Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 747 rok - Era Kruka.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: 747 rok - Era Kruka.   Nie Gru 27, 2015 2:21 am

First topic message reminder :

Rok 747, Krucza Era.
Piekielne miasto. Godziny popołudniowe.
Miasto wraz z 8 kolejnymi latami, rozwinęło się. Zasady oczywiście zostały dalej te same. Klatki straszące na zewnątrz, które pozwalały na swój własny osąd. Stan jednak polepszył się. Mimo mroku, ludzie zdawali się być szczęśliwi. Zbrodni w tym mieście praktycznie nie było. Jedynie demony nieco gorzej znosiły zadowolenie innych, będąc bardziej markotne. Lecz mimo to, dalej pracowały tak, jak pracować powinny. Bez wytchnienia. Christopher również powrócił na swoje stanowisko, aczkolwiek z daleka od króla. Zawsze wysyłany. Wiecznie w trasie. Nigdy nie podziękował Angeli za uratowanie mu życia, ani też nie krytykował jej. Ignorował, przechodził obojętnie. Czasem rzucił negatywnym komentarzem, jak to on.
Dzień ten był w każdym razie szczególny. Dragoni chcieli wreszcie zakończyć zimną wojnę. Zaprzestać skrytobójczych ataków i bombardowania ludności. Co jak co, ale demony potrafiły dokuczyć cholernie mocno. Zawieszenie zimnej wojny na jakiś czas mogło dać chwile oddechu, czego oba królestwa teraz pragnęły. W obliczu też innych wojen.
Tak więc, róg zawył, zwiastując przybycie specjalnej pary. Dyplomaty, jak i samego księcia we swej ludzkiej formie, co by nie straszył tutejszej ludności. Zwłaszcza, że mógłby wtedy przypominać demona, a to wprowadziłoby sporo komplikacji. I przyjechali w dość nietypowy sposób. Nie na koniach czy w karocy, a na samych smokach. Cztery wielkie, potężne smoki, z ludźmi obładowanymi jego grzbiet. Lądowały po kolei w zamku na dziedzińcu. Demony od razu wyczuły jakiś typ zagrożenia. Wyciągnęły miecze, lecz czekały na rozkazy króla. Ten natomiast stał już na górze, przy schodach. Tak samo gruby jak był wcześniej, jak i tak samo młody. Nic się nie postarzał, czego nie można było mówić o Mesmerze stojącego przy Ojcu Angeli wraz z trzema demonami. Bo oczywiście teraz Christopher był na jakiejś misji.
- Wreszcie przybyli… - mruknął nieco niezadowolony król, lecz z uśmiechem.
- Pozdrawiamy was, ludzie i demony! My, dragoni! Jedni z najwspanialszych ras chodzących w tejże krainie! Dostąpcie zaszczytu zobaczenia naszych Szlachetnych Smoków, jak i nas samych! - zaczęli uroczyście, afiszując się dość głośno. Powoli schodząc przy tym oczywiście ze swych smoków. Dyplomata i Książe w formie ludzkiej, lecz reszta oddziałów przypominała bardzo brzydkie demony.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777

AutorWiadomość
Angel



Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 7:21 pm

Słuchała go ze spokojem, gdy się wypowiadał na temat porażki. Zobaczył coś czego nie przewidywała.
- nie rozumiem o czym mówisz Christopherze.. nie chciałam ci nic pokazać konkretnego.. nad interpretowałeś moje szczere intencje.. ja Ci zaufałam.. i nie żałuję.. bo miałam rację.. mogłeś mnie przecież zabić tak jak zrobiłeś to z Amelią.. sam mówiłeś że nakłoniłeś ją do zdjęcia paru elementów pancerza i dzięki temu mogłeś pozbawić ją życia.. ja ci pozwoliłam zdjąć cały.. i weszłam tutaj bez obstawy.. cofnąłeś magię przede mną.. usłuchałeś mojej prośby.. dziękuję Ci za to.. dziękuję ci za szczerość podczas rozmowy ze mną w nocy.. - to mówiąc podniosła głowę w górę spoglądając mu na twarz. Zmrużyła delikatnie oczka. Podeszła bliżej, nie bała się bo wiedziała że gdyby chciał jej zrobić krzywdę, już by to zrobił. Zbliżyła sie jeszcze bardziej, dzielił ich może jeden krok. Wyciągnęła dłoń w jego stronę i złapała za pasmo włosów posklejane balsamem i pianą.
- zawiodłeś się na mojej rasie tak samo jak ja.. możesz z tego miejsca korzystać kiedy tylko zapragniesz.. i z kim będziesz pragnął.. inne demony, succuby.. wybór będzie należał do ciebie Christopherze.. - powiedziała łagodniejszym już tonem. Przeciągnęła opuszkami po kosmyku jego włosów brudząc sobie dłoń balsamem.
- pomóc ci spłukać ten balsam.. ? - spytała z uśmiechem, oferując pomoc Demonowi. Byli w pomieszczeniu sami a jej opiekun i tak nikogo nie wpuści i będzie czekał cierpliwie aż księżniczka sama wyjdzie z Lordem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin


Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Sro Gru 30, 2015 7:36 pm

Słowa trafiały. Znów miała racje wobec niego. A to go wkurzało jeszcze bardziej. Irytował się dość intensywnie. Zacisnął ręce w pięści, będąc dalej do niej skierowany tyłem. Mocował się ze zbroją, karcąc w myślach za niekontrolowanie swych emocji. Nawet na rękach pojawiały się co jakiś czas fioletowawe błyskawice. Małe, niegroźne, lecz świadczące o jego stanie wewnątrz duszy. Aż w końcu poczuł na swych włosach jej dłoń. To go nieco zdziwiło. Odwrócił nieznacznie głowę w bok, by spojrzeć nań z ukosa.
- Sukkuby przynajmniej kontrolują swe żądze. Są po to, by zaspokajać. Dawać przyjemność, a nie pieprzyć się i zaspokajać swoje. Traktują królów jak królów. Zapewniają im wszystko, czego zapragną, owszem, ale mają do siebie szacunek jak i do nich. Ten typ rzeczy jest skierowany tylko do sukkubów niższego poziomu. Żałosne… - jeszcze dodał kilka swoich myśli w niezadowoleniu. Po tym westchnął i zamknął oczysko. - Co do opłukania… Jesteś Księżniczką. Nie chce traktować Ciebie jak służkę, dlatego nie musisz… Właściwie to przez złość zapomniałem o tym. Jestem nasiąknięty… - mruknął mniej zadowolony, nieco niepewny. W akcje agresji, nie będąc jeszcze poprawnie wyczyszczony i opłukany z płynów, nałożył na siebie zbroje. A groziło to przyszłym bólem skóry, odparzeniami i innymi nieprzyjemnymi rzeczami. Dlatego też, po paru chwilach ściągnął górę pancerza paroma pociągnięciami, odstawiając go z powrotem na odpowiednim miejscu. Odwrócił się bokiem do księżniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 10:37 am

Słuchała go z uwaga gdy wypowiadał się odnośnie swojego podgatunku. Wiec lubił kosić i zaspokajać pożądanie innych ale reagował agresja gdy już wzbudzał to uczucie. Tak przynajmniej zrozumiała słowa Burg'lorga. Strasznie dużo sprzeczności, wydawał się wystawiać ludzi na próbę, jako Inkub był bardziej wytrzymały na zachęty. Nie wiedziała co ma o tym myśleć, nadal czuła się winna tego iż jej podwładne sprawiły przykrość Lordowi. Na ostatnie słowa jednak się ucieszyła, co mógł wyczuć.
- we mnie płynie królewska krew.. ale w tobie także Christopherze.. Szlachetna błękitna krew.. - to mówiąc podeszła bliżej niego wyciągając w stronę jego twarzy delikatna dłoń i ocierając delikatnie jego policzek. Spojrzała na dłoń i pokazała mu błękit na swoich opuszkach.
- wiec jesteśmy sobie równi.. - to mówiąc obdarowała go delikatnym, ciepłym uśmiechem. Ujęła jego dłoń delikatnie, nie miał tam pancerza bo nie zdążył go założyć jeszcze w pełni.
- jeśli nie chcesz po dobroci.. w takim razie nie mam wyboru.. nakazuje ci się rozebrać i zanurzyć się w bali z woda.. - pociągnęła do delikatnie do naczynia i puściła jego dłoń odwracając się plecami do niego. Woda była mętna od płynów wiec nie byłoby widać nic co by się skrywało pod powierzchnia wody.
- nie martw się.. nie zamierzam cie podglądać.. daj mi znać jak się już zanurzysz w wodzie.. - powiedziała nie okrywając zadowolenia w glosie. Wydawało jej się to zabawne po części, należał do niej a to ona się nim miała zając. Nie chciał po dobroci wiec dostał rozkaz. Czy zaufa księżniczce skoro już się zraził do służek ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:46 am

Patrzył na nią. Stał, właściwie nie ruszając się. Czekał na jej wypowiedź. Wiedział, że chciała użyć  swoich usteczek do zmiany jego toku myślenia w jakiś mniej lub bardziej zawiły sposób. Nawet zapomniał o tym, że chwile wcześniej pociekła mu krwawa łza. Dlatego też, wraz z jej ściągnięciem, odwrócił głowę w bok. Przynajmniej do czasu. Chciał już coś powiedzieć, lecz poczuł jej rączkę na swojej delikatnej dłoni. Powiódł aż wzrokiem na te interesujące wydarzenie, słysząc nagle rozkaz. Tatuaż na prawym ramieniu zaświecił się złotem, a on, zgodnie z jej wolą, zaczął ściągać dolne partie zbroi. Tylko je posiadał.
- Nie martwię się o podglądanie, Księżniczko... Jesteś zbyt niewinna, i naiwna. A nagość to coś, co jest dla Inkubów naprawdę normalne. Nie wstydzimy się jej… jedynie blizn. Szpecą nas… Normalnie zregenerowałyby się, nie pozostałaby skaza, lecz na mnie użyto specjalnej broni. W każdym razie… - odwiązał dolny element zbroi, który zjechał z jego ciała, ukazując jego dość intymne części, jak i ogon. Odwrócił się od jednak w porę, by zaoszczędzić Księżniczce pewnych widoków. Jedynie mogła zobaczyć jego pośladki. Po tym odłożył kawałeczek metalu na miejsce i ściągnął obuwie. Chwile później podreptał, zgodnie z rozkazem, do bali. Eleganckim, książęcym krokiem, wywijając ogonem na boki. Wszedł do środka. Dopiero wtedy tatuaż zaprzestał się świecić, gdy jego pośladki ulokowały się na siedzisku w wodzie. Powiódł wzrokiem w stronę księżniczki.
- I nie jesteśmy raczej równi. A krew… To, że moja jest błękitna nic nie znaczy. Tylko kolor. Niektórzy mają fioletową z diabelisk, a są niższego poziomu… To nic nie znaczy…  - wtem machnął włosami tak, by wydostały się z bali. Długie. - Przynajmniej nie w tym królestwie. Jedynie Ty starasz się traktować demony z należytym im szacunkiem. Cały czas nie jestem też zadowolony z faktu, że Księżniczka będzie mnie czyściła… - zdawało się, że było mu nieco głupio. Czuł się ciut źle. Blizny w obliczu osoby szlachetnie urodzonej, były dość negatywne. Przynajmniej dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:47 am

Nie widziała nic poza torsem, bo gdy się zorientowała ze ten się rozpina, od razu odwróciła wzrok w bok. Oczywiście wykonanie rozkazu ucieszyło ja tylko w drobnym stopniu, byłaby radośniejsza gdyby nie musiała go przymuszać. Nie dal jej jednak wyboru. Odwróciła się do niego gdy był już zanurzony w wodzie.
- nie wypieraj się tego kim jesteś tylko dlatego ze jesteś zniewolony paktem.. skowronek w złotej klatce nadal pozostanie skowronkiem.. nie zamieni się w kawałek drewienka tylko dlatego ze został uwieziony.. a ty będziesz kiedyś znowu wolny.. - powiedziała ze spokojem w glosie biorąc w dłonie odrobinę balsamu zaczęła delikatnie wcierać go we włosy Demona. Opuszkami masując delikatnie skore głowy szybko zaczęła wytwarzać się piana na jego łepetynie. Namydlonymi dłońmi przejechała po jego skroniach w kierunku uszek, jak również po nich.
- blizny zdobyte w walce nie szpecą.. one uszlachetniają.. czymże jest wojownik bez blizn.. ? To jak król bez królestwa.. bez poddanych.. nie masz się czego wstydzić.. dodają męstwa i charakteru.. - szeptała czułym głosem stojąc za nim i powracając do szorowania długich włosów. Wcierała balsam i szorując kudełki spieniała je pozbywając się brudu. Po czym delikatnie wsunęła je do wody aby pozbyć się piany, Niechcący przesunęła przedramieniem po jego barku. Sięgnęła po małe szklane naczynie i nabierając wody w nie, stanęła za nim ponownie. Wolna dłoń przyłożyła delikatnie do jego policzka i zjechała nią aż na podbródek delikatnie odchylając jego główkę w tył. Po czym zabrała rączkę i przyłożyła ja do czoła aby ciecz nie skapnęła mu do oczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:48 am

Na jej słowa zdał się być obojętny. Nie koniecznie przyjmował to do wiadomości. W szczególności, że gdy zyskał nadzieje na lepsze traktowanie przez ludzi, szybko ta została stłamszona u zarodku. Dlatego, nawet mimo zaufania księżniczce na tyle, by pozwolić jej dorwać się do swych włosów, czy ciała, nie zrobi tego żadnemu innemu człowiekowi. Zresztą, widział ją niewinną aurę, zbyt niewinną w jego domniemaniu. Wymagającą protekcji. Oddał się chwilowej przyjemności spowodowanej rozmasowywaniem pienistego szamponu, do czasu.
Gdy dłonie zawędrowały w stronę jego spiczastych uszów, aż syknął. Mimowolnie. Mogła wybadać miejsce, w którym ucho było rozszarpane, jakby ktoś przejechał tępym narzędziem. Jednakże mimo tego zaakcentowaniu nieprzyjemności, nie oddalił głowy, czy też nie zrezygnował z czyszczonka. Po prostu dalej siedział, otrzymując to, co mu dawała księżniczka.
- Gdybym tylko był wojownikiem… - powiedział jak gdyby w zamyśleniu, czując na swym ramieniu jej rączkę. Aż powiódł wzrokiem w tamte miejsce, a chwile później na księżniczkę. Zbadał szybko ją wzrokiem, ostatecznie powracając pozycją główki. Zamknął oczyska i dał odchylić sobie łepek.
- Wy macie wojowników. W piekle nie zajmujemy się tym. Nikt o wyższej krwi, czy szlachetnej. Nikt przynależny do kasty. Blizny na mym ciele są oznaką słabości. Że dałem się zranić, zaatakować, a nie powinienem do tego dopuścić. Są hańbą, prawie tak samo wielką jak ten tatuaż na mym ramieniu… - otworzył oczko, by spojrzeć w jakiś sposób na nią. - Jestem Lordem demonów z kasty obłędu. To tak, jakbym był magiem. I was hierarchia składa się z królów i jego wasalów. U nas, poza szlachetnym urodzeniem, można jeszcze osiągnąć szacunek czynami, dołączając do kast. To tak, jakby wasze bóstwa stały się realne i dawały wam coś w zamian za wiarę. Tylko że to bardzo kiepskie wyjaśnienie. Nie to, że się przed Tobą otwieram. Ale jeżeli czujesz szacunek do demonów, powinnaś o nich wiedzieć więcej - zakomunikował, unosząc rączki po to, by zaraz wsunąć je pod głowę. Cały czas, mimo wszystko, czuł się źle z powodu Księżniczki, która była w roli sługi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:49 am

Ponownie nabrała odrobiny balsamu i naniosła go na prawie czyste włoski demona. Znowu zaczęła je myc, delikatnie masując czaszkę. Milczała wysłuchując jego wypowiedzi, negował jej słowa które miały go jakoś pocieszyć. Kiedy zamilkł ona zaczęła nucić swoja melodie, uznała ze trochę milczenia pomoże mu się odprężyć po nieprzyjemnym zajściu ze służkami. Kiedy wyszorowała jego włosy ponowiła proces spłukania piany. Teraz były lśniące i pachnące, a i jej humor podczas nucenia melodii się odrobinę poprawił.
- spytałeś mnie wcześniej czemu to robię.. boli mnie to jak byłeś traktowany przez mojego ojca.. przez mieszczan, czemu to robię ? Bo chce.. po prostu, na prawdę chce abyś był traktowany z szacunkiem.. nie pochwalam chamstwa, zdrady, bestialstwa.. cenie sobie sprawiedliwość.. - wyjaśniła choć pewnie nie takiej odpowiedzi się spodziewał. Kiedy skończyła podeszła do ławki i wzięła ręcznik do rak. Podeszła z nim do Chrisa i wytarła swoje łapki a następnie podała mu materiał.
- będę czekać za drzwiami.. - powiedziała ze spokojem w glosie i ruszyła za drzwi. Otworzyła je i pokazała się demonowi oraz trzem przerażonym służkom.
- wydalam wam jasne polecenie.. potraktować Christophera jak Lorda.. macie szczęście ze żyjecie.. choć to szczęście nie potrwa długo.. za złamanie rozkazu królewskiego, spoufalanie się oraz zostaniecie zamknięte w klatkach poza murami miasta.. kara będzie wdrożona ze skutkiem natychmiastowym i będzie trwać aż do dnia następnych żniw.. - powiedziała ze spokojem i wskazała strażnikom aby zabrali cala trojkę. Nie wspomniała ze wraz z nadejściem żniw te powabne ciałka staną się posiłkiem dla demonów. O tym się dowiedzą już niebawem.. skoro tak bardzo zapragnęły się zbliżyć do Królewskiego Demona ignorując zalecenia i rozkazy księżniczki to kara będzie adekwatna. Gdy strażnicy oddelegowali kobiety ona westchnęła z trudem. Ciężko było ale nie żałowała decyzji.
- widzisz Burgh'lorg nic mi nie jest.. Christopher mi nic nie zrobił.. mógł.. bo nie miał swej zbroi.. jest godny zaufania tak jak przeczuwałam.. - uśmiechnęła się do demona radośnie. Była szczęśliwa ze Demon postąpił w ten sposób a nie inny, zyskał jej większe zaufanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:49 am

Odprężył się nieco bardziej. Trafiła z melodyjką. Mógł zapomnieć o swych bliznach na parę chwil. Choć było to trudne. Nie przez to, że je posiadał, a że istotka królewska go tykała w taki, a nie inny sposób. Mogła być pewna lojalności Christophera do siebie. Nawet i więcej, szacunek. Dawał to, co od niej samej otrzymywał.  Dlatego trapił go fakt czyszczenia swoich włosów przez Angel, wyryty drobno na twarzy. Przynajmniej do czasu. Usłyszenia odpowiedzi na swoje pytanka.
Tak jak mogła przeczuwać, nie było to satysfakcjonujące. Az na nowo mimika twarzy Diabła przystrojona była w znak zapytania. Szukał kolejnych odpowiedzi, to mu nie wystarczyło. Otworzył oczyska, obserwując ją. Domagał się więcej. A na pewno nie zrozumiał jej. Nie potrafił. W każdym razie, złapał za ręcznik, który od razu ułożył na swej głowie. Pozostał jednakże w bali pełnej cieplutkiej wody. Jeszcze nie zdołał się dostatecznie dobrze wyszorować.
Tym czasem Brugh'lorg spojrzał na Angel. Był uradowany tym, że wyszła żywa. Aż podskoczył. Gdyby nie bał się jej złapać, pewnie przytuliłby ją do swej zbroi. Prosty w obsłudze demon.
- Brugh'lorg cieszyć się, że Księżniczka Angel jest cała i zdrowa. Martwił się. Lord Christopher wpadł w szał. Ukazał część swej mocy. Umierałyby w okropnych katuszach, gdyby nie Księżniczka. Choć i tak umrą. Żniwa zabierają wielu śmiertelników, którzy tutaj przychodzą i już nie wychodzą. Księżniczka wie gdzie są oni zabierani? - Brugh'lorg, mimo że był tęgim osiłkiem, krwi nie potrzebował. Nie potrafił czarować, więc nie wiedział cóżże się dzieje w zamku. Tylko Królewskie Demony i Król z Rzeźnikiem, nikt więcej.
Chwile później wyszedł z łaźni Christopher. W zbroi. Dało się zauważyć, że złoto straciło swój dawny blask. Wiele rys, niekiedy dziury, jakie były zasklepione wcześniej przez zeschłą krew i inne brudy. Bez ręcznika na głowie. Jego włosy były o dziwo suche, choć prawdopodobnie powinny schnąć przy takiej długości z jakąś godzinę. Pachnący i z lekkim uśmiechem.
- Lord zgłasza swe przybycie. Może nie w lśniącej zbroi, ale nadrabia przynajmniej po części wyglądem - rozejrzał się dookoła. - Poza tym, nie wyczuwam już obecności jakiejkolwiek istoty, która należałaby do drakonisów. Jakieś rozkazy lub prośby, Księżniczko Angel? - wraz z nabraniem czystości, zdawał się być pewniejszy siebie niż kiedykolwiek wcześniej. Nawet lekko się ukłonił. Co prawda w żartach, gdyż na jego usteczkach pojawił się jego słynny, szyderczy uśmieszek.
Brugh'lorg spojrzał na Lorda, nieco zdziwiony. Przekrzywił głowę w bok z powodu tego, co on widział. Radość.  I to niemalże namacalną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:49 am

- wiem ale nie chce o tym mówić.. - powiedziała łagodnym tonem i pogłaskała go po przedramieniu. Był prosty i takiego go lubiła, szczerego i chętnego do pomocy. Wraz z nadejściem Chrisa odwróciła się w stronę Lorda nadal trzymając dłoń na przedramieniu opiekuna. Dobry humor i jej się udzielił. Nie był już taki zatroskany a i o wiele lepiej wyglądał niż poprzednio.
- nie mam dla ciebie rozkazów.. ewentualnie prośby.. choć teraz i tych brak.. możesz mi towarzyszyć jeśli chcesz.. muszę porozmawiać z ojcem.. - powiedziała z zadowoleniem w glosie. Oczywiście po zniknięciu dragonów trzeba było obgadać sprawy z królem w sprawie sojuszu. Wiec ruszyła w stronę sali tronowej gdzie ojce wysiadywał na swym ulubionym miejscu.
- ojcze.. masz jakiś plan w związku z sojuszami ? Dobrze byłoby rozpatrzeć sojusze z innymi królestwami.. tak na wszelki wypadek.. - powiedziała podchodząc do króla i zasiadając obok niego. Miała już 16 lat i wiadome było ze będzie musiała poślubić księcia, była gotowa porozmawiać o przyszłości.
- kanclerz przekaże księciu informacje.. wiec poczekajmy na jego ruch.. może się okazać ze wrócimy na wojenne tory z nimi.. a pozostali przedstawiciele królestw ? - powiedziała ze spokojem przyglądając się ojcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:50 am

Lord przytaknął i postanowił ruszyć za Księżniczką. Stał właściwie obok. Obserwował z ukosa i milczał. Nie widział widocznie potrzeby odzywania się. Jedynie obdarzył ją uśmiechem. Takim, jakim ona go często obdarowywała. Lecz trwało to tylko krótki czas. Zachodząc na dalsze tereny zamku, aby przypadkiem nie wyszło, że Diabeł jest zadowolony, pokwaił się o swój specjalny wygibas na twarzy. Czyli smukłą kreseczkę z udawanym brakiem satysfakcji. Ktokolwiek w niego spojrzał, od razu szybko odwracał wzrok, czując coś w rodzaju grozy.
Ojciec siedział akurat przy swym stole z planami. Przechodził z jednego miejsca wzrokiem na drugie. Zauważając córkę, rozpromienił się gromko i zaśmiał.
- Witaj ma córko! - ryknął zadowolony i powrócił do oglądania mapy strategicznej. Były tam wyrysowane wszystkie rasy, zamki, inne interesujące informacje, parę pokolorowanych rzeczy, no i granice. - Widzę, że zaczynasz od razu z konkretami. Więc przedstawie je Tobie jak najszybciej potrafię. Wpierw o sojuszach. Jedyny, jaki aktualnie mamy prawdziwy sojusz, to z Miastem Klątw w Darkwood. Zamieszkują je ludzie, choć z nich sojusz o kąt stołu rozbić. Zero pożytku. Właściwie to podtrzymujemy je przy życiu, z ludzkiej solidarności. Nie z profitów. Niegdyś elfy rzuciły na nich klątwę. Zaczęli zamieniać się w wilkołaki i zabijać siebie wzajemnie. Mroczne miasto. Jeżeli chodzi o elfy, sojusz odpada. Szykujemy się do wojny. Księżniczka Amelia została zamordowana i nas o to obwiniają, że nie chcieliśmy do sojuszu z nimi dojść i pertraktujemy przeciw nim. Dlatego on odpada. Ptasi ludzie z Molter nie posłuchają ludzi. Nie są dumne jak Drakonie, ale nie znoszą ludzi. Cztery królestwa nad Molter są ludzkie. Stamtąd pochodzę. Lecz teraz dzieją się tam wewnętrzne wojny o terytorium. Nie pomogą nam. Mroczne Elfy, mimo że toczą wojny z Elfami od lat, połączyli się z nimi niedawno. Szykują się prawdopodobnie do ataku na nas, gdyż posiadamy w swoich rękach same Diabły. A to kusi. Znają się na magii. Dlatego też, niemożliwe jest wejście z nimi w sojusz. Drakonis w Skyrock… Widziałaś ich. Dumni i silni. Ich smoki mogłyby zniszczyć Orlą Twierdzę w Molter, czy spalić Elfie Lasy. Aczkolwiek z żadnym innym królestwem nie prowadzą bitwy i o ile wiem, są w sojuszu właśnie z Molter.  Poczekamy na decyzje o zawieszeniu broni. Mogą chcieć zaatakować w przypadku wybuchu wojny z Elfami. Będziemy osłabieni, a oni wtedy zaatakują nas od góry, smokami. Choć na to mam już strategię… No i co do przedstawicieli, co chcesz wiedzieć konkretnie? Tutaj lepiej byś spytała Lorda Christophera. Był przy moich rozmowach z dyplomatami. Zawsze mnie strzegł i zawsze zmieniał mój plan strategiczny na swój, by zminimalizować straty - mówiąc to, spojrzał na Lorda Christophera, który stał tym razem gdzieś przy ścianie, nie chcą przerywać. Zresztą, nie było więcej krzeseł. Lecz zdziwił się. Spojrzął na króla z wyrysowanym zaskoczeniem. "Pokaże Tobie, córko, że ja również potrafię szanować demony…"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:50 am

Przysłuchiwała się ojcu uważnie śledząc wzrokiem po maile kiedy opowiadał o królestwach. Wyglądało na to ze się nad czymś zastanawiała. Wzmianka o Lordzie nawet ja zaskoczyła ale bardzo pozytywnie. Az zakryła dłonią usta i zachichotała cichuteńko, a jednak ojciec postanowił iść w ślad za nią. Mocny kontrast ze dodał do imienia jego tytuł i nie wyzywał go od najgorszego.
- na elfy nie ma co liczyć.. od ośmiu lat nadal z nami toczą wojny.. nie zapowiada się aby mieli zaprzestać.. Dragonie wydaja się być podstępni.. przy pierwszej lepszej okazji się obrócą przeciwko nam jeśli nie będzie to sojusz przy pomocy ślubu.. może coś się zmieni..szkoda ze nie jesteśmy wystarczająco silni aby obejść się bez patrzenia na profity.. nasza armia jest potężna.. ale nie jest nieśmiertelna.. nie chce tracić wojowników w bezsensownej wojnie.. - powiedziała ze spokojem i spojrzała na Chrisa stojącego pod filarem.
- co sadzisz Christopherze ? - spytała z uśmiechem spoglądając na czyściutkiego demona. Ojciec taki pochłonięty mapa ze nie zauważył różnicy w aparycji demona. Zbroja, twarz i włoski były czyściutkie. Jak Angel dostanie pytania od ojca jak to się stało, to dostanie odpowiednia odpowiedz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:51 am

Ojciec pogładził się po brodzie, wpatrzony dalej w mapę. Fakt, nie zauważył różnicy. Lecz nie można było mu się dziwić. Nie ważne jaką córka nosiła suknie, czy brzydką, czy piękną. On zawsze powie, że wspaniała, nie znając się. Nawet jeśli chodziło o diabły to stosował tę zasadę.
Christopher przysunął dłoń do swego gładkiego polika. Podrapał się pod nim w zastanowieniu.
- Nie macie żadnych sojuszników. 120 Diabelnych Wojsk. Około 10 tysięcy ludzkich śmiałków. Gdyby przepytało się wasze mieściny pod miastem, miasteczka i inne, przynależne do Piekielnego Królestwa, otrzymalibyście może tylko 30 tysięcy niewyszkolonych wojowników. Zresztą, sama diabelna armia nie jest też dobrze wyszkolona. Biją się na arenach i robią treningi, ale większość z nich to bezmózgie stwory. Sądzę, że nie można nadto wychodzić z Królestwa. Drakonisy są podstępne i zdradliwe. Elfy i Molterowie złowrogie. Ludzie bezużyteczni. Wyjście będzie oznaczało atak. A wraz z brakiem odpowiedniego wojska, zginą ludzie. Ze wszystkich stron jesteśmy kontrowani. Najgorszy możliwy scenariusz, to skoncentrowany atak 300 tysięcznej armii Drakonisów, 150 tysięcznej Molterów i 250 tysięcznej Elfów i Mrocznych równocześnie na odsłonięte Miasto… - tutaj nagle się uśmiechnął. Wyszczerzył swe ostre jak brzytwa kły. - Lecz jestem w stanie wytrzymać całą tę armię z 120 diabłami, o ile pozostaniemy w Piekielnym Mieście. Jest to forteca jakich mało. Oni też zdają sobie z tego sprawę. Dlatego jeszcze żyjemy. Gdyby udało się sprowokować jedno z Królestw do ataku na nas, moglibyśmy wyeliminować główną armię, albo przynajmniej jej część i zobaczyć które z innych królestw rzuci się na Elfy. Podczas ich ataku, wykonalibyśmy skryty kontratak na ich twierdze, zamki i miasta. Wracając, spadłyby ich morale. Mógłbym to wykonać, wszczynając wpierw plotki w niektórych miastach o tym, że magowie zginęli i że Piekielne Miasto nie ma obrony. Z pewnością jakieś królestwo ruszy się na nas. Sądzę, że to lepszy plan niż tworzenie sojuszu z tak zdradzieckimi rasami, które nie różnią się aż tak od ludzi, a to sprawia, że lepiej im nie ufać - przedstawił swoją opinie. Król przytaknął, niezbyt do niego przekonany.
- Lordzie Christopherze. A czemu nie wstąpisz do piekieł? Brugh'lorg pamięta Twój zamek i parę miast. Lord ma wiele żołnierzy, gotowych by tutaj przybyć. Zawsze byli lojalni. Brugh'lorg pamięta! Księżniczka Angel i Król traktują Lorda jak Lorda. Więc czemu Lord nie przybędzie do swego królestwa w prawdziwym piekle i nie zwoła swych żołnierzy? Wtedy Księżniczka Angel byłaby bezpieczna i jej Ojciec Król - Brugh'lorg nagle otworzył się. Nie pojmował sytuacji wokół i planów, ale zrozumiał że mają za mało żołnierzy. A że wiedział o Lordzie jak widać zbyt wiele, postanowił podzielić się informacjami ze światem.
- Lord… To stary tytuł, Brugh'lorg… Byłem nim, to prawda, ale nie mam już niczego w Piekle. Jestem demonem z paktu. Tatuaż przynależności. Nie mogę przechodzić między wymiary. Zresztą, nikt mnie raczej nie zaakceptuje w piekle. Przynajmniej nie teraz. Ten pomysł odpada - zakomunikował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 11:51 am

Po chwili milczenia Christopher w końcu się wypowiedział odnośnie każdego z królestw, nie mieli aż tylu opcji. Dragonie byli w sumie jedną z możliwości i tak na dobrą sprawę najlepszą. Nic dziwnego że król był za sojuszem i ewentualnym ożenkiem właśnie z nimi. Niestety nie wiedział wielu faktów, że jej świętej pamięci siostra spiskowała z księciem przeciwko własnemu ojcu, puszczając się przy okazji gdzie i z kim popadnie. Teraz rozumiała czemu kolejny spadkobierca smoczej krwi tak się przystawiał do niej. To że jej siostra była łatwa nie znaczyło wcale że każda księżniczka taka jest. Angel westchnęła cichuteńko wpatrując się w mapę. Nie zbyt uśmiechało jej się wiązanie się z księciem który widzi tylko czubek własnego nosa i traktuje innych jak śmieci.
-teraz jesteśmy w trakcie wojny z Elfami.. mają przewagę liczebną i sami nie damy rady.. - zaczęła księżniczka zastanawiając się nad czymś i to dość intensywnie. Na słowa Brugh'lorga aż uniosła głowę w jego stronę i powędrowała jadeitowymi ślepkami na Lorda.
-nie ma wyjścia.. odczekamy aż Dragonie ochłoną.. albo wznowią stan wojenny albo wyjdą z propozycją zaślubin.. w międzyczasie musimy zająć się Elfami.. Lordzie Christopherze wierzę że poprowadzisz zastępy swych pobratymców do zwycięstwa, a przynajmniej zyskasz na czasie.. - powiedziała uśmiechając się do Demona. Podniosła się z fotela i westchnęła cichuteńko.
-jako jedyna spadkobierczyni muszę zadbać o to królestwo.. przyjmę oświadczyny Księcia jeśli taka propozycja padnie z jego strony.. Ale nie chcę oddać mu we władanie naszej piekielnej armii.. serce by mi pękło wiedząc że źle traktuje jakiegokolwiek demona.. to też wraz z dniem ślubu zwrócę ci wolność Lordzie.. będziesz mógł zabrać swoich pobratymców i wrócić do swojego wymiaru. Czas niewoli się zakończy.. nasze królestwo będzie pod ochroną Dragonów.. mają i tak największą armię z tego co mówisz.. my mamy za to strategiczne miejsce.. - powiedziała ze spokojem w głosie.
- tak będzie lepiej.. zbyt długo polegaliśmy na demonach.. zbyt długo cierpią w niewoli pod naszymi rządami.. boli mnie to strasznie.. nie uważasz ojcze że czas naprawić błędy z przeszłości ?- powiedziała nie ukrywając smutku w głosie. Podeszła bliżej ojca i uśmiechnęła się lekko do niego, ucałowała jego czoło i skłoniła się lekko przed nim jak i przed Lordem.
-proszę o wybaczenie ale udam się do swojej komnaty.. źle się czuję.. trochę odpoczynku mi dobrze zrobi.. możecie omówić plany wymarszu naszych wojsk w kierunku królestwa Elfów.. - to mówiąc podeszła do Brugh'lorga i ujęła jego przedramię delikatnie.
- zaprowadź mnie proszę do mojej komnaty.. - wyszeptała idąc w sobie znanym kierunku eskortowana przez swojego niezbyt bystrego, lecz o dobrym sercu opiekuna. Pozostawiła Christophera z królem bo obaj znają się na strategii a trzeba było się przygotować do starcia z Elfami. Kiedy dotarła do komnaty weszła do środka i położyła się na łóżku okrywając się kocykiem pod którym ostatnio leżał Chris, w końcu to był jej kocyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 12:44 pm

Król, jak i sam Christopher, byli we swych pozycjach i badali mapy. Chris z daleka, Król z bliska. Wsłuchiwali się w jej pomysł i aż miny im zrzedły.  Oboje zaniemówili. Na ich twarzach było widać szczyptę niezadowolenia. Mniejsza na Christopherze, większa na Królu. W końcu władca, przyzwyczajony od lat do usług diabłów, nie prędko będzie chciał wymienić ją na smoki. Zresztą, sama opcja wydała mu się kiepawa pod względem strategii. Dlatego pokiwał głową na boki.
- Nie podoba mi się ta decyzja, córeczko… - powiedział bardziej pod nosem, wbijając oczyska w stronę mapy, jakby szukał w niej jakiejś odpowiedzi. Po tym piękna i bestia zniknęli z pomieszczenia strategicznego, pozostawiając dwójkę samych sobie. - I co ja mam zrobić, Lordzie Christopherze… - mruknął zasmucony Ojciec. - Wymiana armii… Nie mogę pozwolić na ślub. Jesteś mi bardzo potrzebny. Przepraszam za wszystko… Za mój brak szacunku do Lorda… Wiem, że tego wszystkiego nie odwróce i jestem pewny, że jak zyskasz wolność, to znikniesz do swego wymiaru i już nigdy nie postawisz nogi w tak plugawym miejscu, gdzie serca broczą czarną krwią i gdzie dusze są wypaczone… Ale błagam Ciebie, Christopherze! Ty i ja wiemy jedną rzecz, z której ona sobie nie zdaje widocznie sprawy! Sojusz mogę przyjąć, ale mając obie armię! Gdy Drakoni wejdą tutaj, by nas strzec, przecież pozabijają starą władzę! Zmienią to miejsce w ten cały chlew, który mają u siebie! A Ty tam byłeś! Okropne miasto, gdzie prawem jest walka i słabsi umierają! Nie mogę pozwolić Tobie odejść… Potrzebuje Ciebie! Wiem, że cenisz wolność bardziej niż te królestwo… ale jeśli jest możliwość… - Król aż podnosił ton, załamany takimi możliwościami wyjścia z sytuacji. Prosił kogoś, kogo wcześniej uważał za swego sługę, wręcz błagalnie. Christopher aż odwrócił głowę w bok, nie mogąc zdzierżyć poniżającego się po części szlachetnie urodzonego.
- Byłem przez tyle czasu poniżany przez każdego z zamku. Katowany, torturowany, utrzymywany krótko rozkazami. Musiałem zdzierżyć waszą nienawiść, plugawe dusze, zazdrość i wiele negatywnych rzeczy, którymi gardzę… Rad jestem, że Król zdaje sobie z tego sprawę… ale tak samo jak Król wiem, że to jest dość niebezpieczna opcja. Odejście stąd demonów wraz z moją wolnością zaszkodzi Królestwu. Pozbawieni ludzkiego wsparcia z Czterech Królestw… Miasto Klątwy zostanie zniszczone. Dragoni stwierdzą, że nie przynosi one zysków. Wiele ludzi zginie. Do tego ich duma przemieni to miejsce w arenę. Tutaj walczą demony, które są w stanie się zreinkarnować. Tam zwyrodnialce, którym dana jest druga szansa. Zresztą… W przeciwieństwie do tego miejsca, Drakoni nie respektują zdania innych. Pradawny smok, który jest władcą Drakoriańskich oddziałów, ma gdzieś opinie reszty. Żyje więcej, nie słucha się swych ludzi. Książęta po prostu są po to, by zdobywać lepsze stosunki z resztą i cieszyć się życiem. Od małego są uczeni rozpusty, mają wiele kobiet i ich dusze są spaczone. Jedynie szczypta kultury, by zamaskować to przed innymi królestwami…  Ty, jako Król, odpowiadasz za to wszystko. Twój rozkaz jest bardziej istotny niż kogokolwiek. Możesz stać się dobrotliwym królem, lub tyranem, choć trzeba pamiętać, że tyran nie musi być złym władcą. Losy Królestwa są w Twoich i jej rękach, Królu. Będę w zbrojowni, jakby ktoś mnie szukał. Muszę przygotować się na wojnę z Elfami - i tu pokłonił się, do czego nawet sam Król nie był przyzwyczajony. Po tym wyszedł i pognał do zbrojowni, która mieściła się pod zamkiem. Władca stał w miejscu, rozpaczając nad niefortunnymi dla niego opcjami, z której jakąś musiał podjąć. W końcu, reszta armii nie zostanie wydana Christopherowi, jeśli Król na to nie zezwoli.
Wtem do drzwi ktoś zapukał do drzwi komnaty Angel. Co mogło być zadziwiające, zważywszy na fakt, że Burgh'lorg nie dopuściłby zapewne nawet samego ojca podczas jej wypoczynku. Musiał to być ktoś ważny. Zaraz jednak dostała odpowiedź, gdyż drzwi samoistnie się otworzyły. Nie ważne, czy miały zamek, czy też nie. Ukazała się za nimi jedna z najbardziej aroganckich osób, jakie można było napotkać w królestwie. Sam mag, jeden z najwyższych, który stacjonował w Królestwie i zapewniał niewole demonom, postanowił przyjść do Księżniczki. Zapukał kosturem o ziemie i wszedł jak gdyby nigdy nic.
- Przepraszam że lękam, ale doszły mnie słuchy, że pewna młoda księżniczka chce podjąć bardzo dorosłą decyzje… - jego głos był niski, ale nieprzyjemny. Zdziadziały, bo fakt faktem mag nie wyglądał na młodzika. Z laską, ale dostojnie stał. - Chcesz wycofać moje demony z królestwa. Te, które zgarniałem wiele lat. Chcesz zniszczenia Piekielnego Miasta? - dodał z powagą w głosie. Burgh'lorg leżał na ziemi, do której był przyczepiony dziwnymi, magicznymi wstęgami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 1:07 pm

Podniosła się nagle i spojrzała na na maga ze spokojem.
- to była tylko jedna z opcji.. - powiedziała smutnym głosem. Usiadła na łóżku i podkuliła pod siebie nóżki tak że oparła podbródek na złączonych kolankach. Oczka miała zmrużone delikatnie.
- trzymanie ich w niewoli jest złe.. sami nie będziemy się w stanie obronić przed atakami.. innych.. chcę tylko tego co dobre dla królestwa.. mamy za małe wojsko.. nie chce posyłać demonów na pewną śmierć.. nie chcę Aby Christopher oddawał swe życie na próżno.. oni też mają uczucia.. i należy im się wolna wola.. niech sam zadecyduje czego chce.. jeśli zapragnie zostać to można wejść w sojusz.. ale nie mamy prawa trzymać ich na siłę.. jest jedna opcja.. można ubić dwa gady jednym kamieniem.. ale.. nie wiem czy dam radę sama to wszystko rozegrać.. wszystko zależy od tego jak zagrają Dragonie.. czy wypowiedzą nam wojnę czy będą nadal chcieli pokoju.. do tego czasu zachowam tą opcję dla siebie.. - powiedziała ze spokojem w głosie zerkając gdzieś w bok. Na prawdę się troszczyła o rasę demonów i ich Lorda któremu tyle zawdzięczali. Musiała się z tym przespać, przemyśleć wszystkie opcje.
- proszę mnie zostawić w spokoju, na prawdę źle się czuję.. - powiedziała odwracając główkę w bok. Akurat nie kłamała pod tym kątem. Czuła się o dziwo słaba, ale nie chciała niepotrzebnie niepokoić ojca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 1:42 pm

Mag wysłuchał jej opcje. Przytaknął i uderzył kosturem o ziemie. Nie był zadowolony z jej wypowiedzi. Odwrócił się arogancko do niej tyłem, zaczynając powoli iść w stronę wyjścia.
- Te złe uczucie to nic jeśli chcesz zostawić królestwo w takim stanie… Nie dopuszczę do tego - i tutaj nagle zniknął. Rozeszła się fala magii. Prawdopodobnie od maga. Zwłaszcza, że Brugh'lorg został wraz z tym uwolniony. Wstał, pomachał księżniczce. Ukłonił się w przeprosinach że go wpuścił i zamknął drzwi, dając jej spokój.

*** Minął tydzień ***

Był to dość przyjemny poranek. Rzadko bywa tak, że nad królestwem świeci słońce i widać przejrzyste niebo. Ciepło, lekki wiaterek. Naprawdę pogoda była pozytywnie nastawiona dla Królestwa Piekła. Jednakże w samym zamczysku było dość gorąco. Drakoni mieli przybyć z decyzją. Oznaczało to tylko jedno. Albo przyjdą z ognistymi kulami, albo z pozytywnymi wieściami i dalszymi próbami dyplomacji. Służący biegali z jednego końca do drugiego. Czyścili, stroili, nakrywali do stołu. Przygotowywali się do godnego przyjęcia skrzydlatych istotek. Jedynie kogo nie było widać, to króla. Siedział on we swym pokoju strategicznym, dalej nie mogąc podjąć decyzji. Rzadko jadł, pił. Nie mógł się zdecydować.
Tym czasem, poza zamkiem, dokładniej przed bramą, stała pewna dziewczyna. Miała czarne włosy, ogólnie ubranie. Wyglądała na złodzieja. Raczej w wieku 25 lat, o ile ktoś dojrzał jej twarz, którą kryła pod maską martwego zwierzęcia. Krzyczała do strażników, by ją wpuścili, robiła dramy. Starał się przejść, wtem zostawała odepchnięta.
- Ej no! Wpuśćcie mnie tutaj! No już! Małe przygłupy! - pokazała tu im język i założyła obrażona ręce na siebie. Wtem zaczęła śpiewać, głośno, z całych sił, a jeszcze później mówić głośno, do ludu, że król coś ukrywa cennego, co ukrywa przed mieszczanami. A to zainteresowało pobliskich, których przybywało z sekudny na sekundę. Wtem zjawiła się pewna, godnie ubrana, z czapeczką kapitana na głowie. Spojrzał on na dziewczynę i pstryknął ją w głowe, dość mocno.
- Krahna, nie przypominam sobie, abyś miała już takie zadanie… - mruknął z uśmiechem na ustach mężczyzna. Głos barwny, rozweselony i pasujący do dowódcy.
- Florentino! Oczywiście że mi dał! On tu mieszka! Mieszka tu mój luby! Naprawdę on mieszka w zamczysku! Nie kłamał o byciu Lordem! Zakochana jestem! Na pewno chce, bym zdołała przejść i wyznać mu miłość! - rozmarzona kobiecina zaczęła aż wzdychać i macać swe policzki, które się zaczerwieniły. Wtem Florentino ukazał glejt, a brama się otworzyła. Złapał za nią i zaczął iść w kierunku wejścia. Dziewczyna aż się wkurzyła z powodu takiej łatwości przekroczenia bramy, ale szybko pognała. Weszli oni w końcu do środka, jako dość nietypowi goście.
Ludzie zabiegani, nikt nie dał odpowiedzi na to, gdzieżże był Christopher. Wszyscy olewali ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 2:08 pm

Od momentu kiedy otworzyła ślepka była sama, nawet jej opiekuna gdzieś wcięło. Ojciec zajęty, służba panoszyła się w pałacu i biegała od pomieszczenie do pomieszczenia. Więc księżniczka zaczęła od kąpieli, długiej gorącej kąpieli w towarzystwie jednej służki. Wypoczęta i odświeżona a do tego skropiona ulubionymi perfumami. Przyodziała białą, marszczoną, idealnie przylegającą sukienkę sięgającą do połowy uda. Dostała ją od ojca dzień wcześniej w prezencie. Na przedramionach miała złote bransolety, na dekolcie wisiorek który dostała od księcia. Włosy miała upięte w luźnego kucyka. Założyła pantofelki i w końcu wyszła z łaźni biorąc głęboki wdech. Poszła się przejść w poszukiwaniu pomniejszego demona, ale nigdzie nie mogła go znaleźć jak na złość. Aż zaczęła się martwić o to że coś mu się mogło stać.
- może jest w ogrodzie.. - szepnęła i pomknęła przed siebie mijając strażników i służbę. Zatrzymała się przed schodami i powoli zaczęła schodzić z nich powoli w dół, kątem oka rzuciły jej się w oczy dwie charakterystyczne osoby pod pałacem ale nie miała teraz głowy do tego. Chciała znaleźć Brugh'lorga i miała nadzieje że jest w labiryncie, może tam na nią czekał bo w końcu było to najczęściej odwiedzane miejsce przez księżniczkę. Szła instynktownie skręcając w odpowiednich miejscach aż dotarła do samego centrum labiryntu.
- Brugh'lorg martwiłam się że.. - urwała w połowie zdając sobie sprawę z tego że nie ma tam jej opiekuna a jedynie osoba która była przez ostatnie kilka dni bardzo zabiegana. Ona też w sumie nie wychodziła z komnaty zbyt często przez ostatnie kilka dni, tylko kilka razy była w ogrodzie a tak to nawet posiłki jadała u siebie nie przyjmując gości poza swym mniej rozgarniętym obrońcą. Słyszała wieści i plotki krążące po zamku że Elfy mają sporą armię i za cel obrali sobie ich królestwo. Atmosfera była napięta a w głowie Angel echem odbijała się pierwsza rozmowa z ojcem, który nakłaniał ją do ślubu z Dragońskim księciem zanim napsuły się odrobinę relacje podczas ostatniego pobytu dyplomaty i księcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 2:25 pm

Demon siedział w ogrodzie. W ręce trzymał miecz. Nietypowy. Czarny, i złamany, mocno wyszczerbiony lecz z runami nieznanego pochodzenia. Polerował go, mimo że ostrze było w sumie bezużyteczne. Przy swej nodze siedziało coś. Nie miało to sierści. Skóra biała jak śnieg. Liczne rany na plecach po cięciach. Oko lewe wybite, przeciwnie niż sam Lord. Kształtem przypominał dość dużego psa. Z mordki emitowała żądza krwi. Diabelny pies, rzadko widziany w królestwie, a jak już przebywały, to były zawsze w kolorze brązu. Ten tutaj szczególnie się wyróżniał. Widać też, że miał wiele lat. Zapewne tyle, ile sam Christopher.
Wraz z przybyciem Księżniczki, Demon powiódł wzrokiem na nią.
- Brugh'lorga nie ma z Tobą? - zapytał się zdziwiony Lord Demonów. Nie miał na swej głowie hełmu. Choć na plecach dwie pochwy. Na czarny miecz i z srebrnym mieczem. Do tego duża tarcza i jeszcze jeden miecz przy boku, jednoręczny, nie tak jak dwa pozostałe, dwuręczne, choć do "Szczerbinka" można byłoby się przyczepić. - Prawdopodobnie magom nie podoba się ten plan. Wydali mu zapewne rozkaz by pozostał z nimi. Mogę Ciebie przez ten czas strzec, ale wiesz zostałem wysłany na wojnę i mam wiele pracy - zakomunikował.
Wtem do labiryntu weszły dwie kolejne osoby. Jedna z rogatą maską, a drugi człowiek, elegancki, z kapitańską czapką.
- Ma miłości! Mój luby! Tak romantycznie! Wiedziałem że ona będzie tutaj szła… - i tutaj było słychać trzepnięcie przez kapitana.
- Florentino zgłasza swoją gotowość do służby, Lordzie Christopherze. Znów staniemy ramię w ramię, jak za dawnych dobrych czasów. Choć… Krahna będzie nam potrzebna? Głowa mnie boli od wielu lat, odkąd uratowałeś ją od tych bzdur... - zapytał się nieco zdziwiony, lecz z uśmiechem. Christopher podniósł się. Wsunął Szczerbinkę w pochwę dwuręcznego miecza.
- Florentino, Krahna, jestem rad że przybyliście tutaj. Nigdy was nie zapraszałem do zamku. Zaraz porozmawiamy o przygotowaniach. Idźcie proszę do zbrojowni, zaraz przyjdę. Niech Krahna czeka przed, by wyłapywać innych - zakomunikował. Drużyna rozeszła się. Księżniczka wraz z psem i Lordem pozostali.
- Mam Tobie w czymś pomóc, księżniczko Angel? - z szacunkiem odezwał się, czekając na jej wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 2:42 pm

Uważnie się przyglądała całemu zajściu, nie pisnęła ani słowem. Analizowała słowa kobiety i mężczyzny. Pojawienie się kobiety wyznającej miłość Lordowi nagle wiele tłumaczyło. "To dlatego był zawsze taki oburzony jak inne osoby się do niego dobierały, ma ukochaną i jest jej wierny.." uśmiechnęła się na tą myśl w duchu ciesząc się że Christopher ma wybrankę serca. Kiedy ich oddelegował uśmiechnęła się do niego bardzo miło.
- nie trzeba Lordzie.. szukałam Brugh'lorga.. może jest w zamku gdzieś.. - powiedziała odwracając się do niego plecami i robiąc kilka kroków przed siebie zatrzymała się nagle. Obróciła się do niego bokiem.
- proszę.. uważaj na siebie Lordzie Christopherze.. - powiedziała jeszcze łagodnym tonem i wybiegła z środka. Pomknęła niczym gazela w stronę zamku. Wbiegła po schodach zwinnie, z gracją i pomknęła korytarzem na zakręcie wpadając w kogoś. Poleciałaby na posadzkę gdyby nie została złapana przez winowajcę na którego wpadła. Postać była masywna i okazał się nią król we własnej osobie.
- ojcze.. Brugh'lorga nigdzie nie ma.. nie było go przy komnacie.. nie było w ogrodzie.. - zaczęła niespokojnym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 3:20 pm

Przytaknął na informacje o szukaniu Brugh'lorga. Na wzmiankę o uważaniu na siebie, nieco uśmiechnął się. Wyszczerzył swe zębiska, po czym sam ruszył ze swym psem, który jeszcze chwile temu wyglądał jak nieżywy. Szedł w znacznym odstępie. Po chwili i tak oddalała się sporo od niego. Chris spojrzał na psa.
- Spróbuj znaleźć Brugh'lorga, Azor… A po tym przyprowadź ją do niego. To tyle - wydał rozkaz psu, który ruszył za dziewczyną dość szybko, starając się jednak utrzymywać jakiś dystans.
Ojciec naprawdę szybko ją złapał, przestraszony że mogłaby zrobić sobie krzywdę. Spojrzał w jej oczyska i odetchnął z ulgi, ze nic jej nie jest. Na wiesć, że Brugh'lorga nigdzie nie ma, zdziwił się. Zmrużył oczyska, rozejrzał się dookoła, jakby nie mógł uwierzyć.
- Musi być gdzieś w zamku… Postaram się poszukać. Jednak proszę Ciebie, Córeczko, abyś poprosiła Lorda Christophera o ochrone w czasie, w którym nie odnajdzie się Brugh'lorg. Nie widziałem go. Muszę już iśc, niedługo przyjdą Drakoriańscy - zakomunikował, puszczając swoją córeczkę. Poklepał ją po ramieniu i szybko poszedł gdzieś w sobie znane miejsce. Chwile później, biały, średniej wielkości pies bez skóry o diabelnej naturze, tknął swym mokrym noskiem nogi dziewczyny i tyknął łapą. Po chwili pobiegł gdzieś na koniec korytarza tak, aby być widocznym. Obejrzał się w stronę Angel i uniósł łapkę przed siebie, jakby na coś wskazywał. Czekał w każdym razie na jej reakcje. Mogła do niego podejść, lub pozostać i szwendać się dalej po zamczysku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 4:13 pm

Wyglądała na zasmuconą faktem że nigdzie nie może znaleźć swojego opiekuna. Na słowa ojca pokręciła główka na boki, przecząco.
- nie ojcze.. Christopher jest zajęty.. wyrusza na wojnę i musi się przygotować.. poza tym.. nie chcę mu przeszkadzać.. - powiedziała obdarowując ojca łagodnym uśmiechem, choć bardzo krótkim. Westchnęła zasmucona, kiedy poczuła wilgotny dotyk na swojej łydce. Zerknęła w dół i widząc jak piesek odbiega pokazując coś łapką, przechyliła delikatnie główkę w bok i postanowiła iść za zwierzątkiem. Miała pieska na oku cały czas zaprzątając sobie głowę przyjazdem księcia z decyzją odnośnie sojuszu. Z ciężkim sercem szła korytarzem przed siebie mając nadzieję że piesek prowadzi ją do pomniejszego demona. Martwiła się, pierwszy raz diabeł zniknął bez śladu, nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Rozumiała jak jej ojciec się musiał czuć przez te wszystkie lata, żołądek podchodził do gardła. Liczebność wojsk o której wspominał Chris tydzień wcześniej na prawdę spędzała jej sen z powiek. Chciała chronić demony jak i królestwo. Miała w zamyśle jeden pomysł ale do tego potrzebowałaby pomocy Lorda a nie chciała go niepotrzebnie narażać. Jak w przypadku Brugh'lorga martwiła się o Christophera. Ale to było normalne że się troszczy, jej serce było pełne pozytywnych uczuć którymi umiała obdarowywać osoby które lubiła i szanowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 4:25 pm

Pies widząc, ze Angela zaczyna za nim iść, ruszył przed siebie korytarzem. Po prostu gnał zwinnie przed siebie. Omijał przechadzające się nerwowo służki, które ignorowały psa. Ten poruszał się z wielka gracją. Podkreślało to jego nadnaturalne pochodzenie. Czuło się też dziwną aurę. Coś złego tkwiącego w psie. Intensywnego, pasującego do większości demonów.
Zwalniał on co jakiś czas, sprawdzając czy Księżniczka nad nim nadążała. Po tym znów rozpoczynał zachodzenie w dalsze rejony zamku. Służących było coraz mniej, jak i obstawy. Zamek wydawał się z każdą chwilą ciemniejszy, coraz bardziej opustoszały. Aż w końcu nie było żywej duszy, poza psem, ciemnawymi korytarzami licho oświetlonymi przez przygaszane pochodnie. Na domiar złego, miejsce to wydawało się być stare i opuszczone. Wokół było nieco krwi co jakiś czas. Zero okien, gdyż w trakcie biegu, pies zszedł po schodach na piętro niżej. Dokładniej do strefy teoretycznie zakazanej. Nie pozwalano tam wchodzić innym. Stacjonowali tam często magowie. Pies w końcu stanął i wskazał na bardzo ciemny korytarz przed sobą, był niewidoczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 4:33 pm

Biegła co raz szybciej, z trudem łapiąc oddech kiedy dotarła do zakazanej części zamczyska. Zaczynała się bać, widząc gdzieniegdzie ślady krwi.
- nie.. to nie może być jego krew.. nie może.. nie zgadzam się.. nie pozwalam.. - szeptała sama do siebie schodząc co raz niżej po krętych kamiennych stopniach. Powoli aby nie stracić zwierzaka z oczu, modliła się aby nic jej opiekunowi nie było, bała się o jego bezpieczeństwo. Na litość boską to były jej 17 urodziny, serce by jej pękło gdyby coś się stało pomniejszemu demonowi. Ruszyła korytarzem przed siebie jak wskazał piesek i kiedy dotarła do drzwi, położyła dłonie na drewnie. "Proszę.. żeby mu nic nie było.. żeby był cały i zdrowy.." powtarzała sobie w myślach popychając ciężkie, drewniane drzwi i wchodząc do pomieszczenia. W sercu zagościł strach jakiego jeszcze nie czuła, nie chciała stracić jednej z najbliższych jej istot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Czw Gru 31, 2015 4:44 pm

Dźwięk skrzypiących drzwi rozszedł się po całych podziemiach, zdradzając tym samym ewentualnym delikwentom, że ktoś się tu znajduje. Wraz z uchylającymi się drzwi, Księżniczka mogła dostrzec tryskającą w jej oczyska zieleń. Gdy drzwi były już całkowicie otwarte, można było wreszcie określić pomieszczenie. Wielkie, nawet jak na królewskie standardy. Wiele stołów z różnymi słoikami, w których była właśnie emitująca zielenią substancja. Różne urządzenia, skrzynie, mikstury, zakorkowane butelki. Im dalej, tym gorzej. W pewnym sensie. Zalane formaliną części ciała. Ludzkie, a im dalej, tym przechodziło się do tych bardziej diabelnych. Obcięte rogi, palce, kawałki nosa. Na ziemi było nieco krwi, dość świeżej.
Pies wraz z otwartymi drzwiami, od razu przemknął obok kobiety i powędrował do jednego ze stołów. Na jej niekorzyść, na stole leżały kawałki zbroi Brugh'lorga i otwarte słoje, wypełnione zieloną substancja. I jeżeli księżniczka weszła, drzwi nagle zatrzasnęły się, przez co niemożliwe było ich otworzenie od tej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 2:13 am

Ciało przeszedł dreszcz na widok tego co było w pomieszczeniu. Obserwowała słoje z formaliną i różne przedziwne przedmioty. Te bardziej medycznie kojarzyła, Razmus ją uczył podstaw medycyny, opatrywania ran. Co raz więcej, świeżej krwi sprawiało że strach w jej sercu rósł. Obawa przed utratą wiernego kompana. Aż powoli łzy zaczęły wzbierać w jej oczkach.
- Brugh'lorg.. jesteś tutaj ? Odezwij się do mnie.. Brugh'lorg ! - odezwała się, w głosie dało się słyszeć bezsilność i frustracje. Podeszłą do stolika gdzie były elementy jego zbroi ale po ciele ani śladu. "Nie.. to się nie dzieje na prawdę.. nigdy nie opuszczał mojego boku, nigdy nigdzie się nie oddalał bez poinformowania mnie o tym.. to nie może być prawda.. może po prostu jest.. jest... na .. na arenie.." pocieszała się w myślach bojąc się o zdrowie pomniejszego demona. Zawsze się o nią troszczył i pilnował jej przed każdym. Nie opuszczał na krok księżniczki a teraz go nie było. Czułą jak serce zaczyna się jej pękać bardzo powoli, zwłaszcza że demon miał takie dobre serce, nie chciała brnąć dalej w głąb pomieszczenia. Bała się poznać prawdę, aż ją sparaliżowało. Stałą w miejscu z trudem powstrzymując łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 5:03 pm

Pies zaskomlał, widząc że to tylko były kawałki zbroi, a nie sam Brugh'lorg. Było też pewne, że jego zmysł pojmowania świata jest o wiele większy niż rasowego psa. Potrafił zrozumieć, że to nie jest demon, a przez fakt zaprowadzenia jej w takie miejsce i nie spełnienia swojego zadania, posmutniał. Skulił ogon. Jego uszy opadły na łepek. W ten sposób wyglądał o wiele bardziej znośnie, niż zwykle. Przyjaźnie w pewnym sensie. Po tym, jednakże, zauważając nie tyle zatrzaskujące się drzwi, ile płaczącą księżniczkę, postanowił do niej przybyć. Powolutku podreptał. Ocierając się o jej nogi ciałkiem przeszedł wokół Księżniczki, by ostatecznie zatrzymać się przed nią. Uniósł głowę do góry i nieco swój pysk na jej brzuszku. Przez pewien czas go trzymał. Mogłaby go teraz pogłaskać, przytulić, czy cokolwiek innego, co mogłoby dodać jej odwagi. Tkwił tak przez chwilę. Przyszedł jednak czas do działania.
Oddalił się szybko od niej. Zrobił parę żwawszych kroków w głąb pokoju. Pies wiedział o czyms, o czym ona nie miałaby pojęcia. Drzwi zostały zamknięte, lecz nie w tradycyjny sposób. Magiczna bariera wspomogła nieco działania drewnianej barykady. Nie przewidziała na szczęście jednego czynnika. Tego, co zaraz miało się zdarzyć.
Pies zaczął rosnąć. Rósł i rósł. Azor zwiększył swe rozmiary kilkukrotnie. Mógłby teraz odgryźć jej głowę. Bez najmniejszego problemu. Albo z drugiej lub trzeciej. Zależy z której chciałaby zginąć. Nabrał tutaj na demoniczności. Z kości kręgosłupa wychodziły mu kolce. Ogon na samym końcu miał kule zapełnioną od nich. Pazury, zębiska ostre jak brzytwa. Dym wychodzący z nozdrzy przy wypuszczaniu powietrza. Azor przeszedł obok dziewczyny, starając się by niczego nie zbić i jej nie zabić. Napiął mięśnie. Słychać było świst powietrza, a zaraz po tym bardzo potężny huk, rozchodzący się zapewne przez całe królestwo. Drzwi, wraz z kawałkiem kamiennej ściany, został zniszczony. Chwile później Azor wszedł do swej normalnej przemiany i wyszedł z pomieszczenia. Słychać było już kroki, a to mogło wróżyć zakończenie poszukiwań Brugh'lorga.
Nie zostawiłby swej zbroi.
O ile postanowiła wyjść z pomieszczenia i zlokalizować źródło kroków, było już za późno na jakiekolwiek inne działanie. Mag. Mimo że w sporej odległości, był już sporym zagrożeniem. Na twarzy nie miał szczególnie wymalowanego zadowolenia. Jego kostur palił się czerwonym światłem, emitując energią iście diabelną.
Pies, stając na środku korytarza, zaczął warczeć na maga.
- Niegrzeczne dziecko powinno spać we swej komnacie… Nie pozwolę wam stąd wyjść… Nie jestem za sojuszem, dlatego zatrzymam Córeczkę tutaj. Wiedziałem że przyjdziesz… Wykorzystałem Christophera, który paradował z psem… zawsze tak robi przy przygotowywaniu się na bitwę… Ciekawe co powie Książe, nie widząc Księżniczki… - mówił swym dziwacznym, zdziadziałym i nieprzyjemnym tonem. Pewny siebie do stopnia przytłaczającego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   Pią Sty 01, 2016 11:48 pm

Bała się o swego demonicznego opiekuna, czując jednak ocieranie się o jej nogi aż spojrzała w dol na pieska. Dłonią powiodła na główkę psiaka i zaczęła go gładzić.
- gdzie on jest.. nigdy nie zdejmował zbroi... - wyszeptała załamującym się z minuty na minute głosem. Głośny huk sprawił ze spojrzała za siebie widząc jak drzwi się zatrzasnęły. Oczka jej się powiększyły ale nie to było takie zaskakujące. Psinka Chrisa rosła z małego psiaka na sporego olbrzyma. Zmrużyła oczka kładąc dłoń na boku psiaka i ten nagle ruszył przed siebie robiąc dziurę w miejscu gdzie były przed chwile masywne drzwi. Podeszła do pieska i gdy ten zmalał, pochyliła się nad nim pieszczotliwie gładząc. Usłyszała kroki i po chwili pojawił się Mag. Spojrzała na niego rozdziawiając usteczka będąc w szoku.
- porwałeś Brugh'lorga tylko po to aby mnie tu ściągnąć.. ? Gdzie on jest,,, ? Jak mnie nie będzie na powitaniu mój ojciec zacznie się martwic.. wypuść mnie i oddaj Brugh'lorga.. - powiedziała dość stanowczym głosem.
- Poza tym jak pies nie wróci do Christophera to on zacznie go szukać a wtedy możesz mieć problem.. - powiedziała ze łzami w oczach, bala się teraz ze jej opiekun padł ofiara szaleńca. Książę miał się zjawić niebawem, nie chciała wszczynać wojny z dragonami gdy mieli już na pieńku z elfami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 747 rok - Era Kruka.   

Powrót do góry Go down
 
747 rok - Era Kruka.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Pozostałe :: Archiwum :: Archiwum-
Skocz do: