Jedni z najwspanialszych ras chodzących w tejże krainie! Dostąpcie zaszczytu zobaczenia naszych Szlachetnych Smoków, jak i nas samych! - zaczęli uroczyście, afiszując się dość głośno. Powoli schodząc przy tym oczywiście ze swych smoków. Dyplomata i Książe w formie ludzkiej, lecz reszta oddziałów przypominała bardzo brzydkie demony.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777

AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin


Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 5:03 pm

Pies zaskomlał, widząc że to tylko były kawałki zbroi, a nie sam Brugh'lorg. Było też pewne, że jego zmysł pojmowania świata jest o wiele większy niż rasowego psa. Potrafił zrozumieć, że to nie jest demon, a przez fakt zaprowadzenia jej w takie miejsce i nie spełnienia swojego zadania, posmutniał. Skulił ogon. Jego uszy opadły na łepek. W ten sposób wyglądał o wiele bardziej znośnie, niż zwykle. Przyjaźnie w pewnym sensie. Po tym, jednakże, zauważając nie tyle zatrzaskujące się drzwi, ile płaczącą księżniczkę, postanowił do niej przybyć. Powolutku podreptał. Ocierając się o jej nogi ciałkiem przeszedł wokół Księżniczki, by ostatecznie zatrzymać się przed nią. Uniósł głowę do góry i nieco swój pysk na jej brzuszku. Przez pewien czas go trzymał. Mogłaby go teraz pogłaskać, przytulić, czy cokolwiek innego, co mogłoby dodać jej odwagi. Tkwił tak przez chwilę. Przyszedł jednak czas do działania.
Oddalił się szybko od niej. Zrobił parę żwawszych kroków w głąb pokoju. Pies wiedział o czyms, o czym ona nie miałaby pojęcia. Drzwi zostały zamknięte, lecz nie w tradycyjny sposób. Magiczna bariera wspomogła nieco działania drewnianej barykady. Nie przewidziała na szczęście jednego czynnika. Tego, co zaraz miało się zdarzyć.
Pies zaczął rosnąć. Rósł i rósł. Azor zwiększył swe rozmiary kilkukrotnie. Mógłby teraz odgryźć jej głowę. Bez najmniejszego problemu. Albo z drugiej lub trzeciej. Zależy z której chciałaby zginąć. Nabrał tutaj na demoniczności. Z kości kręgosłupa wychodziły mu kolce. Ogon na samym końcu miał kule zapełnioną od nich. Pazury, zębiska ostre jak brzytwa. Dym wychodzący z nozdrzy przy wypuszczaniu powietrza. Azor przeszedł obok dziewczyny, starając się by niczego nie zbić i jej nie zabić. Napiął mięśnie. Słychać było świst powietrza, a zaraz po tym bardzo potężny huk, rozchodzący się zapewne przez całe królestwo. Drzwi, wraz z kawałkiem kamiennej ściany, został zniszczony. Chwile później Azor wszedł do swej normalnej przemiany i wyszedł z pomieszczenia. Słychać było już kroki, a to mogło wróżyć zakończenie poszukiwań Brugh'lorga.
Nie zostawiłby swej zbroi.
O ile postanowiła wyjść z pomieszczenia i zlokalizować źródło kroków, było już za późno na jakiekolwiek inne działanie. Mag. Mimo że w sporej odległości, był już sporym zagrożeniem. Na twarzy nie miał szczególnie wymalowanego zadowolenia. Jego kostur palił się czerwonym światłem, emitując energią iście diabelną.
Pies, stając na środku korytarza, zaczął warczeć na maga.
- Niegrzeczne dziecko powinno spać we swej komnacie… Nie pozwolę wam stąd wyjść… Nie jestem za sojuszem, dlatego zatrzymam Córeczkę tutaj. Wiedziałem że przyjdziesz… Wykorzystałem Christophera, który paradował z psem… zawsze tak robi przy przygotowywaniu się na bitwę… Ciekawe co powie Książe, nie widząc Księżniczki… - mówił swym dziwacznym, zdziadziałym i nieprzyjemnym tonem. Pewny siebie do stopnia przytłaczającego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel



Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:48 pm

Bała się o swego demonicznego opiekuna, czując jednak ocieranie się o jej nogi aż spojrzała w dol na pieska. Dłonią powiodła na główkę psiaka i zaczęła go gładzić.
- gdzie on jest.. nigdy nie zdejmował zbroi... - wyszeptała załamującym się z minuty na minute głosem. Głośny huk sprawił ze spojrzała za siebie widząc jak drzwi się zatrzasnęły. Oczka jej się powiększyły ale nie to było takie zaskakujące. Psinka Chrisa rosła z małego psiaka na sporego olbrzyma. Zmrużyła oczka kładąc dłoń na boku psiaka i ten nagle ruszył przed siebie robiąc dziurę w miejscu gdzie były przed chwile masywne drzwi. Podeszła do pieska i gdy ten zmalał, pochyliła się nad nim pieszczotliwie gładząc. Usłyszała kroki i po chwili pojawił się Mag. Spojrzała na niego rozdziawiając usteczka będąc w szoku.
- porwałeś Brugh'lorga tylko po to aby mnie tu ściągnąć.. ? Gdzie on jest,,, ? Jak mnie nie będzie na powitaniu mój ojciec zacznie się martwic.. wypuść mnie i oddaj Brugh'lorga.. - powiedziała dość stanowczym głosem.
- Poza tym jak pies nie wróci do Christophera to on zacznie go szukać a wtedy możesz mieć problem.. - powiedziała ze łzami w oczach, bala się teraz ze jej opiekun padł ofiara szaleńca. Książę miał się zjawić niebawem, nie chciała wszczynać wojny z dragonami gdy mieli już na pieńku z elfami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:50 pm

Mag początkowo cierpliwie słuchał wypowiedzi dziewczyny. Lecz z każdym jej słowem, widać było rosnącą w nim złość. Aż w końcu postanowił dać jej ujście, uderzając kosturem w ziemie. Czerwone światełka od trzaśnięcia laską rozpierzchły się po całym korytarzu, rozświetlając go złowróżbnie. Negatywna, diabelna aura żądz krwi i mordu wsiąkała przez to w ziemie, ściany, czy sufit. Przytłaczająca na swój sposób i sprawiająca, że wzięcie oddechu w płuca było niemożliwe.
- Twa arogancja mnie irytuje, Córko Króla! Christopher, mimo że jest Tobie podporządkowany, to ja zapewniam mu energię by żył! Sądzisz, że jakikolwiek demon by przetrwał bez magów? Pomarliby, nie mogąc zbierać magii! To są pomniejsze, które żyją na rozkazach tych wyższych! Mój rozkaz jest ważniejszy nawet od rozkazu Króla! Najważniejszy! I nie pozwolę, by Księżniczka wszystko popsuła wychodząc za mąż z tym… tym ohydnym stworzeniem, Księciem Drakońskim! Zamknę Ciebie na wieki, informując króla że chorujesz… Wymarzę pamięć, tak jak to zrobiłem Brugh'lorgowi. I gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem, czyli zostanie wypowiedziana Wojna i zniszczymy wszystkie inne królestwa za pomocą mej siły, oddam Ciebie z powrotem ojcu, by mógł się pocieszyć swą imitacją władzy! - megalomania. Tutaj trzasnął jeszcze raz.
Azor chyba nie był zbyt szczęśliwy, powarkując. Patrzył na Maga, zaczynając się leniwie powiększać. Rósł i rósł, powolutku, by po paru chwilach stać się wielkim, trzygłowym psem. Tylko mordka na środku była oszpecona przez wybite oko. A przynajmniej bliznę. Wtem psina ruszyła na maga z zębiskami. Choć czworonóg raczej nie spodziewał się, że po chwili zostanie zaatakowany magią demonów i przebije się z impetem przez ścianę na boku. Dźwięk skomlenia i cisza. Mag wyszczerzył swe przeżółkłe zęby.
- Tak szybko zginął. Nie zadzieraj ze mną - powiedział arogancko i zaczął powoli kroczyć w jej strone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:53 pm

Nieprzyjemny dreszcz przeszył jej cale ciało słysząc słowa szalonego Maga. Zrobiła aż krok w tył, ciało zaczęło drzeć. Mógł zabić Christophera w taki prosty sposób.
- Demony mogą się żywic krwią ludzka.. tak powiedział Christopher.. ! Nie możesz mnie tu trzymać.. mój ojciec nie jest głupi.. zauważy ze coś jest nie tak.. a skoro jesteś taki potężny to czemu sam nie ruszysz na Dragunów i nie wybijesz ich wszystkich.. ? - łezki nadal nie przestawały spływać z oczek, choć kamień spadł z serca ze jej opiekun żyje to jednak kolejna igła ugodziła serce księżniczki. Świadomość o pozbawieniu życia Lorda zabolała jeszcze bardziej. Tyle zrobił dla królestwa a Mag groził ze go pozbawi życia. Po chwili pies Chrisa rzucił się na Angel ale został zaatakowany przez kostur maga i przeleciał z hukiem przez ścianę.
- Nieeeeee... ! - krzyknęła słysząc o śmierci psinki ruszyła szybko w stronę wybitej ściany i podbiegła do szczeniaka biorąc jego głowę na kolana zaczęła głaskać pysk.
- nie pozwól mu umrzeć .. ! Nie możesz tego zrobić.. pomogę ci ! Ale pod warunkiem ze go uratujesz i przysięgniesz ze nie ruszysz Christophera.. ! - krzyknęła zdesperowana.
- wiem jak pozbyć się Elfów i Dragunów.. nie mamy z nimi szansy w otwartej bitwie.. to pewna śmierć.. Dlatego muszę poślubić księcia Dragoni.. aby wspomogli nas podczas wojny z Elfami.. jak się ich pozbędziemy to możemy zaatakować Dragunów od środka.. zabić władców.. - wyszlochała gładząc biednego szczeniaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:55 pm

Mag stawiał kroki. Powoli, ku niej. A wraz z jego stąpnięciami buciorów o ziemie, stukał i kostur. Nieprzyjemny dźwięk zwiastujący zbliżanie się wroga. Szedł, mozolnie, będąc pewnym swej wygranej w tej dziedzinie.
Pies nie dawał żadnych znaków życia. Oczyska we wszystkich głowach zamknięte. Ogon leżał bezwładnie. Klatka piersiowa nie unosiła się. Prawdopodobnie umarł, choć nie wyglądało, aby gdziekolwiek był ranny. Cały i zdrowy ciałem, wydawać się mogło.
Mag wszedł w końcu do środka pomieszczenia, patrząc na nią złowieszczo. Usłyszał informacje o tym i nagle buchnął śmiechem. Pokiwał głową na boki.
- Moje dziecko… Myślisz, że jestem podrzędnym głupcem, który wysłucha kłamstw tak niedoświadczonej w tej dziedzinie dziewczynki? Jesteś tylko młodzieńcem. Nie masz pojęcia jak ten świat funkcjonuje. Jedynie głupcem! Zabić od środka władców! Pfha! Nie słyszałem gorszego planu! Jesteśmy potężni i wygramy to! I pozwolę mu umrzeć! Weźmiesz odpowiedzialność za swe słowa! - krzyczał i zaczął iść w jej stronę dalej. Nie był demonem, by zweryfikować kłamstwo lub prawdę. Jego oczyska zapaliły się czerwienią. Wtem stało się coś raczej mało oczekiwanego… Ktoś otworzył jedno ze swoich specjalnych oczysk…
Fiolet rozbłysnął. Ciemne pomieszczenie stało się w miarę oświetlone. Psina podniosła swój pysk. To właśnie kryło się za blizną. Identyczne oko do tego, które ukrywał Christopher Blackwell. Spojrzenie w nie budziło strach. Paraliżujący wręcz. Mimowolne przerażenie, nie ważne jak bardzo było się pewnym siebie. Fiolet rozbłysnął drugi raz. Twarz maga wygięła się w niezadowoleniu. Oczy otworzyły się szeroko. Zaczął się cofać, jakby zobaczył prawdziwą zmorę. Jego ciało trzęsło się, a on po paru chwilach wybiegł z pomieszczenia czymś przestraszony. To było pewne.
To, gdzie teraz się znajdowali, należało niegdyś do części zbrojowni. Przepięknie zdobionymi mieczami, zakurzonymi, kawałkami zbroi, równie majestatycznie grawerowanych. Należąca prawdopodobnie kiedyś do demonów. Wszystko wykute z czarnego metalu z dziwnymi, szarawymi, zbyt matowymi elementami.
Azor jednakże nie pozwolił zbyt długo napawać się tym, gdyż zaraz zamknął oko, dysząc. Po tym stuknął nosem księżniczkę. Spojrzał na nią, czekał na ucieczkę, podczas gdy można było usłyszeć jeszcze drugi stukot butów. Tym razem był to Christopher, który biegł ze szczerbinkiem w ręce, widoczny przez światło padające ledwo ze schodów z oddali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:55 pm

Cala się trzęsła od jego slow, ze strachu i z żalu ze kolejna istota ucierpiała przez nią. Przytuliła mocniej pysk psinki do siebie kiedy ta się nagle poruszyła aż dech jej z radości zaparło ze jednak żyje. Piękny fiolet rozbłysnął. Moc podobna do mocy Lorda.
-nic ci nie jest.. - wyszeptała ledwo słyszalnym głosem gdy nagle starzec wybiegł jakby śmierć zobaczył przed oczami. Nie interesowało ja w tej chwili nic więcej jak to ze psinka żył.
- tak się ciesze ze żyjesz.. tak bardzo.. nie strasz mnie tak nigdy więcej.. - wtuliła się ze łzami w oczach pieska jak ten ja smyrnął wilgotnym noskiem. Cale ciało nadal drżało, za dużo emocji na raz. Ale najważniejsze ze pieskowi nic nie było, choć jej opiekun stracił pamięć i zniknął gdzieś ale przynajmniej żył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:55 pm

Psina nie mogła się ruszyć. A po paru chwilach, rozumiejąc co człek mówi, zaczął on lizać Angel jak gdyby nigdy nic. Po poliku, machając swoim masywnym ogonem, którego potęgę już pokazał. Bardzo potulne zwierzątko. Aż dziw mógł brać, że należał on do Christophera. Przynajmniej pod względem radości, którą się odwdzięczał.
Wtem przybył Christopher Blackwell. Spojrzał w dziurę we ścianie, a chwile później na Księżniczkę.
- Powinniście uciekać, prędko… Czuje tutaj tę energię. Zaczyna powracać. Angel, wstań, dosiądź Azora. On zaprowadzi Ciebie do zbrojowni z moimi ludźmi. Są lojalni wobec mnie. Nie odpowiadają pod rozkazami innych królestw, a pod moimi… Nie mamy wiele czasu… Cholerny mag, niszczy Twoje urodziny... - tu zagryzł dolną wargę aż do krwi. - Poprosisz Wampira z Darkwood oraz Lilien o to, by byli Twoją ochroną - po tych słowach ruszył przed siebie. W kierunku, w którym pobiegł mag. Pies starał się oderwać od dziewczyny, by stanąć na czterech łapach i pozwolić na siebie wejść. Lecz niestety, nic nie może być usiane różami. Bladoniebieski inkub, idąc ku magu, który najwyraźniej odzyskał już nad sobą kontrolę, mógł zaraz poczuć jego wściekłość. Rozchodzącą się niemalże po całych podziemiach. Zła, przerażająca energia, która chciała przybrać postać i zemścić się za taką zniewagę. Dlatego też, Christopher po paru chwilach odczuł jej działanie. Niekorzystnie. Wystrzelił wpierw impetem w ścianę jedną, potem w drugą. Jeszcze na dobitkę sufit i przyciśnięcie czerwoną energią do ziemi. Rozległ się dźwięk bólu z jego ust. Po chwili wystrzeliły diaboliczne kule, które przeszły przez jego pancerz, przeszywając brutalnie ciało. Kolejne jęki wyszły z jego usteczek. A na koniec mag mruknął coś pod nosem. Lord, mimo że udało mu się wstać, zaraz znów padł na ziemie. Objął jedną ręką brzuch, a drugą ramię w miejscu, w którym miał pieczęć. Krwawił z boku brzucha i leżał. Księżniczka miała mało czasu na ucieczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:56 pm

Spojrzała zapłakana na Lorda i widząc jak ten pobiegł za magiem aż się poderwała z posadzki nie wiele się zastanawiając nad tym wszystkim.
- nie możemy go zostawić.. Azor.. chodźmy.. - wyszeptała mijając psisko ruszyła za Lordem Demonów, nie zamierzała zostawić go samego. Widząc jak ten pada na ziemie wydobywając z siebie jęki sygnalizujące ból pobiegła w jego stronę padając na kolana przy swym obrońcy.
- Christopher.. podnieś się proszę.. ! Christopher.. ! - łzy na nowo wzbierały w oczach widząc w jakim stanie jest Demon.
- przestań go ranić ! Nie kłamałam.. ! Zrobię co zechcesz.. ale przestań.. to go boli.. nie ran go.. ! - Wykrzyczała obejmując Lorda zasłaniając jego ciało swoim na tyle na ile potrafiła swoja drobna budowa ciała. Łezki już spływały po jej policzkach kapiąc na zbroje Lorda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:56 pm

Azor wyszedł momentalnie. Niczym cień, niemalże bezdźwięcznie, stąpał po ziemi za Angel. Nie pozwalał jej oddalić się od siebie zbyt daleko. Zresztą, on jako pies, mimo wszystko, był od niej szybszy. Mógł zapomnieć o pojęciu nadganiania. Choć nie był szczególnie zadowolony z takiego rozstrzygnięcia sytuacji. No i nie podszedł centralnie pod zdarzenie. Został nieco na tyłach, gdy Angel znalazła się przy Inkubie.
Christopher miał poczatkowo zamknięte oczyska. Przynajmniej do chwili, w której sama Księżniczka znalazła się u jego boku. Otworzył je szeroko. Były pełne bólu, jak i łez. Nawet taki demon jak on, potęzny, silny, wydał z siebie gorzkie symbole smutku, starając się jakoś wytrzymać cierpienie. Musiało być naprawdę niemożliwie wielkie, skoro go do tego zmusiło. Jednakże opanował nieco szlochanie. Postarał się. Nie mógł w obliczu Księżniczki ukazywać słabości. Dlatego też, trzymając mocno pazury przy ranach, postarał się uspokoić. Ciężko mu to szło. Zaciskał zęby. I mimo cierpienia, bólu, widać też było lekkie wkurzenie.
- Przestań Księżniczko płakać… To dzień… Twych urodzin… Pod wpływem emocji… wybierasz złe opcje… Mogłaś wyjść i sprowadzić pomoc… nie rzucać się na mnie… I choć to jest dla mnie zaszczyt… nie gwarantuje on lepszego wyjścia z sytuacji… A… I proszę wydać… mi rozkaz… -  mówił to z przerwami. Tamował ból, nie pozwalał wyrwać się jękom, mimo że stan wypływającej na boczku spod jego zbroi krwi zdradzał co innego. Jeszcze rana na głowie pod wpływem uderzenia. Na domiar złego, mag prawdopodobnie wyłączył jego regeneracje ciała, gdyż nie było widać pary, a rany jak pozostały otwarte, tak były.
- Nie obchodzi mnie to, że zrobisz co zechce! Nie masz tu nic do gadania! Jesteś niczym! Tak jak Twój Ojciec! Jesteście nic niewarci! Wasze tytuły to tylko zbitek literek! Nic nie możecie zrobić bez pomocy innych! A jak już zaczynacie, to staracie się wszystko zepsuć! - krzyczał i wymachiwał kosturem. - Mógłbym… oh tak… mógłbym was zabić… Ciebie księżniczko za zdradzanie ojczyzny z tym demonem! Król się tego obawia. On wie więcej niż Tobie się wydaje. Zgodziłby się wtedy na zaakceptowanie Twej śmierci. Wtedy użyjemy naszej tajnej broni i zniszczymy królestwa - mówił dumnie. Ostatecznie trzasnął kosturem w ziemie i zaczął się do nich zbliżać. Coraz bardziej i bardziej. Prawdopodobnie czekała ich śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:57 pm

Otworzyła oczka spoglądając na niego zapłakanymi ślepkami. Pokręciła przecząco główką na boki negując jego radę.
- nie.. nie zostawię cię samego.. nie pozwolę ci umrzeć.. słyszysz mnie.. nie pozwalam ci umrzeć Christopherze Blackwell.. - przykleiła się do niego jeszcze bardziej. Bała się że odsiecz nie dobiegnie na czas i nie miała zamiaru ryzykować jego życiem.
- mój rozkaz.. ummm.. użyj wszystkiego co możesz aby przeżyć.. nawet zdejmij zbroje.. jeśli to ci pomoże w walce z nim.. - wyszeptała mu na ucho po czym przystawiła dłoń do jego ust tak że nadgarstek miała na wysokości warg demona.
- żywisz się krwią.. ludzką.. sam mówiłeś.. napij się mojej krwi.. - wyszeptała cichuteńko ze łzami w oczkach obejmując go mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sob Sty 02, 2016 12:18 am

Ciężko było mu ją słuchać. Tym bardziej coś zrobić. Ból był nie do zniesienia. Wypełniał cały umysł, nie pozwalając się skupić na słowach Angel. Prawie nie zrozumiał przez to rozkazu, mimo że starał się. A na domiar złego, cierpienie z każdą chwilą rosło. Coraz bardziej, mocniej. Rozrywało go wręcz od środka.
- Twój rozkaz… Nie chce pić krwi… Nie Twojej… Wszystko, ale… nie chce Ciebie zranić… - mimo to, próbował. Cofnął wpierw jedną dłoń. Tę z brzucha. Objął ją Angel, lekko zaciskając się pazurkami na jej boku. Otworzył usta. Niestety, na wykonanie rozkazu było już za późno. Christopher zawiódł, po całej linii, i to na dwóch frontach.
Rozszedł się dźwięk szarpanych ciał... łamiących się kawałków zbroi z czarnej, diabelnej stali… i jęk demona…
Mag nie zamierzał czekać, dając im możliwość ucieczki czy zmiany swego przeznaczenia. Demon miał za mało czasu, by móc zniwelować efekt bólu, jak i pozbyć się pancerza. Właśnie przez to byli skazani na śmierć. Zostali przeszyci przez kostur. Na dodatek nie byłe jaki. Niby drewniany, tak mogło się zdawać. W jego rękach była to uniwersalna broń sieczna, która przebiła ich ciała niczym rozgrzany nóż masło. I to w najgorszych punktach. Dokładniej miejsca, gdzie Angel, jak i Christopher posiadali swe serca. Zostały one przebite. Przeżycie było w tej chwili niemożliwe. Śmiertelne wykrwawienie się graniczyło z dziesiątkami sekund. Jednakże demon nie chciał na to pozwolić. Nie mógł. Ból był ohydnie mocny, nie wiele czasu na działanie. Podjął decyzje.
Rozdziawił swe usta i nie wbił ich w jej nadgarstek. Zamiast tego nieco się podniósł i dość brutalnie zatopił kły w szyi Angel. Mocno, nie bacząc na delikatność. W oczku cyjanowym miał łezkę. Zaczęło one przejmować kolor szkarłatu. Źrenica pojawiła się, przybierając pionowego kształtu. Żłopał jej krew jak najintensywniej mógł. Szybko, starając się ją osuszyć. Lecz niestety, zrobił to za wolno. Poczuł się słaby. Wyciągnął kły i zamknął oczy. Rany na jego ciele były zbyt wielkie, by mógł się dzięki temu zregenerować…
Był to dla nich koniec…?

Raczej nie mieli nic do gadania. Ich śmierć była pewna. Musieli umrzeć. Żaden Mesmer nie dałby rady ich poskładać do kupy. Jedynie magowie lub diabły o wysokich mocach, lecz takowych albo nie było, albo byli wrogami.
Lecz śmierć demonów nie oznaczała końca drogi, a początek nowej przygody.

"Witajcie w wymiarze Śmierci" - powinien brzmieć jej początek.
Tak właśnie zawitali. Oboje. I Christopher, i Angel. Dzięki Inkubiemu ugryzieniu, demon złapał jej duszę. Wysłał swoją energię, całą którą miał. To sprawiło, że i piękna cząsteczka kobiety mogła unieść się ku górze i ruszyć za diabelskim tworem. Wprost do nowego wymiaru. Tego, do którego wpadają umarłe demony. Mogą przeżyć przez przejście wymiaru do końca. Na tym działa ich reinkarnacja.  
Mogli się obudzić. Lecz raczej jedna istotka nie będzie zadowolona z tego, co zobaczy.
Dziwne miejsce. To tak, jakby wszędzie było niebo o nocnej godzinie. Gwiazdy dookoła, i na górze, i na dole, pod ich stopami. Jednakże stali na czymś. Była to mięsista platforma ociekająca nieprzyjemnym śluzem, różowa. Wszystko wokół było z tego zbudowane, małe mięsne wysepki z mostami linowymi. Nietypowymi, gdyż linki stanowiły żyły. Parę macek obślizgłych od kleistych substancji, które kapały na "ziemie", oczyska czy małe "stawiki" z fioletową krwią. Podobne do mocy użytej przez inkuba. Ohydztwo, choć na szczęście nie wydawało żadnych zapachów. Wszystko bezwonne.
Byli oni ubrani w ukochane rzeczy. Te, które najbardziej lubili. Dlatego też, Christopher miał na sobie swoją szatę. Tę, którą nosił w wymiarze diabelnym. Biało-czarna. Elegancka, z kilkoma skórzanymi elementami. Otworzył swe sprawne oko. Cyjan bez źrenicy. Rozejrzał się dookoła, w milczeniu, będąc ewidentnie zmęczony. Poświęcił on nieco więcej, niż mogłoby się wydawać.

Po paru chwilach podniósł się. Wpierw tułów. Drobny czas później i całe swe cielsko. Był nieco otępiały. Jak każdy trafiający do tego wymiaru. Spojrzał na swój strój i westchnął z nostalgią. Zaraz jednak uświadomił sobie gdzieżże jest i zaczął nerwowo szukać Angel.
- Angel? - powiedział głośniej, zauważając ją niedaleko. Szybko pobiegł w jej stronę. Przykucnął, patrząc nań mocno zatroskany. Po chwili pojawił się smutek. Zamknął swe sprawne oczko, starając się opanować łzy. Nie dał rady jej uchronić, przez co wylądowali w takim wymiarze. Na dodatek zdawał sobie sprawę z tego, co zrobił. Wysłuchał jej rozkazu, zrobił wszystko by przetrwać. Ale ostatecznie ciut zmienił przeznaczenie, wyniszczając resztkę swego ciała. - Przepraszam… Wpakowałem nas w niezłe tarapaty… na dodatek nie ochroniłem… Jestem kiepskim ochroniarzem. Skoro nie potrafię tak niskiego poziomu funkcji, nie jestem godzien bycia Lordem. Jeszcze raz przepraszam… Złamałem ostatni rozkaz i nie zrobiłem wszystkiego, by przetrwać… samemu… - nie otwierał oczyska. Raczej wiadomo dlaczego. Mógłby przypadkiem wypuścić kilka łez.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sob Sty 02, 2016 1:14 am

Słowa jakie wypowiadał sprawiały że łzy bardziej spływały po policzkach. Zaczęła kręcić mocniej głową na boki, dłonie zaczęły drżeć obejmując Christophera co raz mocniej.
- przestań.. nie opieraj się.. tylko pij.. wytrzymam.. Chris.. proszę Cię.. pij.. nie chcę abyś umarł.. - szeptała ledwo słyszalnym głosikiem.
- nie zosta.. - nie dokończyła czując jak coś wbija się w jej ciało z całej siły. Z ust popłynęła strużka krwi, oczka się otworzyły do granic możliwości a łzy spłynęły po policzkach. Metaliczny posmak własnej krwi w jej ustach sprawił że całe ciało zadrżało. I wtedy Demon się poderwał nagle wgryzając się w delikatną skórę szyjki. Jęknęła nagle cichuteńko prosto do jego uszka. Spięły się wszelkie mięśnie jakie nad jakimi miała władzę. Czuła jak wysysał łapczywie krew z jej ciała.
- Chris.. - wyjęczała ledwo słyszalnie, dłonie mocniej się zacisnęły na jego opancerzonym ciele, aż do momentu kiedy chłód spowił jej całe ciało a przed oczami pojawił się mrok...

Powieki drgnęły, paluszki u dłoni również, ciche pomrukiwanie wydobywające się z ust sygnalizujące że dziewczyna zaczynała się budzić. Obraz zaczął się klarować bardzo powoli, dostrzegła klęczącego przed nią mężczyznę odzianego w szaty jakich w życiu na oczy nie widziała. Wzrok piął się w górę aż zatrzymał się na twarzy, bardzo znajomej zresztą.
- Christopher.. ? - wymamrotała ledwo słyszalnym tonem powoli się podnosząc, ubrana była w ten sam strój co przed śmiercią. Powoli się podnosząc trochę jej sie w głowie kręciło i jeszcze była bardzo słaba. Powoli zaczęła się rozglądać po otoczeniu robiąc większe ślepka i powróciła spojrzeniem na Demona. Podniosła się do klęczek i dotknęła dłonią jego policzka po stronie zdrowego oczka.
- nic ci nie jest.. tak się cieszę.. bałam się że już cię nie zobaczę.. ale jesteś cały i zdrowy.. - wyszeptała i rzuciła sie przed siebie, wtulając sie w Lorda bez żadnych zahamowań. Łezki zaczęły spływać nagle z jej oczek, mógł wyczuć radość promieniującą z jej duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sob Sty 02, 2016 1:49 am

Wytrzymywał. Nie załamywał się. Choć wiedział jak wygląda sytuacja, to jednak nie wypuścił żadnej łzy. Powstrzymał to u zarodku, co mimo wszystko, było dość trudne i skomplikowane. A ona mu nie pomogła. Szczególnie dotknięciem jego polika, jak i nagłym wtuleniem się. Był dość niepewny. Objął ją, kładąc ręce na plecach Angel. Otworzył oczko, w którym nie pojawiły się łezki. Udało mu się, cudem. Poklepał jeszcze rączkami, po czym je wycofał.
- Nie powinnaś się tak cieszyć na mój widok, Księżniczko. Jestem demonem. Nawet jeżeli traktujesz mnie jak Lorda, to akurat nie powinnaś chyba być aż tak zadowolona. Poza tym… Nie żyjemy, Księżniczko. Umarliśmy Angel. Straciliśmy życie. Zawiodłem Ciebie. Nie posłuchałem rozkazu o ratowanie swego życia i nie ochroniłem samego Siebie. Lecz nie wszystko stracone, choć będzie to trudne… - po tym ułożył ręce na jej ramionach. Zamknął oczy i tak chwile pozostał. Teoretycznie chciał ją oddalić od siebie, by zacząć dalsze tłumaczenie stojąc. Jednakże dziwnie nie potrafił jej od siebie odepchnąć. - Angel… To jest wymiar piekła z kasty obłędu. Trafiają tutaj demony mojego pokroju, które są wystawiane na próbę mocy. Problem w tym, że Ty nie miałaś mocy… umarłabyś permanentnie, ale przekazałem Tobie całą swoją moc. Masz moją magię w sobie, ale… nie umiesz jej używać. Ja jej nie posiadam i nie mogę jej zabrać. Musimy działać wspólnie by powrócić do rzeczywistości… Jesteśmy w niebezpieczeństwie… - dodał na sam koniec. Otworzył oczy, patrząc przed siebie. Czekał, aż sama od niego jakoś odejdzie od niego kawałek.
Podczas gdy trwała między nimi konwersacja, pewne potworności zaczęły tworzyć się za Christopherem. W znacznej odległości. Dokładniej potworności, nieco kościste, ale cały czas z mięsa podobnego do tego wokół. Tryskały nieco fioletową krwią. W rękach ich pojawiały się kościste miecze. Same oczy były fioletowe, takie jak Diabełek. Raczej nie miały pozytywnych zamiarów, a powoli zaczęły się one zbliżać w ich kierunku. Christopher prawdopodobnie nie czuł ich magicznej aury przez brak magii w sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sob Sty 02, 2016 12:26 pm

Wtulała się w niego ciesząc się że nic mu nie jest, wsłuchiwała się w jego słowa chłonąć je niczym gąbka wodę. Znieruchomiała nagle słysząc że oboje nie żyję. Więc ten metaliczny posmak krwi wypełniający jej usta jakiś czas temu był krwią. Nieznośny ból przeszywający jej całe ciało sygnalizował że umrze niebawem. I mrok spowijający jej ciało przeniósł ją z świata realnego w piekielne otchłanie w zaświatach.
- skoro to twój świat to czemu ja tu jestem.. ? Skoro umarłam to czemu moja dusza się nie rozpłynęła.. czemu jestem tu z tobą.. - odchyliła się od niego aby spojrzeć w jego twarz. Nie rozumiała tego co chciał jej powiedzieć. Wpatrywała się przez chwilę starając się jakoś pojąć sytuację.
- ahh.. czy to dlatego że mnie ugryzłeś i wyssałeś moją krew .. ? - spytała nagle oświecona pomysłem że to zasługa Chrisa. Na wzmiankę o mocy demona zamrugała kilkakrotnie trzepocząc swoimi rzęsami przed nim.
- więc co teraz.. ? - wpatrywała się w demona ze spokojem nie za bardzo wiedząc co mogą teraz zrobić w tym świecie. Po chwili jednak jej ślepka sie powiększyły i odruchowo złapała go za nadgarstek ciągnąc w swoją stronę.
- Chris.. za tobą ! - krzyknęła ciągnąc go delikatnie, w oczach dziewczyny pojawił się strach widząc twory z tego wymiaru, wieść ze Lord nie posiadał mocy sprawiła że zaczęła się bać. Nawet jeśli jego moc była w niej to nie miała zielonego pojęcia jak mogłaby jej użyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sob Sty 02, 2016 12:45 pm

Demon przytaknął na wzmiankę o krwi. Była to jego zasługa, poniekąd. Mogli cieszyć się życiem w nieżyciu, dopóki nie zabije ich ktoś powtórnie. Zagrożenie było realne i zaraz miało się urzeczywistnić. Dokładniej wraz z krzyknięciem i pociągnięciem. Diabelstwo napięło swe mięśni do granic możliwości. Wreszcie Angel będzie mogła zobaczyć szczyptę jego siły. Choć nie magicznej, to tej, która utkwiona była w każdym demonie. Nie posiadał już tak potężnych sensorycznych zdolności. Został na szczęście w porę powiadomiony.
Wyrwał się z jej rączek, którymi złapała jego nadgarstek. Silnie. Nikt nie byłby w stanie utrzymać tego. Wszystko zresztą trwało sekundy. Lord, niczym w spowolnionym tempie, złapał ją w pasie, podczas gdy potwór za nimi był w trakcie zamachu. Było coraz bliżej. Kościane ostrze leciało ku głowie Christophera. Ten zdążył się obejrzeć jeszcze za siebie, z ukosa, zauważając problem. Wtem wystrzelił. Z impetem odbił się od ziemi. Niczym błysk, znaleźli się z dala od problemu kilkanaście metrów, nie daleko skraju tejże mięsnej wysepki. Odłożył Angel z boku siebie i odwrócił się ku potworom.
- Są niskiego poziomu, ale Ty nie masz diabelnego refleksu, siły i szybkości. Moje sensoryczne zdolności są niestety mocno upośledzone. Dlatego liczę, że będziesz też moimi oczyma. W każdym razie, te stwory będą powstawać ciągle do życia, póki nie zostaną całkowicie wyeliminowane. A teraz… - nieco tutaj się uśmiechnął. - Nauczymy Ciebie magii. Wystaw swoją prawą rękę w kierunku tych potworów - tutaj sam uniósł swoją prawą rękę. - A po tym wymów te słowa… Areyń Nido arfeo, co oznacza Ogień, kula ognia. Energia będzie brana z moich zasobów, które Tobie przekazałem. Nie zmęczysz się, a kula pojawi się w palcach i po dwóch sekundach wystrzeli… Proszę to zrobić szybko księżniczko… - ciut ją pogonił, spoglądając na nią z ukosa. Wierzył w nią. Teraz to ona musiała chronić go, nie on ją. Role się odwróciły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sob Sty 02, 2016 6:06 pm

Westchnęła gdy ją objął w pasie przyciągając ją bliżej do siebie. Przyłożyła policzek i dłonie do jego torsu wtulając się w niego mocniej gdy odskoczył w dal. Była pod wrażeniem tego jaki był skoczny i szybki. Kiedy ją puścił zrobiła krok w tył i słuchając go wysunęła przed siebie dłoń tak jak ją poinstruował.
- Areyń.. Nido.. arfeo.. - wyszeptała skupiając się w jakikolwiek sposób w dłoni zaczęło się kumulować drobinki energii po chwili szybko przybierające na sile i wielkości tworząc kulę ognia, która wystrzeliła w kierunku wroga. Wpatrywała się w to z jakim impetem trafiła nie zbyt wielka kula płomieni. Przecież nie umiała kontrolować żywiołu tak wprawnie jak demon który zapewne od urodzenia szkolił swoje zdolności.
- umm.. i co teraz.. ? - spytała spoglądając na Christophera. W sumie nie do końca wiedziała jak ma się zachować i co zrobić. Podobno musieli przejść próbę aby wrócić do świata realnego. Żyjąc wśród demonów nauczyła się że nie ma rzeczy niemożliwych. Druga szansa od losu brzmiała ciekawie, chodź nadal była w szoku że nie ma jej już wśród żywych. Zerknęła na Lorda i uśmiechnęła sie do niego łagodnie.
- wiesz.. cieszę się że jesteśmy w tym razem.. nie zniosłabym twojej śmierci.. a tak przynajmniej wiem że jesteś cały i w miarę.. zdrowy.. - powiedziała obdarowując go delikatnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 6:40 am

Ogień jedynie drasnął potworności. Właściwie nic im nie zrobił. Zregenerowały się szybko. Niestety, Christopher nie mógł być pod wrażeniem jej umiejętności. Widząc, jak kiepsko sobie poradziła z rzucaniem magii, jedynie wydał z ust westchnięcie. Musiał obmyślić nowy plan jeśli chcieli przeżyć. Co gorsza, nie miał za wiele czasu. Potworności się zbliżały ku parce z chęcią mordu. Nie zwiastowało to niczego dobrego.
W każdym razie, Lord spojrzał z ukosa na Angel. Zauważając uśmiechy i nie czując aż tak wielkiego strachu emitującego z niej, aż lekko się zaśmiał. Pokiwał głową na boki i postanowił przemówić.
- Muszę przyznać, Księżniczko, że bardzo świetnie znosisz swoją śmierć i to, że te krwiożercze potwory chcą nas zabić... - powiedział z podobną krzywizną na ustach. Jednakże nie trwało to długo. Stwory potrafiły znacznie więcej niż mogło się wydawać. Teren zresztą był dla podróżników śmierci dość niebezpieczny. Mieli właśnie przekonać się jak bardzo.
Nim Christopher zdążył zareagować w jakikolwiek sposób, z ziemi powstały macki. Ohydne, obślizgłe mięcho, na który sam widok można było dostać pawia. A przynajmniej żołądek by się przesunął, choć mieli szczęście. Akurat słowo "organy" w ich przypadku, póki co, było "ulotne". Macka postanowiła wykonać ruch. Ku Angel, będąc nie daleko jej za plecami. Złapała ją za kostkę i uniosła ku górze. Była silna, cholernie. Jak prawdziwy demon. Ponadludzka potęga. Chwile później została ciśnięta, w stronę końca wyspy. Lord demonów nie mógł jednak na to pozwolić. Wiedział, że walka z mackami nie miała by teraz sensu. Nawet z jego siłą. Ale w tym momencie, wraz z rzuceniem księżniczki, mógł zareagować w porę. Wybił się, potężnie i z impetem równym jej wyrzutowi, złapał ją w locie. Wtulił mocno w swoją klatkę piersiową, by mieć pewność że nie wypadnie z jego dłoni. Drobny czas później opadł na mięsną ziemie. Nie był to koniec. Wokół niego zaczęły wytwarzać się tutejsze potworności. Ich liczba się podwoiła. Szans nie było, by Christopher z aktualną mocą mógł je pokonać.
Świst powietrza.
Kościane ostrze miecza poleciało w stronę ramienia pleców Lorda. Słyszał. Wyłapał dźwięk. Szybki skok z pełnym obrotem, w którym wykonał mocnego kopniaka na tępą stronę miecza. Rozprysł się na tysiące kawałków. Lecz zaraz kolejny dźwięk wskazujące na przecinanie głównego zasobu związanego z oddychaniem. Odskok w tył. Tym razem jednak szczęście opuściło Diabła, gdyż ten dostał szybkie cięcie w plecy. Pisnął cicho. Krew się nie polała, lecz krecha w plecach bolała. Intensywnie, gorzej niż w przypadku ataku na ciało. Zacisnął zęby. Mięśnie napięły się, co mogła i odczuć Angel, po czym ruszył na przód. Z całą swą siłą. Odbił ciut od ziemi i pierwszy kop zadał z pół obrotu w przeciwnika. Wprost w twarz. Rozłupał go na kawałeczki. Krew przyozdobiła jego białego buciora fioletem. Chwile później kolejne wyskoki, tym razem w celu szybkiego przejścia ponad szeregi wrogów tak, by zatrzymać się na moście "linowym" z żył. Odstawił Angel, odwrócił się do niej plecami. Uniósł rękę na swoje prawe oko.
- Będę mocno osłabiony... Ale przeżyjemy... - mruknął pod nosem. Wtem przebudziło się. Fiolet błysnął. Przerażenie ogarnęłoby ludzkie istoty, o ile teraz spojrzałyby na niego. Moc specjalna została uruchomiona. - Zakryj uszy... - powiedział po chwili. Otworzył usta szeroko i zaczęło się. Wypuścił z siebie potężny ryk. Paraliżujący, przerażający i przewiercający się wręcz w dusze. Fioletowe fale w postaci ringów wychodziły z jego ust, lecąc wprost na wrogów. Jego krzyk był nie do zniesienia. Wprawiał wręcz w obłęd. Każdy, kto to słyszał, chciał aby natychmiastowo przestał. Wwiercał się zbyt mocno w głowę, powodując przerażające obrazy mordów, zabójstw, brutalnych gwałtów i wszelkiego rodzaju zła z świata żywych. Coś zdołało złapać Angel za nogę. Obślizgłego. Znów, macka. Zaciskała się coraz mocniej i mocniej, chcąc ewidentnie zmiażdżyć jej nogę. Trwało to jakiś czas, aż w końcu, wszystko zniknęło. Cała mięsna batalia, jak i wyspa przeistoczyły się w fiolet. Jak się okazało, latająca wyspa nie była zbudowana tylko z mięsa, ale z kamiennych kawałków, które unosiły się w powietrzu. Krzyk ustał, a Christopher padł na kolano. Jego lewa ręka zdawała się być przezroczysta. Mocno dyszał, zamykając magiczne oko. Milczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 8:27 am

Nie tylko on westchnął z zawodu, ona też z rezultatu nie była specjalnie zadowolona. Z jednej strony spodziewała się odrobinę lepszego efektu chodź nigdy nie mając styczności z magią trudno było od niej wymagać czegokolwiek. Razmus uczył ją naprawdę wielu rzeczy ale magia nigdy nie była jedną z nich. Spojrzała na Chrisa i słysząc jego słowa pogładziła się paluszkiem wskazującym po policzku.
- może dlatego że jestem tu z tobą.. czuję się przy tobie bezpieczna.. - powiedziała z zadowoleniem na ustach. W końcu Lord postanowił wyjść naprzeciw przeciwnikom, Angel splotła dłonie ze sobą jak do modlitwy i już chciała coś powiedzieć gdy poczuła jak coś obejmuje jej nogę, zerknęła w dół i właśnie wtedy została szarpnięta z piskiem. Oślizgła macka z impetem rzuciła ją w dal, dziewczę aż zacisnęło powieki mocniej ze strachu. Trwało to może chwilę gdy poczuła jak coś ją obejmuje, nie było to nic nieprzyjemnego w dotyku. Poczuła jak zostaje przyciśnięta do twardego umięśnionego torsu Demona i aż westchnęła z wrażenia.
- Christopher.. - wyszeptała spoglądając na demona gdy ten miękko wylądował nadal trzymając ją w ramionach. Szybkie i zwinne obroty, ataki tylko nogami. Skoro potrafił tak walczyć z ciężarem na rękach to co dopiero z mieczem w dłoni. Była pod wrażeniem jego zdolności, zwłaszcza gdy szybkimi susami zaczął mijać swych przeciwników. Znalazł się z nią w miarę bezpiecznej odległości i odstawił ją na podłoże. Spojrzała na swojego ochroniarza dostrzegając cięcie na plecach, zakryła dłonią usta aż z przejęcia. Zrobiła krok w jego stronę i wtedy dostała komendę. Kiwnęła główką i zakryła uszka zaciskając przy tym powieki, dźwięk był naprawdę nieprzyjemny. Odrobinę wygłuszyła intensywność krzyku ale i tak w głowie jej zaczynało aż dudnić. Na szczęście z ich przeciwnika nic nie zostało i nawet po mięsistym podłożu nic nie pozostało. Otworzyła jedno oczko i widząc jak ten klęczy ciężko dysząc bez namysłu ruszyła w jego stronę.
- Christopherze.. jak się czujesz.. ? - klęknęła przy nim od boku i pociągnęła go w swoją stronę tak że plecami opierał się o jej klatkę piersiową. Odgarnęła dłonią włoski z jego czoła delikatnie go gładząc po główce. Latający kamień i tak się poruszał gdzieś ich prowadząc więc wystarczyło czekać aby dotarli do miejsca przeznaczenia.
- masz jakieś zaklęcia lecznicze ? mogę ci jakoś pomóc ? - spytała cichuteńko obdarowując go delikatnym uśmiechem. Pozwoliła a wręcz przymusiła go aby leżał oparty o nią, widziała że ledwo się trzymał na nogach, teraz dryfując na kamiennej wysepce mieli trochę czasu dla siebie.
- odpocznij.. nie wiadomo co nas jeszcze będzie czekać.. - wyszeptała łagodnym głosem nadal go głaszcząc. Zaczęła cichuteńko nucić swoją ulubioną melodię, chcąc pomóc mu się odprężyć chociażby w drobnym stopniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 3:10 pm

Nie mógł zrobić za wiele w swoim aktualnym stanie. Ból był nie do zniesienia. Przeszywający i nie tylko spowodowany cięciem na plecach, a i wyczerpaniem. Mocnym. Jego mięśnie skwierczały wręcz z cierpienia, które odczuwały. Nawet mimo tego, że był duszą, piekielna męka nie przechodziła. Dlatego też, pociągnięty, oparł się mimowolnie o jej klatkę piersiową. Nawet jeśli nie chciałby, i tak to musiałby oprzeć się. Zbyt słaby na przeciwstawienie. Dyszał, z cudem łapiąc drobinki powietrza. Widać, że używanie tej mocy musiało mocno wyniszczać jego ciało. W szczególności z brakiem magii, która była w posiadaniu kobiety. Na domiar złego, wyglądało jakby jego dusza zaczęła się ulatniać. Choć nie trwało to długo. Gładzenie głowy uspokajało go. Tak samo jak i melodia. Zamknął oczyska i wsłuchiwał się w przyjemną pieśń, którą już niegdyś miał zaszczyt słuchać. Dzięki spokoju w jego duszy, regenerował się. Miarowo, bardzo powoli, ale widocznie.
Odchylił nieco głowę w tył. Uważał przy tym, aby nie zaatakować jej twarzy rogiem. Wszystko po to, by się oprzeć o jej ramie. Zapomniał się nieco. Chciał być dziwnym trafem przy niej. Nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. Dopiero po chwili, wraz z otworzeniem oczysk i doleceniem na miejsce, zauważył co robi. Odkleił głowę jak oparzony, zawieszając wzrok w ziemie.
- Przepraszam że nie odpowiedziałem… Księżniczko… Zaklęcia lecznicze nie pomogą… ale wytrzymam. Wystarczy mi twa dobroć. Dzięki niej, jestem w stanie wytrzymać każdy ból - mówiąc to, spojrzał na nią z ukosa normalnym oczkiem. Uśmiechnął się nawet odrobinę, choć było to i tak trudne. Ból łatwo nie odchodził. Po tym postanowił oderwać się całym swym ciałem od Angel, chcąc wstać.
- W każdym razie… - rozejrzał się dookoła. Zauważył, że kamienna platforma dotarła w końcu do drugiej. Ta jednak miała na sobie ogromny labirynt z dwoma wejściami. Spojrzał na niego i skrzywił nieco twarzyczkę. Nie był zadowolony. Powiódł głową na Księżniczkę. - Paskudne miejsce. Labirynt Obłędu. Lustra Zakrzywionej Rzeczywistości. Trudne do przejścia. Wiele istot stąd nie wychodzi. Słuchaj mnie, Księżniczko… To trudny test. Naprawdę. I widzę, że musimy go przejść, ale nie będziemy mogli sobie pomóc. Będą pokazywane wizje, niezgodne z prawdą, lecz łapiące za nasze słabości. Zobaczysz w nich okropne, ohydne rzeczy. Z sobą w roli głównej, cierpienia innych, śmierć. Nie wolno jednak Tobie spojrzeć w inną stronę. Musisz obejrzeć wizję do końca i przejść przez lustro. I tak dalej, aż do końca labiryntu. Jednakże tylko to jest zagrożeniem. Nasze słabości, nic więcej. Nie będzie tu potworów. Będziesz bezpieczna. Mam nadzieje, że zdołasz stłamsić mrok we swym sercu widząc to, co będziesz widziała… Nie ma chwili do stracenia. Chodźmy… Nawet jeśli ranny, lepiej w końcu powrócić… - dał wykład, po czym zaczął iść w stronę labiryntu. Z ledwością. - Masz jakieś pytania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 3:48 pm

Uśmiechnęła się delikatnie gdy oparł głowę o jej ramię, pozwoliła się wtulić swemu rycerzowi w siebie. Ryzykował życie aby ją ocalić i chronić w każdy możliwy sposób. Tak bardzo chciała go chociażby uleczyć, ale skoro nie mogła to chociaż pozwolić mu odpocząć. Nie przestawała gładzić jego główki, co rusz delikatnie przesuwając opuszkami palców po skroni i czole demona. Aż w końcu otworzył oczko i spojrzał na nią, zaprzestała śpiewu zaskoczona że się tak nagle oderwał od niej. Nie miała takich zdolności jak demony, nie widziała niczyjej duszy. Ale miała intuicję która jej nie zawiodła jeszcze, a ta podpowiadała że Christopher jest dobrą istotą, tylko strugał wrednego, egoistycznego bydlaka żeby zamaskować ból jaki czuł przez poniżenia ze strony innych przez te wszystkie lata. Podniosła się zaraz po nim i zbliżyła się do niego widząc jak ledwo się porusza. Przykleiła się do jego boku biorąc go za nadgarstek przełożyła jego ramię przez swoją szyjkę tak aby się na niej wsparł.
- spokojnie.. bo się jeszcze przeforsujesz.. - powiedziała ze spokojem w głosie pomagając mu dojść do labiryntu słuchając jego wyjaśnień. Aż przed wejściem spojrzała na niego, prosto w jego oczko.
- obiecaj mi że nic ci nie będzie.. że będziesz ostrożny.. - powiedziała z wyczuwalną troską w głosie. W sumie nie zauważyła aby ten miał jakiekolwiek słabości. Dla niego był to zapewne pikuś, wzięła głęboki wdech i stanęła przed jednym z wejść uśmiechając się do niego łagodnie.
- do zobaczenia po drugiej stronie.. - powiedziała z uśmiechem i przestąpiła próg jednego z wejść. Gdy Demon przestąpił progi drugiego wejścia po chwili napotkał pierwsze lustro. Zabłyszczało ono nagle bardzo jasnym, oślepiającym wręcz blaskiem. I po chwili pojawiła się pierwsza wizja...

***
Tak bardzo znajomy ogród z zamku w Piekielnym Królestwie. Obraz zaczął się kierować na wejście do labiryntu, Chris miał wrażenie że idzie nim wprost do centrum. Ukazała mu się fontanna a na jej brzegu ubrana w błękitną sukienkę księżniczka w dłoni trzymała starą książkę w którą byłą wczytana. Powoli zaczęła podnosić swoją główkę wpatrując się jakby w Chrisa z tym pięknym uśmiechem na ustach, ale wtedy przed oczami Demona pojawiła się postać ubrana na czarno z czerwonymi elementami stroju. Osobnik ewidentnie był mężczyzną z białymi włosami sięgającymi ramion, szpiczastymi uszami. Zaczął się zbliżać do Angel w dłoni za swoimi plecami trzymając czerwoną różę podszedł kłaniając się nisko. Wyjął kwiatka zza pleców wręczając go dziewczynie.
- Książę.. jaka piękna róża.. - powiedziała tym swym łagodnym głosem odkładając książkę na bok i biorąc kwiat w dłoń.
- Księżniczko Angel.. nie ma na tym świecie kwiatu który dorównałby twej urodzie.. - powiedział mężczyzna siadając przy niej. Z iście aroganckim uśmieszkiem malującym się na ustach zbliżył dłoń do jej twarzy i delikatnie odgarnął białe kosmki włosów za uszko wpatrując się w jej oczka z lubieżnością. Dziewczyna oczywiście zarumieniła się delikatnie na komplement odwracając wzrok gdzieś w bok ewidentnie zawstydzona.
***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 4:08 pm

- Do zobaczenia, Angel. Ty też bądź ostrożna - odpowiedział i wszedł do środka labiryntu, gdzie czekała go pierwsza wizja.
Wbił wzrok w lustro. Nie odrywał go. Patrzył dość spokojnie na scenę. Początkowo fakt faktem, sądził że mógłby to być on, lecz skrzywiona rzeczywistość okazała się inna. Znał sztuczki lustra. Zawsze pokazywały coś zupełnie innego, niż z początku mogło się wydawać. Książe podający kwiaty, za które sama Angel dziękuje. Obserwowanie tego nie stanowiło dla niego większego problemu. Widział gorsze sceny. To właśnie zaczęło właściwie go zastanawiać. Szczególnie, że nie potrafił zrozumieć, cóżże w tym opowiadaniu robi sama Księżniczka. Lecz czuł dziwnie bijące szybciej serduszko, jak gdyby ze stresu. Powiódł dłonią i ułożył ją na klatce piersiowej. Coś było nie tak. Nie powinien tak reagować na tego typu kiepską scenerię.
- Tylko na tyle stać labirynt…? - mruknął do siebie i przeszedł przez pierwsze lustro. A poziomów było tyle, ile skrywała słabości dusza.

***
Ogień. Wszędzie czerwień i jej różne odcienie, wraz z pomarańczowym i żółcią. Trawiący okoliczne farmy, pola uprawne i domki. Przemieszczający się z budynku na budynek. Pochłaniający ze sobą ludzi. Na ziemi zapisane krwią słowo "żniwa". Lecz nie przez mieszkańców miasta. Mogła zobaczyć spalone herby. Domyślić się z tego punktu nie było trudno. Piekielne Królestwo jarzyło się żywym ogniem. Ludzie wybiegali z krzykiem, płonąc, wrzeszcząc wniebogłosy aby ktoś ich uratować. Wołali "Księżniczko Angel, gdzie jesteś jak Ciebie potrzebujemy?!" lub też w odpowiedzi "Zdradziła nas z Drakonami!". Wszyscy uciekali i ginęli. Jeden za drugim. I tym razem nie tylko od ognia, a strzał. Z daleka od armii, która nosiła sztandary Drakonów. Na ich czele stał Książe, szczerzący się mocno, szeroko. A Angel na boku, bez nikogo, przypięta do pali. Zmuszona obserwować, jak jej miasto, o które miała zadbać, zmienia się w proch. Mimo, że twarze nie były szczególne znane, to jednak należeli oni do Piekielnego Królestwa. Płacz dziecka, krzyki, a po chwili okrutna cisza, zwiastująca to, co najgorsze. Dragonie stali, dumni z powodu rzezi. Nikt jednak nie pomagał. Śmierć i rozkład.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 4:42 pm

W końcu i przed nią ukazało się lustro które powoli zaczęło błyszczeć barwami ognia, miasto które kochała stało w płomieniach. Wszędzie ranni, potrzebujący pomocy, bezbronni ludzie. Kobiety i dzieci uciekające przed walącymi się budynkami. Przełknęła głośniej ślinę zaciskając mocniej splecione ze sobą dłonie. Zmrużyła oczka, nie podobało jej się to co widziała ale słowa Chrisa szybko jej sie przypomniały o zakrzywionej rzeczywistości. Czuła silny ból w klatce piersiowej "Nie dopuszczę do takiego czegoś.." przeszło jej przez myśl gdy dostrzegła księcia i siebie to ją podbudowało że to tylko iluzja, fikcja która się nie spełni. Chodź krzyki i jęki sprawiły że oczka jej się delikatnie zaszkliły, to postanowiła przejść przez lustro jakoś zbierając w sobie odwagę. Starała sie dbać o królestwo ale aż tak bardzo nie była zżyta z mieszkańcami bo przebywała głównie w zamku i ogrodach z troski króla.


***
Idąc w stronę kolejnego lustra usłyszał jej melodię, dopiero kiedy się zbliżył na tyle aby zajrzeć przez lustro dostrzegł znowu postać księżniczki ale tym razem coś się nie zgadzało. Ogród po którym hasała był zupełnie inny, pełno krzewów obrośniętych czerwonymi różami.
- prawda że pięknie tu.. ? - padły słowa z ust księcia który wyszedł zza jednego z wielkich żywopłotów. Pokierował dłonią w górę tak że wskazującym palcem pokazywał jej niebo. Białowłosa przestała śpiewać i spojrzała w wyznaczone miejsce. Nad nimi latały małe smoczki o różnych barwach, niebieskie, czerwone, zielone. Tworzyły okrąg, ładny i równy a w nim dwa małe smoki. Jeden nieco większy czarny, drugi nieco mniejszy biały. Wirowały ze sobą splatając się ze sobą.
- to mój prezent dla ciebie.. w dowód mej miłości.. - powiedział mężczyzna podchodząc do wpatrzonej w niebo dziewczyny. Podszedł bardzo blisko ujął jej dłoń delikatnie pociągając ją do siebie bliżej tak że dłonie Angel spoczęły na jego torsie.
- Draco.. ja.. ja nie wiem co powiedzieć.. - wyszeptała rumieniąc się spoglądała w jego oczy.

- zaśpiewaj raz jeszcze.. uwielbiam słuchać twego głosu.. - to mówiąc jedną dłoń położył na jej biodrze i prowadził w wolnym tańcu. Angel rozchyliła usta ponownie śpiewając oparła policzek o tors księcia. Ten w odpowiedzi oparł policzek o jej główkę uśmiechając się zadowolony.
- serce mi się raduje.. że postanowiłaś mnie odwiedzić Angel.. - wyszeptał uśmiechając się do niej.
***
- D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 5:07 pm

Przeszedł przez lustro, na drugą stronę. Nie wiedział ile jeszcze będzie musiał przechodzić, lecz miał wrażenie że nie będzie aż tak źle. Wędrówka wyglądała na szybką. Dlatego też, przechodząc parę kroczków dalej, wbił oczyska w kolejne zwierciadło zakrzywionego przeznaczenia. Otworzył swe sprawne oczysko i obserwował scenę. Głos, melodia. Coś, co jeszcze nie dawno tegoż dnia słyszał. Piękna i odbijająca się echem w głowie. Przyjemna. Chciało się ją zgarnąć tylko dla siebie, by słuchać w nieskończoność. Tym czasem jej pieśń nie była zarezerwowana dla Christophera w tymże interesującym wydaniu, a Dracowi. Serduszko szybciej zabiło, aż zabolało, o ile coś miał po drugiej stronie. Lecz nie było to spowodowane smutkiem, a słowem "miłość". Szarpnęło nim dość intensywnie. Zwłaszcza, że był diabłem bez mocy. Demoem, który wszelkie uczucia odbiera bardziej, niż jakikolwiek inny człowiek. A to, co teraz czuł, nazywało się zazdrością. Ciężko patrzyło mu się na wydarzenie związane z tym delikatnym dotykiem. Miłe dłonie, które już mógł odczuć kilkakrotnie. Mięciutkie ciało i tak kruche, w rękach istoty, którą z każdą chwilą coraz bardziej nienawidził. Nie wspominając już o tańcu. Zagryzł wargę, mocno. Wypłynęłaby z niej krew jakby mogła. Pięści zacisnął do granic możliwości, starając się uspokoić. Złość w nim buzowała, jeszcze kontrolowana w jakimś stopniu. I choć widział już dwa obrazy z Angel, nie potrafił tego zrozumieć czemu akurat ona. A jeszcze bardziej faktu, że zaczyna go to wkurzać. Ostatecznie przeszedł, uspokajając się. W miarę, przepełniony emocjami w których dominowała wściekłość.

***
Było wiadomym, że kiedyś Rasmus umrze. To było pewne. Prędzej czy później. Zbyt stary, sędziwy. Każdy życzyłby mu szczęśliwej śmierci, w łożu przy śnie. Niestety, nie zakończył swego żywota w miły sposób. Wizja ukazywała początkowo korytarze. Widać, że trwała tutaj bitwa. Kilka demonów leżało na ziemi, martwych i brutalnie rozszarpanych. Pewnym było, że nie była to ludzka istota. Krocząc dalej, ślady krwi zakończyły się przy zamkniętych drzwiach komnaty samego Mesmera Rasmusa. Prawą rękę króla, nauczyciela i najukochańszą osobę na świecie. To, co można było zobaczyć wraz z otworzeniem drzwi, mroziło krew w żyłach.
Świeża krew. Rasmus leżał na brzuchu. Na nim okrakiem demon. Nie byle jaki, podobny z twarzy do samego Lorda Christophera, choć inny kolorystycznie i z krótkimi włosami. Pożerał on żywcem Mesmera. No, może nie żywcem, już nie żył, nie dał rady. Zjadał go diabeł wyższej kasty. Najzwyczajniej w świecie pożerał. Pił krew, Gryzł ręce, wyrywając kawały mięcha. Jak gdyby nigdy nic, niczym zwykły obiad. Odwrócił się on do wchodzącej istotki, samego Króla. Uśmiechnął się szeroko, powstając i kłaniając się.
- Dziękuje za uwolnienie demonów, Panie. Twoja Córka pomogła nam idealnie! Kocham te żniwa! Jesteśmy wreszcie wolni! - zakomunikował. Ktoś musiał wydać złe rozkazy. Demony wypuszczone rozpętały widocznie chaos. Rzekome dobro w niektórych sercach diabłów okazało się być kłamstwem. Historię o tym, że to zdradliwe bestie, były prawdziwe. - A, i te dziwki w tych domach to wymieniliśmy! Niestety, chyba diabły są zbyt mocne w gwałtach. Szkoda… - wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 5:56 pm

Kolejne lustro pojawiło się przed jej oczami a w nim korytarze zbrukane krwią i leżące gdzieniegdzie demony. Serce zabiło o wiele szybciej zdając sobie sprawę że to przed pokojem Razmusa. Łzy w oczkach zaczęły się wzbierać gdy drzwi się otworzyły pokazując scenę rodem z horroru. Zakryła dłońmi usta ale nie przestawała patrzeć. Krew na podłodze i zakrwawiony dogorywający starzec.
- Ra.. Raz..mus.. nn nie.. - wydukała czując jak gorące łezki spływają po jej policzkach. Widoczny demon dobierający się do ciała nauczyciela i słowa jakie padły z jego ust ugodziły ją w serduszko. Przez chwilę tak stała patrząc na okrutną wizję przedstawianą dziewczynie. Była bardzo wrażliwa na cierpienie innych. Zwłaszcza osób które były nieodłączną częścią jej życia. Pokręciła głową na boki i zrobiła krok w stronę lustra. Kolejny i następny, chodź trochę to zajęło to jednak przeszła przez lustro stawiając wolniejsze kroki w stronę następnego testu..


***
Kolejne lustro i kolejna wizja przygotowana dla Christophera. Tym razem przed oczami miał wielki taras wychodzący z sali balowej. Noc. Niebio obsypane gwiazdami i przyozdobione księżycem w pełni. Z roztwartych na oścież drzwi balkonowych wyłoniła się księżniczka w brzoskwiniowej sukni balowej, włosy miała ładnie upięte oczywiście w towarzystwie Draco.
- nie mogłem już wytrzymać.. umieram z tęsknoty za tobą Angel.. - wyznał mężczyzna przysparzając białowłosą o rumieńce.
- ja.. ja.. umm.. - speszona odwróciła wzrok od twarzy księcia. Ale po chwili młodzieniec objął ją od tyłu, kładąc dłonie na jej bioderkach. Policzek przyłożył do jej policzka kołysząc sie z nią na boki delikatnie.
- pachniesz tak słodko.. - wyszeptał mężczyzna obracając ją w swoją stronę. Dłonią ujął jej podbródek i uniósł delikatnie w górę zmuszając aby spojrzała mu w oczy.
- Draco.. co robisz.. ? - wydukała czerwieniąc się nieco bardziej. Twarz księcia przybliżała się co raz bardziej do jej własnej.
- czy to nie oczywiste aniołku ? Chcę zasmakować twych ust.. - wyszeptał i po chwili wpił sie w jej wargi swymi ustami. Aż zamruczała zaskoczona, ale po chwili zamknęła oczka, policzki zabarwiły się na karmazynowo gdy księżniczka odwzajemniła pocałunek Dragońskiego księcia.
***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 6:25 pm

Wbił rozjuszony spojrzenie w następne lustro. Pięści dalej się zaciskały. W ustach miał dziurki od swych kłów. Lecz starał się jakoś trzymać. Czekał na kolejną dawkę swej słabości. Lecz na to, co zobaczył, nie był szczególnie przygotowany.
Sam bal potrafił przeboleć. Widział jak tańczyli w poprzedniej wizji. Zdawał się uodpornić na ten typ iluzji. Niestety widział do czego to dąży. Nie mógł odczytać co prawda emocji iluzji. Ale wystarczyło spojrzeć na to gołym okiem. Prawie zawahał się. Ewidentnie nie chciał tego widzieć, lecz twardo stał. Trzymał się. Dał słowo, że będzie na siebie uważał, a to właśnie wiązało się z przebrnięciem tego felernego labiryntu pełnego luster. Pierwszy pocałunek w ten sposób. Aż Christopher otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć. Nawet jeśli był to tylko wytwór zakrzywionej rzeczywistości, to nie chciał na to pozwolić. Użyć magii. Zazdrościł, był zły. Wściekły. Smutek przeobrażał się w gniew. Powoli z jego serca wydostawała się metaforyczna smoła, która ogarniała jego ciało. Nie wiedział czemu chciał zabronić mu całować ją i nie miał pojęcia dlaczego ten pocałunek tak na niego zadziałał. Ściskał aż brzuch. Napinał mięśnie. Ewidentnie czuł się z tym bardzo źle. Było blisko. Prawie przegrał. Znów musiałby oglądać kolejny raz to samo, a to było trudniejsze niż by przypuszczał. Zwłaszcza, ze Księżniczka odwzajemniła pocałunek. Oczko obłędu błysnęło fioletem pod powieką. Lecz musiał iść dalej. Dla niej. Powoli zaczął rozumieć swoją słabość. Prawdziwa rzeczywistość była jego jedynym kołem napędowym, które pchało go dalej. Jego rzeczywistością manipulowała Angel. Tego był pewny.

***
Nigdzie nie było króla. Nie było go na tronie. Dwór był pusty. Brama otwarta na oścież. Uschły labirynt, zniszczone kwiaty. Zero demonów, jedynie strażnicy z herbami Drakonów, przechadzający się z jednej uliczki do drugiej, udając w rzeczywistości patrol. Morderstwa na początku dziennym, na które Drakoriańscy żołnierze pozwalali. Jednak mało życia.
Kilka ulic dalej. Iskierka egzystencji. Ludzie, którzy stali jak na jakimś zgromadzeniu. Sceneria coraz bardziej zbliżała się do tego miejsca. Przechodziła przez tłumy ludzi. Szła ku celu. Aż w końcu znalazła się we właściwym. To, co ukazało, raczej było gorsze od reszty rzeczy.
Ojciec Angel, sam król. Ubrany tylko w koronę, nagi. Ohydny, brudny i dość wychudzony. Po jego pulchnych częściach ciała została tylko pamięć. Lecz było pewne, że to on. Twarz nie uległa niemalże zmianie. Dalej emitowała z niej szczypta troski, podobna do tej, która wszczepiła w niego sama Księżniczka. Siedział on, ledwo żywy, w klatce, które sam niegdyś tworzył. Obserwował brutalną scenę. Gwałt na kobiecie o platynowych włosach. Rżnięta najzwyczajniej w świecie, na jego oczach. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że miała rysy po matce. Ciało również, włosy, skórę. Bez dwóch zdań wysoko urodzona. Jedna z córek króla, atakowana przez mieszczańskich poganów. Do tego na widoku ze Drakoriańskimi strażnikami, którzy jednie śmiali się. Mówili żarty, drwili. Król znów ośmieszony, na oczach wszystkich.
Ktoś otworzył klatkę. Kazał Ojcu paść na ziemie i iść ku okropnej scenie. Jego rzekoma córka została mu rzucona pod twarz. Złapał ją, objął i mocno przytulił. Wtem kat, który go wypuścił, strzelił w jego plecy batem. Król, silny niegdyś wojownik. Stanowczy, popadający tylko i wyłącznie w złość, zaczął płakać. Nie mógł nic zrobić. Nie mógł ochronić swego dziecka, które dyszało, skomlało i miało tępy wyraz twarzy, wyzbyty ze wszelkiej nadziei na lepsze jutro. Po chwili ludzie, niegdyś twardzi mieszkańcy Piekielnego Królestwa, zaczęli w nich rzucać kamieniami. Król bronił wszystkiego własnym ciałem, póki w jego plecy ktoś nie rzucił włócznia.
Umarli na widoku, nadzy, bez honoru czy innych rycerskich wartości. Po prostu po nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 7:05 pm

Przetarła załzawione oczka idąc dalej, kolejna scena zmroziła jej krew w żyłach.
- ojcze... Ojcze.. ! - zapiszczała nie kryjąc bólu serca złapała się za klatkę piersiową. Może nie zawsze był chodzącym ideałem, ale starał się. Po śmierci wszystkich sióstr król spędzał więcej czasu z Angel. Odkąd ułaskawił Chrisa na jej prośbę widział w niej mądrą księżniczkę i okazywał jej tyle czułości ile tylko potrafił. Kochała go z całego serca i respektowała jego wolę. Czasami interweniowała i go uspakajała gdy za bardzo popadał w amok. Ta scena zabolała ją do tego stopnia że aż dreszcze przebiegły po jej ciele.Zimno i ból, łez nie dało sie powstrzymać w żaden sposób.Zrobiła krok w tył, nie umiejąc iść w przód.
- dlaczego.. dlaczego tak się nade mną znęcasz.. dlaczego pokazujesz takie ohydztwa.. chcę wrócić do swojego świata..mój ojciec nie jest taki słaby..nie da się nikomu.. Christopher na to nie pozwoli nigdy.. ! - zakrzyknęła rozżalona i wbiegła w lustro mijając je. Tuż za nim się zatrzymała i pochyliła sie tułowiem w dół łapiąc sie za brzuch. Przez chwilę tak stała miała wrażenie że żołądek podchodzi jej do gardła. Odetchnęła z trudem sie podnosząc zaczęła iść przed siebie łapiąc miarowy oddech..



***

Lord dotarł dotarł do kolejnego lustra, teraz jego oczom ukazała się sala balowa w zamku. Na swym standardowym tronie siedział król pijący wino i śmiejący się wniebogłosy z dobrego żartu. Przy stole byli magowie, Razmus, kanclerz z dragoni i inni goście. Mnóstwo jedzenia i picia, muzyka grała we tle a nieopodal króla siedział sam Draco ubrany w elegancki strój. Cały zgiełk umilkł gdy do sali weszła Angel trzymająca Christophera pod ramię. Włosy miała rozpuszczone, sięgające prawie do bioder, lekko pofalowane.
Ubrana w turkusową suknię balową przyozdobioną złotymi haftowaniami. Draco podniósł się z miejsca podchodząc do księżniczki i demona eskortującego ją. Książę odbił ją Lordowi i obejmując ją delikatnie zwrócił się do białowłosej przy wszystkich.

- Angel.. miłości ma.. czy zechcesz zostać mą królową.. ? - spytał książę dotykając jej delikatnego policzka. Białowłosa spojrzała kątem oka na Christophera ale Lord odwrócił spojrzenie wychodząc z sali balowej. Na policzkach księżniczki pojawiły się rumieńce.
- oczywiście książę.. to będzie dla mnie zaszczyt.. - powiedziała zadowolonym głosem i obdarowała go czułym uśmiechem. Książę przyciągnął ją do siebie bliżej po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi i nachylając się bliżej niej szepnął na uszko.
- w naszym kraju jest zwyczaj.. że w dniu zaślubin.. para dzieli łoże księżniczko.. - tymi słowami wprawiając w zakłopotanie białowłosą kobietę. Całe towarzystwo zawrzało na oświadczyny księcia i co ważniejsze zgodę królewny.
***

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 7:48 pm

Demon był w kiepawym stanie. Nie utrzymywał emocji. Mięśnie napinały się do granic możliwości. Był przez go ciepły. Gdyby byli w świecie rzeczywistym, wydobywała by się z niego para. Zły do czerwoności. Wkurzony. Serce okalane przez wżerającą się w niego smołę. Nienawiść rosła. Potężna. Dwukrotnie większa od jakiegokolwiek podobnego ludzkiego, przeżytego uczucia. Cudem to znosił, a miał być jeszcze gorzej. Stanął twarzą w twarz z kolejnym lustrem. Swoją słabością.
Obserwował. Znów, po raz kolejny musiał patrzeć na to. Robił to niechętnie. Głowa odwrócona w bok, patrzył jedynie sprawnym oczkiem. Z drugiego od czasu do czasu wydostawało się fioletowe światło. Wzrok utkwiony w zakrzywionym zwierciadle, ukazującym kolejne rzeczy, których nie chciał aby się wydarzyły. Wyobraźnia podsuwała mu makabryczne sceny. Chciał zamordować Księcia za odbicie go. Warknął nawet. Z ust wyszło mu gorzkie…
- Angel… Od kiedy ja o Tobie tak myślę… Chce Ciebie chronić… Cholera… Nie… Za bardzo chce to robić… śmiertelnik… - tutaj spauzował. Do jego uszów doszło zdanie, którego się spodziewał. Znał dalsze losy. Przeczuwał co mu pokaże kolejne lustro. Jego obawę. Zbyt dobrze poznał Drakońskie obyczaje, a fakt, że coś takiego było nadzwyczaj rzeczywiste i pchało jego wyobraźnie o wiele dalej, niszczyło go. Złość zawładnęła jego ciałem. Nie mógł się oprzeć. Za bardzo ją odczuwał. Smutek, żal, to było kołem napędowym dla wściekłości. Tracił kontrole. Dlatego też, tuż po scenie, ryknął groźnie. Tak, jak on to potrafił. W akcie gniewu. Ogromnego. Wykonał zaraz po tym zamach, jakby chciał zniszczyć lustro. To niestety nie pęknęło, przeleciał przez nie, gdyż w teorii, wytrzymał. Padł na ziemie przez znikającą ścianę i zajęło mu chwile, by się podnieść. Zmęczenie łapało go.
- Angel… Chce.. Chce byś mnie tak traktowała… Cholera… cholera! - nim uniósł się, musiał uderzyć kilka razy pięścią w ścianę, haratając łapkę i wgniatając kamienie. Dopiero wtedy odważył się spojrzeć w kolejne lustro, czekając na swą zagładę.
Było pewne, że Demon czuł coś do Angel. Inaczej nie starałby się. Pozwoliłby jej umrzeć, zgodnie z rozkazem. Albo wyssał w wymiarze, by zyskać moc. Tym czasem naprawdę walczył o jej przetrwanie. Nie spodziewał się tego. Nie, że będzie o kogoś tak dbał, kto jest śmiertelnikiem.

***
Ona z Księciem, na arenie. Dokładniej na najlepszym miejscu widokowym, mieszczącym się niemalże nad areną. Siedzieli i obserwowali. Tłum się niecierpliwił. Draco z uśmiechem na ustach, zadowolony ze swego interesującego zagrania. Dzień ewidentnie przed ślubem. Angel mogła dzięki temu zobaczyć jak wygląda słynna, Drakońska arena w ich mieście. Przepiękna, ogromna, zdobiona. Otworzyły się klatki, a z nich wyszli ludzie uzbrojeni w sprzęt gladiatorów. Lecz nie tylko oni. Ukazał się sam demon, ten ukochany, Brugh'lorg. Jednak nie takim, jakim go pozostawiła w zamku. Ranny, z wieloma cięciami na plecach. Pozbawiony zbroi i wystawiony na śmierć. Sześciu ludzi trzymało go łańcuchami, które były zawieszone na jego szyi. Dodatkowo miał nałożone na ręce kajdany. Szedł do przodu jak na skazanie.
- Oh, ma miłości. Dziękuje za ten skromny podarunek. Gdybyś go nie dała, nie doszłoby do sojuszu. A teraz patrz na owoc naszej wspólnej miłości i to, jak bardzo ludzie będą zadowoleni. Tego w końcu chcemy, prawda? Szczęścia dla naszych królestw - przetoczył tutaj słynny argument, którego często używała ona sama. Dla dobra Królestwa. To był jeden z owoców. Christophera tutaj nie było. Stał inny zamiennik, któremu żal Burgh'lorga nie było. Nie ruszyłby się z miejsca, nawet pod wpływem wydania rozkazu. Z tego też tutejsza Angel zdawała sobie sprawę, patrząc na swe nogi załamana, że oddała swego najwierniejszego sługę. Tylko dla dobra królestwa. I miała teraz obserwować to, co miało się z nim dziać.
Brugh'lorg traktowany jak bestia, potwór. Gorzej od zwierzęcia. Nawet tutaj, w królestwie drakonów. Ludzie trzymający przeklętego, puścili i szybko wycofali się. Nie usuwali jego rękawic, czy też łańcuchów na szyi, ciężkich i wpijających się w skórę. Krew fioletowa nieco ściekała na ziemie. Brugh spojrzał na nią. Uniósł wzrok. W jego oczach pojawiły się łzy, kryształowe i przepięknie świecące, jak każdego demona. Coś nie zarezerwowanego dla śmiertelników. Uniósł swoje ręce ku niej.
- Brugh'lorg był zawsze dobry… Księżniczko Angel… Czemu karcisz Brugh'lorga w ten sposób… On tylko chciał Ciebie chronić… - mówił głośno, ku niej, tak by usłyszała. Wtem dźwięk bata zagłuszył jego gadaninę. Angel dalej wpatrzona w ziemie, bezradnie. "Dla dobra królestwa" obił się głos ze zwierciadła, należący do niej.
Ludzcy gladiatorzy zaczęli walczyć. Biegli na bezbronnego demona. Wbijali w niego miecze, haratali bez opamiętania skórę. Z nienawiścią, złością i żądzą wyrytą na twarzy. Do weryfikacji tego nie był potrzebny nawet demon. A on, mimo wszystko, starał się bronić.
- Brugh'lorg będzie walczyć dla księżniczki! Tak jak tego chciała! Nie zawiodę Ciebie! - krzyczał. Dalej naiwnie wierząc, że Księżniczka go wyratuje.
Bił się, do ostatniego tchnienia. Jednakże ostatecznie padł na ziemi, wykrwawiając się przez zbyt wielką ilość ran. Wyglądał jak jeż. Miecze wystawały z jego ciała. Zdołał podnieśc jedną dłoń ku niej.
- Księżniczko… Angel… - wyszeptał swe ostatnie słowa, umierając. Tłum był zadowolony. Koniec wizji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   

Powrót do góry Go down
 
747 rok - Era Kruka.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Pozostałe :: Archiwum :: Archiwum-
Skocz do: