Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 747 rok - Era Kruka.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: 747 rok - Era Kruka.   Nie Gru 27, 2015 2:21 am

First topic message reminder :

Rok 747, Krucza Era.
Piekielne miasto. Godziny popołudniowe.
Miasto wraz z 8 kolejnymi latami, rozwinęło się. Zasady oczywiście zostały dalej te same. Klatki straszące na zewnątrz, które pozwalały na swój własny osąd. Stan jednak polepszył się. Mimo mroku, ludzie zdawali się być szczęśliwi. Zbrodni w tym mieście praktycznie nie było. Jedynie demony nieco gorzej znosiły zadowolenie innych, będąc bardziej markotne. Lecz mimo to, dalej pracowały tak, jak pracować powinny. Bez wytchnienia. Christopher również powrócił na swoje stanowisko, aczkolwiek z daleka od króla. Zawsze wysyłany. Wiecznie w trasie. Nigdy nie podziękował Angeli za uratowanie mu życia, ani też nie krytykował jej. Ignorował, przechodził obojętnie. Czasem rzucił negatywnym komentarzem, jak to on.
Dzień ten był w każdym razie szczególny. Dragoni chcieli wreszcie zakończyć zimną wojnę. Zaprzestać skrytobójczych ataków i bombardowania ludności. Co jak co, ale demony potrafiły dokuczyć cholernie mocno. Zawieszenie zimnej wojny na jakiś czas mogło dać chwile oddechu, czego oba królestwa teraz pragnęły. W obliczu też innych wojen.
Tak więc, róg zawył, zwiastując przybycie specjalnej pary. Dyplomaty, jak i samego księcia we swej ludzkiej formie, co by nie straszył tutejszej ludności. Zwłaszcza, że mógłby wtedy przypominać demona, a to wprowadziłoby sporo komplikacji. I przyjechali w dość nietypowy sposób. Nie na koniach czy w karocy, a na samych smokach. Cztery wielkie, potężne smoki, z ludźmi obładowanymi jego grzbiet. Lądowały po kolei w zamku na dziedzińcu. Demony od razu wyczuły jakiś typ zagrożenia. Wyciągnęły miecze, lecz czekały na rozkazy króla. Ten natomiast stał już na górze, przy schodach. Tak samo gruby jak był wcześniej, jak i tak samo młody. Nic się nie postarzał, czego nie można było mówić o Mesmerze stojącego przy Ojcu Angeli wraz z trzema demonami. Bo oczywiście teraz Christopher był na jakiejś misji.
- Wreszcie przybyli… - mruknął nieco niezadowolony król, lecz z uśmiechem.
- Pozdrawiamy was, ludzie i demony! My, dragoni! Jedni z najwspanialszych ras chodzących w tejże krainie! Dostąpcie zaszczytu zobaczenia naszych Szlachetnych Smoków, jak i nas samych! - zaczęli uroczyście, afiszując się dość głośno. Powoli schodząc przy tym oczywiście ze swych smoków. Dyplomata i Książe w formie ludzkiej, lecz reszta oddziałów przypominała bardzo brzydkie demony.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777

AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin


Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 11:45 am

Christopher stał. Patrzył się i słuchał. Pochłaniał wystrzeliwane w jego stronę informacje. Każde wypowiedziane przez dziewczynę słowo coraz bardziej zdawało się go irytować. Wyraz po wyrazie. Ręce zacisnęły się mocno w pięści. Pazury wbijały w pancerz, a złote elementy, które były ukazaniem czy demon przypadkiem nie stara się wyrwać spod kontroli, zaświeciły żółtą energią. Co jak co, ale wzmianka w zasadach diabelstw o tym, że demony nie czują, na pewno była nietrafna wobec Christophera. Wystarczyło spojrzeć na jego odsłoniętą twarz i mimikę, która jasno sugerowała że chce kogoś udusić w przypływie złości. Lecz oczywiście jego starania poszły na marne. Nie mógł wyrwać się spod kontroli. Aż zagryzł dolną wargę do krwi. Uciekło z niej kilka kropelek błękitnej, gęstawej cieczy. Zwłaszcza, że kiełki nieco wspomogły mu przerwanie struktury skóry. Po tym jednak symbole zaprzestały świecić, a on usłyszał prośbę o pomoc. Mógł ją wykonać, lecz teoretycznie nie musiał. Widać było jego wahania. Powiódł wzrokiem na jej plecy. Patrzył intensywnie. Weryfikował, czy aby na pewno to zrobić. W końcu zaczął iść, stąpając mocno po podłodze w efekcie złości. Uniósł swe pazurki ku haftce i rozpoczął dekonstrukcje tak, aby jej przypadkiem nie uszkodzić. Delikatnie, intensywnie oddychając by wyzbyć się wkurzenia.
- Mówisz, że nie znam Ciebie. To prawda. Ale to samo tyczy się Ciebie. Mówisz tak, jakbyś mnie znała, przejrzała na wylot. Nie zostałem skrzywdzony. Demony nie mogą zostać skrzywdzone. Nie ma we mnie żalu, bo według Twych zasad nie posiadamy uczuć. Zresztą, nigdy nie chcieliście w ogóle poznać diabłów, piekło, nasze zasady, hierarchię, ogólnie nas. A zmartwieniem moim jest co czujesz do reszty świata. Bo teraz to od Twoich rozkazów będzie zależało kogo zamorduje z zimną krwią. Kogo zniszczę i gdzie przyniosę wygraną. Zresztą, zapomnij. Wybuchnąłbym śmiechem, ale jeszcze dziwie się z Twej lekkomyślności. Dawno nie słyszałem większego głupstwa… Przesiąknięci złem… Nie, nie jesteście przesiąknięci złem… Wy jesteście złem. Nie ma wśród was dobrych osób. Każda istota ludzka kryje w sercu mrok, który kiedyś wyjdzie. Prędzej czy później. Jesteście niestali jak wasze życia. Umieracie szybko, zdradzacie młodo. Wbijacie noże w plecy. Nie słuchacie nikogo. Swoje sukcesy zawdzięczam tylko temu, że nie słucham nikogo, kto należałby do ludzkiej rasy. Nie słucham głosów proszących o życie, czy tych, którzy chcą się dołączyć do mnie. Każdy jest taki sam z was. Każdy zdradzi, gdy nie będzie zbyt kolorowo. To wasza natura. Jesteście chodzącymi plugawami. Przechodząc przez aleje główną, słyszę tylko ludzkie serca, nie ludzkie głosy. A one mówią mi jak bardzo chcą dorwać się do władzy nad nami. Dywersje, zdradzanie swych kochanków przez pożądanie. Pieprzenie się za młodu, gwałty, dewiacje. Jesteście spaczeni, wszyscy, bo wszyscy czujecie to, bezwzględnie… Irytujące formy życia… Słabi… - wypowiadając swoje kolejne żale, zakończył pomyślnie proces rozwiązywania haftów. Po tym szybko wycofał się kilka kroków. Założył ręce na siebie. Był naprawdę zły. Powiódł wzrokiem gdzieś w bezkresną przestrzeń pełną ciemności gdzieś na boku. Nieistotną, lecz przez nabuzowanie uczuciami, nie chciał przypadkiem wybuchać. Energia wokół niego zaczęła się zresztą gromadzić. Nie był to dobry znak.
- I to co mówisz to tylko słowa… Nie masz zamiaru traktować mnie jak równego… Dobre sobie… Już to słyszałem wielokrotnie…  Zasługuje na godne życie, to jeszcze śmieszniejsze… Obiecujesz… Będziesz taka jak reszta… Jak Twe siostry… I jak Twój ojciec i matka… Mówić, że ludzie mogą być dobrzy… to też jest śmieszne… Amelia… Jedna z kurew, którą ojciec mimo, że znał, dał elfom… Przecież to byłoby ośmieszeniem… Cholera, nie ważne - zacisnął zęby mocno, by już nic nie mówić. Chyba pierwszy raz w życiu nie chciał odzywać się za wiele w tym momencie. Szczególnie, że mogłoby się wydawać, jakby odrobinę zależało mu na królestwie. Uniósł aż pazurki do swej twarzy i złapał się u nasady nosa. Zrobił nawet chwiejny krok w tył. Prawdopodobnie przez wysyp różnorakich emocji związanych z wypowiadaniem słów, miał trudności z kontrolowaniem energii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel



Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 1:38 pm

Zamknęła oczy gdy zaczął się wypowiadać, słuchała z uwagą jego słów aż jej się przykro zaczęło robić. Przy pierwszym lekkim szarpnięciu aż się oparła o stolik przed nią, miał znacznie więcej siły niż służki pomagające jej z zawiązaniem sukienki. Czuła tą różnicę w sile, zdecydowane miarowe szarpnięcia. Nie które wymuszające bezwiedne westchnięcia umykające z ust księżniczki. Chodź starał się nie okazywać złości, ta była aż namacalna.
- nigdy nie twierdziłam że nie chcę poznać bliżej waszej rasy.. - wyszeptała cichuteńko gdy zrobił nieco większą pauzę aby pozbierać słowa w umyśle do kolejnej części wypowiedzi.
- zdajesz się wiedzieć wszystko o nas.. traktujesz nas jak ślepych.. myślisz że nie widzę jak ludzie traktują twoich pobratymców na arenie i w mieście ? - dłonie zacisnęły się na krawędzi stolika ze smutku już. Wytykał jej rzeczy z którymi się nie utożsamiała. Ale co on mógł wiedzieć przebywając poza murami zamku przez tyle lat. Nawet nie wiedział że Angel była pierwszą która złamała zasady narzucone przez ojca odnośnie demonów. Ale skąd mógł wiedzieć skoro się tym nie interesował, po prostu zakładał z góry że ona jest taka jak Amelia i pozostali na których się zawiódł.
- skoro jesteśmy źli to nie ufaj nam.. nie zawiedziesz się przynajmniej po raz kolejny.. - powiedziała ledwo słyszalnym szeptem. Czuła ten gniew piętrzący się w jego ciele, w głosie słyszała wszystko, ta sama barwa tonu i sposób wypowiadania jak u Brugh'lorga z początku ich znajomości. Ale pomniejszy demo szybko się przekonał do księżniczki, różnica była zapewne taka że Brugh'lorg nie miał bliskiego kontaktu z żadnym człowiekiem poza Angel.
- ile nienawiści kryje się w twoim sercu.. chcesz pozbawić mnie życia tak bardzo.. zapewne tylko dlatego że jestem córką króla. Widziałeś więcej niż inni od początku, wykonując jego rozkazu, pozbawiony możliwości wolnych wypowiedzi za które byłeś srogo karany w przeszłości.. a moja siostra.. co takiego strasznego musiała zrobić że z przyjemnością pozbawiłeś ją życia.. ? - kontynuowała starając się nie zdradzać tego jak bardzo bolały ją jego słowa.
- zależy ci na dobru królestwa chodź nie przyznasz tego przed nikim.. nawet przed samym sobą.. bo to byłoby ukazanie słabości.. czegoś co mogłoby nas stawić na równi chodź w jednym aspekcie.. a gardzisz nami do tego stopnia że prędzej byś sobie język odgryzł niż przyznał że jesteśmy w jakimś stopniu podobni do siebie.. - zaczęła nieco spokojniej zerkając przez ramię, z ukosa na jego twarz.
- każdy ma uczucia.. nie wmówisz mi że jest inaczej.. Brugh'lorg je ma a jest jednym z twojego gatunku.. różni was jedynie duma.. i to że on sie nie wstydzi powiedzieć co go boli.. ty się zasłaniasz cały czas.. ile przesączonych jadem wypowiedzi słyszałam skierowanych do mojego ojca.. do wszystkich ludzi.. a robisz tyko po to aby się bardziej od nas odizolować.. niby żarny, niby się śmiejesz ale to tylko maska którą przyjmujesz aby dać upust żalu.. aby zamaskować rozczarowane.. bo straciłeś wiarę dawno temu w nasz gatunek chodź nie różnimy się niczym na dobrą sprawę.. - powiedziała odwracając się w jego stronę czując jak ostatnia haftka puściła i sukienka stała się luźniejsza na jej ciele. Patrzyła na jego twarz szukając czegoś, czegokolwiek. Ostatnia wypowiedź sprawiła że postąpiła krok w jego stronę.
- taki pewny jesteś wszystkiego.. wiesz z góry lepiej.. więc rzucę ci wyzwanie.. przekonaj się czy aby tym razem się nie mylisz w swym osądzie.. jesli masz jakieś pytania.. śmiało zadaj.. nie dopowiadaj sobie fikcji, która Ci najbardziej pasuje.. zmierz się z tym co tak bardzo cię złości.. może tym razem się zdziwisz.. może masz rację.. nawet ja siebie nie znam tak dobrze aby cię zapewnić że będę zawsze dobra dla innych.. bo los i decyzje jakie podejmujemy wpływają na nasz charakter i one zabarwiają serce na czarno.. doświadczenia i brak chęci przebaczenia.. psują duszę od środka.. - dodała i gdy była naprawdę bardzo blisko niego do tego stopnia że mógł poczuć delikatny zapach jej perfum zlustrowała poniszczoną zbroję bardzo dokładnie i odwróciła od niego wzrok. Westchnęła cichuteńko i skierowała się za parawan. Tam zdjęła ramiączka sukienki pozwalając aby materiał z niej opadł na podłogę. Miała tylko szesnaście lat więc dopiero powoli nabierała kobiecych kształtów. Wzięła koszule nocną i zaczęła ją na siebie zakładać nadal stojąc za parawanem.
- jestem już zmęczona.. możesz wyjść z komnaty.. - powiedziała wychodząc ubrana w jasną różową koszulę nocną i podchodząc do łóżka wgramoliła się pod puchatą kołdrę. Po czym spojrzała na demona ostatni raz.
- dobrej nocy Christopherze.. zobaczymy się już rano.. wiem że snu nie potrzebujesz.. ale odpoczynek po tak wyczerpującym dniu nawet Tobie się przyda.. - już co nie co wiedziała o demonach dzięki temu że Brugh'lorg się dzielił z nią wiedzą od czasu do czasu. Jeśli Christopher potrafił wyczuwać prezencję innych demonów to mógł być pewien że pomniejszy demon zbliżał się w ich stronę aby ostatecznie zająć miejsce pod drzwiami komnaty. Trzymał tak wartę od 8 lat, jako jedyny demon tak niskiego rzędu przebywał na terenie zamku. Co było namacalnym cudem biorąc zasady jakie wyznaczył król.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 2:27 pm

Słowa. Niezwykle mocne. Szatkowały umysł demona niczym jego rozgrzane ostrze wrogów. Przeszywające i dogłębnie penetrujące. Odbijające się w jego umyśle niczym chaotyczna energia destrukcji. Irytująca we swym talencie do niszczenia. Dziewczyna miała racje niemalże w każdym aspekcie. Trafiała w jego czułe punkty. Diabeł nie należał do pierwszego lepszego idioty czy osła, by ślepo wyrzucać swe kłamstwa. Dlatego też jego palce wbijały się coraz mocniej. Z każdym kolejnym wyrazem. I tym razem nie hamował złości ze względu na dziewczynę, lecz ze względu na siebie. Złościł się jej racją. Doprowadzała go do naprawdę niepojętej złości wobec samego siebie. Potrzebował wyładowania, wyrzucenia złości. Energia wokół niego wręcz wirowała, a fioletowe światło zaczęło wydobywać się spod opaski z blizną.
Podciągnął nosem. Sztachnął się perfumami księżniczki. Zagryzł dolną wargę znów do krwi i odwrócił wzrok.
- Irytujące… - warknął pod nosem, nie ruszając się z miejsca. Czekał, aż ta wejdzie do swojego łóżka. Gdy to zrobiła, Christopher rozejrzał się kolejny raz po pomieszczeniu i usiadł gdzieś na ziemi, przy pustej ścianie, niedaleko drzwi. Nie wyszedł z jej pokoju, mimo że mógł. Siedział przez pewien czas w ciszy. Nie odzywał się. Uspokajał energię wokół siebie. Zamknął oko i dość głośno oddychał. Musiało to być dla niego niezwykle trudne, aby ujarzmić swe moce w zarodku, które chciały się wyrwać z powodu emocji.
- Amelia zdradzała swego Ojca… - mruknął w końcu, wychodząc z ciszy. - Pieprzyła się z jednym z drakoriańskich książąt, podając im informacje na temat naszej strategii… Chciała zostać oswobodzona podczas ataku Drakonów we wsparciu z Moltenami z Orlej Twierdzy… Wzięliby ją jako zakładnika, wymuszając na nas sojusz po udanym ataku… Była niestała… Czuła pożądanie do niemalże każdego mężczyzny… Pieprzyła się w karocy, w karczmach i tawernach, w jakich się zatrzymywaliśmy… Mi kazała patrzeć, jako ochrona, próbując również i mnie do tego przekonać… Z odpowiednią motywacją, przekonałem ją do zdjęcia ze mnie paru kawałków zbroi. Zabiłem ją… Starszą od Amelii zabiłem przez jej naturę… Była okropna… Zła. Pragnęła tylko nieszczęścia diabelstwa… Pozwalałem jej na gnębienie innych, lecz w końcu stałem się sługą raszpli… Wiele mi zajęło by ją zamordować. I wiele na tym straciłem - uniósł wtem leniwie dłoń ku swej twarzy, wskazując na oko. - Ale udało się. Była twarda… Do tego wojowniczka… Dobra… Ceniono ją, ale niestety, jako władca czy dowódca nie spełniała się… I nie dorównywała demonom w dalszym ciągu. Chciała, jej próżność ją dobiła i sprawianie cierpienia niewłaściwym… Twój ojciec zdradzał Twoją matkę. Wielokrotnie. Narobił sobie bękartów, o których nie wiesz. Lecz Twoja matka też nie była święta. Może miła kobieta, ale również kierująca się pożądaniem. Nie dopowiadam sobie fikcji. Idę ścieżką rodu. To, co mówiłaś… Słowa wielkie. Przyjmuje wyzwanie. Ale chce nagrody. Jeżeli znajdę ciemność i spaczenie w Twym sercu, coś co złamie Twe słowa, zabije Cię. Dam też Tobie wyzwanie. Skoro twierdzisz, że moje żarty i śmiech to upust żalu przez stracenie wiary, spraw, bym znów uwierzył… - mówił. W miarę zwyczajknie jak na niego. Nie kierował się szczególnie żądzą, złością i innymi negatywnymi emocjami. Może smutkiem, ale niewidocznym gołym okiem. Potrafił negować uczucia, co było dość problematyczne, choć w głębi serca teraz mógł czuć się naprawdę źle. Po tym ułożył głowę o bok jakiegoś mebla, dalej opierając się o ścianę.
- Nie chce więcej rozmawiać. Nie odpowiadaj mi na nic… Po prostu… zapomnij o tym. Znasz już przyczyne śmierci Amelii, o co pytałaś. Więc ciesz się z dodatkowych informacji i daj mi spokój… - mruknął dość cicho. Zamknięte oczka. Mimo to, postanowił ją pilnować. Nie chciał wychodzić, choć nie wiedział czemu. Dało się wyczuć, że nawet wydanie rozkazu opuszczenia jej pomieszczenia, mogłyby otrzymać odrzucenie. Po paru chwilach, demon, co mogło zdarzyć się pierwszy raz w jego życiu, zasnął. Na ziemi, w zbroi, w pozycji embrionalnej do której widocznie był przyzwyczajony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 3:00 pm

Leżała w łóżku wpatrując się w niego i słuchała, doskonale wiedziała że jej siostry były wredne ale zaskoczył ją swoimi słowami. Nie spodziewała się że powie jej tak wiele, mało tego przyjął jej wyzwanie. Ale na tym się nie skończyło, sam Demon rzucił jej wyzwanie. Księżniczka westchnęła ciężko i mimo tego że była zmęczona to jednak opowieść sprawiła że myśli zaczęły kłębić się w jej głowie. Za to upewniła się co do swojej intuicji, nie był potworem jak jego ojciec go miał w zwyczaju wyzywać od najgorszego. Był najlojalniejszym jego sługą, a teraz jej obrońcą. Poznała powód dla którego tak bardzo starał się zepsuć stosunki dyplomatyczne z Dragonami. Czuł nienawiść do nich za chęć zdrady i przynajmniej przeszłość Amelii sugerowała czemu książę był odrobinę natarczywy przy pierwszym spotkaniu. Zacisnęła łapki na pościeli spoglądając jak demon zasnął w jej komnacie, nie miała zamiaru go wyrzucać na siłę. Wiedziała że nic jej nie zrobi. Przez chwilę się wpatrywała w niego, delikatny uśmiech wpełznął na jej usta kiedy wyszła z łóżka i pociągnęła koc leżący na pościeli. Wzięła też jedną z poduszek i cicho podchodząc do niego aby się nie obudził przypadkiem, klęknęła przy nim. Wsunęła delikatnie dłoń na szyję demona i ostrożnie odchyliła jego głowę od mebla wsuwając miękką poduszkę aby powoli ułożyć na niej twarz Chrisa. Następnie okryła go kocem. Tyle mogła zrobić. Po czym z lekkim wahaniem dotknęła jego policzka, zmrużyła ślepka wpatrując się w śpiącą twarz demona królewskiego.
- tak znacznie lepiej prawda Lordzie.. ? Dobrze jest wyrzucić z siebie to co mąci umysł i serce.. - to mówiąc zabrała dłoń i poszła się położyć. Wpakowała się pod kołdrę i układając się na boku spoglądała na niego do momentu aż znużył ją sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 3:24 pm

Mimo, że wydawał się spać, to jednak był drapieżnikiem. Zmysły od razu wyczuły, że ktoś stąpa po ziemi i zbliża się do niego. Świetnie zdawał sobie sprawę z tego, któż to był. Dlatego też, nie otwierał oczu, czy też nie wydawał dźwięku. Nie ruszał się. Był w miarę wiotki na tyle, by białowłosa mogła przestawić jego głowę. Był odrobinę zdziwiony. Właściwie nie tyle co zaskoczony, ile nieprzyzwyczajony do tego, że ktos mógłby zadbać o jego lepszy stan. Złapał powolutku, jak gdyby przez sen za kocyk, mocniej się do niego wtulając. Przy dotyku polika aż uśmiechnął się nieco. Ledwo dostrzegalnie. Delikatna, ciepława skóra, pozbawiona ludzkich skaz, niedoskonałości, miła w dotyku. Nie odpowiedział na pytanie. Pozostał we swej ciszy i krainie przemyśleń, a po paru chwilach zasnął. Lecz oczywiście czuwał.

*** (Kilka godzin później) ***

Demon już miał dość snu. Otworzył ciut oko, by przyjrzeć się pomieszczeniu. Po tym zamknął z powrotem, udając jeszcze sen. Nie zauważył, by dziewczyna obudziła się, lecz nie chciał i budzić jej powstaniem. Kawałki zbroi, niewygodne, wydałyby bardzo nieprzyjemny dźwięk. Wszystkie metalowe elementy, paski i inne z rzeczy. Zmuszony był pozostać w tej pozycji, czekając aż ta wybudzi się.
Ludzie w mieście zaczęli pracować. Przechodzili głównymi alejami do różnych miejsc, mniej lub bardziej interesujących. Tawerny, sklepiki. Rozszedł się dźwięk kogutów, jak i klepania kawałków zbroi. Króla na dworze nie było tym razem. Prawdopodobnie postanowił wyjść do swego ludu. Urzędów nikt nie sprawował, dlatego też na zamku powstała większa swoboda niż zwykle. W szczególności jeżeli chodziło o Pana Rzeźnika, który nie czuł się źle z przechodzeniem obok pokoju dziewczyny, tachając zwłoki i tworząc przez to czerwony ślad świeżej krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 3:56 pm

Była jedna godzina o której się zawsze budziła sama z siebie. Powoli zaczęła otwierać oczka i przeciągnęła się w łóżku ziewając i wydając przy tym przedziwne stłamszone jęknięcie. Podniosła się przecierając oczka i pierwsze miejsce w które spojrzała było to gdzie zasnął demon. Przyglądała mu sie uważnie przez chwile i uśmiechnęła sie radośnie. Aparycja z rana emitowała dobrocią od której biedny Chris mógłby nabawić się nudności. Brugh'lorg przywykł do tego uczucia, był jedną z pierwszych osób które widziały księżniczkę zaraz po przebudzeniu, kiedy była naładowana pozytywną, rozpierającą radością energią. Wstała z łóżka podchodząc do toaletki i nalała z dzbana nieco wody do misy. Przepłukała twarzyczkę i wytarła ją w mięciutki ręczniczek. W tym samym momencie dwie służące wparowały do komnaty chichocząc coś pod nosem.
- dzień dobry panienko.. jak panienka spała.. sny przyjemne ? - zapytała jedna z nich niosąc świeżą bieliznę.
- o mój boże.. co To tu robi ?! Panienko ten jeden przed komnatą nie wystarczy panience ? W komnacie bydlaka trzymać nie można.. i to kolejnego.. mało to się tego panoszy po zam.. ? - zaczęła druga z wyraźnym niezadowoleniem ale szybko urwała w połowie wypowiedzi widząc niezadowolenie na twarzy księżniczki. Angel od razu spojrzała na służki ze smutkiem w oczach.
- demon przed moją komnatą ma imię.. Brugh'lorg.. - odpowiedziała kładąc nacisk na imię demona.
- osiem lat i nadal nie możecie się przełamać aby zapamiętać jego imię.. ? - w głosie dało się wyczuć zawód. Pierwsza spaliła się czerwienią ze wstydu, spojrzenie księżniczki przeniosło się na drugą, nieco starszą służkę.
- a w mojej komnacie jest Lord Christopher.. Demon Królewski, mój towarzysz i obrońca.. więcej szacunku moje drogie.. - skomentowała po chwili się uśmiechając łagodnie gdy spojrzała na śpiącego.
- połóżcie ubrania na łóżku i wyjdźcie.. sama się dzisiaj ubiorę.. - powiedziała łagodnym głosem, obdarowując je uśmiechem.
- my przepraszamy.. panienko prosimy o wybaczenie.. to się więcej nie powtórzy.. - zaczęły błagalnym tonem z ewidentną skruchą w głosie. Księżniczka westchnęła cichuteńko pod nosem i obdarowała je łagodnym spojrzeniem.
- dobrze więc.. wybaczę wam to zachowanie.. ale nie chcę więcej podobnych zagrań.. - chodź stanowczy głos, to pełen sympatii i łagodności. Podeszła bliżej służek i zsunęła ramiączka piżamy pozbywając się tkaniny. Kobiety pomogły jej w ubieraniu się, komplementując jej delikatną skórę, długie lśniące włosy i inne części ciała. Kiedy skończyły z chichotem wyszły z pomieszczenia, co było sygnałem dla Brugh'lorga aby wszedł do środka przywitać się z Angel. Tak zawsze robił, od tego momentu będzie jej towarzyszył, od razu rzucił się pomniejszemu demonowi w oczy śpiący Lord bez maski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 4:32 pm

Do czułych spiczastych uszysk Christophera doszedł dźwięk przebudzającej się księżniczki. Lecz diabełek postanowił pozostać we swej pozycji. Cichy, niby dalej śpiący, nie ukazujący żadnych oznak przebudzenia. Udawał jak najrealniej potrafił, tylko po to, by przypadkiem nie zawstydzić księżniczki swym nagłym ukazaniem "energii życiowych" w trakcie, gdy ta była ubierana. Dlatego też, tkwiąc w tej pozycji, czekał na zakończenie.
Wtem wszedł Brugh'lorg. Entuzjastycznie, gotowy przywitać Księżniczkę tak, jak zwykle to robił. Jakby miał przyznany odgórnie rozkaz. Nawet nie zauważył lorda, który widocznie chronił w jakiś sposób swoją prezencje przed innymi demonami. Uniósł rękę w jej stronę, pomachał, gdy nagle kątem oka dostrzegł coś przy nodze. Powiódł głową w dół i wręcz odskoczył pod drugą ścianę, łapiąc za rękojeść miecza. Christopher otworzył swe cyjanowe oczysko pozbawione źrenicy. Przysunął rączkę pod polik i przetarł je leniwie. Ziewnął nawet, ukazując swe anielsko-białe zębiska, w których było kilka par ostrych kłów.
- Witaj księżniczko Angel... Burgh'lorg zdziwiony… Demony nie śpią, a Lord Christopher tutaj jest… i wydawał się spać… - mruknął tęgi diabeł, zwracając swoją głowę do dziewczyny. Lord Christopher aż uśmiechnął się w wredny sposób do Brugh'lorga.
- A to nowość...  - powiedział cichuteńko Christopher, którego usteczka zaczęły nabierać na szerokości. Po paru chwilach wstał, łapiąc  za poduszkę. Widać, że nie tylko Angel budziła się z szczyptą zadowolenia z rana. Lord odwrócił się do białowłosej, mozolnie stawiając kroki ku niej. - Brugh'lorg zapomniał jak być demonem. Pokazuje swe emocje - nagle wciągnął do płucek nieco powietrza. Sztachnął się nim i oblizał lubieżnie usteczka. - Oh, tak… Przepiękne uczucie zazdrości skierowane w moją stronę, zakłopotanie i szczypta strachu - stanął przed kobietą i wystawił ręce, gdzie w jednej trzymał poduszkę, a w drugiej kocyk.
- Burgh'lorg przeprasza Lorda, nie chciał czuć zazdrości… Brugh'lorg nie rozumie… - mówił pod nosem, zakłopotany Brugh. Może i on nie zdawał sobie sprawy sam z tego, ale służenie Księżniczce zmieniło się nieco. On czuł obowiązek, nawet jeśli ona sama tego nie chciała. Chciał tylko jej bezpieczeństwa i odrobiny szczęścia. Tęgi kark nie potrafił nazwać uczucia, którym darzył księżniczkę. Właśnie przez słowa, że tego nie rozumie, Christopher zdołał wykryć jeszcze więcej emocji tkwiących w demonie. Wybuchł on przez to śmiechem, nie mogąc się powstrzymać.
- O nie! Nie mówcie mi że to dzieje się naprawdę! Brugh'lorg zakochał się w Księżniczce Angel! Tego to się nie spodziewałem przez dziesiątki lat! - buchnął. Nie mógł powstrzymać śmiechu, z ledwością trzymając rzeczy  przed Księżniczką.
Przemiłą scenę przerwał rzeźnik, który wlazł nieproszony do pomieszczenia. Brugh'lorg jednakże, mimo zakłopotania, od razu zareagował tak, jak powinien, odcinając mu sobą drogę.
- Przepraszam, ja do Księżniczki Angeli. No i Chrisa. Podano śniadanie. Christopher, ostatnio mniej się odżywiasz. Pamiętaj czym to grozi - mruknął rzeźnik, niszcząc rozweseloną atmosferę Christophera, który stracił humorek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 5:01 pm

Zaskoczona całą scenerią ale na jej twarzy pojawił się łagodny, przesłodki uśmiech mimo zarzutów jakie Chris postawił drugiemu demonowi. Spojrzenie było bardzo ciepłe, wręcz troskliwe.
- witaj Brugh'lorg.. miło mi cie widzieć.. - odpowiedziała zadowolona i gdy Chris podszedł z kocykiem oraz poduszką oczywiście zabrała je od niego. Podeszła do łóżka i położyła poduszkę na której spał obok swojej. Koc złożyła i położyła na pościeli. Jak by patrzeć pod kątem symboliki to można by stwierdzić że prawie że dzieliła swoje królewskie łoże z Lordem demonów. A przynajmniej nie przeszkadzało jej dzielenie się z nim kocem w który lubiła się opatulać gdy było chłodniej. Cały przesiąknięty jej zapachem, tak samo jak poduszka. Ale ona na to w ten sposób nie patrzyła. Zdziwiona słowami Chrisa spojrzała na Brugh'lorga ciepło ale nie komentowała rozmowy demonów aby nie zawstydzać niepotrzebnie swego opiekuna. Aż nagle pojawił się Rzeźnik i od razu jego droga do księżniczki została odcięta, na co Angel zachichotała rozbawiona. Pomniejszy demon chronił ją praktycznie przed wszystkim co nagle kierowało sie w jej stronę. Był zawsze czujny i bardzo protekcjonalny w stosunku do białowłosej. Dlatego król nie miał problemu z tym aby wojownik kroczył za nią niczym cień. Nie pyskował i nie marudził a wykonywał prośby dziewczyny z miejsca.
- w porządku Brugh'lorg.. chodźmy na śniadanie.. - to mówiąc spojrzała na Lorda z uśmiechem.
- więc demony wyższej krwi posilają sie czymś.. ? - spojrzała z nieukrywanym zaciekawieniem na demona bez maski. Uniosła delikatnie dłoń w jego stronę jakby czekała aż zaproponuje jej ramię.
- eskortowałbyś mnie Christopherze.. ? - spytała grzecznie, uśmiechając się do niego czule. Brugh'lorg zawsze chodził obok albo za nią. Nie odważył się nigdy eskortować księżniczki bo bał się że może jej zrobić krzywdę. Teraz czekała aż Lord podejmie decyzję, bo przecież nie wydała rozkazu a jedynie spytała grzecznie. Faktycznie traktowała go na równi jak zakomunikowała mu wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 5:23 pm

Christopher powiódł wzrokiem wpierw na Rzeźnika. Po tym z powrotem na Księżniczkę, która zadała notabene dwa pytania. Pierwsze pozostawił bez odpowiedzi. Jednakże na drugie przytaknął. Przysunął się do jej boku i już przysuwał dłoń ku jej, gdy nagle się zatrzymał, zauważając cosik. Dla niego istotnego. Dalej śmierdział metalicznym zapachem krwi, a jego pancerz, poza licznymi zniszczeniami, był brudny od posoki swych wrogów. Dlatego też, chwile się wahał, aż w końcu wycofał rączkę do siebie, nie pozwalając by ta przypadkiem go pochwyciła.
- Będę Ciebie eskortował, lecz nie będę dotykać. Przynajmniej póki mój pancerz nie będzie wyczyszczony… - zdawało się, że samemu Christopherowi było nieco głupio z tego powodu. Demony były traktowane jako brudne, ohydne stworzenia. Nic dziwnego, że zapominano o ich potrzebach w postaci doszorowania swych ciał. Dlatego też, większość z nich biegała cuchnąc. Rzadziej będąc w stanie używalności. W szczególności Królewskie Demony, które mogły liczyć na wykąpanie się tylko po opuszczeniu murów zamku. Albo zostawali brutalnie zaatakowani przez służki, które oblewały je z daleka wodą. Lecz nie było to zbyt często ukazywane.
Podczas zakomunikowania o pójściu, Rzeźnik wyszedł z pomieszczenia. Jednakże zostawił prezencik przed salą. Specjalny. Ciało kobiety, dość młodej i pięknej. Blada, z rudymi włosami, lecz z lekko poderżniętą szyją. Praktycznie świeża, gdyż nie czuć było zapachu rozkładu, a jedynie drobny fetorek wydobywającej się z niej krwi. Na szyi miała też ślady związania, lub duszenia. Christopher to zauważył, ponieważ drzwi zostały otwarte. Nawet i księżniczka mogła.
- Cholerny Rzeźnik... - warknął pod nosem. - Przepraszam, niech Brugh'lorg Ciebie eskortuje, ja zajmę się tym… - dodał i szybko pobiegł przed siebie, mijając niższego demona. Wziął szybko zwłoki, przerzucił je przez ramie i ruszył w kierunku dołu. - Spróbuje pojawić się w kuchni! - powiedział głośniej, w trakcie znikania gdzieś za ścianą.
Brugh'lorg podszedł na bok księżniczki Angel. Spojrzał na nią z ukosa.
- Brugh'lorg odprowadzi Księżniczkę Angel na śniadanie. Pan Rzeźnik jest czasem bardzo zły. Chyba specjalnie to zrobił, bo widział że Księżniczka dogaduje się z kolejnym demonem. Choć Burgh'lorg nie do końca wie… to skomplikowane… Nie dla Brugh'lorga… - zaczął tłumaczyć, gotowy do ruszenia i udania się na śniadanie, o ile ta nie postanowi pobiec za którąś z osobowości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 5:47 pm

Uśmiechnęła się zadowolona gdy przytaknął i zbliżył się aby podać jej ramię, jednak w ostatniej chwili zrezygnował. Nie przeszkadzało jej to jak wyglądał i jak bardzo zapaskudzona była jego zbroja. Chciała aby towarzyszył przy jej boku, opuściła dłoń gdy zrezygnował. Ale aż powędrowała spojrzeniem na Chrisa słysząc przeprosiny. Na twarzy pojawił się wyraz pełen zrozumienia dla jego decyzji. To nie był rozkaz a zwykła prośba, odrzucona przez niego z pobudek prywatnych, które oczywiście uszanowała. Ciało martwej, nagiej kobiety sprawiło że zakryła dłonią usta na ten widok. Od razu odwróciła twarz w bok nie chcąc oglądać zwłok leżących pod drzwiami jej komnaty. Westchnęła gdy Lord zniknął z ciałem w korytarzu. Spojrzała na podłogę gdzie leżała jego żelazna maska, którą upuścił w nocy. Paradował bez hełmu, ewidentnie się już przyzwyczajając do tej drobnej swobody jaką mu dała dziewczyna. Podeszła do hełmu i podniosła go z ziemi. Odłożyła na toaletkę i zbliżyła się do opiekuna.
- chodźmy więc Brugh'lorg.. nie każmy czekać ojcu już dłużej.. - powiedziała ze spokojem stając obok demona z zadowoleniem.
- idziesz dzisiaj do areny ? Turniej odbędzie się za tydzień.. walczysz o wiele lepiej już.. będę cię dopingować z trybuny podczas turnieju.. - powiedziała z zadowoleniem w głosie. Wiedziała że demony były bardzo dumne, zwłaszcza wojownicy walczący na arenie. Przespacerowała się przez korytarz do sali jadalnej gdzie wszyscy już byli zebrani. Na wejściu się skłoniła i podeszła do króla zasiadając po jego prawicy.
- witaj ojcze.. witaj kanclerzu.. - powiedziała rozpromieniona nastolatka. Powiodła wzrokiem po gościach którzy wydawali się być w dobrych nastrojach. Słyszała od ojca że dyplomata wraz ze swoją obstawą miał wyruszyć zaraz po śniadaniu, w końcu droga była dość długa. Nałożyła sobie na talerz jedzenia i zaczęła w spokoju oraz ciszy konsumować popijając sokiem.
- i jak się bawiliście ojcze wczoraj.. ? Wybacz że tak wcześnie opuściłam twoją prawicę, jednak byłam już zmęczona.. - powiedziała obdarowując go łagodnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 6:16 pm

- Brugh'lorg nie wie, czy dzisiaj pójdzie trenować. Ale wie, że będzie walczyć. Dla Księżniczki Angel spróbuje odnieść zwycięstwo. Ma taką nadzieje. Lecz boi się, ze demony wyższej kasty również będą walczyć i przez to Brugh'lorg przegra - odpowiedział w miarę szybciutko na pytanie i rozpoczął machanie swymi dużymi nogami, pilnując spacerującą dziewczynę przy swym boku przed wszelkiej maści niedogodnościami. Wszedł wraz z nią do środka. Nie skłaniał się, nie był do tego zobowiązany. Zbyt komicznie wyglądał przy ukazywaniu kultury. Wielki, napakowany osiłek, o dość przyjaznej naturze. Wystarczyło, że był i chronił, nic ponad to.
Dyplomata wstał wraz z jej przybyciem i sam się ukłonił. Ojciec uśmiechnął się i przełykając to, co miał w ustach, postanowił się odezwać.
- Witaj, Córko. Mam nadzieje że dobrze się spało - odpowiedział na przywitanie się. Wziął jeszcze kielicha. Wypił nieco alkoholu, którego tutaj brak nie było. Zagryzł ciepłym udkiem z kurczaka i przeszedł do dalszej części wypowiedzi po głośnym przełknięciu, pełnym rozkoszy. - Świetnie się bawiliśmy. Nic nie szkodzi. Jestem z Ciebie dumny. Kanclerz również jest pod wrażeniem Twych umiejętności. Spisaliśmy dokument o zawieszeniu broni. Demony otrzymały już rozkaz, by nie atakować ich armii. Powiadom o tym swego Królewskiego Demona, w sensie wydaj mu rozkaz, bo martwię się o jego postanowienia - zakomunikował. Po tym jeszcze postanowił dość dopowiedzieć. - A, właśnie! Bym zapomniał. Słyszałem od Pana Rzeźnika, że teraz chroniło Ciebie dwóch diabłów przez noc. Chce Twojego szczęścia, Córko, ale lepiej byś uważała na Lorda. Ponoć Rzeźnik zademonstrował to, czym taka potworność musi się żywić… - powiedział głosem dość zatroskanym i smutnym. Rzeźnik prawdopodobnie zostawił tam ciało po to, by popsuć polepszające się relacje Christophera z Angel. W celu podkreślenia bestialstwa tych istotek.
Chwile później, z kuchni wyszedł nie kto inny, jak sam Królewski Demon. Właściwie w tym wypadku to Książęcy. Należący do Angel. Lecz wyraz twarzy powrócił mu do normalnego. Cienka kreseczka nie wyrażająca zbyt wielu emocji. Dalej brudnawy nieco na twarzy, zbroja w zeschłej krwi. W ręce trzymał pucharek, nieco podirytowany. Jego oczko również się różniło. Nie było cyjanowe bez źrenicy. Tym razem krwistoczerwone. Emitowała od niego żądza krwi. Przystrojona w pionową źrenice. Stał się bardziej przerażający niż wcześniej. Wtem pojawił się Rzeźnik. Właściwie wysunął tylko głowę. Spojrzał na zirytowanego Christophera i lekko się zaśmiał, chowając do środka z powrotem. Wtem przybyły służące z kuchni z wiadrami i jak gdyby nigdy nic, oblały go wodą, mówiąc jakieś negatywne słówka w postaci "brudny demon". Lord nie wydawał się tym zachowaniem zdziwiony. Odwrócił jedynie głowę w bok. Nie często coś takiego się zdarzało. Było też pewnym, że mieszał w tym Pan Rzeźnik. Służące należały bezpośrednio do niego, nie do króla. Były dość brzydkie.
Kanclerz widząc to, uniósł jedynie kielich w dowodzie uznania dla Pana Rzeźnika. Potraktował to jako karę za wcześniejsze słowa przy biesiadzie.
- Spokojnie, Córko… Rzeźnik jest… nie tylko kucharzem. Kanclerz jest zadowolony z obrotu spraw. A Christopher do tego przywykł. Prawdopodobnie ta Świnia stwierdziła, że go upokorzy w ten sposób, by zyskać większy szacunek wśród Drakoriańskich. Byli oni obudzeni przez Christophera, a długo kryją urazy… Tak będzie lepiej - powiedział szeptem do Księżniczki, obawiając się że zareaguje w jakiś specyficzny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 7:41 pm

Uśmiechnęła się do swojego opiekuna i dotknęła jego przedramienia.
- decyzja należy do ciebie Brugh'lorg.. jeśli zdecydujesz się walczyć w arenie, to chciałabym abyś mnie o tym poinformował.. będę ci towarzyszyła podczas turnieju na trybunie. - powiedziała z zadowoleniem w głosie. Ciepłe słowa od ojca ją bardzo uradowały. Wraz z pojawieniem się Christophera uśmiechnęła się zadowolona, pomknęła spojrzeniem na niego. Zaraz jednak sceneria się zmieniła i brzydkie służki Rzeźnika upokorzyły Demona na oczach wszystkich, słowa ojca sprawiły że w oczach pojawił się smutek. Angel spojrzała na króla i mógł już wiedzieć że to co się wydarzyło przed chwilą sprawiło jego jedynej już córce wiele przykrości. Znał córkę na tyle dobrze że mógł się się spodziewać reakcji mimo sprostowania sytuacji. To przeczyło jej naturze. Odstawiła talerz z jadłem którego zdołała jedynie uszczknąć.
- Królestwo na którym panoszy się chamstwo nie różni się niczym od obory ojcze.. cywilizowani ludzie.. zwłaszcza Ci wyżej urodzeni i pochodzący z majestatycznych rodów.. nie pochwalają takiego traktowania nie ważne w jakim celu jest ono spowodowane.. straciłam apetyt.. - powiedziała delikatnym, zatroskanym głosem. Dyplomatycznie wyraziła iż nie jest zachwycona podstępem Rzeźnika a co dopiero zachwytem dyplomaty. Wstała od stołu i podeszłą bez ceregieli na oczach wszystkich do mokrego, ociekającego wodą Demona. Wiedziała tak wiele ale nawet bez tej wiedzy nie zgodziłaby się aby ktokolwiek go potraktował podobnie.
- Lord Christopher jest Królewskim Demonem wyższej krwi.. nie pozwalam Brugh'lorga traktować w taki sposób więc tym bardziej nie wyrażam zgody na takie zachowanie wobec Lorda demonów.. - powiedziała stanowczym, odzianym w zawód głosem. Podeszła do niego i wyjmując bawełnianą chusteczkę z wyhaftowanymi swoimi inicjałami uniosła ją do twarzy demona. Delikatnie z czułością zaczęła ocierać jego mokrą twarz.
- przepraszam Cię za to.. takie coś nie będzie miło więcej miejsca.. - wyszeptała cichuteńko ze smutkiem w glosie tak że tylko on mógł to słyszeć. Patrzyła mu prosto w twarz gdy ocierała jego buzię. Gdy skończyła uśmiechnęła się do niego przepraszająco, ściskając w dłoni chusteczkę zwróciła się do króla i kanclerza.
- nie tońmy w mule.. wznieśmy się ponad to.. okazując każdemu należny szacunek.. jak na monarchów przystało.. - dała do zrozumienia wszystkim że została skrzywdzona tym żałosnym i bestialskim zachowaniem. Oj ugodzili księżniczkę i to bardzo mocno. Zradości i entuzjazmu pchnęli ją w smutek. Zawiodła się na wysoko postawionych osobistościach i w iście królewski sposób to pokazała. Jej zdanie do Dragonach zostało spaczone wczorajszym dniem z tym musieli się liczyć. Ona też głupia nie była, wiedziała że żadne królestwo nie ma w połowie tak potężnej armii jak ich własne to też była na samej górze listy do ożenku zapewne. A książąt w tym świecie nie brakowało, na pewno nie byłaby stratna wychodząc za mąż za innego.
- czyżbym tkwiła w błędzie ? A może nasze zwyczaje są zbyt różne abyśmy mogli się zrozumieć i wspomóc w przyszłości.. mości kanclerzu.. ? - spojrzała w oczy mężczyzny, pochwałą dla chamstwa w oczach Angel kanclerz sprawił że nieco się zniechęciła do księcia i winien temu był właśnie dyplomata. Cóż za ironia losu.
- na szczęście nie jesteśmy jeszcze z księciem po słowie.. będę mogła się zastanowić i rozpatrzyć wszelkie możliwe drogi rozwoju naszego królestwa.. niemniej.. życzę bezpiecznej drogi powrotnej.. - to mówiąc nie czekała już na jego wypowiedź. Postanowiła pozostawić mężczyznę ze swymi myślami żeby zrozumiał jak bardzo napsuł teraz stosunki zwykłą aprobatą w postaci uniesienia kielicha z zachwytem. Angel odruchowo chwyciła delikatnie za dłoń Chrisa.
- chodźmy stąd.. potrzebuję zaczerpnąć świeżego powietrza.. - powiedziała łagodnie i delikatnie pokierowała go za sobą. W milczeniu wybrała się z Lordem do ogrodów, nie zważając czy jest brudny i mokry czy też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Wto Gru 29, 2015 8:31 pm

Brugh'lorg przytaknął na wzmiankę o powiadomieniu jej. Przyjął słówka Księżniczki do swej małej makówki, raczej na długo przez swoją kochliwość, której notabene nie rozumiał.
Christopher stał, w miarę zwyczajnie. Z głową nieco spuszczoną w dół. Oczywiście, że zażenowany i zirytowany po pewnie jeszcze innymi negatywnymi zajściami ze strony Rzeźnika, których Księżniczka nie widziała. Choć można było się tego domyśleć po truposzu przed jej pomieszczeniem, jak i wyjściem Chrisa z kuchni w niezbyt interesującym stanie. W każdym razie, z wbitym wzrokiem w ziemie, nasłuchiwał. Wchłaniał informacje wyrzucane przez dziewczynę. Aż zerknął na nią swym czerwonym oczyskiem, nieco spode łba. Na jego facjacie wkradło się zdziwienie. Mimo, że zdążył poznać po części księżniczkę, był dość zaskoczony reakcją Angel. Po raz kolejny stanęła w jego obronie, choć ten wielokrotnie mieszał z błotem króla, jak i starał się popsuć jej dobre imię. Na dodatek zbliżyła się, postanawiając otrzeć go z wody. Zaniemówił. Wbił w nią wzrok pełen pytań. Zakłopotany. Zażenowanie i poprzednie negatywne emocje zniknęły. Zamiast ich, wypełniło go uczucie zaskoczenia takim rozwojem sytuacji.
Podczas milczenia diabła, Kanclerz aż usiadł, wkurzony w pewnym sensie, ale próbując to w jakiś sposób zatuszować. Wbił wzrok w stół, a ręce zaciskał na swych kolanach. Widać też było w jego oczyskach rozczarowanie. Lecz sobą, nie królestwem piekła. Zaciskał zęby, starając się przypadkiem nie otworzyć. Król jednakże po zakończonej wypowiedzi wstał. Uniósł kielich do góry. Uśmiechnął się nieco.
- Myślę, że śniadanie dobiegło końca, Kanclerzu. Tak jak mówiłeś, po śniadaniu ruszysz od razu do swego królestwa, by obwieścić dobrą nowinę o zakończeniu zimnej wojny i wstrzymaniu ognia! O tym, jak Król Piekielnego Królestwa świetnie zabawiał was we swym zamku! Mam nadzieje, że się jeszcze spotkamy! - zakomunikował dobitnie i odszedł od stołu. - Też straciłem apetyt… - mruknął pod nosem i ruszył ze swoimi demonami w stronę Kanclerza. - Odprowadzę do wyjścia - powiedział do Kanclerza. "Nie wiem co robisz, Córko, ale dzięki Tobie widzę swoje błędy… Mam nadzieje że kiedyś zyskam odwagę, by o tym Tobie powiedzieć…" pomyślał król, zaczynając iść z kanclerzem w stronę wyjścia.
Podczas tego, Lord i księżniczka doszli do ogrodów. Nie potrzeba było wiele siły, by ten kroczył za nią. Choć nie śmiał zacisnąć swych pazurów na jej dłoni, prawdopodobnie w obawie przed zranieniem. W końcu jego pancerz miał pazury, dość ostre. Burgh'lorg szedł za nimi, w odstępnie, emitując nieco mroczną aurą z powodu zazdrości.
- Nie powinnaś tego robić. Królewski Demon, Lord czy nie, wyższa krew, to tutaj nie jest istotne. Nie w tym zamku. Ze mnie tylko diabeł o mocy, której nigdy nie widzieliście na oczy… - tutaj na chwile się zatrzymał, spoglądając gdzieś w bok. Wyglądał, jakby sobie nagle coś przypomniał. Dopiero wtedy powiódł wzrokiem na nią. - Królewskie Demony piją krew… Pytałaś o to. Zjadają też duszę lub energię życiową. Muszą się tym odżywiać, inaczej słabną, moc ich przytłacza i giną. Rzeźnik nas karmi… Krew musi być ludzka… - powiedział z małymi pauzami, nie wiedząc do końca jak zareaguje z takiego wyznania, gdyż oznaczało to tylko jedno. Żniwa, czyli prawo w mieście, w którym zabierano życie pięciu osobom co miesiąc, ginęły właśnie tylko po to, by demony mogły dalej prosperować w mieście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 1:00 pm

Poparcie ojca jasno pokazało Kanclerzowi jego miejsce. Nabruździł do tego stopnia ze ewentualne zaciśnięcie się współpracy miedzy królestwami stanęło pod wielkim znakiem zapytania. Księżniczka miała w czym przebierać, były przecież jeszcze inne królestwa a wraz z nimi książęta gotowi do wydania. Ona o tym doskonale wiedziała, tak samo jak książę Dragoński. Dyplomata wbił przysłowiowy gwoźdź do trumny można by rzec.
Osoba która reprezentowała księcia pokazała się przed delikatna i wrażliwą księżniczką od podlej strony, a wszystko wskazywało na to ze to Angel miała ostateczne słowo w sprawie ewentualnych zaręczyn. Zaskarbiła sobie zaufanie ojca swa mądrością. Teraz już z demonami sam na sam pomknęła spojrzeniem po ogrodzie aż jej spojrzenie zatrzymało się na królewskim demonie.
- mylisz się Christopherze.. pochodzenie ma znaczenie.. w twoich żyłach płynie błękitna krew.. nie woda ze ścieków.. należy ci się tyle samo szacunku co mi i królowi.. zostałeś źle potraktowany i tego tak nie zostawię.. - powiedziała łagodnym tonem obdarowując go słodkim uśmiechem. Spojrzała na niego lustrując cala jego sylwetkę i wolna dłonią ujęła go pod ramie zupełnie tak jak szla z księciem dragoni poprzedniego dnia.
- jesteś Lordem.. czas się poczuć na nowo jak Lord.. - to mówiąc zaciągnęła go do zamku kierując się z nim do miejsca w którym go jeszcze nie było zapewne.
Otworzyła drzwi i zaprosiła go do sali kąpielowej na której była wielka balia do kąpieli. Pomieściłyby się w niej 3-4 osoby. Były tez ławki pod ścianą, i świeże ręczniki, kadzidła, płyny do kąpieli, lampy olejne ale i świece. Czego tylko dusza mogła zapragnąć. Pod jedna ze ścian stał specjalny stojak na zbroje, niegdyś król z niego korzystał jak jeszcze potrafił się wcisnąć w swoja królewską zbroje.
- poczekaj tu, ja zaraz przyjdę.. - to mówiąc wyszła, nie było jej może 15 minut kiedy nagle wróciła z kilkoma kobietami. W tym miała ze sobą wie podle służki Rzeźnika.
- naszykujcie kąpiel dla Lorda Christophera.. - zwróciła się do tych ładnych służek, rozmawiając z nimi wcześniej poinstruowała je jak maja go traktować z szacunkiem godnym Lorda. Po czym zwróciła się do tych dwóch brzydszych i wskazała drzwi prowadzące do mniejszego pomieszczenia.
- Burgh'lorg.. bądź taki dobry i zanieś ten stojak do tamtego pomieszczenia.. to w nim wyszorujecie zbroje Lorda Christophera, podczas gdy będzie on brał kąpiel.. i dla jasności za to ze wyzwałyście go od "brudnego demona" będzie to wasze priorytetowe zadanie ilekroć Lord Christopher będzie brał kąpiel w tym miejscu.. - zakomunikowała z łagodnym uśmiechem na twarzy. Burgh'lorg otworzył drzwi mniejszego pomieszczenia i zaniósł tam stojak na zbroje, w środku było wszystko czego służki potrzebowały do wypicowania własności Chrisa. Po czym wyszła z Lordem z pomieszczenia aby kobiety wszystko naszykowały.
- wiem ze nie możesz ściągać zbroi.. zaufam ci jednak i pozwolę abyś w tym pomieszczeniu mógł zdjąć cala zbroje.. abyś mógł się odprężyć i czuć swobodnie.. jednak tylko tutaj Christopherze..- powiedziała dotykając nadal jego przedramienia. Spoglądała mu przy tym w twarz. Nie skomentowała jego wyznania odnośnie picia krwi, nie był to stosowny moment aby go gnębić. Po chwili drzwi się otworzyły i młode zgrabne kobiety przyodziane w dość skąpe stroje zaczęły nawoływać Demona.
- Lordzie kąpiel jest gotowa.. - powiedziała jedna z rumieńcami na policzkach. Angel uśmiechnęła się delikatnie do niego i puściła jego przedramię oraz dłoń.
- znajdziesz mnie w mojej komnacie.. - powiedziała z zadowoleniem w glosie i po dołączeniu opiekuna poszła z nim w stronę swojej komnaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 1:07 pm

Christopher odwzajemnił spojrzenie. Również zlustrował ją od stóp do głów. Mimo tytułów, w tym momencie stanowczo się wyróżniali. Diabeł pasował bardziej do nędzarza, niżeli kogoś, kogo można było określić mianem Lorda Demonów, nie zwyczajnego Lordzika czy Księcia, a kogoś, komu każdy demon podlegał. O ile byłby wolny i mógł rzucać rozkazy.
Myślał też, że dzisiejszego dnia go nic nie zdziwi. Właściwie nie wyglądał też na szczególnie przekonanego do jej słówek. Nie ufał jej. Patrzył podejrzliwie, jakby knuła przeciwko niemu jakiś okrutny plan. Zrozumienie Księżniczki było dla niego dość skomplikowane. A ostatnie słówka z dworu w sprawie powtórnego poczucia się jak lord kompletnie zniszczyły jego proces myślowy. Utrudniała mu pojęcie jej główki. Było to dla niego wręcz destrukcyjne.
- Nie jestem co do tego przekonany… - mruknął w obawie podczas chodu. Nie spodziewał się tego, co zaraz miało go czekać.
Rozejrzał się dookoła, wchodząc do pomieszczenia które znał tylko z planu. Musiał znać każdy pokój. Nie koniecznie z widzenia, ale ktoś, kto miał za zadanie pilnować bezpieczeństwa. Co nie zmieniało faktu, że zachowywał się jakby widział te ściany pierwszy raz w życiu. Teraz znał już odpowiedź na parę pytań, choć jedno pozostawało cały czas na końcu jego języka. "Czemu?" Wraz z jej odejściem, Christopher usiadł na ziemi. Czekał dość cierpliwie. Polecenie "poczekaj tu" potraktował jak rozkaz, którego nie mógł zmienić, nawet jeśliby chciał. Dlatego też, nie wiele mogąc, po prostu wpatrywał się w drzwi, oczekując na przybycie Księżniczki z tajemnym planem. Niestety, było mu prawdopodobnie nieco głupio. Wyglądało to z drugiej strony tak, jakby był ohydną istotką wymagającą odwiedzenia łaźni, gdyż nie zasługiwał na pałętanie się inaczej po zamku. Przynajmniej tak się czuł. Zażenowany, znów, choć mniej niż przy ataku wodą podczas biesidy.
Wtem przybyła, rzucając rozkazami na prawo i lewo. Mogła poczuć na swym ciele jego wzrok. Intensywny, szukający odpowiedzi na jedno najważniejsze pytanie. "Dlaczego?". I choć nie wypowiadał go, nie trudno było się domyślić po jego mimice twarzy. Milczał.
Brugh'lorg robił to, co do niego należało, czyli przestawił stojak do drugiego pomieszczenia bez gadania. Brzydkie służki ruszyły do pokoju. Niechętnie. Bardzo zirytowane, wkurzone, lecz wykonać zadanie musiały bezwzględnie. Czuły zapewne większe zażenowanie i inne związane z tym negatywne emocje, lecz nie pyskowały, za nadto. Fafloniły pod nosem, lecz nic więcej.
Lord wstał, poszedł z nią z łaźni, dalej nie mogąc uwierzyć w bieg wydarzeń.
- Dobrze, jednakże… Nie potrafię zrozumieć… Czemu tak bardzo na tym Tobie zależy… Po co to robisz… Po to, by pokazać Ojcu jak można inaczej rządzić? Czy może będziesz niedługo paradowała nad każdą osobą potrzebującą…? Nie rozumiem… Po co ta szopka z łaźnią? Co chcesz osiągnąć…? - zadawał pytania za pytaniem, lecz nie liczył na odpowiedź, gdyż zaraz usłyszał głos pewnych kobiet. Odwrócił się momentalnie bokiem. Spojrzał jeszcze raz na Angel, a po tym odprowadził Brugh'lorga, który zatrzymał się za Księżniczką.
- Przyjdę… Przygotuj się na odpowiedzi, Księżniczko Angel… Skorzystam z rozkoszy… - dodał na pożegnanie i ruszył w stronę magicznego pomieszczenia, machając ręką, która jeszcze chwile temu była przez nią trzymana.
Wszedł do środka, rozglądając się jeszcze raz. Nie dowierzał, że może to być prawda. Wciągnął dość intensywne powietrze przez aromat dobywający się niemal zewsząd. Po tym wykonał kilka kroków na przód.
- Skoro mam być traktowany jak Lord… - wyszczerzył tutaj nieco kły. - To chyba będę potrzeboooowwać pomocy… - powiedział przeciągle, nieco się wyciągając. Uniósł ręce ku górze.
- Prosiłbym o ściągnięcie pancerza. Ale podtrzymujcie go obie. Jest cięższy niż ten ludzki - zakomunikował ku przestrodze i czekał, aż kobiety postanowią ściągnąć z niego naramienniki, rękawice, a po tym zabiorą się za górną część w postaci korpusu. Pod pancerzem nie miał nic. Był nagi. Ciało było umięśnione w sposób apetyczny. Dość pasujący do kogoś, kto walczy niemalże codziennie z wrogami. Ręce dość szerokie, lecz nie w jakiś ohydny sposób. Taki, aby wyglądał smukle i tak, by widać było ich zarys. Skóra delikatna jak pupcia niemowlaka, miła w dotyku i gorąca. Na prawym ramieniu wytatuowany czarny symbol w diabelnym języku, oznaczający "przynależność/pakt". Wraz z usunięciem górnej części, Christopher powiódł rękoma na dolną część swej zbroi.
- Tym już zajmę się ja - powiedział i powrócił do ściągania dolnych części, odsłaniając swe nagie ciało w pełni. Ukazał dzięki temu coś, czego nigdy nie ukazywał. Poza tym, że pośladki kipiały jędrnością, mięśnie na dolnych sferach równie były wyraziste, nie mówiąc o czymś służącym do reprodukcji dość interesujących rozmiarów, tak raczej ogona nikt się nie spodziewał. Wywinął nim kilka razy, wykonał ósemki i uśmiechnął się do nich. Tu i uwdzie miał na sobie krew. Lecz mimo brudu na swym ciele, dzięki perfekcji i jego idealności pod względem budowy, raczej ukazywał nową naturę siebie. Ruszył przed siebie, prawdziwie królewskim krokiem. Jedyną rzeczą, która go jeszcze zasłaniała w jakiś sposób, była opaska na prawe oko. Nic ponad to. Teraz czekał na poprowadzenie dalsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 1:08 pm

Zadawał wiele pytań ewidentnie zaskoczony traktowaniem jakie miała w zamyśle księżniczka. Uśmiechnęła się do niego jedynie uroczo jeszcze nie udzielając żadnej konkretnej odpowiedzi. Kiedy poinformował ją o przybyciu do jej komnaty po kąpieli uprzedzając o chęci uzyskania odpowiedzi na zadane przez siebie pytania białowłosa jedynie skinęła głową.
- dobrze, odpowiem Ci na każde pytanie.. - powiedziała znikając mu już z oczek. Lord wchodząc do pomieszczenia wywołał na ustach trzech służek radosne uśmiechy. Dziewczyny były przemiłe i śliczne. Całkiem możliwe że były prywatnymi służkami Angel, którą zajmowały się od kilku lat. Na jego słowa dwie skinęły główkami i zaczęły powoli rozmontowywać zbroję Demona. Trzecia dziewczyna kończyła szykowanie bali z idealną temperaturą wody. Dolewała pachnących płynów, oczywiście męskich. Nieopodal bali stał mały stoliczek z różnymi płynami, jeden był biały jak mleko ale gęsty, na szklanym naczyniu była namalowana biała lilia. Przeróżne masła do ciała, balsamy, olejki. Dziewczyna pozapalała świece rzucając przyjemną atmosferę w pomieszczeniu. Płomyczki przyjemnie tańczyły po rozbieranym ciele Demona. Służki odnosiły elementy zbroi do mniejszego pomieszczenia układając wszystko na stojaku. A kiedy Lord był już nagi, zamknęły drzwiczki aby Chris nie musiał podczas kąpieli oglądać dwóch kobiet czyszczących jego zbroję.
- Lordzie.. woda jest idealna.. wejdź i odpręż się.. - powiedziała jedna z rumieńcami na twarzy nie kryjąc się z faktem że podziwia jego sprzęt poniżej pasa. Z resztą nie była jedyna, pozostałe panie również z rumieńcami na policzkach złapały go za nadgarstki i delikatnie ciągnęły w stronę bali z parującą wodą. Kiedy wszedł do środka, dwie starsze weszły za nim i jedna lokując się za nim zaczęła obmywać jego plecy, delikatnie je masując, namydlała skórę wzdychając co rusz z zachwytu. Druga była przed nim i biorąc mięciutką szmatkę do kąpieli zaczęła obmywać jego tors z krwi i brudu. Oczami śledziła każdy kawałek jego skóry. Trzecia najbardziej poszkodowana zapaliłą kadzidełka i podawała specyfiki mające na celu ładnie umyć ciało mężczyzny. Cała trójka miała na sobie jedynie jedwabne majteczki i ciasne białe, prześwitujące bluzeczki. Teraz już całkiem mokre, przylegające do piersi. Sutki sterczały zdradzając podniecenie. Oczy błyszczały, źrenice praktycznie zasłaniały tęczówki, wzdychały i pojękiwały przy nim. Myjąc, masowały umięśnione ciało jak by mały zaszczyt pieścić samego boga.
- Lordzie.. księżniczka nam powiedziała że tobą też się będziemy od dzisiaj zajmować.. więc gdy tylko będziesz miał ochotę skorzystać z łaźni.. poinformuj nas o tym.. - wypowiedziała się ta myjąca jego plecki.
- czy życzysz sobie panie czegoś konkretnego ? - Spytała czerwona na buzi trzecia ta latająca wkoło bali. Podparła się na brzegu wpatrując się rozmarzona w niego.
- Księżniczka kazała spełnić każdą zachciankę.. - wypowiedziała się dziewczyna, lubieżność wymalowana, wypisana na buzi, dłonią zaczęła mącić gorącą wodę. Przygryzła dolną wargę delikatnie, wpatrując się w jego twarz z zachwytem.
Angel w międzyczasie ułożyła zasiadła w komnacie przy swej harfie i delikatnie pociągając za struny zaczęła do tego z początku nucić ładną melodię. Oczywiście jej podopieczny był w jej komnacie mając tą przyjemność wsłuchiwać się w jej melodię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 2:02 pm

Umięśniony demon o nieskalanej ludzką wadą skórą. Wręcz w idealnym stanie. Długie włosy, aż do pasa, mimo braku kąpieli od dłuższego czasu to zadbane. Co jak co, ale nie można by było Christophera teraz zaliczyć do jakiś podludzi, biegających z domu do domu i żebrzących o sztukę złota. Przynajmniej nie teraz. Im mniej posiadał na sobie kawałków zbroi, czy ubrań, tym po prostu lepiej wyglądał. A skoro był całkowicie nagi, przewyższał wyglądem niemalże każdego mieszkańca Piekielnego Miasta. Nie miał żadnych blizn na ciele, poza oczywiście tymi figurującymi na twarzy.
Pokierowany ku bali, oczywiście pozwolił na ruszenie swego ciała. Szedł, z iście książęcą gracją. Wywijał nieco swym ogonem z każdym krokiem, jak to miał zamiar zazwyczaj we swym wymiarze. Wszedł do środka bali, wydając z siebie bardzo przemiły pomruk. W szczególności, że jego głos był niezwykle spokojny, jak na niego, a to dawało w nim szczypty fantazyjności.
Na początku stał w centrum bali. Wraz z atakiem na jego plecy, wydał rozkoszny odgłos, pełny basu, niski pomruk, w którym zmieszał szczyptę erotyzmu. Kusiciel, nie tylko swym ciałem, ale i głosem. Zadowolony, zamknął swoje jedyne sprawne oczysko. Mięśnie napinał czasem tam, gdzie akurat jedna z pięknych służek go tykała. Napawał się wonią wydobywającą się z przeróżnych płynów, które wylane do bali, były bardziej skoncentrowane, intensywne. Wwiercające się wręcz w umysł. O tak, Lord był zadowolony chwilowym zresetowaniem się w wodzie. A na domiar złego, przeszywał ich dusze. Badał i wiedział już czego aktualnie pragną. To sprawiło, że na jego ustach pojawił się figlarny uśmieszek. Kolejna rzecz, która wręcz kusiła, by go ściągnąć namiętnym pocałunkiem lub czymś podobnym. Było pewne, że Lordzina będzie je bardzo kusił swym ciałem i wszelkimi gestami o wiele bardziej intensywnie, niż by przypuszczał.
Z jego krainy rozmyślań, w którą na chwilę wpadł, wybawiła go jedna z tych, która atakowała jego plecy. Otworzył wtem oczysko. Powiódł nieco głową w boczek, co by spojrzeć nań z ukosa. A chwile później na trzecią, ukazując swój uśmieszek.
- Każdą zachciankę… Oh… Widzę czego oczekujecie… Wzrok pełen lubieżności, pożądania i pragnienia… Zachwyt… Chyba szczypta zadowolenia… - tutaj wyszedł z jego usteczek lekki śmiech. Bardzo erotyczny, niski, wbijający się wręcz w duszę. Przeszywający na wylot, przerażający w pewnym sensie i budzący ciarki. Sam głos. Christopher jednakże nie oddawał się nadto pożądaniu. Mimo, że posiadał odpowiedni arsenał, który notabene by podkreślić pożądliwość kobiet, pozwolił wyrwać mu się spod kontroli, to jednak nie wyglądało na to, aby chciał się nim szybko podzielić. Przechylił się w bok, odrywając od trzech przepięknych kobiet. Tę, która była za jego plecami, przejechał po brzuchu bardzo delikatnie swym ogonem, jakby zachęcał. Drugą, czyszczącą tors, leniwie dłonią, po ramieniu. Usiadł wygodnie, zarzucając swoimi majestatycznymi włosami w tył. Te opadły na bale kaskadą fal. Christopher nieco przesunął się do przodu, by zrobić miejsce za sobą dla innej osobowości.
- Trzy przepiękne kobiety, gotowe spełnić każde moje życzenie… - spojrzał na trzecią swym intensywnym wzrokiem. Uśmiech znów wystrzelił. Uniósł dłoń i zaczął zachęcać tę, która była najbardziej poszkodowana do tego, by się zbliżyła. - Lecz na samym początku… O piękna… Nie zechciałabyś zadbać o to, by me włosy zyskały jeden z tych przepięknych zapachów? - nagle powiódł wzrokiem na drugą kobietę. - I sądzę, że użycie dodatkowych specyfików do wyczyszczenia mego ciała… byłoby wskazane… Albo takie, które mogłyby jeszcze rozgrzać skórę… Zawsze możecie przedstawić swoje zachcianki. Lordowie w końcu nie tylko biorą, ale też dają - uwodzicielski ton. Przesycony od erotyzmu, jeszcze bardziej wzniecający pożar. Czekał teraz na wykonanie swych próśb w formie pytań. Zadbanie o jego włosy i nasycenie ciała różnymi zapachowymi czy rozgrzewającymi substancjami, których tutaj nie brak. Do tego teoretycznie pozwolił na wdanie swych pomysłów w życie, zainteresowany tak ohydnymi cechami, jak pożądanie, lubieżność. Choć nie aż tak złe w aktualnym wydaniu. Wzniecał ich pragnienia z czystą satysfakcją. A przynajmniej się starał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 2:42 pm

Kusił i mącił umysły spragnionych dotyku kobiet. W dotychczasowym swoim życiu nie widziały tak dobrze zbudowanego mężczyzny, pal licho że demonem był. Głos, muskulatura i aparycja godne księcia z bajki. Ideał z którym każda by chciała pofiglować, zdobyć go tylko dla siebie.
- Lordzie.. - szepnęła ta za jego plecami gdy musnął ją ogonem, aż przylgnęła do niego całym ciałem. Jej dłonie masowały barki i ramiona Chrisa. Ta obok niego zajmująca się torsem aż się wygięła w łuk wypinając klatkę piersiową w jego stronę, jęknęła cichuteńko czując jego dłoń. Trzecia którą się zainteresował poczuła jak jej się mokro zrobiło i odruchowo zacisnęła uda ocierając je o siebie, czerwone policzki i wilgotne usta.
- ohh taaak.. każdą zachciankę.. - szepnęła łapiąc za pierwsze z brzegu szklane naczynie nawet nie patrząc co trzyma. Jej ślepia utkwiły w jego twarzy, odkorkowała butelkę uwalniając znajomy Chrisowi zapach. Delikatny i przyjemny dla nozdrzy. Wysunęła dłoń przed siebie i nalała płynu na dłoń. Biały niczym śnieg, gęsty i lepki, spływał z jej dłoni prosto do bali bo się zagapiła. Pod wpływem gorącej cieczy zapach stał się o wiele intensywniejszy. Aż wszystkie nagle oprzytomniały i służka szybko zaprzestała marnowania substancji.
-to balsam księżniczki.. ! Patrz co robisz.. ! - syknęła nagle ta siedząca za plecami Lorda. Dziewczyna szybko zaczęła zlewać zawartość dłoni do szklanego naczynia i zakorkowała go. Odłożyła balsam z białych lilii i sięgnęła po wanilię.
- ohh.. przepraszam.. - wydukała opłukując dłoń w bali z wodą i nabrała drugiego płynu w dłoń. Weszła oczywiście do środka zaproszona przez samego Lorda. Roztarła balsam w dłoniach i zbliżyła się do niego wcierając substancję w jego włoski. Delikatnie masując czaszkę demona. Stała tak blisko niego że jej piersi były przy jego twarz niemalże. Stała między jego udami i przysunęła się bliżej niego dotykając udem jego męskości nagle westchnęła rozmarzona. Miała ochotę zdjąć kawałek materiału z jej intymnej części i dosiąść kusiciela.
-panie.. zrobimy czego tylko zapragniesz.. masaże.. nacieranie całego ciała olejkami.. każdą partią się zajmiemy.. tak jak nam rozkazała księżniczka.. - powiedziała ta druga lubieżnie wcierając balsam waniliowy w jego mięśnie. Ruchy dłoni zaczęły co raz intensywniej go dotykać. Ta za jego plecami ocierała się piersiami i brzuszkiem o jego plecy. A ta między jego nogami delikatnie poruszała udami muskając jego członka. Każda wzdychała, mruczała, łasiły się do niego jak by od tego zależało ich życie. Dały się ponieść żądzy, wiedziały że Lord jest własnością księżniczki, to też chciały zadbać o niego jak najlepiej. „Zadbajcie o Christophera tak jakbyście zadbały o księcia.. jest Królewskim Demonem..” te słowa wzięły dobie do serca, zwłaszcza że wiedziały jak taka kąpiel ma wyglądać. Król zawsze tak się zabawiał podczas przebywania w sali kąpielowej. Dwie starsze raz towarzyszyły ojcu księżniczki więc były bardziej pewne siebie. Trzecia jednak szybko się uczyła od koleżanek.
W międzyczasie Angel spędzała czas w komnacie ze swym opiekunem pozwalając mu słuchać swego delikatnego głosu, śpiewając pieśń której nauczyła jej mama gdy jeszcze żyła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 3:42 pm

To, co czuł, można było określić mianem satysfakcji. Trafiał swą postawą. Był prawdziwie zadowolony, że zwyczajne gesty i słowa wystarczyły, by jednej istotce wzniecić pożar pożądania do odpowiedniego stopnia. Nie potrzebował zbyt wiele. Napawało go to inkubią dumą. Nie mówiąc nawet o tym, co wyczuwał wypływającego z ich serc. A po mimice twarzy wyglądał, jakby miał zamiar to podkręcić jeszcze intensywniej.
Wtem do jego niezwykle wyczulonego nosa, jako że drapieżnik, wpadł zapach. Zaciągnął się nim intensywnie. Bardziej niż wcześniej męskimi zapaszkami w bali. Zamknął oczyska i zamruczał cholernie kusicielsko. Było pewne, że zapach ten lubił. O wiele mocniej niż te, które były dolewane wcześniej. Uśmiech z figlarności nabrał dziwnie bardziej radości. Napawał się intensywnością, dlatego wraz z syknięciem, zdziwiony, wyrwał się ze swej krainy marzeń. Powiódł wzrokiem z jednej na drugą, aż w końcu na tę, która nalewała balsamu księżniczki. Uśmiechnał się do niej przyjaźnie. Sam diabeł, który budził postrach i z bliznami na twarzy nie wyglądał na miłego, najzwyczajniej w świecie wyszczerzył ząbki. I nie tak, by budzić strach, a przedstawić swoją twarzyczką coś w stylu "nic się nie stało". Kontrowersyjne zachowanie, z którego raczej nie był znany.
- Uwielbiam ten zapach… Jestem zadowolony - powiedział spokojnie, tak by ludzkie istotki nie martwiły się przypadkiem zdegustowaniem Lorda, używając bardziej kobiecych pachnideł. Dlatego też, póki zapaszek białych lilii unosił się w powietrzu, diabeł zaciągał się nim niczym piwosz tawernianym alkoholem. A do tego pomrukiwał więcej, na ich korzyść, albo niekorzyść. Uśmieszek z powrotem przybrał swej figlarności. Korzystał z przyjemności, która z każdą chwilą, rozszerzała się o kolejne dłonie. Istotkę za sobą, ocierającą się o jego sympatycznie wyrzeźbione mięśnie pleców. Tą z przodu, atakującą jego włosy, jak i pewną część pomiędzy nogami, która prosiła się o intensywniejszy dotyk. Była dość nieludzka pod paroma względami. Zero dziwacznych fałdek, czy żyłek. Wyglądająca na gładką i miłą w dotyku, apetyczną, zadbaną, co mogła poczuć służka, tykająca tegoż miejsca swym udem. Jak i o tą bardziej z boku, która dbała o jego klatkę piersiową i brzuch w dośc intensywny sposób. Diabeł, mimo tego że nie była to usługa pierwszoligowa, przyzwyczajony do prawdziwych sukkubów, znających się we swym fachu od urodzenia, był w dość wysokim stopniu szczęśliwy.
- Gdyby nie rozkazała… Chciałybyście to zrobić? - powiedział dość przeciągle, z powodu przyjemności. Głos mu co prawda nie drżał jakby to normalnemu człowiekowi przez intensywność rozkoszy miała w zwyczaju. Kontrolował się, to było pewne. Choć postanowił ciut się zabawić ich mniejszą, ludzką kontrolą. Wyszczerzył kły. Wredny uśmiech, knujący. Oczysko, dzięki nie posiadaniu już zbroi na sobie, zaświeciło się cyjanem. Ogon poruszył się, ocierając o brzuch kobiety będącej za nim. Zaczął się on owijać wokół jej pasa, gnąc ku górze. Ręką powiódł na istotkę z boku, dbającą o jego klatkę piersiową. Delikatnie wplótł ją gdzieś na boczek, we włosy, zaczesując je leniwie paluszkami za ucho. Mogła odczuć, że opuszki emitują dziwne ciepło, które po chwili rozchodziło się po jej całym ciele. To samo ta, która była bombardowana przez ogon. Jednakże dzięki większemu oddziaływaniu ogona na ciało, odczuwała to znacznie intensywniej. Tknięte przez inkuba kobiety stały się dość mocno wrażliwe na jakąkolwiek pieszczotę, i nie tylko z jego strony. Silniejsze odczuwanie poruszeń wodą, oddech, rozchodzące się ciepło czy zapachy.  Wszystko to te dwie istotki mogły czuć pełną gamą, ponad swe ludzkie rozumowanie. Tak, jak czuły to spragnione sukkuby czy inkuby. Po tym, drugą wolną ręką powiódł na pas tej, która zajmowała się jego dolnymi sferami, jak i głową. Ułożył ją na bioderku, to i ona mogła wreszcie poczuć to, co reszta służek. Jednakże miało to pewien negatywny skutek. Pożądanie też było odczuwane mocniej, niż zwykle. Podniecenie wręcz wyniszczające dusze, trudne do zatrzymania.
- Współczuje wam… I waszej żądzy… Tak intensywna… A to tylko dzięki szczypcie mej magii… Dotknięte, ludzkie głowy zapragną dalszej zabawy, uzależnią się… podczas gdy dla demonów to uczucie jest normalne… zwyczajne… codzienne… - mówiąc to, chuchał na pewne dwa argumenty atakującej go kobiety. I mogła poczuć to o wiele bardziej. Cholernie rozkoszne ciepło, rozpływające się w jej piersiach, rozchodzące chwile później po całym ciele. Do tego Christopher postanowił przejechać rączką z bioderka, bardzo delikatnie, niczym piórkiem po boczku, do góry, a po chwili w dół. Kręcił, kręcił, uwodził i nęcił, nie dając im tego, czego prawdopodobnie teraz pragnęły najbardziej. Lecz czekał. Włosy jeszcze nie zostały prawidłowo umyte, do tego klatka piersiowa jak i plecy nie były jeszcze właściwie nasączone pachnidłami. Nie mówiąc już o miejscach od pasa w dół, które wymagały również nieco czułości w postaci mydełka. A mogły już odczuć dziwne wrażenie, ze Inkub nie da im tego, czego chcą, póki nie skończą. Chwile później, by nie przeszkadzać im w pracy, wycofał ręce i ogon, powracając do napawania się wonią lilii i masażem w różnych rejonach swego ciała. Mimo tego, że już nie używał na nich magii, mogły dalej ją czuć. I jeszcze przez jakiś czas będą.

Brugh'lorg słuchał przepięknej melodii. Stał dumnie, i słuchał. Lecz miał pewno zmartwienie. Mimo, że nie było tego widać, zbliżył się on nieco do księżniczki i zaczął.
- Księżniczko Angel… Brugh'lorg martwi się o Twe służące… Często są miłe… Lecz Lord Christopher... Brugh'lorg boi się, że Lord zabije je. Często tak robi, jeśli poczuje słabość. Brugh'lorg przepraszać za przerwanie ten pięknej pieśni… Nie chciał, ale trapi go, że Księżniczka może być znów niezadowolona przez Lorda Christophera… - mówił dość przejęty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 4:32 pm

Oj męczył biedne służki swoją magią, ciałem i słowami. Wzmianka o zapachu zaskoczyła wszystkie kobiety w bali. Popatrzyły po sobie nie wiedząc czy Lord coś im sugeruje. Postanowiły jednak machnąć na to wyznanie ręką czując delikatne pieszczoty. Wraz z jego magicznym dotykiem i perfidnym sposobem kuszenia zaczęły głośniej wzdychać i nawet pojękiwać. Młódka przed nim jęknęła czując gorący oddech na piersiach. Aż zadrżała. Nie tylko jej ciało tak reagowało. Ale pożądanie brało górę i przybliżyła się bliżej ocierając się już intensywniej o jego członka.
- panie.. ohh.. nie przestawaj.. - zaczęła pojękiwać. Ta za plecami również zaczęła delikatnie spieniać jego długie sięgające pasa włosy. Napierałą przy okazji swym ciałem na jego plecy, polała po nich balsamem i wcierała intensywniej ciecz w skórę.
- więęęęcej.. chcę więcej.. Lordzie.. pieść mnie nim.. - wyjęczała mu do ucha i polizała go po szyjce lubieżnie nie hamując się już. Zajmująca się torsem przylgnęła do jego boku i ujmując jego twarz w dłonie zwróciła jego buzie w swoją stronę bez opamiętania przyciskając swoje spragnione usta do warg demona. Zwykłe kobiety z potrzebami, nie trzeba było im wiele aby mu ulec. Najmłodsza, pieszcząca udami członka Chrisa w końcu zabrała dłonie z jego włosów i opierając się na jego barkach szybko, sprawnie zmieniła pozycję, wręcz wskoczyła mu na kolana, przyciskając swą cząsteczkę do jego członka, jedynie materiał bawełnianych majteczek był barierą, ale ta byłą bardzo łatwa do pokonania. Wsunęła dłoń pod wodę i odchyliła materiał na boczek unosząc się na tyle aby główka męskości naparła na jej cząsteczkę.
- muszę.. muszę Cię poczuć w sobie Lordzie.. - wyjęczała nadziewając się bez uprzedzenia na jego męskość z głośnym jękiem rozchodzącym się po całym pomieszczeniu. Aż odgłosy szorowania zbroi umilkły.
- ja też.. ja też chcę.. - zaczęła się domagać druga, trzecia poszła w ślad za nią i też zaczęła błagać o tą samą przyjemność którą czuła najmłodsza będąc teraz na nim.

Angel zaprzestała gry na harfie i umilkła na chwilę spoglądając na demona.
-chcę wierzyć w to że nie posunie się do tak bestialskiego czynu.. to miłe że się martwisz.. ale Christopher pomimo bycia tak niebezpiecznym demonem.. nadal jest Lordem.. wierzę że nie zrobi niczego co mogłoby go stawić w złym świetle.. ufam mu.. mam nadzieję że się nie zawiodę na nim.. - powiedziała uśmiechając się bardzo szczerze do swojego opiekuna.
- poza tym.. nakazałam służkom aby zajęły się nim w takim samym stopniu w jakim zawsze mnie traktują.. nic ekstremalnego, potowarzyszą podczas kąpieli.. a potem nabalsamują całe ciało.. dlaczego miałby je z takiego błahego powodu zabijać ? Christopher nie jest potworem, wiem o tym doskonale.. chodź próbuje zamaskować szlachetność grubiaństwem.. jest w gruncie rzeczy honorowy i godny zaufania.. nie umiem tego wyjaśnić, po prostu tak czuję.. - dodała po chwili spoglądając w oczy demona z łagodnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 5:35 pm

Lubił wzniecać pożar pożądania. Patrzeć, jak walczą z tak ohydnym uczuciem. Był w tym akurat małym sadystą, lecz to tylko i wyłącznie przez przyzwyczajenie do sukkubów. Inna kultura, inne standardy. Było to wyzwaniem ze strony Lorda demonów, by się powstrzymać. Dzięki temu podkreślały to, jaki szacunek wobec niego czują. Jeżeli ktoś zawiódł, ginął w brutalny sposób. Żadna istota nie chciałaby zginąć z ręki Lorda Christophera. Pełnego cierpienia.
W każdym razie, demon czuł jak splugawiona energia wychodzi z ich serc. Coraz intensywniej, bardziej. Podobało mu się to, a zarazem smutniał, ale to już wewnątrz swej duszy. Znów zaczął zawodzić się na drugim człowieku. W tym miejscu, na trzech. W szczególności przez prośby o nieprzestawaniu. Wcieranie intensywniejsze balsamu i innych substancji potraktował oczywiście tak, jak zwykle. Mruczał rozkosznie. Był zadowolony z tego podpunktu, lecz lizanie było oczywistym nagięciem jego Książecej woli. Czuł się z sekundy na sekundę gorzej. Zwłaszcza, gdy chwile później został wymuszony na nim pocałunek. Nie odwzajemnił go. Figlarny uśmiech zamienił się na wąską, cienką kreskę. I choć napieranie na jego męskość było niezwykle dla niego rozkoszne, on jeszcze nie odzywał się. Dał jej szanse swoją postawą i brakiem uśmiechu. Niestety, jego dobra wola zakończyła się wraz z przyjemnością, która rozeszła się po ciele inkuba. Dokładniej wraz z wsunięciem się swej nabrzmiałej męskości w łono najmłodszej kobiety, która jęknęła. Diabeł popatrzył na nią. Zwyczajnie. Jakby niczego nie poczuł. Fioletowa energia zaczęła emitować wokół niego. Spod opaski na prawym oku wypłynęła krwawa łza. Błękit ściekł po policzku, a w pomieszczeniu dało się poczuć podmuchy wiatru. Nic nie blokowało jego mocy.
- Śmiesz mówić mój tytuł z pożądaniem… i bezcześcić me ciało i duszę w ten sposób. Niczym podrzędnego żigolo, którego można zakupić w niektórych burdelach za kilka sztuk złota… - mówiąc to, złapał wpierw tę po prawej szybko swą dłonią za szczękę, ściskając mocno. To samo zaraz zrobił z drugą, która była na nim nadziana. Tę jednakże zaczął ciągnąć do góry, jakby była szmacianą laleczką, wydostając swoją męskość na powierzchnie świata. Wstał i z pomocą ogona ściągnął swoją opaskę z oka, ukazując bliznę, jak i specyficzne oko. Fioletowe, z okrągłą źrenicą i czarnym białkiem. Nie wyglądało szczególnie sympatycznie. - Jesteście tylko dziwkami z pięknymi ciałami, a bez swej woli… Już więcej woli mam ja będąc niewolnikiem… - to już wywarczał, ewidentnie wkurzony, zirytowany. Energia wokół niego zaczęła wirować. Z ciepła, w łaźni zrobiło się dość zimno. A jeżeli dwie istotki odważyły się spojrzeć w jego oczy, mogły poczuć strach. Pasywnie działająca aura, która powodowała przenikliwy strach wśród śmiertelników. Tak intensywny, że najczęściej paraliżował wręcz ciała.
Podłogę zaczęło coś pokrywać. Dziwne, fioletowe, bardzo śliskie. Wyglądało jak mięso, dość ohydne. Kapała z tego czegoś fioletwowawa krew, a przynajmniej o podobnej konsystencji. Barwiła podłogę wokół przez ściekanie przedziwnej substancji. Bulgotało, powiększało się. Coraz większe pałacie ziemi były przystrojone w ohydztwo. Sufit, ściany, więcej i bardziej.
Dziewczyna, która była na tyłach, mogła uciec. Jako jedyna. Dlatego też, widząc zagrożenie stwarzane przez Lorda, wyskoczyła z bali i szybko pognała do wyjścia. Christopher jednakże zauważył to. Odwrócił głowę w bok. Wtem z podłogi wyszła macka, która trzepnęła potężnie dziewczynę w plecy. Padła pod drzwiami z impetem. Z ledwością wstała i wybiegła z pokoju, naga, ku pokoju księżniczki.
Podczas jej przechadzki, Inkubi Lord wytworzył kolejne macki. Tym razem z bali, zamieniając tamtejszą wodę w dziwaczną fioletową ciecz.  Z niektórych miejsc w ścianach powstały oczyska, białe, o czarnej, pionowej źrenicy. W innych dziury, z których tryskał śluz,  fiolet i inne, przezroczyste substancje. Macki złapały dziewczyny za gardła, kostki i nadgarstki, unosząc je do góry. Sam wyszedł z bali, czysty. Widocznie dziwna, mięsna masa schodziła mu z drogi. Miał nad nią pełną władzę. Wykonał kilka kroków z dala od kobiet. Scena wyglądała jak z niektórych ksiąg o diabłach, które rozrywały swe ofiary od wewnątrz za pomocą dziwnej magicznej techniki, którą są w stanie opanować tylko najszlachetniejsze demony. Christopher uniósł swoją rękę w stronę najmłodszej.
- Na takim dworze jak to, chcieć się chędożyć i nie powstrzymywać się od pożądania… nie wydałem prośby… To nie było moje życzenie. Hańba… Powinienem was zabić, rozerwać… - oczysko zaświeciło. Z mięsnej ziemi zaczęły powstawać dziwne, ohydne żuki, albo jakieś inne insekty. Wyglądały cholernie nieapetycznie i zaczęły wspinać się po ciałach dziewczyn. Lepiły się od śluzu, a wraz z przechodzeniem po ich skórach, brudziły je. - Oh… może skorzystam z waszych próśb? Chcecie poczuć mnie w sobie? Doprawdy? Rozrywającego was od wewnątrz? Świetnie… uwielbiam tę torturę… Sprawia mi tyle satysfakcji… - i tutaj powiódł wzrokiem na bal, z której zaczęła tworzyć się kolejna, grubsza macka z oczyskami. Drzwi do pokoju ze zbroją były unieruchomione przez mięcho. Tylko te, którym uciekła dziewczyna, zdawały się nie być tknięte plugawą.
Zaatakowana dziewczyna przez macki w końcu weszła do pomieszczenia Księżniczki, zasłaniając dolną i górną partię rękoma. Miała kilka siniaków i krwawiła ze skroni.
- Lord Christopher popadł w obłęd, chce nas pozabijać… Proszę ratować moje siostry! - wykrzyczała przerażona, miała łzy w oczach.
Brugh'lorg powstał, wyciągając miecz.
- Brugh'lorg mówił. Lord Christopher poczuł w ich sercach zło. Ja też widzę to w niej, znikające jeszcze pożądanie. Lord tego nienawidzi. Podczas kąpieli zabił wiele sług za to, że nie dały mu szacunku - wytłumaczył Brugh'lorg. Znał Lorda lepiej, niż ktokolwiek inny, w pewnym sensie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 6:00 pm

Gdy je pochwycił myślały że no nadal część zabawy, ale po chwili gdy sceneria się zmieniła zaczęły piszczeć przerażone. Zmącone i podniecone pofolgowały sobie z nim i teraz miały zapłacić życiem. Jedna na szczęście zdołała uciec i wparować do komnaty Angel. Księżniczka zamilkłą na słowa służki a wyjaśnienie Burgh'lorga wymalowało na jej twarzy zawód. Oderwała się od harfy i łapiąc za materiał sukni ruszyła przodem wraz ze swym opiekunem w stronę łaźni. Przed drzwiami zatrzymała się i rozłożyła dłonie po bokach nie przepuszczając pomniejszego demona przed siebie.
-Burgh'lorg.. schowaj miecz.. obiecaj mi że nie zaatakujesz go.. nie ważne co zrobi.. obiecaj mi to.. zabierz stamtąd służki i zostaw mnie z nim samą.. Christopher jest moją odpowiedzialnością.. - powiedziała bardziej błagalnym tonem i dopiero jak jej przytaknął, położyła dłonie na drzwiach i pchnęła je wchodząc do środka. Zakryła dłonią usta widząc obraz jak z horroru.
- Lordzie Christopherze.. - powiedziała łagodnym ale donośnym głosem wpatrując się w mężczyznę stojącym do niej tyłem.
- proszę Cię nie zabijaj ich.. - zaczęła mówić ze spokojem. Zamiast strachu czuła wewnętrzny zawód, co oba demony mogły wyczuć. Chodź nie był on skierowany w stronę Christophera, a bardziej w stronę służek.
- należy im się kara.. i otrzymają ją ode mnie osobiście.. - kontynuowała ze spokojem czekając na jego reakcję. Zrobiła krok w jego stronę nie wiedząc czego może się spodziewać po Demonie. Wiedziała że Burgh'lorg nie wkroczy, chodź mógł obserwować całe zajście w łaźni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 6:19 pm

Naga służka poszła za Brug'lorgiem oraz księżniczką. Cały czas się zakrywając, lecz chcąc wiedzieć jak sytuacja może się rozwinąć. Pomniejszy demon oczywiście przytaknął, zgodnie z jej wolą. Choć nieco niepewnie. Schował miecz i postanowił póki co czekać na dalsze losy Angel. Było to dla niego trudne. Zwłaszcza, że wiedział o niebezpieczeństwie. Było ono realne. Szczególnie wkurzony Lord.
Christopher stał z założonymi rękoma na sobie. Nie czuł pożądania i nic nie zwiastowało, aby był pobudzony. Patrzył on intensywnie na dwie istotki, po których biegały insekty, a wielka macka poruszała się raz ku jednej, jak i drugiej. Wiedział że przybyła. Nie musiała nawet się odzywać. Wyczuł ją. Odwrócił głowę w bok, spoglądając nań z ukosa. Swym lewym, normalnym okiem, starając się nie zaatakować Angel drugim. Zasłonił je po chwili opaską z pomocą ogona, lecz mimo to magia dalej działała wokół. Tak samo intensywnie. Dziwne mięcho rozstępowało się przed stawianymi krokami przez Księżniczkę. Powoli zaczął je ciągnąć mackami w przeciwne kierunki, jakby chciał rozerwać je na pół. Lecz po chwili westchnął. Zamknął oczy, które wyrażały prawdziwy smutek. Coś, co nie było zarezerwowane dla śmiertelnych. Diabelna istota właśnie ukazywała swą słabość. Zacisnął aż zębiska z całych sił. Słychać było zgrzyt. Machnął ręką, a macki po prostu rozpłynęły się. Kobiety spadły na ziemie spod sufitu. Po tym Królewski Demon odwrócił się na pięcie i ruszył ku drzwiom, za którymi znajdowała się jego zbroja.
- Zakładam, że traktują tak każdego księcia i króla… Chce zostać sam - nagle pchnął drzwi, które głośno trzasnęły o ścianę. Nagi, piękny, stanął naprzeciwko tych brzydkich służek. Wskazał tylko dłonią ku wyjściu. Wyraz twarzy wskazujący na wkurzenie i on nagi, ze swoimi mocami sprawił, że szybko wyeksmitowały się z pomieszczenia. Wszedł szybko do środka. Po tym zbliżył się do wyczyszczonej zbroi, zakładając wpierw coś, co chroniłoby jego intymniejsze części.
Pomniejszy wszedł głębiej i wyprowadził wszystkie służki, pozostawiając Christophera i Księżniczkę w środku, samych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 6:40 pm

Kiedy drzwi się zamknęły za nimi, a demon poszedł się ubrać, słysząc odgłos dopinanego metalu powoli zaczęła iść w jego stronę. Mile zaskoczona faktem że zniwelował magię przed nią. Wszystko wróciło do normy tak jak wyglądało przed użyciem mocy. W bali nadal była gorąca woda, Zapach wanilii i białych lilii unosił się po pomieszczeniu. Zaskoczona faktem że pluskał się w jej ulubionym balsamie, sądziła że tylko kobiety tak lubią, pokręciła główką na boki wracając myślami do Demona. Stanęła w progu uważnie się mu przyglądając.
-nie spodziewałam się że potraktują cię w tak haniebny sposób.. - wyszeptała z żalem w głosie, przycisnęła zaciśniętą dłoń w piąstkę do klatki piersiowej nie mając odwagi spojrzeń na niego. Spojrzenie wlepiła gdzieś w kąt nie rozumiejąc dlaczego służki zignorowały jej rozkaz. „Miały traktować go z szacunkiem.. to nie wybaczalne..” przeszło jej przez myśl. Westchnęła ciężko, zawiodła się na swoich podwładnych, ludzie mieli słabą wolę z czego zdawała sobie sprawę. Ale nie wiedziała że aż tak bardzo, naga służąca która wparowała do jej komnaty sprawiła że Angel posmutniała, zostawiając Chrisa w łazi dziewczyny miały swoje standardowe stroje.
-winna ci jestem przeprosiny.. wybacz mi Lordzie Christopherze.. - wyszeptała ze smutkiem w głosie delikatnie skłaniając się główką w dół. Nadal nie spoglądała na niego.
-więcej do podobnej sytuacji nie dopuszczę.. - powiedziała ze spokojem w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 7:02 pm

Demon ubierał się. Kolejne pasy, kawałki materiałów. Szybko radził sobie z pancerzem. W szczególności z użytkiem ogona. Nie musiał prosić o pomoc. Aczkolwiek wraz z przybyciem dziewczyny, Christopher mocował się z kawałkiem stali. Dokładniej z korpusem wiszącym jeszcze na stojaku. Oznaczało to, że góra jego ciała była naga. Wraz z jej przybyciem, na chwile zaprzestał. Powiódł głową gdzieś w boczek i spojrzał nań z ukosa. Mina pełna niezadowolenia. Wtedy pokazał tylko odrobine smutku. Ten zamienił się jednakże w złość i agresje. Zawarczał na nią początkowo. Gardłowy głos, budzący niekiedy nieco przerażenia wśród śmiertelnych.  Czekał aż dokończy wypowiedź.
- A ja spodziewałem się zmiany nastawienia wobec ludzi. Szkoda, że muszę mieć znów racje wobec waszej rasy. Więcej to się nie powtórzy. Bo nigdy nie będzie podobnej sytuacji. Gardzę ludźmi, wszystkimi. Jeżeli nie odbierasz mi prawa korzystania z tego miejsca, będę tutaj przychodzić tylko i wyłącznie sam, lub z diabłami pod mymi rozkazami, nigdy z ludźmi. Nie rozumiecie nas. Nie wiecie tego, jak czujemy. Jeżelibyście otrzymali choć odrobinę tego, co jest w naszych ciałach i sercach, popadliście by w obłęd… - odwrócił się do niej przodem, zakładając ręce na siebie. Powiódł wzrokiem w ziemie. Zauważyć można było podobnie smutek. - I nie jesteś winna mi przeprosiny. Nie wiedziałaś co zrobią. Zresztą, jestem inkubem. Kuszę jak każdy diabeł mojego pokroju. Demony piękna, miłości, perfekcji, z kasty obłędu. Jesteście zbyt słabi. Dlatego te trzy uległy… Można powiedzieć, że sam sobie jestem winny. Różnimy się… Nigdy nie będziemy podobni… - odwrócił się na piecie. Nieprzyjemny dźwięk rozszedł się po pomieszczeniu. Po tym złapał za kawałek zbroi, ściągnął i szybko założył na swój korpus, montując paski. Włosy opadły mu kaskadą fal, choć były posklejane i jeszcze źle domyte. Nieco piany, dużo waniliowego balsamiku i tego, co wcierano mu w łeb.
- Ale Księżniczko Angel, dziękuje za próbę. Żal mi Ciebie. Chciałaś mi pokazać co innego, a wyszło na moje - mówiąc to, odwrócił się do niej przodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 7:21 pm

Słuchała go ze spokojem, gdy się wypowiadał na temat porażki. Zobaczył coś czego nie przewidywała.
- nie rozumiem o czym mówisz Christopherze.. nie chciałam ci nic pokazać konkretnego.. nad interpretowałeś moje szczere intencje.. ja Ci zaufałam.. i nie żałuję.. bo miałam rację.. mogłeś mnie przecież zabić tak jak zrobiłeś to z Amelią.. sam mówiłeś że nakłoniłeś ją do zdjęcia paru elementów pancerza i dzięki temu mogłeś pozbawić ją życia.. ja ci pozwoliłam zdjąć cały.. i weszłam tutaj bez obstawy.. cofnąłeś magię przede mną.. usłuchałeś mojej prośby.. dziękuję Ci za to.. dziękuję ci za szczerość podczas rozmowy ze mną w nocy.. - to mówiąc podniosła głowę w górę spoglądając mu na twarz. Zmrużyła delikatnie oczka. Podeszła bliżej, nie bała się bo wiedziała że gdyby chciał jej zrobić krzywdę, już by to zrobił. Zbliżyła sie jeszcze bardziej, dzielił ich może jeden krok. Wyciągnęła dłoń w jego stronę i złapała za pasmo włosów posklejane balsamem i pianą.
- zawiodłeś się na mojej rasie tak samo jak ja.. możesz z tego miejsca korzystać kiedy tylko zapragniesz.. i z kim będziesz pragnął.. inne demony, succuby.. wybór będzie należał do ciebie Christopherze.. - powiedziała łagodniejszym już tonem. Przeciągnęła opuszkami po kosmyku jego włosów brudząc sobie dłoń balsamem.
- pomóc ci spłukać ten balsam.. ? - spytała z uśmiechem, oferując pomoc Demonowi. Byli w pomieszczeniu sami a jej opiekun i tak nikogo nie wpuści i będzie czekał cierpliwie aż księżniczka sama wyjdzie z Lordem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 7:36 pm

Słowa trafiały. Znów miała racje wobec niego. A to go wkurzało jeszcze bardziej. Irytował się dość intensywnie. Zacisnął ręce w pięści, będąc dalej do niej skierowany tyłem. Mocował się ze zbroją, karcąc w myślach za niekontrolowanie swych emocji. Nawet na rękach pojawiały się co jakiś czas fioletowawe błyskawice. Małe, niegroźne, lecz świadczące o jego stanie wewnątrz duszy. Aż w końcu poczuł na swych włosach jej dłoń. To go nieco zdziwiło. Odwrócił nieznacznie głowę w bok, by spojrzeć nań z ukosa.
- Sukkuby przynajmniej kontrolują swe żądze. Są po to, by zaspokajać. Dawać przyjemność, a nie pieprzyć się i zaspokajać swoje. Traktują królów jak królów. Zapewniają im wszystko, czego zapragną, owszem, ale mają do siebie szacunek jak i do nich. Ten typ rzeczy jest skierowany tylko do sukkubów niższego poziomu. Żałosne… - jeszcze dodał kilka swoich myśli w niezadowoleniu. Po tym westchnął i zamknął oczysko. - Co do opłukania… Jesteś Księżniczką. Nie chce traktować Ciebie jak służkę, dlatego nie musisz… Właściwie to przez złość zapomniałem o tym. Jestem nasiąknięty… - mruknął mniej zadowolony, nieco niepewny. W akcje agresji, nie będąc jeszcze poprawnie wyczyszczony i opłukany z płynów, nałożył na siebie zbroje. A groziło to przyszłym bólem skóry, odparzeniami i innymi nieprzyjemnymi rzeczami. Dlatego też, po paru chwilach ściągnął górę pancerza paroma pociągnięciami, odstawiając go z powrotem na odpowiednim miejscu. Odwrócił się bokiem do księżniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   

Powrót do góry Go down
 
747 rok - Era Kruka.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Pozostałe :: Archiwum :: Archiwum-
Skocz do: