Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 747 rok - Era Kruka.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: 747 rok - Era Kruka.   Nie Gru 27, 2015 2:21 am

First topic message reminder :

Rok 747, Krucza Era.
Piekielne miasto. Godziny popołudniowe.
Miasto wraz z 8 kolejnymi latami, rozwinęło się. Zasady oczywiście zostały dalej te same. Klatki straszące na zewnątrz, które pozwalały na swój własny osąd. Stan jednak polepszył się. Mimo mroku, ludzie zdawali się być szczęśliwi. Zbrodni w tym mieście praktycznie nie było. Jedynie demony nieco gorzej znosiły zadowolenie innych, będąc bardziej markotne. Lecz mimo to, dalej pracowały tak, jak pracować powinny. Bez wytchnienia. Christopher również powrócił na swoje stanowisko, aczkolwiek z daleka od króla. Zawsze wysyłany. Wiecznie w trasie. Nigdy nie podziękował Angeli za uratowanie mu życia, ani też nie krytykował jej. Ignorował, przechodził obojętnie. Czasem rzucił negatywnym komentarzem, jak to on.
Dzień ten był w każdym razie szczególny. Dragoni chcieli wreszcie zakończyć zimną wojnę. Zaprzestać skrytobójczych ataków i bombardowania ludności. Co jak co, ale demony potrafiły dokuczyć cholernie mocno. Zawieszenie zimnej wojny na jakiś czas mogło dać chwile oddechu, czego oba królestwa teraz pragnęły. W obliczu też innych wojen.
Tak więc, róg zawył, zwiastując przybycie specjalnej pary. Dyplomaty, jak i samego księcia we swej ludzkiej formie, co by nie straszył tutejszej ludności. Zwłaszcza, że mógłby wtedy przypominać demona, a to wprowadziłoby sporo komplikacji. I przyjechali w dość nietypowy sposób. Nie na koniach czy w karocy, a na samych smokach. Cztery wielkie, potężne smoki, z ludźmi obładowanymi jego grzbiet. Lądowały po kolei w zamku na dziedzińcu. Demony od razu wyczuły jakiś typ zagrożenia. Wyciągnęły miecze, lecz czekały na rozkazy króla. Ten natomiast stał już na górze, przy schodach. Tak samo gruby jak był wcześniej, jak i tak samo młody. Nic się nie postarzał, czego nie można było mówić o Mesmerze stojącego przy Ojcu Angeli wraz z trzema demonami. Bo oczywiście teraz Christopher był na jakiejś misji.
- Wreszcie przybyli… - mruknął nieco niezadowolony król, lecz z uśmiechem.
- Pozdrawiamy was, ludzie i demony! My, dragoni! Jedni z najwspanialszych ras chodzących w tejże krainie! Dostąpcie zaszczytu zobaczenia naszych Szlachetnych Smoków, jak i nas samych! - zaczęli uroczyście, afiszując się dość głośno. Powoli schodząc przy tym oczywiście ze swych smoków. Dyplomata i Książe w formie ludzkiej, lecz reszta oddziałów przypominała bardzo brzydkie demony.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777

AutorWiadomość
Angel



Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 7:05 pm

Przetarła załzawione oczka idąc dalej, kolejna scena zmroziła jej krew w żyłach.
- ojcze... Ojcze.. ! - zapiszczała nie kryjąc bólu serca złapała się za klatkę piersiową. Może nie zawsze był chodzącym ideałem, ale starał się. Po śmierci wszystkich sióstr król spędzał więcej czasu z Angel. Odkąd ułaskawił Chrisa na jej prośbę widział w niej mądrą księżniczkę i okazywał jej tyle czułości ile tylko potrafił. Kochała go z całego serca i respektowała jego wolę. Czasami interweniowała i go uspakajała gdy za bardzo popadał w amok. Ta scena zabolała ją do tego stopnia że aż dreszcze przebiegły po jej ciele.Zimno i ból, łez nie dało sie powstrzymać w żaden sposób.Zrobiła krok w tył, nie umiejąc iść w przód.
- dlaczego.. dlaczego tak się nade mną znęcasz.. dlaczego pokazujesz takie ohydztwa.. chcę wrócić do swojego świata..mój ojciec nie jest taki słaby..nie da się nikomu.. Christopher na to nie pozwoli nigdy.. ! - zakrzyknęła rozżalona i wbiegła w lustro mijając je. Tuż za nim się zatrzymała i pochyliła sie tułowiem w dół łapiąc sie za brzuch. Przez chwilę tak stała miała wrażenie że żołądek podchodzi jej do gardła. Odetchnęła z trudem sie podnosząc zaczęła iść przed siebie łapiąc miarowy oddech..



***

Lord dotarł dotarł do kolejnego lustra, teraz jego oczom ukazała się sala balowa w zamku. Na swym standardowym tronie siedział król pijący wino i śmiejący się wniebogłosy z dobrego żartu. Przy stole byli magowie, Razmus, kanclerz z dragoni i inni goście. Mnóstwo jedzenia i picia, muzyka grała we tle a nieopodal króla siedział sam Draco ubrany w elegancki strój. Cały zgiełk umilkł gdy do sali weszła Angel trzymająca Christophera pod ramię. Włosy miała rozpuszczone, sięgające prawie do bioder, lekko pofalowane.
Ubrana w turkusową suknię balową przyozdobioną złotymi haftowaniami. Draco podniósł się z miejsca podchodząc do księżniczki i demona eskortującego ją. Książę odbił ją Lordowi i obejmując ją delikatnie zwrócił się do białowłosej przy wszystkich.

- Angel.. miłości ma.. czy zechcesz zostać mą królową.. ? - spytał książę dotykając jej delikatnego policzka. Białowłosa spojrzała kątem oka na Christophera ale Lord odwrócił spojrzenie wychodząc z sali balowej. Na policzkach księżniczki pojawiły się rumieńce.
- oczywiście książę.. to będzie dla mnie zaszczyt.. - powiedziała zadowolonym głosem i obdarowała go czułym uśmiechem. Książę przyciągnął ją do siebie bliżej po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi i nachylając się bliżej niej szepnął na uszko.
- w naszym kraju jest zwyczaj.. że w dniu zaślubin.. para dzieli łoże księżniczko.. - tymi słowami wprawiając w zakłopotanie białowłosą kobietę. Całe towarzystwo zawrzało na oświadczyny księcia i co ważniejsze zgodę królewny.
***

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin


Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 7:48 pm

Demon był w kiepawym stanie. Nie utrzymywał emocji. Mięśnie napinały się do granic możliwości. Był przez go ciepły. Gdyby byli w świecie rzeczywistym, wydobywała by się z niego para. Zły do czerwoności. Wkurzony. Serce okalane przez wżerającą się w niego smołę. Nienawiść rosła. Potężna. Dwukrotnie większa od jakiegokolwiek podobnego ludzkiego, przeżytego uczucia. Cudem to znosił, a miał być jeszcze gorzej. Stanął twarzą w twarz z kolejnym lustrem. Swoją słabością.
Obserwował. Znów, po raz kolejny musiał patrzeć na to. Robił to niechętnie. Głowa odwrócona w bok, patrzył jedynie sprawnym oczkiem. Z drugiego od czasu do czasu wydostawało się fioletowe światło. Wzrok utkwiony w zakrzywionym zwierciadle, ukazującym kolejne rzeczy, których nie chciał aby się wydarzyły. Wyobraźnia podsuwała mu makabryczne sceny. Chciał zamordować Księcia za odbicie go. Warknął nawet. Z ust wyszło mu gorzkie…
- Angel… Od kiedy ja o Tobie tak myślę… Chce Ciebie chronić… Cholera… Nie… Za bardzo chce to robić… śmiertelnik… - tutaj spauzował. Do jego uszów doszło zdanie, którego się spodziewał. Znał dalsze losy. Przeczuwał co mu pokaże kolejne lustro. Jego obawę. Zbyt dobrze poznał Drakońskie obyczaje, a fakt, że coś takiego było nadzwyczaj rzeczywiste i pchało jego wyobraźnie o wiele dalej, niszczyło go. Złość zawładnęła jego ciałem. Nie mógł się oprzeć. Za bardzo ją odczuwał. Smutek, żal, to było kołem napędowym dla wściekłości. Tracił kontrole. Dlatego też, tuż po scenie, ryknął groźnie. Tak, jak on to potrafił. W akcie gniewu. Ogromnego. Wykonał zaraz po tym zamach, jakby chciał zniszczyć lustro. To niestety nie pęknęło, przeleciał przez nie, gdyż w teorii, wytrzymał. Padł na ziemie przez znikającą ścianę i zajęło mu chwile, by się podnieść. Zmęczenie łapało go.
- Angel… Chce.. Chce byś mnie tak traktowała… Cholera… cholera! - nim uniósł się, musiał uderzyć kilka razy pięścią w ścianę, haratając łapkę i wgniatając kamienie. Dopiero wtedy odważył się spojrzeć w kolejne lustro, czekając na swą zagładę.
Było pewne, że Demon czuł coś do Angel. Inaczej nie starałby się. Pozwoliłby jej umrzeć, zgodnie z rozkazem. Albo wyssał w wymiarze, by zyskać moc. Tym czasem naprawdę walczył o jej przetrwanie. Nie spodziewał się tego. Nie, że będzie o kogoś tak dbał, kto jest śmiertelnikiem.

***
Ona z Księciem, na arenie. Dokładniej na najlepszym miejscu widokowym, mieszczącym się niemalże nad areną. Siedzieli i obserwowali. Tłum się niecierpliwił. Draco z uśmiechem na ustach, zadowolony ze swego interesującego zagrania. Dzień ewidentnie przed ślubem. Angel mogła dzięki temu zobaczyć jak wygląda słynna, Drakońska arena w ich mieście. Przepiękna, ogromna, zdobiona. Otworzyły się klatki, a z nich wyszli ludzie uzbrojeni w sprzęt gladiatorów. Lecz nie tylko oni. Ukazał się sam demon, ten ukochany, Brugh'lorg. Jednak nie takim, jakim go pozostawiła w zamku. Ranny, z wieloma cięciami na plecach. Pozbawiony zbroi i wystawiony na śmierć. Sześciu ludzi trzymało go łańcuchami, które były zawieszone na jego szyi. Dodatkowo miał nałożone na ręce kajdany. Szedł do przodu jak na skazanie.
- Oh, ma miłości. Dziękuje za ten skromny podarunek. Gdybyś go nie dała, nie doszłoby do sojuszu. A teraz patrz na owoc naszej wspólnej miłości i to, jak bardzo ludzie będą zadowoleni. Tego w końcu chcemy, prawda? Szczęścia dla naszych królestw - przetoczył tutaj słynny argument, którego często używała ona sama. Dla dobra Królestwa. To był jeden z owoców. Christophera tutaj nie było. Stał inny zamiennik, któremu żal Burgh'lorga nie było. Nie ruszyłby się z miejsca, nawet pod wpływem wydania rozkazu. Z tego też tutejsza Angel zdawała sobie sprawę, patrząc na swe nogi załamana, że oddała swego najwierniejszego sługę. Tylko dla dobra królestwa. I miała teraz obserwować to, co miało się z nim dziać.
Brugh'lorg traktowany jak bestia, potwór. Gorzej od zwierzęcia. Nawet tutaj, w królestwie drakonów. Ludzie trzymający przeklętego, puścili i szybko wycofali się. Nie usuwali jego rękawic, czy też łańcuchów na szyi, ciężkich i wpijających się w skórę. Krew fioletowa nieco ściekała na ziemie. Brugh spojrzał na nią. Uniósł wzrok. W jego oczach pojawiły się łzy, kryształowe i przepięknie świecące, jak każdego demona. Coś nie zarezerwowanego dla śmiertelników. Uniósł swoje ręce ku niej.
- Brugh'lorg był zawsze dobry… Księżniczko Angel… Czemu karcisz Brugh'lorga w ten sposób… On tylko chciał Ciebie chronić… - mówił głośno, ku niej, tak by usłyszała. Wtem dźwięk bata zagłuszył jego gadaninę. Angel dalej wpatrzona w ziemie, bezradnie. "Dla dobra królestwa" obił się głos ze zwierciadła, należący do niej.
Ludzcy gladiatorzy zaczęli walczyć. Biegli na bezbronnego demona. Wbijali w niego miecze, haratali bez opamiętania skórę. Z nienawiścią, złością i żądzą wyrytą na twarzy. Do weryfikacji tego nie był potrzebny nawet demon. A on, mimo wszystko, starał się bronić.
- Brugh'lorg będzie walczyć dla księżniczki! Tak jak tego chciała! Nie zawiodę Ciebie! - krzyczał. Dalej naiwnie wierząc, że Księżniczka go wyratuje.
Bił się, do ostatniego tchnienia. Jednakże ostatecznie padł na ziemi, wykrwawiając się przez zbyt wielką ilość ran. Wyglądał jak jeż. Miecze wystawały z jego ciała. Zdołał podnieśc jedną dłoń ku niej.
- Księżniczko… Angel… - wyszeptał swe ostatnie słowa, umierając. Tłum był zadowolony. Koniec wizji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 8:50 pm

Widziała arenę, nie wróżyło to niczego dobrego, powoli kierując się bliżej lustra obserwowała siebie u boku Draco i cały wiwatujący tłum ludzi. To co lustro pokazało jej po chwili sprawiło że serce jej stanęło na chwilę. Poczuła gorąc, wręcz duchotę.
- Brugh'lorg.. nie.. nie.. nie możecie.. nie wolno wam.. nie zgadzam się !!! Puśćcie go.. !! - Zakryła dłońmi twarz nie chcąc patrzeć na okropną scenę. Ale to tylko sprawiło że wizja zaczęła się odtwarzać od nowa.. słyszała słowa.. zakryła uszy aby nie słyszeć słów demona. "Nie.. nie.. nie.. ja nigdy bym go nie oddała.. nigdy.. nigdy w życiu.." zaczęła szlochać w myślach zamykając samoistnie oczka. Kolejna powtórka, serce wyło z rozpaczy widząc jak jej opiekun, najlepszy przyjaciel umiera na jej oczach. Pochyliła sie kaszląc, gdyby miała normalne ciało pewnie opróżniłaby teraz zawartość żołądka. Zrobiła mały krok w przód, kolejny, zachwiała się ocierając łzy. Musiała przejść przez lustro, nie mogła więcej oglądać tej bestialskiej sceny.. Po tym nie wiedziała co mogło być gorszego..

***
Ostatnia wizja jaką Chris mógł zobaczyć, a jakiej nie chciał oglądać. W lustrze pokazała się droga korytarzami prowadząca do tak bardzo znajomego miejsca, do komnaty księżniczki. Drzwi się otworzyły, siedziała przy toaletce w piżamce czesząc długie białe włoski, dookoła były porozpalane świece, kadzidła.
- w końcu.. nawet nie wiesz ile czekałam na tą chwilę.. Angel.. - powiedział lubieżny, ociekający erotyzmem męski głos drakońskiego księcia. Podszedł bliżej i wyciągnął dłoń w jej stronę z parszywym uśmieszkiem. Demon mógł dostrzec niepewność w jej oczkach gdy powoli podnosiła się z krzesełka obracając w jego stronę. Ostatnia wizja załamanego rzeczywistością lustra.. ostatnia próba była najcięższa. Białowłosa powoli kroczyła w stronę narzeczonego, rumieńce na policzkach i błyszczące jadeitowe ślepka sugerowały zawstydzenie, ekscytację.. szczyptę niepewności, może odrobiną strachu.
- Draco ja.. ja nigdy.. - szepnęła biorąc go za dłoń i w tym momencie mężczyzna zacisnął paluszki na jej delikatnej łapce. Gwałtownie szarpnął ją w swoją stronę, przyciskając jej drobne ciało do swego umięśnionego. Miał na sobie tylko spodnie więc dłonie księżniczki spoczęły na jego torsie. Wpił się swymi wargami w jej rozchylone usta, całując namiętnie. Wolną dłonią sunąc po jej plecach. zrobił z nią półobrót i pchnął nagle mocno na łoże. Z piskiem poleciała na pościel. I nim zdołała się zorientować w sytuacji książę już leżał na niej, między udami. Jedną rękę miał przy jej twarzy, na której się podpierał. Drugą ujął jej udo, unosząc je nieco wyżej. Przycisnął swoje krocze do jej, wymuszając na niej jęknięcie. Aż odwróciła twarz oblaną karmazynem w bok.
- ohh taaaak.. doskonale wiem że jesteś dziewicą.. - wyszeptał sunąc noskiem po jej szyjce.
- pragnę Cię.. chcę w Ciebie wejść.. poczuć jaka jesteś ciasna.. - szeptał zuchwałym głosem sprawiając że zaczęła się wić pod nim.
- będziesz moja Angel.. tylko moja.. nie oddam Cię nikomu.. nikomu... ! - warknął do jej ucha zmuszając ją po chwili do bardziej namiętnego pocałunku.
***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 9:50 pm

Wbił wzrok w lustro jak na skazanie. Był pewny co go czeka. Wiedział. I mimo to, nie przyjmował tego do wiadomości. Nawet będąc pewnym absolutnie wizji, nie potrafił jej zaakceptować. Był to strach. Demon czuł przerażenie. Istota piekieł, budząca strach wśród wrogów, bała się. Autentycznie. Lecz oczywiście, złość była większa, jak i pogłębiający się smutek. Oczysko obłędu świeciło się. Musiał to przejść. Jeszcze, tylko to. Przebrnąć i spotkać się z Angel. Dlatego próbował wytrzymać. Komnaty i padające słowa. Pierwsza wypowiedź z pełnią lubieżności, którą wyczuł po samym głosie sprawiła, że Christopher ukazał swe zębiska. Nie tak, jak zwykle, w uśmiechu, czy po prostu podczas mówienia. Obnażył je, jakby chciał się wgryźć. W jego oczyskach emitowała już żądza krwi. Pragnął zabić, zamordować, wypatroszyć. Był naprawdę przesycony od zła w tejże chwili. Serce było zbrukane, całe ciało wypełniła metaforyczna smoła. Każdy skrawek jego biednej duszyczki. Mimo, że przeszedłby to w innych okolicznościach pstryknięciem palca, tak teraz… nigdy nie był w takim stanie. Złość i jego moc były kiepskim połączeniem. A to był dopiero początek.
Pocałunki, pełne namiętności. Coś, co chciał… Christopher. Coś, czego naprawdę dziwnie pragnął. Jakby za czymś tęsknił.
- Angel… - mruknął do siebie, właściwie warknął. Obserwował dalej. Wiedział, że to jedyne wyjście. Musiał to zrobić. Dla wyjścia stąd i uratowania swej istoty. Nawet jeśli nie było to realne, wwiercało się w jego spaczoną duszę. Ręce, które dotykały istotę, którą tak szanował. Delikatną, w tak lubieżny sposób. Niczym Amelię, czego był światkiem przez innych książąt. Aż w końcu doszło do słów księcia. Były to ciosy. Potężne. Nawet nie spodziewał się jak bardzo go to wszystko zaboli. Christopher zatracał się. Oko, niegdyś cyjanowe, stało się czerwone. Źrenica pionowa. Mimo niematerialnego ciała, rozpoczęła się przemiana. Każdy inkub miał swoją brzydką stronę, a ta właśnie chciała wyjść na światło dzienne.
Z kości kręgosłupa aż po ogon powyrastały kolce. Z opuszków palców wyrosły pazury. Rogi wydłużyły się, tak jak i kły. Sylwetka stała się nieco przygarbiona. Wtem ryknął, głośno, wprost do lustra. Krzyczał na nie, i choć mimo złowróżbności jego przerażającego głosu, było to wołanie o pomoc. Bezradność.
- Angel… Angel nie jest Twoja… Nie jest… nie będzie… Nigdy, nigdy! Ja chce… by była… by była ze mną! Moja! Nie oddam Tobie jej! - syczał do lustra, ewidentnie zapominając o tym, że jest to tylko iluzja. Oddał się swej żądzy. Popadł prawie w obłęd. Prawie. Nie wiele brakowało mu od stanu, w którym mógłby niszczyć wszystko dookoła bez opamiętania. Wielkość emocji, coś, czego żaden człowiek by nie zrozumiał teraz. Nie tego, co czuł Christopher. Zazdrość tak wielka, by wejść w otchłań szaleństwa zakrzywionego królestwa. Smutek ogromny, by utworzyć smolisty gniew, będący utrapieniem. Niczym pasożyt, wbijający się w serce i spożytkowujący energię. Nie w sposób opisać słowami jego uczuć i emocji. Jedno było teraz naprawdę pewne. Chciał Angel. Pragnął jej, mimo że była śmiertelnikiem. Czuł więź, z której nie zdawał sobie sprawy. W szczególności on, jako inkub, niezwykle kochliwy demon.
Wyszedł jednakże z labiryntu, skoro to była jego ostatnia wizja, ale rzucał się na boki. Atakował coś, czego nie było. Pazurami. Nie widział jeszcze Angel.

***
Przyszedł czas na ostatnią wizję Angel. Po kolei umierali jej bliscy, przyjaciele. Czyli wszystko to, co posiadała. Mogła domyślać się co będzie ostatnim elementem.
Pustka. Nie było tutaj żadnych głosów. Nic, ciemność. Zero gwiazd, nieba, czy czegokolwiek innego. Jedynie Christopher, w pełni nagi, spadający w dół, cały czas, nieprzerwanie. Wraz z otworzeniem jego oczysk, zmieniła się sceneria. Znana już samej Angel. Podziemia. Miejsce katuszy, tortur. Gdzieś, gdzie zabierano Diabła. Przykuty do ściany łańcuchami, magicznymi. I oczywiście, również nagi. Lecz ranny. Wiele siniaków na całym ciele. Regeneracja nie działała. Wiele cięć, dźgnięć. Krew kapała na ziemie nieprzerwanie, powoli tworząc nań kałuże. Demon dyszał intensywnie, z ledwością łapiąc oddech. Lecz na ustach miał lekki uśmieszek, jak to ma w zwyczaju.
Przed nim stali magowie wraz z Rzeźnikiem. Szczerzyli równie swe zęby, co sam Lord. Wiele narzędzi tortur było rozstawione wokół, udekorowanych w błękitną krew. Śmiali się wręcz.
- Oj, Christopherze, Christopherze… Jesteś tylko Świnią. Niczym więcej jak workiem krwi i mocy. Księżniczka uciekła. Zdezerterowała i pieprzy się od ślubu z księciem. Ty znasz jej lokalizacje, a mimo to nie chcesz nam powiedzieć. Nie podoba mi się to, że ukrywasz taką informacje przed nami… - tutaj Rzeźnik zaśmiał się, biorąc w ręce korkociąg. Przysunął się do Christophera i jak gdyby nigdy nic, wbił mu go wprost w ramię, zaczynając zarazem przykręcać. Chris wydawał przy tym krzyki bólu, lecz gdy Rzeźnik ustał, diabeł uśmiechnął się. Pokiwał głową na boki.
- Nigdy jej nie zdradzę… Torturujcie sobie mnie ile chcecie… Nie cofam danego słowa… nigdy… - odpowiedział ze swym żartobliwym akcentem. Magowie pokręcili głowami na boki. Rzeźnik odszedł. Po tym podszedł jeden z tutejszej rady. Z wąsem długim. Uniósł rękę w jego stronę, a z niej wyszły błyskawice. Christopher telepał się na boki. Nagle przeleciał dziwny promień, który urżnął mu najzwyczajniej w świecie ogon. Krzyki, jakie wydawał, były przerażające. Wszystkie związane tylko i wyłącznie z bólem. Nie wydał jednak żadnej łzy. Dalej dzielnie znosił tortury na tyle, ile mógł. Gardło mu aż zdarło. Jego przepiękny, inkubi głos, stał się dość przytłumiony i charczący.
- Uratuje mnie… Dała mi wyzwanie… Bym uwierzył… Więc wierzę… I czekam na nią… - przemówił spod dyszenia. Magom to się nie spodobało. Kontynuowali torturę. Odcięli palce. Złamali rogi. Oszpecili go, a to dobijało go coraz bardziej i bardziej. Obrzucali błotem i ohydniejszymi rzeczami, które zapewnił im Rzeźnik. Ośmieszali. Coraz mocniej, bardziej, intensywniej.
Jednym czarem odcięli mu nadgarstki, niefortunnie. Padł na ziemie, prawie bez życia. Spojrzał na nich, uśmiechnął się przyjaźnie. Tak, jak go uczyła tego Angel. Lecz czuł, że to ostatnie minuty życia. Zamknął oczy.
- Szkoda… może miałem racje… ale wierzę, że zjawi się tutaj… i mnie wypuści tak, jak obiecała po ślubie… wierzę… że mnie nie zawiedzie… nawet jeśli jej imię skalane zostało… - tu został przebity lodowym soplem. Wypuścił z ust krew. Było wiadome, że nie da żadnych informacji. Magowie postanowili pozbyć się go. Permanentnie, gdyż pochwycili duszę i wrzucili ją wprost do pustki.
Znów zaczęła się scena z opadającym Christopherem w ciemnościach. Teraz jednak nie otwierał oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Nie Sty 03, 2016 11:59 pm

Kolejne lustro które zobaczyła przed oczami, zadrżała bojąc się spojrzeć w nie.Każda wizja była co raz to brutalniejsza, nie miała już sił, czułą ze zostało jej zabrane wszystko o co sie troszczyła. I tu była w błędzie. Nawet się nie spodziewała jak wielkim. Przed oczami pojawił się spadający w mroku Lord.
- .. nn nieeee.. - wyszeptała widząc demona w opłakanym stanie. Po chwili pojawiła się nowa wizja, przykuty łańcuchami inkub sprawił że wstrzymała na chwilę oddech, zakryła dłońmi usta łzy leciały po jej policzkach kapiąc na posadzkę. Miała wrażenie że ktoś uderzył ją tak mocno w serce że te aż się zatrzymało.
- Christopher.. puśćcie go.. !!! Nie pozwalam.. ja nad nim sprawuje pieczę.. ja za niego odpowiadam.. nie wolno.. nie wolno wam.. przestańcie.. przestańcie natychmiast... to Lord.. Lord Demonów.. nie można go tak traktować.. nie macie nad nim władzy.. ma prawo być wolny.. Wolny !!! Wolny... !!!- padła na kolana szlochając. Rozpłakała się na dobre, zakrywając oczy podczas tortur. Scena się powtarzała od nowa, znowu i znowu nie pozwalając wymazać przeklętych obrazów jego skatowanego ciała. Nie potrafiła dobrnąć do końca sceny, torturowana wizjami bestialskiego traktowania.
- przestań.. prosze przestań.. nie broń mnie.. nie broń.. przestań Lordzie.. nie cierp przeze mnie.. nie chcę.. nie chcę.. nie mogę nie potrafię.. - szlochała zaciskając powieki, dłońmi zakrywała usta kuląc się na kamiennej posadzce. Słyszała jego słowa, lojalność Lorda nie znała granic. Wiedziała czym się zakończy wizja, nie chciała oglądać jego śmierci. Podczas gdy Christopher już opuści labirynt luster po Angel nie było ani śladu. Mijały minuty.. może nawet godziny. Z chwilą gdy Chris wyszedł wejście za nim się zasklepiło, drugiego wyjścia nie było jeszcze widać. Leżąc skulona szlochała nie zdając sobie sprawy ile łez już wylała nie mogąc przebrnąć przez torturę Inkubiego demona. "Nie pozwolę na taki los.. ochronił mnie.. nie pozwolił umrzeć.. nie zawiodę go.. spełnię obietnicę którą mu dałam.. nikt go nigdy nie skrzywdzi.. nigdy więcej.. nie pozwolę na to.." powoli zaczęła otwierać oczka, odsłoniła uszka i zakryła jedną dłonią usta, drugą przycisnęła do piersi. Czuła jak silny ból rozrywa od środka jej dobre, delikatne serduszko. Nigdy nie była świadkiem tortur aż ją przyćmiło gdy oglądała do końca wizję pokazaną przez lustro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pon Sty 04, 2016 12:19 am

Rzucał się. Dalej. Na boki. Wymachiwał pazurami i ogonem w szale. Nie ważne, że celem było powietrze. Równie istotny przeciwnik na dzisiejsze utracenie kontroli. Starał się je zabić. Morderczy Christopher, fachura z zabijania niewidzialnych drobinek, które notabene tutaj nie były mu potrzebne. O ile w ogóle były. Wymagało to jednak sporego napinania mięśni. Złość była naprawdę ogromna. Nigdy prawdopodobnie nie czuł aż takiego gniewu. Zwariował, padając na kolana. Wtedy mścił się na kamieniach. Uderzał je. Skóra z kostek zdzierała się. W kilka chwil dłoń nieco nabrała na przezroczystości, jak i druga. Ale z każdym uderzeniem tracił siły. Za wiele i za mocno. Emocje były wielkim potworem w jego ciele. Mrokiem, który znalazł ujście. Na jego szczęście, dziewczyny nigdzie zdawało się nie być.
Mógłby ją zranić podczas swej agresji, a tak miał szanse. Ostatecznie przywalił rękoma w ziemie. Zacisnął mocno zębiska i zaczął dyszeć. Dość szaleństwa. Teraz przyszedł czas na utemperowanie uczuć w sobie. Oczyska zostały zamknięte. Próbował opanować się.
- Angel… - warknął cichutko pod nosem. Ciało Diabła powracało miarowo do normalności. Co prawda strój został rozerwany przez to w kilku miejscach, ale pazury, oczyska czy kości kręgosłupa wreszcie wracały do domyślnego stanu. Standardowego, pięknego. Takiego, jakim inkub być powinien. - Dopiero teraz to rozumiem… Chce być przy Tobie… Na wieczność… do końca mego żywota… by nic złego Ciebie nie stało… Cholera… skomplikowane… - ryknął do siebie i objął swój brzuch jakby coś go bolało. Łeb ustawił na ziemi. Klęczał. Nie ruszał się przez pewien czas. Dopiero po chwili do niego doszło, że jej nie ma. Otworzył przerażony swe sprawne oczko. Podniósł się. Odwrócił ku labiryntowi i wyczekiwał. Odrobina strachu wkradła się i na jego mordkę. Nie mógł ustać. Denerwował się. Znów ból brzucha, mimo że nie powinien go czuć. Fioletowe oczko błyskało mimowolnie. Uczucia wzbierały się w nim. Nie panował nad nimi. Bał się, ze straci ją na zawsze w wymiarze śmierci.
- Proszę, proszę, proszę… wyjdź… cała i zdrowa… martwię się o Ciebie śmiertelniku… Chce być blisko Ciebie… bliżej… proszę… Kurwa, cholera! Przeczy to mej naturze! - krzyknął sam do siebie, nie mogąc wytrzymać swej chaotycznej mieszanki uczuć. Nawet przeklną jako Lord, co mu się praktycznie nigdy nie zdarzało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pon Sty 04, 2016 11:17 am

Czuła jak serce jej pęka od środka, blask w oczkach zniknął. Piękny błyszczący jadeit zmatowiał, po policzkach lały się łzy. Najgorsza scena jaką mogła zobaczyć na samym końcu była uwieńczeniem bestialskich tortur. Śmierć Blackwella sprawiła że serce jej omal nie stanęło. Troszczyła się o Inkuba tak samo jak o Brugh'lorga. Chciała zrekompensować Lordowi te lata cierpień i poniżeń przysporzone przez Króla i magów. Już jako mała dziewczynka przejrzała go na wylot, nie ważne jaką maskę przyjmował, ona potrafiła zajrzeć prosto w oczy demona. Wyczytać ból jaki trzyma w duszy, nie mógł przed nią ukryć cierpienia nawet jeśli bardzo próbował. Powoli zaczęła się podnosić krok po kroku stawiała stópki przed siebie. Powoli przeszłą przez lustro, oczom ukazała się jasność na końcu małego tunelu. Szła w jej stronę obawiając się kolejnego lustra. Jeszcze jednej próby by nie zniosła, kolejny horror pchnąłby ją w spowity żalem i cierpieniem obłęd. Ale kiedy była już na tyle blisko że jasność mogłaby oślepić kolejny krok sprawił że przekroczyła progi labiryntu. Lordowi ukazała się w końcu białowłosa księżniczka, chodź nie wyglądała tak jak zawsze. Pierwszy raz widział ją w takiej rozpaczy, zupełnie jakby straciła wszystko. Po polikach spływały łzy, oczy były matowe, wpatrujące się przed siebie. Jedną dłonią zasłaniała usta, drugą przyciskała do piersi. Całe ciało drżało delikatnie.
Wzrok zaczął się powoli klarować, jasność w którą weszła powoli ukazywała wymiar w którym byli uwięzieni. Przed oczami pojawił się Królewski demon stojący naprzeciw niej. Oczy się powiększyły znacznie, spojrzeniem lustrowała go po całym ciele szukając ran, ale był w swoim eleganckim stroju.
- Chr... Christopher.. - wyszeptała z trudem, czuła jak siły ją opuszczają. W serce wkradł się strach że ma zwidy. Bała się że znowu pojawi się jakaś straszna wizja a w niej śmierć inkuba. Nowe potoki łez zaczęły spływać z oczek, całym ciałem szarpnął zimny chłód i wbrew jego wyobrażeniom a nawet może i swoim. Odbiła się w przód rozkładając rączki przed siebie. W mgnieniu oka przylgnęła do Lorda demonów całym ciałem. Wtulając twarz w jego tors, objęła go rękami szlochając cicho. Cała drżała ze strachu. Labirynt nie zamierzał oszczędzać księżniczki w najmniejszym stopniu.
- too. .to było.. straszne.. wszyscy.. wszyscy umierali.. całe królestwo.. mesmer.. mój ojciec... Brugh'lorg... i.. i.. Ty.. też.. - wydukała wtulając się w niego jeszcze mocniej, chyba żadna siła by jej teraz od niego nie odkleiła. Nawet on sam nie mógł jej od siebie oderwać. Delikatna, krucha śmiertelniczka została dogłębnie zraniona psychicznie przez wybryk wymiaru. To doświadczenie z pewnością ją wiele nauczy ale teraz chciała odrobiny pocieszenia.
- chcę wracać.. chcę już wracać.. powiedz że to koniec.. - wymamrotała po chwili i w końcu delikatnie się odsunęła od niego. Nadal stała przy nim, ale już go nie tuliła. Uniosła główkę w górę aby spojrzeć w jego twarz. Fakt że nic mu nie było, powoli gasił żal i smutek w jej sercu. Patrząc czekała na jego odpowiedź ocierając oczka z łezek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pon Sty 04, 2016 12:19 pm

Inkub stał przed wyjściem z lustrzanego labiryntu. Denerwował się cholernie. Może gdyby nie przesyt emocji w jego diabelnym ciele, nie reagowałby na to aż tak intensywnie. Jednakże niestety, podwójna dawka emocji mocno bombardowała umysł. Niecierpliwił się, choć zwykle należał do osób mogących patrzeć jak farba schnie. Lekko podskakiwał na paluszkach stópek. Bał się odrobinę, ze znów popadnie w obłęd, a jeszcze bardziej najstraszniejszej z możliwości. Czyli nie wydostania się księżniczki z labiryntu. To dobijało go psychicznie. Lecz wierzył że zdoła przejść całe smutki i żale, na sam koniec.
Wtem wreszcie przybyła. Choć nie w takim stanie, w jakim się spodziewał. Posmutniał. Mocno.
Z zadowolenia, jakie początkowo pojawiło się na jego ustach wraz z jej przybyciem, widząc jej oczyska, zaniemówił. Chciał już powiedzieć entuzjastycznie, że koniec z tym wszystkich, uśmiechnąć się. Wypuścić kamień z serca. Zamiast tego zobaczył chodzącą rozpacz. Kolejne gwoździe to trumny. Mogła i zobaczyć w jego oczysku żal, smutek, kłębiący się gniew, który znów chciał uderzyć. Zagryzł dolną wargę i zamknął oczy. Uspokoić się musiał, choć było to w tym momencie ciężkie. Znów napływ chaotycznej energii emocji.
Aż tu nagle został przytulony. Otworzył szerzej oko. Jego serce wypełniło się na chwile spokojem. Przynajmniej smolisty gniew zaczął znikać z jego ciała. Teraz czuł czysty smutek, w prawdziwej postaci. Złapał ją w okolicy łopatek. Objął mocno. Mogła poczuć jak zaciska się na materiale jej szaty intensywnie. Było to do niego niepodobne. Naprawdę odwzajemnił ten rodzaj czułości. Diabeł, który specjalizował się w zabijaniu, nie myślał nawet o tym, by ją puścić. Milczał. Mimo, że mogło jej się zdawać, ze to dla niego była łatwa próba, raczej teraz dał nieco do zrozumienia. I gdy ta próbowała odejść od niego odrobinę, on zamiast wyzwolić ją, jakby nie chciał tego, wzmocnił swój uścisk i oparł niebo brodę o jej barek. Uważał, by nie zaatakować jej rogiem. Nie pozwolił jej odejść od siebie. Zaciskał mocno zębiska, by nie wybuchnąć chaosem w jakiś nieokrzesany sposób.
- Przepraszam… Powinienem wymyślić inny sposób na przejście labiryntu… Nie powinnaś widzieć tego wszystkiego… Nie chciałem Ciebie tak skrzywdzić… Przepraszam za wszystko co widziałaś w tych ohydnych lustrach… Proszę też o jedną rzecz… jeszcze paru minut… przy Tobie… Nie myśl o tym… Czuje się winny Twych łez, a nie zasługuje na nie… - mówił naprawdę spokojnym tonem. Delikatnym. Jeszcze nigdy nie uraczył ją tak uspokajającym głosem. Zwykle drwił, lub mówił w sposób bardziej poważny. Teraz zupełnie inny, mimo że wciąż niski i czysty. Tulił ją do siebie. Nawet jeśli powiedziała nie, on to dalej robił przez drobny czas. Nie mógł jej wypuścić. A przez to, ze jego głowa była dla niej nie widoczna, pozwolił sobie na wyjście paru łezek, które krystaliczne, kapnęły na jej barek. Lecz wraz z tym zdołał opanować w sobie nieco uczuć. Przestał ją tulić, a zamiast tego podniósł jak księżniczkę. Uniósł za pomocą swych łapek, bez żadnego przyzwolenia. Odwrócił się i szedł ku portalu. - To koniec z tym wymiarem… Wracajmy do życia… - dodał cicho. Pod nosem. Właściwie bardziej do siebie niż do niej. Kilka chwil później przeszedł przez portal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pon Sty 04, 2016 11:43 pm

Nie spodziewała się że uścisk zostanie odwzajemniony. Więc gdy poczuła ręce demona owijające się wokół jej ciałka była nieco zaskoczona, ale pozytywnie. Cieszyła się że jej nie odepchnął od siebie, gdy się już uspokoiła i postanowiła oswobodzić go z uścisku poczuła opór. Zamiast oswobodzić ją z uścisku Lord przycisnął jej ciałko do swojego jeszcze mocniej. Aż westchnęła cichuteńko pod wpływem zaskoczenia. Jego słowa zaskoczyły ją jeszcze bardziej, barwa głosu tak czuła i delikatna zupełnie jakby mówił do małej, bezbronnej istotki. Kiwnęła główką i oparła sie policzkiem o jego tors dając mu tym samym przyzwolenie. Trwali tak może parę minut aż inkub wypuścił ją z objęć tylko po to aby wziąć białowłosą na ręce. Ciche westchnienie umknęło z jej ust gdy trzymał ja na rękach. Otarła jedynie pozostałości po łezkach, wieść o powrocie niezmiernie ją ucieszyła. Jedyne co zaprzątało jej umysł to fakt czy zdąży wrócić przed przybyciem księcia. Nie wiedziała ile czasu minęło odkąd umarła. Chris przeniósł ich przez portal, oczom ukazał się najpierw jasny blask a zaraz po nim istna ciemność. Delikatne ciepło tliło się w całym jej ciele, czuła bicie własnego serduszka, powoli zaczęła otwierać powieki.
- mmm uuummm.. - wymruczała przesuwając dłonią po czymś twardym, zimnym. Jej twarz była wtulona w kaskadę ciemnych włosów. Rozchyliła delikatnie usta oddychając intensywniej, gorącym oddechem pieszcząc bark i szyjkę Lorda. Leżała na nim na kamiennej posadzce. Oparła się dłonią o zimną blachę i powoli zaczęła się podnosić, nieco obolała. Znalazła się twarzą może z 30 cm od twarzy inkuba wpatrując się w niego. Zamrugała kilka razy i rozejrzała się powoli dookoła. Maga już nie było, zostali tam gdzie polegli. Czuła jak zimna, lepka ciecz przykleja materiał sukienki do jej ciała. Podniosła się nieco bardziej, szkarłatna i niebieska wymieszana ze sobą krew księżniczki i Lorda była praktycznie wszędzie. Dotknęła się w miejscu gdzie przeszyło ją na wylot, ale skóra była zalepiona. Spojrzała na nieprzytomnego mężczyznę i przyłożyła delikatnie dłoń do jego policzka.
- Christopher.. obudź się.. słyszysz mnie.. ? Musimy stąd iść.. muszę się przebrać.. nie mogą się tak pokazać przed pozostałymi.. - powiedziała łagodnym głosem gładząc delikatnie jego policzek w celu przebudzenia Lorda demona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 12:05 am

Wreszcie przejście. Poczuł bicie swego serca. Większość zmysłów, które były zarezerwowane tylko i wyłącznie dla jego ciała, obudziły się. Poczuł intensywnie zapach, smak, dźwięk, temperaturę i dotyk. Coś, co akurat w jego przypadku było niezwykle mocno przytłumione w wymiarze śmierci. Jeszcze nie otwierał oczu, przyzwyczajając się do swego ciała. Przyjemne ciepło rozeszło się po jego dość czułym karku. Wtem poczuł czyjąś dłoń na poliku, jak i do jego uszów wtargnęły słowa dziewczyny.
Uśmiechnął się. Dość szeroko.
- Pierwsze co przychodzi do Twej głowy po skorzystaniu z cudów i przyjściu na ten świat ponownie, to wymiana brudnego ubrania spowodowanego… śmiercią? - zaczął z żartobliwym głosem. Otworzył wtem swe oko. Było czerwone o pionowej źrenicy. Co zresztą dziwne raczej nie było, zważywszy na bliskość drugiej istotki i krew którą czuł. Uniósł leniwie dłoń ku górze i dotknął jej polika. Tak samo delikatnie jak ona jego. - Typowa kobieta i księżniczka, rzec muszę… - nawet nieco się roześmiał. Widać, że poczuł odrobinę swobody. Cieszył się, ze żyje. Jakby zapomniał o wiążącej go pieczęci, kontraktach i tego, że jest sługą i innych zagrożeniach. Odgarnął jej włosy nieco za ucho, dalej dotykając polika. Z szczypty tęsknoty jak gdyby. Uniósł nieco tułów. Zbliżał się. Zdawać się mogło, że był ciut zahipnotyzowany. Przybliżał swą twarz powoli, miarowo ku jej szyi. Otworzył usta, zaczynając chuchać nań swym ciepłym oddechem. Dopiero wtedy się opamiętał i wycofał głowę niczym oparzony, odwracając ją w bok.
- Wybacz. Przepraszam za te zbliżenie się do Ciebie. I… zresztą, Księżniczko. Przepraszam Ciebie za wszystko. Ten wymiar… I że nie zdołałem Ciebie ochronić w poprzednim życiu… - tu wycofał dłoń. Podniósł tułów znacznie żwawiej i wziął na ręce Księżniczkę. Tak jak poprzednio. Zaczął biec z szybką prędkością ku schodom ciut oświetlonym. Po paru chwilach dało się zobaczyć jego twarz. Nie miał blizn. Ucho było zregenerowane. Prawdopodobnie Inkub nawet nie zdawał sobie z tego sprawę. Zaraz jednak jego mimika, z uśmieszków, zaczęła powracać do tej neutralnej, nieco smutnej. Widać, że o coś się martwi. Rzadko taki bywał. Zapewne to, co widział w lustrach, miało na niego wpływ.
Odbijał się mocno od ziemi. Biegł przerażająco szybko. Raczej ludzie, którzy by go spotkali, nie dojrzeliby nawet księżniczki. Zatrzymał się dopiero przy drzwiach. Pchnął je i wszedł do środka, zamykając za sobą. Odstawił kobietę bezpiecznie na ziemi i zrobił krok w tył. Wbił wzrok w ziemie i milczał. Teraz bez dwóch zdań dało się zauważyć jego zamartwiającą minkę. Coś go trapiło. Trzymał emocje jednakże na uwięzi. Choć było to ciężkie. Dopiero teraz zauważył, że nie posiada magii. Nie mógł ich zablokować, a proszenie o to Księżniczki było trudne, co miał w zamiarach. Zresztą, nie tylko to było problemem. Czuł się o wiele gorzej niż można to było sądzić. Nie tylko prośba, ale inne wizje, wszystko co przeżył i co zauważył w sobie go nieco mordowało od środka, a nie miał nikogo, komu mógłby się zwierzyć. Przynajmniej tak sądził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 12:36 am

Spojrzała zaskoczona na niego gdy dotknął jej policzka, odgarniając kosmki białych włosków z jej twarzy za uszko aż zamrugała. Delikatny, łagodny i dość pewny siebie gdy zaczął się zbliżać do jej szyjki aż znieruchomiała nie wiedząc co ma powiedzieć. Nie bała się broń boże, ale jego zachowanie było niestandardowe. Ciepły oddech na szyjce sprawił że dreszcz przebiegł ją po kręgosłupie biorąc pod uwagę że było to dość intymne zagranie. Jednak szybko się opamiętał co sprawiło że na ustach pojawił się uśmiech. Westchnęła gdy poderwał się z ziemi trzymając ją na rękach. Przyłożyła dłoń do jego klaty i dosłownie sprintem została przetransportowana do swojej komnaty, nawet nie spodziewała się że Lord jest taki zwinny i szybki. Zamek znał jak własną kieszeń ewidentnie. Gdy ją odstawił na ziemię uważnie się mu przyglądała, jak zamykał za sobą drzwi do jej komnaty zostając z nią w środku uśmiechnęła się miło. Spojrzała na swoją zakrwawioną szatę i podeszła do demona na spokojnie.
- lepiej żeby nikt nie wiedział o tym zdarzeniu na razie.. dlatego też.. musisz mi pomóc się przebrać.. - powiedziała ze spokojem odwróciła się do niego plecami i odgarnęła włoski z pleców.
- proszę.. rozepnij mi sukienkę.. ja nie umiem tego zrobić.. te haftki są straszne.. - powiedziała ze spokojem w głosie. Wlepiła spojrzenie w podłogę, pod sukienką miała jeszcze bieliznę i jedwabną, przezroczystą halkę, która też była zakrwawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 12:51 am

Wyszedł ze swojej chwilowej zadumy. Usteczka w wąskiej lince, spojrzenie nieco posępniało. Na dwa zdanka przytaknął, nie wydając jeszcze z gardła jakiegokolwiek dźwięku. Uniósł swe ręce ku jej sukni i rozpoczął szybkie zdejmowanie haftek. Jedna za drugą, ku dołu. Nie pociągnął mocno, acz wprawnie. Zajęło mu drobną chwile. W końcu doszło do ostatniej.
- Skończone, Księżniczko Angel. Mimo że nie powinni o tym wiedzieć, jesteś brudna od krwi. Demony to wyczują. Moją i Twoją krew. Królewskie Demony zawiadomią Króla o tym, jak i te pomniejsze. Masz bardzo intensywny jej zapach… - zakomunikował demon. Przypomniał sobie znów o przesłodkim, drażniącym jego zmysły zapachu. Do tego brak magii i blokowania emocji zaczęły oddziaływać na niego coraz to negatywnie. Oko pozostawało czerwone od jej krwi na swym ciele. - Powinnaś pójść wpierw do łaźni, po tym przebrać się. Mam Ciebie tam zabrać wraz z nowym ubraniem tak, by nikt nie zauważył, przygotować kąpiel i utrzymywać drzwi zamknięte?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 1:04 am

Wsłuchiwała się w jego słowa z uwagą, kąpiel nie była wcale głupim pomysłem. A skoro zapach jej krwi był taki intensywny to może faktycznie lepiej było się go całkowicie pozbyć. Gdy ją rozpiął poruszyła ramionami pozwalając tkaninie osunąć się i powoli zjechać po jej ciele w dół. Westchnęła widząc że halka jest zabrudzona w równym stopniu co sukienka. Spojrzała przez Ramię na Christophera.
- może masz rację.. kąpiel nie jest wcale złym pomysłem.. poza tym.. Tobie przyda ona się w takim samym stopniu jak mi.. też masz na sobie moją krew.. - powiedziała uśmiechając się do niego łagodnie.
- przy okazji.. masz może jakieś ubrania poza tą zbroją ? Takie jak to w wymiarze śmierci ? Dobrze wyglądałeś w tych szatach.. - powiedziała nie ukrywając zadowolenia w głosie. Myślała o czymś intensywnie podchodząc do szafy z której wyjęła nową sukienkę, halkę, czarny koronkowy stanik i pod jego kolor koronkowe majteczki. Wszystko ładnie owinęła w jedwabny materiał i narzuciła na siebie swój kocyk aby nie gorszyć demona swym obecnym strojem.
- jestem gotowa, możemy iść do łaźni.. - powiedziała podchodząc do niego z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 1:20 am

Nie zauważył jej uśmiechu, choć wcześniej zlustrował jej ciało. Delikatność, nieskalane bliznami, piękne jak na księżniczkę przystało. Bombardowało go do jego umysł. Gdy spojrzała przez ramie, miał on wbity wzrok w ziemie. Oddał się zadumie. Dało się to wreszcie zresztą zweryfikować, gdyż oczysko miało źrenice i lepiej diagnozowało się miejsce, w które demon patrzył. Był pochmurny wcześniej, lecz stanowczo posmutniał na wzmiankę o ubraniach pod zbroją i dobrym wyglądzie we swych normalnych szatach. Westchnął, starając się w miarę opanować. Pierwszy raz mogła dojrzeć w nim takie zmiany w odczuwaniu emocji. Dopiero wraz z ostatnim pytankiem wyrwał się z zamyślenia. Pokiwał głową i podniósł ją tak, jak poprzednio. Niczym Księżniczkę. Informacje o przydaniu mu się kąpieli nieco zbył. Nie skomentował jej.
- Nie mam ubrania pod zbroją. Demony nie mogą mieć własnych rzeczy poza mieczem i pancerzem. A ubranie w wymiarze śmierci… Nosiłem jak byłem jeszcze Lordem… Dziękuje za komplement, Księżniczko. Szkoda, że Twa suknia musiała tak skończyć. Była równie piękna - powiedział z udawanym spokojem. Trapiony myślami zazdrości i wizjami luster oraz prośbą, której bał się powiedzieć Księżniczce. Po tym wyszedł szybko z pomieszczenia i pomknął ku łaźni, po paru chwilach wchodząc do środka. Demon odstawił bezpiecznie księżniczkę na zimnej, kamiennej posadce. Zamknął drzwi z pomocą zamka zamontowanego u nich. Nikogo nie było na ich szczęście. Po tym odwrócił się tyłem do bariery i ułożył ręce za siebie.
- Będę pilnować drzwi - zakomunikował. Nie spodziewał się niczego innego. - Przygotować kąpiel, Księżniczko? - dodał nagle, jakby pobudzony.

Książe był już na posterunku. Przybył przed ich śmiercią. Teraz gościł w Sali biesiadnej, z Królem i służkami, które co rusz podawały nowe rzeczy. Lecz mieli jeszcze wiele czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 1:49 am

Odłożyła świeże rzeczy na ławkę i podeszła do ściany gdzie mogła sobie wody i postawić na palenisku aby zagrzać wodę. W międzyczasie wzięła wszystko czego potrzebowała do przemycia się. Co jakiś czas sprawdzała czy woda jest dostatecznie ciepła. Splotła włoski w koka i upięła je tak aby ich nie zmoczyć. Nabrała do dzbana ciepłej wody i przelała ją do małej miski, którą wsadziła do bali. Po czym poszła napełnić dzban raz jeszcze i postawiła go przy stoliku obok. Weszła do wielkiego drewnianego naczynia i usiadła na drewnianym siedzonku wewnątrz. Z odległości Lord widział ją od ramion w górę, cała reszta była zasłonięta. Angel zdjęła halkę i upuściła ją na kamienną posadzkę poza balią. Po czym rozpięła stanik, który wylądował na halce. A na samym końcu majteczki. Siedziała sobie teraz naga delikatnie zarumieniona ale jej myśli krążyły wokół innej sprawy. Sięgnęła szmatką do miski z ciepłą wodą i zaczęła obmywać skórę. Po czym wzięła odrobinę balsamu z białych lilii i zaczęła się nim namydlać.
- nie chcę abyś chodził w tej zbroi.. blokuje twoje moce.. - powiedziała nagle spoglądając na niego przez ramię.
- co do maga.. będziemy musieli udawać że niczego nie pamiętamy.. do puki nie znajdziemy sposobu aby sie go pozbyć.. jeśli ojciec się o tym dowie.. będzie w niebezpieczeństwie.. a ty nie możesz być przy nim bezbronny.. dlatego też zaopatrzymy cię w zbroję która nie będzie cię w żaden sposób ograniczać.. - powiedziała uśmiechając sie do niego łagodnie. Zapach zeschniętej krwi został zastąpiony jej ulubionym zapachem. Po czym sięgnęła po pełen dzban z ciepłą wodą i zlała całe swoje ciało spłukując w ten sposób pianę. Cichuteńkie mruknięcie umknęło z jej ust gdy ciepłe stróżki zaczęły pieścić delikatną skórę królewny. Odstawiła dzban na stolik się sięgnęła po ręcznik owijając się nim szczelnie. Po czym wstała i spojrzała w jego stronę.
- twoja kolej.. jest jeszcze ciepła woda.. podejdź..  masz trochę mojej krwi na twarzy i torsie zapewne..  trzeba ją zmyć.. - powiedziała wychodząc z bali. Czekała aż ten podejdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 2:17 am

Obserwował ją od samego początku. To, jak przemieszczała się, stawiała swe kroczki i przygotowywała do zrobienia kąpieli. Nie został wydany rozkaz, aby to on wszystko przygotował. Dlatego siedział cicho, badając też za pomocą swojego czujnego nosa, czy przypadkiem nie ma wokół jakiś ponurych jednostek. I czekał w milczeniu. Patrzył jak na dzieło sztuki. Nie jak większość Książąt czy innych prymitywów z lubieżnością. Zwyczajnie. Jego źrenica przemieszczała się z jednego końca do drugiego, aż ta w końcu wylądowała w bali wypełnionej wodą. Nie urywał wzroku, dzielny obrońca. Nawet na wylatujące obiekty. Przynajmniej do czasu.
Wraz z jej wypowiedzią o magii i mocach. Właśnie to go dobiło. Stanowiło jego jedną z próśb, gdyż aktualnie, najzwyczajniej w świecie nie posiadał jej. Zero mocy. Nie mógł blokować własnych emocji. Pancerz był w tej chwili niepotrzebny. Właściwie stał się podrzędnym demonem niskiego poziomu w tejże chwili, choć wygrałby z każdym tego rodzaju. Dzięki sile i sprytowi, lecz niczym innym. Wzrok miał utkwiony w ziemi. Aż usłyszał kolejne słowa.
Powrócił na ziemie. Słysząc o tym, że to jego kolej, nie był do końca pewny. Zaczął iść, powoli. Na sobie miał sporo krwi. W końcu ona leżała na nim przy śmierci. Sprawiło to, że przy tak szybkim krwotoku, oberwało mu się szkarłatem. Nawet nogi ubrudzone przez ściekającą po górnych ściankach wewnątrz pancerzu krwi. Stanął przed nią, rozpoczynając demontowanie naramienników.
- Inne demony będą przerażone, tak samo jak sam Król. Magowie oburzą się, bo wraz z otrzymaniem mocy, mógłbym ich zabić… No i co do właśnie mocy… Księżniczko… a właściwie… - odwrócił głowę w bok, nie wiedząc jak to obrać we słowa. Chwile milczał. Na twarzy miał szczyptę niepewności, albo smutku. Czegoś z tych dwóch. - Później Tobie powiem, jak już zmyje z siebie krew… - nagle mruknął i powrócił do niej oczyskami. - Moje czerwone oko oznacza żądze krwi. Smak jej u Ciebie naprawdę jest przyjemny. Nie zranię Ciebie, nigdy. Przenigdy tego nie zrobię, ale mogę czasem zbliżyć się do Twej szyi, za co przepraszam. Nie panuje nad tym, przynajmniej do czasu, co chce właśnie Tobie później opowiedzieć… - dodał na sam koniec, starając przywrócić swój spokój. Po tym ściągnął rękawice, przysuwając dłonie do dolnej partii opancerzenia. Był nagi. Mocno brudny od krwi. - Nie chce Księżniczki zgroszyć. Dla mnie nagość to normalna rzecz, nie przeszkadza mi, ale Ciebie szanuje i Twe niewinne, majestatyczne oczy - zakończył, powoli odwiązując mocne paski na bokach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 2:35 am

Spojrzała na niego gdy podszedł bliżej.
- nie obchodzi mnie co sądzą inni.. każda akcja ma swoją reakcję.. ten Mag zabił nas z premedytacją.. nie będę stała z boku i czekała aż znowu się rzuci na mnie, na ciebie czy też na mojego ojca.. ufam ci e pełni i wiem że nie zawiedziesz mojego zaufania.. poza tym nie jesteś zwykłym demonem.. jesteś Lordem.. takie jest moje życzenie Christopherze.. nie każ mi go przeistaczać w rozkaz.. - powiedziała ze spokojem i uśmiechnęła się do niego. Na wzmiankę o krwi odwróciła od niego spojrzenie i podeszła do specyfików. Wzięła odrobinę oliwki i zaczęła wcierać ją w ramiona, szyję oraz dekolt.
- nie przejmuj się, nie mam ci tego za złe.. troszkę byłam zaskoczona.. uumm..pierwszy raz ktoś był tak blisko.. cieszy mnie że chociaż ci smakowała moja krew.. - powiedziała podchodząc do ławeczki zabrała tobołek z ubraniami i weszła za parawan z materiału powoli się zaczęła wycierać w ręczniczek. Po czym na spokojnie się ubrała w nową bieliznę oraz halkę.
- jak będziesz gotowy.. podejdź proszę za parawan.. musisz mnie zapiąć.. - powiedziała siedząc na ławeczce. Czekała cierpliwie aż Lord do niej podejdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 2:56 am

Jego dolny pancerz trzymał ostatni pasek. Póki była przy nim. Gdy odeszła, Demon postanowił oswobodzić się spod metalu. Można było usłyszeć dość nieprzyjemny huk zbroi uderzającej o kamienną ziemie. Odwrócił się specjalnie do niej tyłem i rozpoczął demontowanie obuwia. Aż syknął, gdy jego stopa zderzyła się z zimnotą, lecz po chwili opanował nieprzyjemne uczucie. Złapał rękoma krawędź bali, po czym do niej wskoczył, zanurzając się od razu po szyje. Włosy były również mokre od krwi. Dlatego nie miał zamiaru ich kręcić w koka, uważając na wodę.
- Naprawdę łatwo przychodzi Tobie mówienie o naszej śmierci… Nie spodziewałbym się tego po człowieku - mruknął żartobliwie wraz zakończeniem jej dialogów. Po tym zaczął się myć. Złapał za szmatkę i wycierał swoją skórę z krwi. Jej i swej. Dodał odrobinę liliowego balsamu, napawając się przez pewien czas zapachem. Delikatnie przejeżdżał po ciele, dość zmysłowo, jak na inkuba przystało. Wymachiwał w lekkim zadowoleniu ogonem. Woda wewnątrz bali była zabarwiona na dziwny odcień fioletu, ponury, przez wymieszanie niebieskiej i czerwonej krwi. Nieco mu to zajęło, by wyczyścić siebie z całego brudu. W końcu był czyściutki, pomijając jego zbroję.
Wyszedł z drewnianego "naczynia", łapiąc ogonem ręcznik. Obwiązał nim swe intymniejsze części i zaczął iść ku ławeczce. Uśmiechnął się nieco.
- Jestem gotowy, Księżniczko… I… jest pewien problem… Masz moją moc… Cieszę się, że zyskałaś talent. Możesz teraz czarować… To zaszczyt, że mogłem ją Tobie oddać… Dlatego… Bo widzę, że nie zdajesz sobie z tego sprawy… Ja nie mam mocy teraz. Nie musisz szukać dla mnie nowego pancerza. Mogę zostać w tym. Nie potrzebne jest wydawanie rozkazu, bym nosił inny rodzaj. I tak nic to nie zmieni. Jednakże, jeśli chcesz dalej bym to ja posiadał moją całą noc, muszę… zrobić coś, co może się Tobie nie spodobać… - spojrzał gdzieś w bok. - Musiałabyś mi oddać swój pocałunek. Zakładam że pierwszy… i nie liczę tych rodzinnych z ojcem... Do tego musiałbym skosztować jeszcze nieco Twej krwi… Zapewne chciałabyś go oddać komuś innemu, ja nie jestem godny dostąpienia takiego zaszczytu. Więc możemy poczekać jeśli chcesz z tym! Zresztą, poradzę sobie bez magii! Właściwie przepraszam że o tym mówiłem! Zabierzmy się za Twą szatę! - w ostatnich zdankach mówił z nutką entuzjazmu. Udawanego, co dało się od razu wyczuć. Powrócił nawet w jej stronę główką, szczerząc udawanie swe kły. Prawie prawidłowo odgrywał sztuczne emocje. Król dałby się zwieść czy inni, którzy nie potrafią odgadywać emocji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 3:24 am

Siedziała sobie w halce i bieliźnie czekając aż dojdzie do niej bo nie chciała pognieść sukienki. Kiedy zbliżył sie do niej w ręczniczku spojrzała na jego twarz i uśmiechnęła się do niego delikatnie. Podniosła się z ławeczki i sięgnęła po sukienkę słuchając jego słów. Aż jej suknia z dłoni wypadła gdy ją odczepiała z wieszaka słysząc o pocałunku. Od razu się schyliła po nią i powoli zaczęła się prostować, uniosła spojrzenie na demona, na policzkach widać było delikatny róż spowodowany zawstydzeniem w jakie ją wprowadził. Przez chwilę stała w miejscu i milczała nie wiedząc jak ma mu odpowiedzieć na tą propozycję. Lord widocznie sam się zawstydził za składanie niedorzecznej propozycji i od razu zmienił temat. Kiwnęła nerwowo główka odwracając się do niego plecami i wkładając ubranie. Zrobiła kilka kroków w jego stronę aby mógł ją zapiąć ale nie patrzyła gdzie stał i zatrzymała się dosłownie na nim.
-.. ohh.. wybacz.. - szepnęła robiąc nagle krok w przód, czuła jak jej się dziwnie ciepło zrobiło od środka, co było widoczne na policzkach. Włosy miała upięte w koka aby nie zawadzały. "Mam mu oddać moc za pomocą.. pocałunku.. ? Ale.. ale ja nigdy nikogo.. ja z nikim nigdy.. w sensie.. w usta.. ?" zamyśliła się czerwieniąc się na ową myśl nieco bardziej. Aż delikatnie przygryzła dolną wargę czując jakieś dziwne uczucie, którego nie umiała opisać.Kiedy skończył ją wiązać rozpuściła swoje długie białe włoski. Po czym powoli się odwróciła do niego przodem.
- bez mocy nie dasz sobie rady z żadnym magiem.. poza tym.. idziesz na wojnę zaraz.. będziesz potrzebował swojej magii, mi się ona do niczego nie przyda.. nie umiem z niej korzystać.. nie potrzebuję jej.. - mówiła wlepiając spojrzenie gdzieś w bok nadal oblana rumieńcami.
- umm.. powinnam z pierwszym pocałunkiem poczekać na.. narzeczonego.. ale.. wtedy to byłaby zdrada.. więc.. umm.. więc chyba.. chyba mogę ci oddać twoją moc.. - wymamrotała zawstydzona do granic możliwości. Przełknęła ślinę nieco głośniej i powoli uniosła spojrzenie na inkuba.
- pozwalam.. pozwalam Ci się.. pocałować.. Christopherze.. jeśli.. jeśli tego oczywiście chcesz.. - wyszeptała z trudem i odwróciła nagle twarz w bok, bardzo zawstydzona jego propozycją, jednak nie chciała aby pałętał się po królestwie jak i po całym świecie bez swoich mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 12:07 pm

Obserwował ją. Dokładnie jej mimikę twarzy, mając też wgląd oczywiście w zachowanie ciała. Badał Angel, a dokładniej reakcje dziewczyny. Czuł się źle, okropnie, ohydnie ze względu na to, że swymi słowami wprowadził ją w taki stan. Nie zasługiwała na to. Lecz poniekąd cieszył się w głębi duszy. Był tak jakby zadowolony wewnętrznie. Poczuł szczyptę ulgi. Jej niewinny róż z powodu zwyczajnego pocałunku oznaczał jedną, prostą rzecz. Z czymś takim nie miała do czynienia, a to z kolei oznaczało, że nie należy do grupy ludzi pokroju Amelii. I choć Christopher wiedział to od samego początku, tak teraz miał na to kolejny niezbity dowód poza jej emocjami. Wraz z jej wpadnięciem w niego, szybko powiódł dłońmi na jej biodra, martwiąc się o to, że Księżniczka mogłaby się wywrócić. Ogonem przytrzymał omalże spadający z niego ręcznik. Po raz kolejny jego serce wypełnił spokój, gdy jak się okazało, nie zaliczyła bliskiego kontaktu z ziemią. Wypuścił westchnięcie ulgi i z lekkim uśmiechem zaczął zapinanie haftek. Lekkim, bo wizje zaczęły go nieco gnębić. Znów te związane z pierwszym pocałunkiem. Zazdrość, irytacja i smutek wypełniały jego serce, powolutku, w przeciwieństwie do zapinania ustrojstw na sukience. Szybko sobie z nimi radził. Zwłaszcza, że teraz nie posiadał pazurów z pancerza, a palce. Jeden po drugim, z nieludzką precyzją. Wraz z końcem, klasnął.
Wtem do jego uszysk doszły kolejne słówka wprost z jej ust. Reakcja przez intensywność, bardziej wskazywała na odmowę. Mimo początkowej ulgi, że z nikim innym się nie całowała, pragnął być pierwszy. Chciał być tą osobą, która skradnie jej pocałunek. By była to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, a nie związanych tylko i wyłącznie z lubieżnością, pożądaniem i brakiem szczególnej miłości. Nie chciał, by był to drakoński książę. Na dodatek w słowach znów potwierdziła, że byłby to jej pierwszy. Nie drugi, trzeci,  nie że czyste "zgadzam się", a mamrotane z powodu zawstydzenia "powinnam z pierwszym poczekać". Ale… Nie spodziewał się przyzwolenia. Zdumiał na samym końcu. Arogancki demon nie był aż tak pewny tejże opcji z początku. Naprawdę sądził, że dostanie w pysk, jak to raz zdarzyło mu się od niej otrzymać za używanie niefortunnych ciągów słów.  Wypuścił z ust westchnięcie pełne ulgi, choć twarzyczka nie była szczególnie zadowolona. Bardziej spięta. Nie chciał jej przestraszyć teraz w żaden sposób. Zresztą, źle się czuł, bo mimo wszystko, była to osoba szlachetnego urodzenia. Akceptująca go i dająca mu to, czego nikt inny przez dziesiątku lat mu nie dał. Szacunek. To właśnie przez niego miał szczyptę wątpliwości, czy zrobić to, czy też nie. Wahał się. Patrzył. Zrobił lekki kroczek w jej stronę, kładąc rączkę na jej ramieniu. Oj nie, nie miał zamiaru zmarnować tej szansy. Nawet mimo wątpliwości i wszystkiego innego. Pragnął tego i chciał w głębi serca. Miał tylko jedną nadzieje. Że choć zgodziła się raczej niepewnie, nie będzie z tego powodu niezadowolona. Czas przejść do działania. Być pierwszym, który da jej szczyptę rozkoszy.
Delikatnie zaczął napierać na jej ciało. Postarał się na uśmiech, lekki. Bardziej prawdziwy niż poprzednie. I tak popychał ją nieznacznie, aż za jej plecami nie znalazła się ściana. Drugą ręką, prawą, przysunął do jej twarzy. Przejechał delikatnie po policzku, odgarniając nieco włosów za jej ucho. Znów bliski dotyk, którego poczuła już raz tegoż dnia. Kciukiem nieco głaskał jej polik, przybliżając się miarowo do jej twarzy z lekko rozchylonymi ustami. Miał zamiar nauczyć ją choć szczypty tego, co wchodziło w skład całowania się. Powolutku. Mogła uciec. Dał jej taką możliwość. Przynajmniej na tę chwilę. Prowadził głowę w stronę Angeli. Z każdym kolejnym centymetrem mogła odczuwać coraz intensywniej jego gorący, diaboliczny oddech na swej skórze. Przycisnął ją nieznacznie ciałem do ściany. Lekko rękoma, ciut opierając się na Księżniczce. Dłoń, która atakowała polik, wsunął po paru chwilach we włosy na jej karku. Twarz od twarzy dzieliły już tylko milimetry. Przełknął ślinę, bojąc się że może zrezygnować. Lecz nie chciał na to pozwolić. Nie teraz. Błagał w głębi duszy, by tego nie zrobiła. Atmosfera stawała się coraz cięższa. Jakby powietrze nie dawało zbyt wiele tlenu. Gorąco rozchodziło się wokół. I wtem nastąpiła wiekopomna chwila.
Wreszcie Christopher złożył swe usta w pocałunku na wargach Angel. Nic nie mówił. Po prostu oddał się uczuciu romantyzmu. Delikatnie zaciągnął się na jej dolnej wardze. Wsunął ciut we swe usta. Mogła poczuć jak są one w jego wypadku wilgotne i rozgrzane. Pogłębił pocałunek. Nabrał on na namiętności, intensywności. Mocniej przycisnął on swe ciało do niej, tym samym do ściany. Zacisnął się nieco rączką na jej włosach z tyłu. Nie za mocno. Paluszki na jej ramieniu ciut mocniej złapały Angel. Do tego jeszcze kolano dopomogło w przyciśnięciu jej uda bardziej do bariery za nią. Czuć było w tym kochliwość demona. I nie pragnienie. Mogła odczuwać mentalne bezpieczeństwo. Gdyby go odepchnęła, zatrzymałby się momentalnie. Zresztą, znał się na tym. Starał, by pocałunek był jedyny w swoim rodzaju, zapamiętały, pełen przyjemności, skoro to on mógł go skraść. I nie był to koniec atrakcji. Dopiero jej początek.
Wraz z pogłębionym, namiętnym pocałunkiem, Księżniczka mogła poczuć jak zaczyna wychodzić z niej energia. Ciało co prawda zrobiło się cięższe, ale również i ciepło rozchodziło się po nim w każdym jego skrawku. Przyjemne, rozkoszne ciepełko, podobne do tego, które czuła wraz z otrzymywaniem energii od swego ojca. Wysyłał od niej magię. Swą moc. A wraz z odrobiną jej odzyskania, postanowił ją od razu wykorzystać. Nie skończyło się na jednym pocałunku. Tkwiąc tak z ustami przy jej ustach, postanowił wykonać drugi. Odrobinę mocniejszy od poprzedniego. Jeszcze z większą namiętnością. Nie wykradł całej energii. Potrzebował więcej. Dlatego też, lekko ugryzł ją w dolną wargę, bezboleśnie dzięki szczypcie swej magii. W końcu mówił o tym, że potrzebuje również krwi. Wtem wpił się, mając nadzieje że Angel odwzajemni choć odrobinę jego pocałunek. Odda się mu, by również był zapamiętały. Jeżeli to zrobiła, mogła poczuć coś nowego. Nie tyle wypływające z niej ciepło, ile dziwną energię rozchodzącą się po jej skórze. Coś, co sprawiało, że doznanie było aż dwukrotnie potężniejsze, jak i emocje które aktualnie odczuwała. Wszelkie, przyjemność, pożądanie, czy innego typu, teraz były dwa razy mocniejsze. W szczególności tam, gdzie były jego dłonie. Czy to podmuch wiatru, czy zaciśniecie się lub odwzajemnienie pocałunku. Wszystko to było znacznie rozkoszniejsze. Mogła też czuć, jak wypija odrobinę jej krwi przy drugim pocałunku. Atakowałjej wargę swym wężowatym językiem, by wzbudzić znów parę intensywnych uczuć przyjemności. Jedna rzecz była pewna. Nie zazna takiego pocałunku z nikim. Pełnego namiętności i tak przyjemnego dzięki wzbogaceniu magii. Był zarezerwowany tylko dla Inkubów i ich ofiar. Nigdy nie osiągnie pełnie tego, co teraz otrzymałaby z kimkolwiek innym. A były to tylko dwa pocałunki, które zakończyły się jeszcze na trzecim. Bardziej delikatnym, acz tak samo namiętnym. Traktował ją jak księżniczkę. Nie wpychał swego jęzora między jej usta. Atakował tylko wargi, byleby nie wymusić niczego mocniejszego na niej. Po tym oddalił swą twarz, gdy już cała moc była mu przekazana. Wbił oczyska w jej. Właściwie dalej był oddalony tylko o centymetry, góra dwa od jej ust. Patrzył tęskno. Chciał jeszcze. Lecz tyknął ją jedynie nosek w nosek, atakując jej bardziej wilgotnawe usta przez swoją ślinę ciepłym powietrzem. Poza tym, jego ślina miała smak. Słodkawy, cytrynowy. Nietypowy.
- Przepraszam... - mruknął pod nosem, lecz z uśmiechem. Chciał, by jej to też podobało się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 2:07 pm

Gdy przylgnęła przypadkiem do niego plecami i poczuła jego dłonie na swoich biodrach aż dreszcz przeszedł ją po ciele, co było bardzo dziwnym doznaniem. Nietypowym, miała bardzo dziewicze nastawienie, nie widziała nigdzie podtekstów, tylko czystą życzliwość oraz troskę. Jednak wzmianka o pocałunku zaburzyła w jakimś stopniu jej postrzeganie świata rzeczywistego. "Muszę mu po prostu oddać jego moc.. tak trzeba.. nie ma w tym nic ponad to.." starała się uspokoić w jakimś stopniu. Zastanawiając się jak to może wyglądać. Miała przyłożyć swoje wargi do jego i co dalej ? Nigdy w życiu się z nikim przecież nie całowała więc nie wiedziała czego może się spodziewać. Czas poświęcony na zapinaniu sukienki wykorzystała aby jakoś uspokoić szalejące w główce myśli.
Teraz już stojąc przed nim z tymi delikatnymi rumieńcami na twarzy czekała aż demon przejdzie do działania, nie mogła zainicjować bo nie miała bladego pojęcia co i w jaki sposób zrobić. Nadal zawstydzona spoglądała gdzieś w bok gdy poczuła jak ten nagle przylega swym ciałem do jej własnego, mało tego delikatnie naparł na nią swoim twardym torsem, ręka na jej ramieniu sprawiła ze aż spojrzała mu w twarz. Dłonie białowłosej mimowolnie powędrowały na jego klatę gdy zaczął ją lekko popychać do tyłu. Wpatrywała się w jego twarz czując bliskość Lorda w sposób jakiego się nie spodziewała. Dziwne uczucie ciepła powoli rozlewało się po jej ciele aż dotknęła pleckami ściany, westchnęła nagle rozchylając usta jakby chciała coś powiedzieć. Ten jednak się nie zatrzymywał, opór kamiennej bariery sprawił że jego ciało przykleiło się do jej własnego. Rumień na policzkach zaczął przybierać na intensywności gdy Inkub zaczął zbliżać twarz w jej stronę. Delikatne dłoń na jej policzku sprawiła ze zamknęła mimowolnie oczka, ciało samo zareagowało na przyjemną pieszczotę. Naparła delikatnie na wewnętrzną stronę dłoni demona, zupełnie jakby się łaziła do niego. Jego gorący oddech na jej policzkach i ustach sprawił że wilgotne wargi księżniczki lekko sie rozchyliły. Sama teraz już muskała swym rozpalonym oddechem jego usta, czując jak serce zaczyna bić co raz mocniej w miarę skracania dystansu między ich ustami. W jadeitowych oczkach widać było szczyptę niepewności, niewinności i nawet ciekawości. Dłoń z policzka powędrowała we włosy i już na prawdę niewiele brakowało. Każda inna kobieta zapewne rzuciłaby się na niego teraz przejmując inicjatywę, ale nie Angel. Ona była tak niewinna i zawstydzona że pozwoliła mu na praktycznie wszystko teraz. Nie protestowała bo nie wiedziała czego może oczekiwać od tego pocałunku. "Jest tak blisko mnie.. tak blisko.." przeszło jej przez myśl. Spodziewała się przyciśnięcia jego ust do jej własnych i to tyle.
- Chris.. - szepnęła cichuteńko w jego wargi i zaraz po tym poczuła jego usta na swoich. Delikatnie, wilgotne i rozgrzane. Mruknęła cichuteńko, dłonie na jego torsie zadrżały delikatnie, policzki poczerwieniały bardziej. Naparł na jej ciało mocniej sprawiając że serce zabiło o wiele mocniej. Był tak blisko niej, czuła jego napięte mięśnie. Oczka miała przymrużone, kolejne mruknięcie. Nie wiedziała co ma zrobić więc po prostu pozwoliła mu działać. Kiedy pogłębił pocałunek bardziej mruknęła ponownie, bardziej przeciągle. Nie trzeba było być geniuszem aby wyczytać ile przyjemności sprawia jej ta pieszczota. Oderwał się od jej ust na ułamek sekundy i delikatnie przebił wargę kiełkiem na co westchnęła, gorąc buchnął z jej rozwartych ust.
- ja.. - szepnęła ale demon szybko zamknął jej usta kolejnym pocałunkiem. Kolejna dawka czułości, wzbierającego w jej ciele gorąca powoli wysysanego wraz z odrobiną krwi. Jej dłoń pomknęła z torsu na przedramię i tam się delikatnie zacisnęła. Kiedy naparł na jej udo swoim aż się poruszyła pod jego napierającym ciałem. Ciało instynktownie zareagowało, chodź z tego sobie już nie zdawała sprawy. Nie spodziewała się że jest na tym świecie pieszczota która daje tyle przyjemności. Lord oderwał się od jej wargi, pieszcząc ją delikatnie języczkiem, to spowodowało że bezwiednie rozchyliła bardziej wilgotne, lepiące się od jego śliny usta i dotknęła swoim języczkiem jego. Gorący oddech musnął inkubi języczek i usta. Ostatni pocałunek już w odwzajemniła, chodź w naprawdę bardzo skromny sposób. Przecież to był jej pierwszy pocałunek, nie miała przecież możliwości zaimponowania demonowi z wieloletnim doświadczeniem. Dała się ponieść przyjemnemu uczuciu, gorąc rozchodził się po jej ciele jakby ktoś ją wypełnił wrzątkiem. Dopiero gdy ten się on niej odlepił westchnęła nieco głośniej. Na policzkach pojawił się karmazyn, oddychała ciężej, zupełnie jakby przebiegła kilka hektarów ziemi bez postoju. Wilgotne wargi zadrżały, instynktownie zagryzła dolną wargę nie wiedząc czemu. Jego przeprosiny sprawiły że odwróciła główkę w bok.
- uumm.. nn nic się.. nie stało.. nie masz.. nie masz za co przepraszać.. - wydukała cichuteńko. Nie rozumiała co się działo z jej ciałem. Zacisnęła oczka mocniej starając się uspokoić.
- ja.. ja muszę już iść.. umm.. masz swoją moc.. więc.. więc nie zakładaj zbroi, która cię ogranicza.. załóż coś innego.. coś.. co pasuje do twojego statutu.. jako Lorda.. Christopherze.. - wymamrotała starając się opanować szalejące w klatce piersiowej bijące serduszko.
- umm.. zobaczymy się.. umm.. w sali balowej.. jaaa.. ja już muszę iść.. wybacz mi.. - powiedziała wyswobadzając się z jego objęć gdy tylko dał jej taką możliwość. Złapała za skrawki sukni unosząc ją w górę aby sie o nią nie potknąć przypadkiem.
Wybiegła truchcikiem z łaźni zostawiając go tam samego. Zamknęła za sobą drzwi i oparła się o nie kładąc dłoń na ustach. Nadal cała czerwona na twarzy, druga dłoń była na piersi. "Czemu.. czemu moje serce.. bije tak mocno.. ?! Ja.. ja mu tylko.. oddałam jego moc.. tak, tylko o to chodziło.. tylko o to.. więc czemu nie umiem się uspokoić.. ?" zamyśliła się przez chwilę pozostając tam. Po czym wolnym krokiem ruszyła w stronę sali balowej gdzie król zabawiał swych gości. Zrobiła okrężną drogę zahaczając o komnatę gdzie doprowadziła włoski do porządku, skropiła ciało perfumami i ochlapała twarz lodowatą wodą aby zbić czerwień chodź odrobinę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 3:03 pm

Skradł jej pierwszy pocałunek. Nie odrzuciła go. Do tego zrobiła parę rzeczy, których sobie nie wyobrażał. Nie spodziewał się, że Angel zaatakuje go językiem. Ba, nawet spróbowania odwzajemnienia ostatniego pocałunku. Nie zawiódł się. Był bardzo zadowolony. Serce radowało się w cholerny sposób. Biło. Czuł że żył. Nawet trudno było to przytłoczyć magią. Choć oczekiwał jeszcze więcej. Pragnął w głębi duszy kolejnych pocałunków. Przytulenia się, intensywności doznań. Niestety, tego już nie otrzymał. Lecz nie krył satysfakcji. Widział to. Jej reakcje ciała. Wiedział, że poczuła też z tego przyjemność. Był absolutnie pewny, wręcz arogancko. Zasługiwało to na uśmiech. Dość perfidny, jak przystało na Inkuba. Choć zmysłowy. Taki, który normalna kobieta po tak nieosiągalnym przez innych pocałunku, chciała by jeszcze raz wpić się w jego usta. Dodatkowo jej słowa, dukanie, mamrotanie, cięższy oddech i późniejsze wyswobodzenie się. Od razu wycofał ciało od niej, tak jak tego chciała. Nie miał zamiaru jej powstrzymywać przed wyborem. A wszystko dlatego, że wiedział o wywarciu na niej wrażenia. Patrzył na Angel jednakże dalej z szczyptą tęsknoty. W szczególności wraz z jej opuszczeniem pomieszczenia.
- Oczywiście, Moja Księżniczko… Zrobię co w mej mocy, by zadowolić Twe oko mą szatą… - powiedział do samego siebie. Dał jej czas. Czuł serce Angel, dusze. Nawet wydał z siebie cichy śmiech. Słyszalny tylko dla niego. - Będzie to wyjątkowe… Bądź pewna - po tym odbił się od ściany. Wziął zbroję i wsadził do wody w bali. Następnie machnął dłonią, tworząc dziwne, fioletowe pierścienie pełne magii. Przeszły one perfekcyjnie po wewnętrznej stronie. Woda znikała. Nie pozostał po niej ślad. Tak samo jak i pancerz zdawał się wsiąknąć na zawsze. Lekko się zaśmiał, tak nagle. Ni stąd, ni zowąd. Zasłonił usta ręką. - Naprawdę się zakochałem… - pokiwał głową na boki w uśmiechu. - W śmiertelniku, to niedorzeczne… - po tym spojrzał na drzwi. Mówił cicho. Wziął głęboki oddech i wtem sam zniknął.

Na Sali balowej właściwie siedzieli. Nie ruszali się nadto. Stół specjalnie został ułożony na środek, nie na boki jak to zwykle miało w zwyczaju. Nie tańczyli, a zwyczajnie, kulturalnie rozmawiali. Dość przyjaźnie. Król z Księciem i Mesmerem. Pałętało się wiele Drakoriańskich żołnierzy, sług Piekła w postaci ludzkich kobiet, parę pomniejszych demonów no i trzy Królewskie Diabły, na bokach samego króla. Na krańcu Sali, gdzieś w ciemniejszym miejscu, stało czterech strażników Draco. Pilnowali oni złotej skrzyni z grawerunkami smoków. Czekali na Księżniczkę. Król mówił, że prawdopodobnie bierze kąpiel, by idealnie wyglądać. Zajmował ich jakoś. Częstował śniadanio-obiadem i winem, które przyjmowali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 4:04 pm

Nie umiała pozbyć się różu z policzków, chodź i tak dokonała niemożliwego. Wcześniej gościła na jej twarzy karmazynowa barwa. "I tak jest lepiej niż wcześniej.. no nic, nie mogę pozwolić księciu czekać już dłużej.." przeszło jej przez myśl gdy się poprawiła i wyszła z komnaty idąc powoli przed siebie, starała się odgonić myśli o pocałunku, zagryzła dolną wargę delikatnie i pokręciła główką na boki wypychając obrazy z łaźni. Przełknęła ślinę pojawiając się przed masywnymi drzwiami do sali balowej gdzie wszyscy świętowali urodziny księżniczki. Christophera nie widziała nigdzie więc podeszła bliżej i wtem słudzy otworzyli przed nią masywne wrota. Oczom króla, księcia, mesmera i kanclerza ukazała się odziana w brzoskwiniowej barwy suknię podkreślającą już pewne atrybuty siedemnastoletniej księżniczki. Co prawda jej ciało jeszcze się rozwijało, ale talia osy, zgrabne nóżki i odpowiednich rozmiarów biust były jak na razie wystarczającymi walorami. Weszła bardzo powoli, kołysząc lekko biodrami, na ustach widniał delikatny uśmiech. Spoglądała na ojca bo siedział w centrum, gdy jej oczka dojrzały Draco aż poczerwieniała lekko. Uraczyła go łagodnym uśmiechem jak to miała w zwyczaju. Co mogło zdziwić jej ojca, to fakt że nie towarzyszył jej żaden demon, nie było Brugh'lorga ani tym bardziej królewskiego demona. Ukłoniła się delikatnie i podeszła całując ojca w polik.
- ojcze.. musisz mi zaufać.. nie złość się na mnie..  po prostu zaufaj mi.. wiem co robię.. - powiedziała łagodnym głosem tak aby go przygotować na niespodziankę. To że Lord nie musiał nosić hełmu jeszcze jakoś przebolał ale co będzie jak Chris pojawi się bez zbroi ? Podeszła do księcia i skłoniła się przed nim.
- cieszy mnie twoja obecność książę Draco.. - powiedziała łagodnym tonem i zamierzała zająć miejsce po prawicy ojca. Draco siedział po jego lewicy. Tym razem znacznie bliżej niż poprzednio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 4:34 pm

Od razu, wraz z jej przybyciem, wszyscy biesiadnicy powstali. Unieśli ku górze alkohole i odśpiewali 100 lat. Choć na twarzy Ojca widniało coś oznaczające stres. Spowodowany był brakiem ochrony. Martwił się. Było to po nim widać. Rozgryzienie tego przez Księżniczkę raczej nie stanowiłoby problemu. Mesmer siedział na boku, nie daleko króla, po przeciwnej stronie względem Kanclerza. Obok Angel było jedno puste miejsce, prawdopodobnie zarezerwowane dla Christophera, co mogło i ją zdziwić. Po paru chwilach pieśni się skończyły. Ludzie powrócili do jedzenia.
Król jednakże nie był pewny co do jej słów.
- Powinnaś chodzić z Brugh'lorgiem, albo Lordem Christopherem, Córeczko… Martwię się… - mruknął ciszej. Tak, aby tylko ona słyszała. Gdyby Draco dowiedział się, mogłoby zrobić się nieprzyjemnie. Zwłaszcza, że tym razem zamierzał tutaj nocować.
Książe wychylił się nieco, spojrzał na Księżniczkę i uśmiechnął się przyjaźnie. Uniósł złoty kielich ku górze.
- Mnie cieszy Twoja, Księżniczko Angel. Bałem się, że nie przyjdziesz przez nasze poprzednie nieporozumienia. Przyszykowałem dla Panienki podarunek. Prezent urodzinowy. Lecz najpierw musimy przebrnąć przez parę oficjalnych spraw dotyczących zawieszenia broni i tak dalej - zakomunikował do Księżniczki, powracając bardziej na swoją pozycję.
Ludzie zaczęli rozmawiać ze sobą. Kanclerz dyskutować wraz z Księciem, Mesmerem i Królem o różnych tematach natury filozoficznej. Oczywiście, szybko przeszli przez rozmowę o zawieszeniu broni. Władcy został wręczony zwój z potwierdzeniem, podpisem 12 książąt krwią samego smoka, ich Pana.

Na korytarzach jednak można było usłyszeć krzyki. Stukot obuwia. Przerażenie obijało się po korytarzach. Aż Drakońscy żołnierze powstali, nie będąc pewnymi co się zbliża. Wyciągnęli miecze, przygotowując się do ewentualnej obrony. Wtem otworzyły się drzwi. Im oczyskom ukazały się dwie istoty. W całkowicie nowym wydaniu.
Jeden, na przodzie, osłaniany przez masywnego kolosa. Ubrany w czarną szatę Książąt z Piekielnego Królestwa. Przy boku miał przypasany jednoręczny miecz z czarnej, diabelnej stali. Drugi, dokładniej osiłek, miał na sobie czarną zbroje z eleganckimi grawerunkami, nową, matową, z fioletowymi elementami w postaci kryształów i wypełnień grawerunku. Na paru częściach było jeszcze nieco czerwonej krwi. Był to jednak Brugh'lorg, co można było zobaczyć po jego wysłużonym, równie diabelnym mieczu.
- Przepraszamy, że spóźniliśmy się. Brugh'lorg został wezwany przez magów. Znalazłem go i przyprowadziłem - powiedział swym kusicielskim tonem, wsuwając dłoń we swe włosy, by je zmysłowo odgarnąć w tył i spowodować lekki podmuch wiatru. Wejście miał nieziemskie. Aż służące na bokach, które bały się go, mimowolnie westchnęły odwracając wzrok. Zapewne nie spodziewały się takiego uroku ze strony Inkuba. Ten zaczął iść, machając swym ogonem na boczki. Dumnie, z wypiętą klatką piersiową, pewny siebie. Książęca postawa. Za nim Brugh'lorg jakby go chronił. Jednakże ludzie, mimo szczypty oczarowania, bali się. Emitowała od niego aura przysłużona demonom, powodująca szczyptę strachu przez ilość mocy w sobie.
Książe aż się nieco podniósł, spoglądając na księżniczkę.
- Czy ta szata również blokuje jego moce…? - zapytał się. Sam król spojrzał pytająco na kobietę. Bał się. Wszyscy odczuwali strach. Nie chowali mieczy. Mimo to, Christopher szedł najzwyczajniej w świecie, nie obawiając się ataku z ich strony. Arogancko, pewny tego, że nie zrobią błędu bo czeka ich śmierć.
Dwa demony stanęły za księżniczką i klęknęły.
- Wybacz nam chwilowy brak ochraniania Ciebie, Księżniczko Angel. To się więcej nie powtórzy - zakomunikował oficjalnie, tak by Król słyszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 4:54 pm

Kiedy drzwi się otworzyły a przez nie przeszedł Lord wraz z jej prywatnym obrońcą aż uśmiech wkradł się na usta dziewczyny. Słowa księcia przykuły uwagę księżniczki, więc ta powstałą aby ogłosić coś wszystkim przybyłym. Splotła dłonie ze sobą i powiodła wzrokiem po zebranych. Każdy pragnął usłyszeć słowa pocieszenia że moce Lorda demonów są zapieczętowane tkaniną która wspaniale prezentowała jego ciało.
- Lord Christopher Blackwell.. mój prywatny ochroniarz.. od dzisiejszego dnia nie będzie nosił żadnego elementu garderoby blokującego jego moce.. wykazał się lojalnością wobec mnie.. oraz wobec mego ojca.. Króla Piekielnego Królestwa.. taka jest moja wola.. jestem w pełni świadoma waszych obaw.. proszę jednak o wyrozumiałość.. - to mówiąc obdarowała Lorda łagodnym uśmiechem. Przyprowadził jej opiekuna całego i zdrowego. Spojrzała potem na księcia i uśmiechnęła się łagodnie do niego.
- mam nadzieje że nie zgorszyłam księcia tą wiadomością.. nie mam w zwyczaju ukrywać czegokolwiek.. wszak mogłabym skłamać dla psychicznego komfortu zebranych tu gości.. ale gardzę zdradą i obłudą.. - powiedziała nadal się uroczo uśmiechając do swego honorowego gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 5:15 pm

Lord Christopher uśmiechał się od ucha do ucha, na swój wredny sposób. Jak to zwykle w obliczu innych gości. Pogardliwy uśmieszek, acz pociągający. W szczególności gdy do jego uszek dotarły słowa Księżniczki. Powiódł on wzrokiem na nią, zmieniając nieco swój wyraz twarzy na bardziej łagodny. Coś, co było zarezerwowane tylko dla niej. Diabły razem podniosły się. Brugh'lorg oczywiście zajął miejsce za nią. Christopher stanął za wolnym siedzeniem. Nie siadał. Miejsca te w końcu były zarezerwowane dla szlachetnych i tylko Król mógł zgodzić się na pozwolenie zajęcia siedzenia. Spojrzał się on z ukosa na Lorda, który je odwzajemnił. Po czym kiwnął głową przytakująco w kierunku krzesła. Wydał pozwolenie, by sam diabeł, nie posiadający już więzów, mógł usiąść tak blisko córki. Bliżej od samego Księcia Draco.
Ludzi ogarnął strach. Schowali oni oczywiście miecze i usiedli z powrotem, lecz ręce cały czas spoczywały na rękojeści. Do tego gapili się na niego z ukosa, od czasu do czasu, w obawie.
- Oczywiście że nie, Księżniczko. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że Panienka tak bardzo ufa Lordowi Demonów i nie kryje prawdy dla naszego spokoju. Choć muszę przyznać, że jest to dość niebezpieczne. Ale to moje zdanie - powiedział w miarę spokojnie. Był w środku przestraszony, lecz na zewnątrz nauczył się władać swymi emocjami. Nie pokazywał ich, uśmiechnięty. Ludzie powoli zaczynali jeść.
- Księżniczko Angel. Wybaczysz mi brak prezentu? Demony jeszcze nie mają nic swojego. Przynajmniej jeszcze. Choooć… - niby mówił o braku prezentu. Fakt faktem, nie miał niczego wartościowego. Lecz postanowił zaimprowizować. Machnął ogonem, tworząc w nim przepiękny bukiet diabolicznych róż. Czarne z zewnątrz, z czerwoną łodygą i czerwonym wnętrzem. Bardzo rzadkie w królestwie. Niemalże niemożliwe do zdobycia bez ingerencji diabła. A Chris dał od razu cały pakiet. - Oh, popatrz. Nawet nic nie zrobiłem, a bukiet Piekielnych Róż ukazał się w mym ogonie. Cóż za magia - mówił tak ironicznie, że zrobił niemałą komedię. W sumie nikt mimo wszystko żartu nie podłapał. A Książę, który siedział z boku, na tak marny prezent jego zdaniem aż wypuścił triumfalnie powietrze z ust. Christopher złapał za puchar z winem i przysunął powolutku do ust, czekając na jej reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Sty 05, 2016 5:55 pm

Uśmiechnęła się do księcia słysząc jego wypowiedź.
- zdążyłam poznać Lorda Christophera na tyle aby mu zaufać.. ręczę za niego i wiem że mnie nie zawiedzie.. nie nadszarpnął sobie mojego zaufania w najmniejszym stopniu.. jedynie pokazał ile znaczy dla niego dobro królestwa.. moje dobro.. zasłużył na pełną swobodę.. jako Lord Demonów..- powiedziała nie ukrywając radości w głosie. Pierwszy raz widziała Lorda w takim dobrym humorze. Jak jeszcze należał do ojca to był równie pewny siebie, zuchwały ale w złym stopniu. Drwił i obrażał wszystkich wkoło. To też miła niespodzianka dla ojca Angel widząc Lorda w tak pozytywnym wydaniu. Swoją postawą zaimponował nawet księżniczce. "Emituje od niego taka pozytywna aura.. chyba jeszcze nie widziałam go takiego pewnego siebie jeszcze.." przeszło jej przez myśl gdy spoglądała jak demon siada obok niej. Wpatrywała się w niego przez chwilę i nagle ją uderzyło coś. Pogrążyła się nagle w myślach próbując sobie coś przypomnieć. Z krainy zadumy została wyrwana przepięknym bukietem Piekielnych Róż. Oczka jej się powiększyły nieco bardziej widząc tak niepowtarzalny kwiat.
- są piękne.. - powiedziała łagodnym tonem obdarowując go czułym uśmiechem. Wpatrywała się w nie z zachwytem, były nietypowe, egzotyczne. Pokazała bukiet ojcu z uśmiechem.
- ojcze spójrz.. wyglądają jak "Serce Demona".. pamiętam jak Razmus mi kiedyś opowiadał o tym że te kwiaty nigdy nie więdną.. czy to prawda ? - spytała ze szczerej ciekawości. Nie wiedziała czemu róże miały taką nazwę właśnie, sądziła że dlatego że demony są długowieczne. No i były najpiękniejszym kwiatem jaki istniał w piekle do tego znanym tylko z opowieści. Prezent bardzo jej się spodobał.
- dziękuję Christopherze.. ale to że chronisz mnie jest wystarczającym prezentem.. i fakt że odnalazłeś Brugh'lorga.. dziekuję.. na prawdę się o niego martwiłam..- powiedziała szczęśliwa spoglądając na swojego opiekuna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   

Powrót do góry Go down
 
747 rok - Era Kruka.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Pozostałe :: Archiwum :: Archiwum-
Skocz do: