Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 "Niespotykana przygoda"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: "Niespotykana przygoda"   Pią Sty 22, 2016 7:32 pm

First topic message reminder :

"Przepraszam, Królu.
Przepraszam Ciebie z całego serca. Całym ciałem i swą duszą. Nie mogę też wszystkiego Tobie napisać w tym liście. Jednakże naprawdę wybacz mi to, co zrobiłem za Twymi plecami. Uwolniłem się od paktu. Uszczupliłem zasoby diabłów, uwalniając i biorąc ze sobą połowę pomniejszych i wszystkie królewskie czorty. Zaprzestałem być niewolnikiem magów. Tobie Królu służyłem wiernie, z chęci, powołania, jak i Księżniczce Angel. Jestem dalej lojalny Królestwu Piekła, nawet mimo wielu niedogodności które przez czas pobytu przeżyłem. To jedne z moich nielicznych grzechów, do których chciałem się przyznać. Nie mogłem zrobić tego osobiście w obawie przed Magami. Proszę o wyrozumiałość.
W dowód przeprosin poprosiłem Kapitana Florentino z Wolnej Marynarki Wojennej o wsparcie Piekielnego Królestwa. Podlega mu również Księżniczka Erika Victoria Stiletton IV ze Stalowego Gaju, a to oznacza, że posiada naprawdę wielkie uznanie. Myślę, że nawiążecie owocną współprace i wypełnicie w jakiejś części braki wywołane przez moją osobę. Dodatkowo pozostawiam Azora i Brugh'lorga Księżniczce Angel.

Książe Christopher Blackwell.
"

Trzy dni.
Trzy dni po zniknięciu Christopher Blackwella. Wraz z nim, podczas pogrzebu Mesmera, zniknęła reszta królewskich demonów jak i większość pomniejszych. Wręcz wsiąknęły w ziemie. Ze znanych diabłów pozostał jedynie Brugh'lorg i Azor, którzy nie opuszczali Księżniczki o krok a którzy nic nie wiedzieli o nagłym zniknięciu diabłów. Reszta niestety już nie była widziana w Królestwie. Na dodatek Król wydawał się tym faktem dość wkurzony, jak i przerażony. Nic jednak nikomu nie mówił. Magowie oczywiście stworzyli w kilka sekund nowe zastępy czortów. Nawet zostały wybrane Królestwie Demony. Nie były aż tak potężne jak Christopher i reszta, dlatego też tym razem Królewskich było aż dziesięć. Dwa z nich zostały przyznane księżniczce, reszta osłaniała zamczyska.
Był to dzień, w którym miał przyjść Florentino i z którym miała iść Księżniczka na negocjacje. Król nie czuł szczególnego zadowolenia z faktu, że zaproponował to sam Blackwell, lecz nie miał zbyt wiele do gadania. Sam kapitan okazał się przyjść o kilka godzin za wcześnie. Przywitały go służki z rozkazu Króla. Na dodatek ten owinął sobie je wokół palca i przeszedł się z nimi wprost do łaźni. Nie należał on do zbyt grzecznych osóbek, dlatego też nie trudno sobie wyobrazić cóżże one miały do zrobienia. Sam Florentino zresztą nie należał do zbyt brzydkich istotek. Umięśniony, młody, przystojny, obdarzony hojnie naturą, która dodała mu ciut rozpustności.
Jeżeli Księżniczka obudzi się, dostanie od razu wiadomość od Brugh'lorga o tym, że Florentino przybył i aktualnie jest w łaźni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777

AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin


Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 3:05 pm

Henshin ściskał coraz mocniej książkę. Patrzył raz to na Gabriela, później na najstarszego z aniołów. Chwile później wzrok padał na księżniczkę. Poskakał on z jednej nogi na drugą, przygotowując się ewidentnie do podjęcia decyzji. Wystrzelił nagle jak z procy. Położył księgę na stole, przy Folkenie, ukłonił się i szybko podbiegł z powrotem do Gabriela.
- Obiecałem! Dotrzymam słowa! Będę przy Tobie, Księżniczko Aniołów! Wierzę tez, że księgą lepiej zaopiekują się teraz głowy niż ja! A nie pozwolę Tobie iść samemu, Archaniele Gabrielu! - stanął przy jego prawicy, nie mając zamiaru cofać się. - Artemisie, władco mórz… użyć mi swej mocy w mej podróży… Daj mi siłę, bym chronił w to, co wierzę… - przyzwał swój niebiański oręż i przyspieszył kroku, stając bardziej naprzeciw Gabriela, jakby chciał go chronić. Trzeba było przyznać, że przyzwanie oręża było godne podziwu dla Anioła Stróża. Nawet nie było widać na jego twarzy szczypty zmęczenia.

Tym czasem przy pierwszej anomalii.
Powstała ona na polanie. Aniołki oddaliły się od niej wprost do swych domów. Zostało tam tylko kilkoro skrzydlatych, dzierżących broń, strażników. Nie wykonywali oni jednak żadnego działania, gdyż czarne błyskawice wychodzące z ziemi były dość niebezpieczne. O wiele bardziej intensywne niż w przypadku jakiejkolwiek wcześniejszej. Było pewne, że ktoś tutaj się pojawi.
Na miejsce zjawił się Jean. Wylądował on na skraju wysepki. Wymierzył on rękę przed siebie.
- O słodka śmierci, Scythe… Sądzić ja pragnę sprawiedliwie i używać twej mocy. Proszę, obdaruj mnie swą łaską… - wypowiedział formułkę. Wtem w jego ręce pojawiła się kosa, długa, lśniąca bielą. Podobna do jego wytwornego białego stroju. Zamachnął się nią kilka razy i kontynuował swój krok ku złowieszczej anomalii. Ta jednakże nagle zniknęła. Wsiąknęła w ziemie. Słuch po niej zaginął. Nawet napieranie na barierę zdawało się całkowicie zniwelować. Po prostu niczego po sobie nie zostawiła. Było to na tyle dziwne, że Jean zaczął powoli, niepewnie iść w miejscu, gdzie jeszcze widział jej źródło. Skupiony, przygotowany na atak.
Nie pomylił się.
Przed nim nagle pojawił się sam Lord Christopher w pozycji kucającej. Jean zrobił aż wielkie oczy. Wiedział kim ten osobnik jest i to, jakie stwarzał swoją osobą zagrożenie. Aczkolwiek był świadom jednej rzeczy. W anielskim wymiarze moc tegoż księcia była jedynie na poziomie Anioła Stróża. Niekorzystne warunki, które uszczuplały jego całą moc i raniły ciało. Diabeł nie mógł koegzystować z aniołem.
Był on ubrany w swoją białą szatę. Miał obie ręce, które ułożył na ziemi. Obie w rękawiczkach. Jego lewe oczko było zasłonięte przez specjalny, jednookie gogle, z czarnym szkiełkiem. Z ziemi nagle wyrosły obrzydliwe, fioletowe, ociekające jakąś bliżej niezidentyfikowaną mazią, macki. Dwie, duże, grube, szybko przemieszczające się w stronę biednego anioła. Jean odskoczył w tył, szykując się do kontrataku. Niestety, za jego plecami pojawił się nagle nowy osobnik. Nazywał się "Czarną Śmiercią". Znany był w wymiarze anielskim i nie tylko. Międzywymiarowy potwór. Bezemocjonalny, przerażający. Zabijał brutalnie i nazbyt efektownie. Budził strach. Nikt nawet nie znał jego prawdziwego imienia. Na domiar złego, był nefilimem, który dzięki temu mógł przebywać w piekle. Na domiar złego, posiadał on niezbadane moce pochłaniania energii. Jego lewa ręka była przyozdobiona w rękawice.
Biegł on na plecy Jeana, przygotowując się do uderzenia lewym sierpowym. Archanioł czuł już z tejże odległości, że zderzenie się z jego ręką byłoby bardzo nieprzyjemne w skutkach. Czuł siłę, przerażającą siłę, z której był znany. Na dodatek, wychodziła z niego mroczna energia. Uderzenie byłoby dla niego śmiertelne. Widać, że pragnęli go zabić, a atak był skoordynowany. Jean dlatego też, nie chcąc przypadkiem zostać złapany w macki i zaatakowany w plecy, wybił się ku górze. Tutaj pojawiła się niestety kolejna niespodzianka. Blacky, upadły anioł, który świetnie znał wymiar aniołów i ich zwyczaje. W ręce miał swoją diabelną broń. Skrzydła jednakże były póki co ich imitacją, dziwną, mroczną energią, która unosiła go w powietrzu. Leciał on od góry ku Jeanowi, wykonując potężne cięcie. Ten nie miał już w jaki sposób wykonać uniku, dlatego też wystawił swój oręż tak, by zablokować cięcie Blackiego. Nie spodziewał się jednak, że upadły ma tyle sił w łapie, aby przy takim uderzeniu po prostu go wystrzelić w ziemie. Uderzył z potężnym impetem w wysepkę, zostając zaplątany szybko mackami u kostek, brzucha i nadgarstków. To jednak nie był koniec. Przybyła kolejna osoba. Necturius, Elfi mag.
- Magia szkoły Nekromancji. Technika kościanej blokady kręgu trzeciego, poziomu siódmego. Klatka Anonimowego Stręczyciela… - tajemniczy głos rozbrzmiał w wymiarze. Był miły, dość przyjemny dla ucha, nawet i przyjazny. Aczkolwiek posiadał dziwną, niecodzienną enigmatyczność. Głos mimo, że należący do kogoś młodego, był zbyt spokojny.
Z ziemi wyrosły kościane obręcze, które objęły anioła i przycisnęły go do ziemi. Jedna z macek wsunęła mu się wprost do ust, nie pozwalając na użycie głosu. Na kościach pojawiły się runy w kolorze akwamaryny, które nie pozwalały użyć aniołkowi mocy.
Blacky wylądował obok, przysuwając do gardła aniołka miecz.
- Jeden fałszywy ruch… a urżnę ci te gardło, Jean… Lepiej by te płotki nie atakowały… wiesz jaką mam moc. Kurewsko wielką…  - powiedział z uśmiechem upadły. Strażnicy anielscy obserwowali, lecz nie atakowali. Ich oczyska świeciły się na złoto, dostarczając informacje bezpośrednio do Blaisa. Christopher natomiast zaczął intensywnie dyszeć i wypluł ze swych ust niebieską krew. Czarna Śmierć zbliżył się do Księcia i pomógł mu podnieść się do pozycji stojącej.
- Wyczuwam zmiany magiczne w odległości jednej mili, dwustu trzydziestu trzech centymetrów, trzech decymetrów, siedmiu centymetrów i dziewięciu milimetrów, na północny wschód od mojego położenia - zakomunikował elfik.

Natomiast w drugim punkcie, do którego właśnie udawał się Blaise, były nadal wyładowania. Wylądował on nie daleko, wprost na wysepce i czekał. W jego ręce pojawiła się kula ognia. Roztaczał dość gorącą aurę przy sobie. Był przygotowany.
- Dwa ataki równocześnie… Potrzeba będzie wsparcia w miejscu pierwszej anomalii, natychmiastowego. Najwyższy poziom zagrożenia. Mają zakładnika - zakomunikował do wszystkich archaniołów i aniołków, którzy należeli do straży.
Nagle, druga anomalia, zaczęła intensywniej buchać. Wtem rozbłysnęła intensywnie czernią, a w jej miejsce pojawił się Drako z dwunastoma żołnierzami oraz jednym magiem obok siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel



Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 3:36 pm

Trochę to zajęło ale Gabriel doleciał po czasie z Angel na rękach do Blaise'a zawieszając się w powietrzu obok niego. I wtem przed szczęśliwą gromadką pojawił się Draco ze swoimi żołnierzami. Angel aż westchnęła na fakt iż miała rację. Spodziewała się że narzeczony będzie jej szukać i oto był przed nimi ze swoimi zastępami najlepszych wojowników.
- Draco.. - wyszeptała na tyle by Gabriel i Blaise ją usłyszeli. Każdy wiedział kim mości książę był ale nikt nie wiedział o jego zaręczynach z Angel. Co prawda nieoficjalnych bo wzięła go z zaskoczenia wtedy.
- proszę nie atakować go.. on też nie będzie atakował.. - powiedziała wpatrując się w dragona. Gabriel uważnie przyjrzał się dziewczynie i spojrzał na samotnego wilka, anioła gotowego obrócić w popiół każdego kto stanie na jego drodze.
- Angel czy Piekielne Królestwo ma sojusz z Dragonami.. ? - spytał zaciekawiony Gabriel uważnie się przyglądając napastnikom.
- uhum.. nawet więcej niż zwykły sojusz.. - powiedziała przykładając dłonie do piersi. Blondyn jak i Hanshin spojrzeli na nią pytająco.
- co to dokładnie znaczy.. ahh.. ty chyba nie jesteś z nim..? - spytał archanioł spoglądając na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 4:20 pm

Drako rozglądał się dookoła. Wydawał się być nieco oszołomiony. Ewidentnie nie był przygotowany do tejże wyprawy. Mag stał hardo obok niego, milcząc. Jednakże dobyli oni mieczy, w razie wypadku zaatakowania. Szczególnie zważywszy na to, że pewien aniołek buchał ogniem i nie wyglądał na zbyt zadowolonego z ich przybycia. Książe w końcu dostrzegł Angel. Oniemiał na parę chwil. Szczęście było po jego stronie.
- Angel! Znalazłem Cię przed demonami! Chodź do mnie. Zapewnię Tobie lepsze bezpieczeństwo niż Twój ojciec! - zakrzyknął Drako robiąc krok ku niej. Wtem za plecami Blaise utworzył się mur ognia, który oddzielał go od Angel i Gabriela.
- Poddajcie się, rzućcie broń, a nikt z was nie ucierpi. Wtargnęliście do wymiaru aniołów nieproszeni, złamaliście święte zasady. Stwarzacie zagrożenie… - w jego dłoni kula ognia zaczęła rosnąć. Drakonie nie zwykli niestety do prostego poddawania się przez honor i dumę. Zawsze uważali się za bycie istotami o wiele większymi, potężniejszymi niż aniołowie. Próżność wraz z ohydnym narcyzmem. Draco zaśmiał się z Blaise, kiwając głową na boki.
- To lepiej wy się poddajcie i oddajcie mi moją Angel! Weszliście w spór z Drakonis, najpotężniejszym królestwem w Sylduris i prawdopodobnie na całym świecie! Drakonie nie poddają się przed żadną istotą i nie wyrzucają swych mieczy! - zakrzyknął Drako, zbyt dumny, aby ugiąć się przed jednym aniołem. Blaise westchnął jedynie.
- Będę zmuszony użyć siły… Atrexie… Daj mi sił… - wtem jego wzrok powiódł gdzieś na niebo. Przerwał inkantacje. Latające płyty z mrocznej energii. Kilka, dokładniej cztery. Na każdej z nich stała jedna istota. Blacky ze swym długim mieczem, Czarna Śmierć z założonymi rękoma na siebie i zakrytymi ustami. Necturius z Jeanem przy ziemi oraz Christopher, kucający, dyszący, niezbyt zadowolony z tutejszej wędrówki. Lecieli oni spokojnie, nie obawiając się ataku ze strony aniołów. Skrzydlaci lecieli wokół nich, jednakże nie mieli zamiaru atakować ze względu na Jeana. - Książe Demonów, Christopher Blackwell, Nefilim między-wymiarowy, Czarna Śmierć, Upadły anioł, wygnaniec, Blacky oraz elf którego nie znam. Ze wszystkich demonów, nie spodziewałbym się, że jedna z głów Piekła, zjawi się do Anielskiego Wymiaru. Głupie… - podczas wywodu Blaise, który zdawał się nie być wzruszony pojmaniem swego syna, Christopher powiódł wzrokiem na inne istoty. Właściwie to aktualnie archanioł z wysokiego rodu stał się celem drugorzędnym. W krwi Księcia aż zagotowała się krew. Lekko fioletowa poświata wydobyła się z jego ciała spowodowana złością. Zacisnął zębiska jak i pięści, podnosząc się dumnie na magicznej platformie.
- Zabij… drakoriańskich żołnierzy i maga… - warknął tak, aby słyszał to Czarna Śmierć i parę aniołów. Ci nie mieli zamiaru chronić Drakoriańskich żołnierzy. Jean był dla nich zbyt istotny. Czarna Śmierć przytaknął i wybił się z platformy tak potężnie, że wykonując uderzenie lewym sierpowym i trafiając w ziemie, spowodował aż trzęsienie wysepki i krater. Niestety, nie trafił on w żadnego z Drakoriańskich żołnierzy. Słynął z nieudanego pierwszego ataku. Żołnierze Drako wykonali szyk i cofnęli się. Blaise zrobił krok w tył, zakładając ręce na siebie.
- Gabriel, nie ingeruj. Nawet ja nie jestem w stanie wygrać z tyloma przeciwnikami na raz… Zabierz stąd Angel… Nie wiem czemu ją tutaj przyniosłeś, narażając na niebezpieczeństwo i łamiąc moje protokoły tego dotyczącego. Mówiłem, byście nie zmieniali miejsca... Gniewam się na Ciebie… - powiedział przez ścianę ognia do Gabriela, cały czas wytrwale stojąc. Czekał na dalszy rozwój wydarzeń, lecz widać było, że powstanie z tego krwawa rzeźnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 4:42 pm

Na słowa Draco aż drgnęła i już chciała coś powiedzieć gdy nagle ściana ognia oddzieliła ich od Blaise'a i Dragonów. Poruszyła się niespokojnie, nie wiedząc co zamierza jedna z głów rodu. Nie musiała się z resztą zbyt długo nad tym zastanawiać bo po chwili dolecieli do nich nowi wrogowie otoczeni aniołami z orężami. Spojrzała przez ramię słysząc słowa Blaise'a na wzmiankę o Księciu demonów.
- nie możliwe.. - wyszeptała wiercąc się w objęciach Gabriela który przycisnął ją mocniej do swojego torsu żeby jej nie upuścić. Oczka jej się zrobiły większe widząc Christophera w białej szacie, wyglądał na wyczerpanego ale zdrowego.
- Lord Blackwell.. co on tutaj robi.. - wyszeptała aż serduszko mocniej jej zabiło. Gabriel uważnie obserwował całe zajście i aż usta mu się rozdziawiły na słowa Demona, wszak miał doskonały słuch.
- czyżby przybyli tu za Dragonami ? Wygląda na to że Christopher Blackwell ma na celu pozbycie się jednego z książąt drakońskich.. ale żeby wpadać za nimi do naszego wymiaru gdzie jego moce są mocno okrojone.. ciekawe.. - powiedział zaciekawiony na co Angel zacisnęła mocniej dłonie na jego koszuli.
- o czym ty mówisz.. ? Jak to chce się pozbyć ich.. dlaczego miałby to zrobić.. ? - urwała nagle słysząc słowa Blaise'a odnośnie oddelegowania Księżniczki. Poruszyłą się gwałtownie w jego ramionach.
- Nie.. ! Nie możemy stąd iść.. musimy zapobiec rozlewowi krwi.. - wydukała czując że nie ma zbyt wiele do gadania teraz. Ale mimo tego chciała spróbować.
- przestańcie.. ! - zakrzyknęła widząc jak jakiś osobnik rzucił się na Dragonów. Wyglądała zupełnie inaczej, w szatach typowo anielskich, no i nie na biało ale na czerwono. Mogła nie zostać zauważona z początku przez radosną gromadkę Chrisa bo trzymana w ramionach Gabriela zbytnio się nie rzucała w oczy. Teraz jej głos rozbrzmiewał w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 5:14 pm

Tylko Christopher zareagował na jej głos. Aż otworzył szerzej oczy i popatrzył w jej stronę, choć cięzko było dostrzeć twarz Angel przez ścianę ognia.
- Angel…? Cholera… - zacisnął dolną wargę na tyle mocno, by krew nieco trysnęła z usteczek. Granat pocieknął na platformę. Zaraz jednak zaczął kasłać, dekorując magiczne kółko większą ilością swej posoki. Zacisnął pięści i uderzył lekko z powodu bezradności w unoszący panelik. - Nie chce by to oglądała... muszę coś zrobić… Blacky… - dotknął dłonią swojego czoła, zamykając przy tym oczyska. Blacky również wykonał taki gest i przytaknął. Wtem na jego ustach pojawił się ogromny uśmieszek. Oblizał swe wargi w lubieżny sposób.
- To mi się podoba Christopherze, Nawet nie wiesz jak bardzo! Podoba mi się! Cholernie mi się podoba! Zrobię to! Pobawmy się, Ognisty Aniele! Oh, pobawmy się, Blaise! Tylko Ty i ja! Inaczej Twój synalek zginie! - zaczął mówić psychopatycznie. Uniósł swój miecz ku górze. Nie zapowiadało się, aby dwie armie miały przestać.
- Gabriel… Zabierz ją i Hanshina w bezpieczne miejsce… - tylko tyle zdołał wypowiedzieć Blaise, gdyż z oręża Blackiego zaczęły wydobywać się mroczne kule. Poleciały one z impetem na Archanioła. Uderzała jedna za drugą, intensywnie, wybuchała. Mur ognia aż zaczął rzednąć. Psychopatyczny anioł śmiał się przy każdym uderzeniu. Otworzył aż szerzej oczy, nie mogąc powstrzymać swego rechotu i zadowolenia. Nie zaprzestawał. Dym unosił się przez to tak intensywnie w powietrzu, że przysłonił księżniczkę, jak i samego Archanioła.
Nagle pojawił się duży podmuch wiatru…
Blaise zatrzepotał skrzydłami. Wokół niego była czerwona bariera z ognia. Jego wyraz twarzy pozostał bez zmian. Nie bez powodu zasłużył sobie na miano ochroniarza i bycie Samotnym Wilkiem. Potężny Blaise i jego Atrex. Nie miał ani jednej ranki. Stał tak, jak stał. Mina Blackiemu aż zrzedła. Zagryzł dolną wargę w niezadowoleniu i postanowił on zlecieć na wysepkę.
- Miałeś zdechnąć… - warknął Blacky.
- Jesteś za słaby, Blacky. Jestem od Ciebie potężniejszy - zakomunikował beznamiętnie Blaise, unosząc rękawice w jego stronę. Wtem upadły postanowił się na niego rzucić. Rozpoczęły się pary i machnięcia łapskami z wyładowaniami ognia pomieszanego z energią mroku.

Na froncie z Drakonis stał Pan Czarna Śmierć. Mag utworzył barierę, przez którą żadna żywa istota nie mogłaby się przedostać. Niestety, jak się okazało, lewy sierpowy potrafił znegować każdy rodzaj magii. Potężna zdolność. Dlatego też po jednym natarciu Pana Śmierci, Drakonie nie mieli szans na obronie. Rozpoczęła się rzeźnia. Drakońskie oddziały nie były przygotowane na siłę tego kalibru, wylatując od uderzeń z wysepki. Aniołowie na szczęście miały dobry refleks, łapiąc ich i oddalając od bitwy. Jedno uderzenie wystarczyło, by drakoriański żołnierz stał się nieprzytomny i ciężko ranny.
Christopher po paru chwilach również wylądował na polanie. Wyciągnął on swój ułamany miecz z pochwy i zaczął kierować się w stronę odsłoniętego Draco. Ten zauważył to, postanawiając również iść w jego stronę. Milczeli. Oboje darzyli się nienawiścią. Widać to było w ich oczyskach. Nikt inny im nie przeszkadzał. Nawet Czarna Śmierć ominęła Draco by zająć się magiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 5:41 pm

Gabriel się uśmiechnął łagodnie do Angel i przytulił ją mocniej do siebie.
- wybacz księżniczko.. ale tu się muszę zgodzić z Blaisem, to miejsce jest zbyt niebezpieczne dla ciebie. Wielka bitwa między istotami mroku a dragonami.. nie mogę pozwolić aby coś ci się stało.. - powiedział przykładając policzek do jej policzka. Angel słysząc to aż zaniemówiła na chwilę.
- nie możemy ich zostawić.. pozabijają się.. Gabrielu.. nie możesz.. Nie ! - w oczkach pojawiły się łezki kiedy zaczęła się mu wyrywać, niestety szybko się przekonała że jak na tak łagodnego ma w sobie cholernie dużo siły. Gabriel zaczął powoli cofać się wraz z Hanshinem trzymając białowłosą mocno w ramionach. Kiedy się odsunęli od ściany ognia nieco bardziej Angel dostrzegła jak Christopher ląduje na wysepce i wyciąga swój miecz. Idąc z Draco na siebie jakby mieli zaraz stoczyć walkę na śmierć i życie.
- pałają do siebie nienawiścią.. tylko jeden z nich wyjdzie z tego cało.. - powiedział ze spokojem Gabriel. Aż serce uderzyło mocniej w piersi ze strachu widząc błękitne plamy na bieluśkiej szacie księcia.
- on krwawi.. Christopher jest ranny.. nie może walczyć z Drako.. musimy to przerwać.. nie pozwalam.. - zaczęła na nowo się wyrywać a przynajmniej próbowała.
- Blackwell wyswobodził się spod władzy króla i zabrał wszystkie czorty osłabiając wasze królestwo.. - powiedział nagle Gabriel spoglądając na nią zaciekawiony tym czemu stara się zaprzestać walki kogoś tak zdradzieckiego.
- nie wyswobodził się.. on od kilku lat podlega mi.. ! Ja jestem za niego odpowiedzialna.. jest moim Królewskim Demonem.. Lord Blackwell nie zdradził nikogo.. uratował życie mojemu ojcu i mi.. ! Nie pozwolę by zginął.. - wyjaśniła dość chaotycznie wlepiając oczka w obraz na dole. Gabriel na te słowa aż otworzył szerzej ślepka z niedowierzania. Hanshin również to słyszał i nie tylko, jej rozpaczliwy głos dociekł uszu nawet samego Blaise'a oraz obdarzonych wyostrzonymi zmysłami słuchu kompanów Lorda Demonów. Drako i Chris byli zbyt oddaleni od nich aby usłyszeć ostatnią wypowiedź księżniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 6:03 pm

Bitwa na kilka frontów. Drakoni walczyli z Czarną Śmiercią. Przegrywali. Dostawali cholernie po pośladkach. Nie dawali rady przeciw tak potężnemu wrogowi. Zwłaszcza, że likwidował on magię i wszelkie wzmocnienia, a posiadał siły co niemiara. Prawdopodobnie nawet Christopher Blackwell miałby problem by walczyć przeciwko niemu.
Książe demonów jednakże miał w teorii łatwiejszego przeciwnika. Draco. We swym stanie jednak był cholernie słaby. Można było powiedzieć, że pojedynek ten był fair. Złamany miecz Christophera nagle zaświecił się zielenią. Z jego końca wyrosło magiczne ostrze. Rękojeść i kawałek ostrza świeciło się zielonymi runami. Wreszcie doszło do skrzyżowania ostrzy między nimi. Rozpoczęła się walka na śmierć i życie.
Podczas wymiany ciosów, magią zabawiał się Blacky z Blaisem. W tym pojedynku wygrywało dobro. Blaise parował każdy cios przeciwnika. Barierę miał zbyt potężną, by mroczna magia mogła się przebić. Walka jeden na jednego było domeną Archanioła. Niestety, nie był to szczęśliwy dzień dla upadłego. Wzbili się w powietrze, a magia rozbłysła intensywnie na niebie.
Podczas wojenek, elfi nekromanta, nieco znudzony i zauważający oddalający się obiekt w postaci Angel, postanowił zadziałać.
- Przepraszam Archaniele, ale muszę pożyczyć Twoje oko - Necturius uniósł swą łapkę ku biednemu Jeanowi. Przysunął do oczyska i wymusił, by ten trzymał je otwarte. Wtem na żywca wcisnął mu palce w oczodół, wyciągając jak gdyby nigdy nic oczysko. Biedny Archaniołek zaczął się wiercić, próbując krzyczeć z bólu. Elfik jednakże wzruszył jedynie ramionami i postanowił wydać parę czarów. - Szkoła Magii Nekromancji, krąg pierwszy, poziom trzeci, technika Ożywionej Obserwacji - za inkantował czar i rzucił go na wyrwane oko, które zaczęło żyć własnym życiem. Akwamaryna rozbłysnęła na drobną chwile. Oko Jeana zaczęło lecieć za Angel, trzymając się pewnej odległości. Necturius zasłonił sobie jedno ze swoich oczek dłonią.

Hanshin nie mógł uwierzyć w to wszystko. Patrzył na Księżniczkę zdziwiony.
- Na pewno podlega…? Księżniczko Angel… krzyknęłaś "przestańcie", a on mimo to dalej walczy… nie wycofał się… a brzmiało to jak rozkaz… Wiem że w Piekielnym Królestwie takie słowa sprawiają, że demon musi je wykonać od razu… Musiał to usłyszeć… Co o tym sądzisz, Archaniele Gabrielu? Co się tutaj dzieje… Boje się… Nasz wymiar… zaatakowani zostaliśmy… I to przez samego Księcia Demonów… uczyli mnie bym się go bał i trzymał z daleka… - mówił z żalem Hanshin. Widać, że zatracił póki co ducha walki. Bał się, to było widać na jego twarzy. Zdawał sobie sprawę ze swojego poziomu. Wiedział, że nie ma szans. Widział zresztą to, jaką magią operują przeciwnicy, a to było ponad jego jakiekolwiek możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 6:21 pm

Z szamoczącą się w jego objęciach Angel, Gabriel nie zaleciał zbyt daleko, wylądował na jednej z wysepek obrośniętej białymi liliami. Nadal trzymał dziewczynę w ramionach mocno przyciskając do siebie.
- tam nie jest bezpiecznie.. nie wybaczyłbym sobie gdyby coś ci się stało.. Blaise ma rację i chodź niechętnie się z nim zgadzam to jednak tym razem muszę postąpić wedle jego woli.. - westchnął przyciskając ją nieco mocniej do siebie.
- nie rozumiecie.. nic nie rozumiecie.. nie powinno mnie tu być, narażacie wasz świat, aniołów.. wszystkich.. a Christopher chce dobrze dla naszego królestwa.. pewnie doszły go wieści o moim porwaniu i wyruszył na poszukiwania.. tylko.. nie rozumiem czemu walczy z Draco.. ? Dragonie są naszymi sojusznikami, obiecałam księciu swoją rękę.. to wszystko nie ma sensu.. czemu tu się pojawił.. musicie mnie do nich zabrać.. są tu zapewne z mojego powodu.. Gabrielu jak mnie oddasz to wyniesiemy się z waszego wymiaru.. - powiedziała patrząc mu w oczka zdeterminowana.
- wykluczone.. jesteś wnuczką Folkena Lacour de Fanel.. ostatnią z rodu.. nie mogę cię narażać.. nie rozumiesz swojej pozycji w tej chwili Angel.. już nie jesteś tylko księżniczką z Piekielnego Królestwa.. jesteś także tutaj kimś ważnym.. nie możesz się pojawić i nagle zniknąć.. - powiedział zatroskanym głosem siadając na polanie po turecku i przyciskając ją do siebie mocniej usadawiając ją na swych udach.
- wybacz mi.. nie mogę cię puścić.. rozkazy Blaise.. mam cię ochraniać.. - powiedział po chwili cichym szeptem prosto do jej uszka wprawiając ją tym w zakłopotanie objawiające się delikatnym rumieńcem. Wpatrywała się w dal gdzie toczyła się zaciekła walka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 6:41 pm

Hanshin wylądował obok nich i sam usiadł obok. Wbił miecz w ziemie i odwrócił swe cielsko tak, by obserwować odległą od nich wyspę, wybuchy i dość żarliwą walkę. Przyglądał się z szczyptą przerażenia, słuchając wypowiedzi Gabriela oraz Księżniczki. Milczał przez pewien czas. Nawet nie usłyszał odpowiedzi na swoje pytanie. Poczuł się z tym nieco źle, smutno, czego nawet nie ukrywał. Cała sytuacja nieco zasmucała jego dusze. A to sprawiało, że i jego aura, wiecznie wesoła, zanikała. Również z tego powodu jego miecz, który był spętany z duszą, roztrzaskał się na kawałeczki, gdyż młodzieniec stracił koncentracje i odpowiednią motywacje do podtrzymywania swojego oręża.
- A-artemisie… - mruknął pod nosem z żalem. Po jego policzku poleciała łezka, którą szybko wytarł. - Gabriel… Może… może powinniśmy zniknąć na chwile z tego wymiaru? Z powrotem nad morze… Myślę, że byłoby tam na ten czas bezpieczniej niż tu… Żyła ona tam przez ten cały czas, wśród demonów… - nagle po wymiarze rozeszła się potężna fala mroku. Cholernie mocna. Aż widać było fioletowe światło wylatujące z wyspy. Blacky przebudził swe moce, walcząc wreszcie na poważnie. Hnanshin aż zamilkł na parę chwil. To był naprawdę inny poziom.
Walka trwała, przynajmniej na dwóch frontach, gdyż pewna platforma magiczna zaczęła unosić się nad ziemią. Był to nikt inny jak Christopher Blackwell… na skraju śmierci. Leżał. Z ranami ciętymi na klatce piersiowej i ramionach, ze zranionym lewym okiem. Szkaradną raną na brzuchu i paroma cięciami na nogach. Leciał on powoli w stronę wysepki. Tak wolno, że doleci tam za dość długi czas.
- Chce… ciebie zobaczyć… Angel… nawet jeśli to… mój ostatni raz… proszę… - uniósł rękę ku wysepce. W oczach pojawiły się łzy. Objął się jedną ręką za ranę na brzuchu. - Boli… cholera… nawaliłem... przepraszam... - wypluł nieco krwi z usteczek. Demon w wymiarze aniołów nie miał szans na reinkarnacje. Ze strony wysepki, na której był Gabriel, prawdopodobnie tylko on z Hanshinem mogli dostrzec któżże w ich stronę leciał. Ludzi wzrok raczej nie był w stanie tego zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 7:12 pm

Oczy Gabriela i Hanshina się rozwarły dość mocno widząc co dryfuje w ich stronę. Gabriel zmrużył oczy na straszny widok i aż spojrzał na dziewczynę trzymaną w ramionach.
- nie doleci tu.. zbyt poważne rany.. zapowiada się na to że to ostatnie chwile księcia demonów.. - powiedział Gabriel dość spokojnym głosem. Na te słowa Angel wytężyła wzrok na tyle na ile mogła widząc jakąś małą fioletową plamkę w oddali. Dopiero do niej dotarło coś, rozwarła usta nagle.
- ale odrodzi się w Wymiarze Obłędu.. tak jak wtedy.. już raz tak było.. przejdzie próbę siły i wróci.. - powiedziała czując jak łzy się zbierają w jej oczkach. Na te słowa Gabriel jedynie pokręcił główką na boki.
- nie tym razem księżniczko.. to wymiar Anielski.. Demony nie mają prawa w nim egzystować.. jeśli tu wyzionie ducha.. na ci się zapowiada to już się nie odrodzi nigdzie.. jeden z najpotężniejszych Demonów obok Astera Blackwella.. zginie w naszym wymiarze.. kto by się spodziewał.. - powiedział nadal swoim spokojnym głosem. Nie sądził że dożyje tak historycznego wydarzenia. Ku zaskoczeniu Gabriela po jego słowach Angel szarpnęła się nagle z całych sił. Przypływ dziwnej energii sprawił że w ciałku kobiety pojawiły się nagle spore zapasy siły.
- nie może.. nie zginie.. nie zginie.. nie pozwolę na to.. obiecał mi coś.. obiecał mi.. nie może złamać danego słowa.. nie pozwolę mu.. !!! - wykrzyczała łamiącym się głosem wyrywając się nagle z ramion blondyna wpędzając go w nie mały szok. Buchnęło z jej ciała ciepło jakiego jeszcze nie czuł, świadomość utraty kogoś tak dla niej ważnego sprawiła że pieczęć się nadszarpnęła w jakimś stopniu emitując nową energię. Każdy Anioł w pobliżu mógł poczuć dziwny impuls przeszywający w powietrzu. Znajoma Blaise'owi i jego synowi specyficzna energia należąca jedynie do członków rodu Lacour de Fanel. Oderwała się z objęć Gabriela i ruszyła z całych sił w stronę dryfującej platformy. Archanioł poderwał się za nią.
- wracaj Angel.. nie możesz mu.. - urwał wypowiedź widząc jak dziewczyna skacze w przepaść prosto z krawędzi zawieszonej w powietrzu wysepki.
- Angel !!! - krzyknął rzucając się za nią rozpostarł skrzydła lecąc za nią i wtedy stało się coś niezwykłego. Z plecków księżniczki wyrwały się niebiańskie skrzydełka rozprostowując się na boki. Wielkością dorównywały skrzydłom Blaise'a i jego syna. Bielutkie i bardzo puchate machnęły w powietrzu pozwalając jej się wybić w górę. Gabriel aż się zatrzymał zawieszając się w powietrzu z szeroko rozwartymi ustami.
- nadszarpnęła pieczęć.. bez niczyjej pomocy.. dla Niego.. ? - nie dowierzał w to co widział. Mknęła co sił w skrzydełkach mijając ewentualne przeszkody z zaskakującym refleksem, dość szybko się znalazła przy celu. Wylądowała na platformie rzucając się na kolana przed leżącym Lordem. Od razy obróciła go jakoś na plecy układając jego głowę na swoich udach.
- Christopherze.. błagam.. odezwij się.. nie możesz teraz umrzeć.. nie pozwalam ci.. - pochyliła się nad nim przykładając czółko do jego czoła, łzy ściekały z jej jadeitowych ślepek kapiąc na jego policzki. Skrzydła rozpostarła szeroko i po chwili zaczęła je delikatnie zakrzywiać tak jakby chciała opatulić go nimi.
- potrzebujesz krwi.. moja cię uleczy.. pij.. pij ile potrzebujesz.. - wydukała drżącym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 7:56 pm

Christopher ledwo dyszał. Krew wypływała z niego dość intensywnie. A diabelna regeneracja zdawała się być mocno przygłuszona przez efekt niebiańskiego świata. Przewrócony na plecy, wbił wzrok w Angel. Na początku ukazał zaszokowanie, lecz po chwili ulgę. Westchnął i uśmiechnął się. Księżniczka prawdopodobnie nigdy nie widziała na jego twarzyczce tak szczerego, pełnego szczęścia uśmiechu. Widocznie zaakceptował swój los a fakt, że jego ukochana istota była bezpieczna, cieszył go najmocniej na świecie.
"Mogłem Ciebie zobaczyć… tak się cieszę… Wiedziałem, że jesteś aniołem…To Twoje miejsce… bałem się, że Drako by chciał Ciebie stąd wyciągnąć… Myślałem że przeżyje starcie z nim… Szkoda, że zawiodłem… choć przegrał… Jesteś teraz wolna… Jestem strasznie szczęśliwy… " - mówił w jej myślach. Było mu łatwiej. Uniósł swą rękę i z wielką czułością i delikatnością zaczął przecierać jej polik z łez, brudząc ją nieco swoją niebieską krwią. Anioły, które to widziały, mogły przeżyć teraz zawał, że sam Książe Demonów obchodził się z aniołem w tak miły sposób. "Moi kompani zginą… Wiem jak silny jest Blaise… A ja… Myślisz, że wypuszczą mnie, Angel…? Oboje wiemy… jak to się skończy… lecz… " - tu zaprzestał myśli.
- Nie mógłbym odmówić… Twej krwi… - mruknął z lekkim uśmiechem. Tym razem dało się wyczuć smutek. Wiedział, że źle się to skończy. Było w tym słychać fakt, że się poddaje. Przybliżył z ledwością swoją głowę ku jej szyi. Uniósł rękę wyżej, kładąc ją na jej karki. Wtem wbił się swymi kłami wprost w jej szyjkę. Delikatnie. Zamknął oczy, spijając powolutku jej krew. Ogon aż podniósł się i owinął wokół pasa Angel, mimowolnie. Christopher nad nim nie panował. Drugą ręką podparł się za siebie, byleby utrzymać równowage, choć Angel mogła wyczuć jak bardzo słaby był. "Nie zasługuje jednak na nią. Zabiłem Drako, zasmuciłem Ciebie. Zresztą… dajesz mi krew… inne anioły będą gniewać się na Ciebie…" - dodał w jej myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 8:22 pm

Łzy nie przestały spływać z jej oczek słysząc jego słowa w swojej głowie.
- zawsze mnie chroniłeś.. przed wszystkimi.. jak mogłabym ci mieć cokolwiek za złe.. niemniej.. jednak.. jednego ci nie wybaczę.. jeśli skonasz moich ramionach tu i teraz.. - wyszeptała obejmując go czule, kiedy dotknął jej policzka swoją dłonią delikatnie otarła się twarzyczką o wewnętrzną stronę jego dłoni.
- nie zginą.. nie dopuszczę do tego.. wiesz przecież o tym.. wszystko się ułoży.. zobaczysz.. obiecuję ci to.. - szeptała cichuteńko i kiedy zbliżył swoje usta do jej szyjki delikatnie wgryzając się w nią aż cichuteńko jęknęła. Chodź odgłos nie zdradzał niezadowolenia czy też bólu. Objęła go mocniej i opatuliła go swoimi skrzydłami gdy delikatnie spijał jej krew.
- nie mów tak.. nie pozwolę ci zginąć.. byłeś w gorszym stanie Lordzie.. wyszedłeś więc i z tego wyjdziesz.. obiecuję ci to.. - powiedziała łagodnym głosem pozwalając w spokoju spijać swoją krew z szyjki. Ostatnie słowa demona sprawiły że zamknęła ślepka zaciskając dłonie na jego szacie.
- zabiłeś moje siostry.. i nie znienawidziłam cię za to.. jedyne co mnie zasmuciło to fakt że jesteś ciężko ranny znowu z mojego powodu.. znowu się narażasz dla mnie.. tylko po to by mnie chronić przed złem tego świata.. - szeptała bardzo cichuteńko wtulając się w niego.
- to moja krew.. i ja będę decydować jak ją spożytkuję.. jeśli pomoże ci się zregenerować to oddam Ci jej tyle ile będzie trzeba.. - mówiła łagodnym tonem, czułym i delikatnym, takim jaki znał.
- nie obchodzi mnie co sądzą inne anioły.. nie rozumiesz tego.. ? - musnęła jego plecy swoimi skrzydełkami bardzo delikatnie, brudząc je jego niebieską krwią. Teraz nie miało to najmniejszego znaczenia. Liczyło się to że był w jej ramionach, teraz już bezpieczny. Gabriel pojawił się po chwili przy nich nadal zawieszony w powietrzu poruszając skrzydłami. Zmrużył ślepka wlepiając je w parkę.
- Blackwell spijający krew Lacour de Fanel.. nie sądziłem że dożyję tejże wiekopomnej chwili.. wygląda na to że się z tego wyliże.. nie płacz Angel.. w twoich żyłach płynie krew uzdrowicieli.. najczystsza i najmocniejsza.. Lacour de Fanel to ród specjalizujący się w leczeniu.. - mówił Gabriel nagle robiąc wielkie oczy, po chwili odwracając wzrok od nich widząc jak dziewczyna muska plecy Lorda demonów swymi skrzydełkami. Skrzyżował ręce na torsie i wbił palce w ramiona niezadowolony z tego co widzi. Doskonale wiedział co znaczy ten intymny gest wśród aniołów. Nie podobało mu się to cholernie i wiedział że nikomu ze skrzydlatych się to nie spodoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 8:53 pm

"Właśnie rozumiem to zbyt dobrze… " - dał w jej myślach. "Mogłabyś używać myśli… Dziwnie to wygląda, jakbyś mówiła sama do siebie…" - dodał jeszcze nieco bardziej rozbawiony. Z ran zaczęła wydobywać się gorąca para, oznaczająca włączenie się procesów regeneracji. Na jego szczęście, rany te nie były zadane niebiańskim ostrzem lub antydiabelnym, a zwyczajnym orężem. Dlatego też wyleczenie ich było raczej błahostką. Niemniej jednak był w anielskim wymiarze, co stale uszkadzało jego ciało.
Czując, że ma coraz więcej siły, pozwolił objąć ją mocniej wokół szyi. Obiema rękoma. Z każdym kolejnym łykiem zaciskał się silniej, jakby nie chciał, aby ona uciekła. Czując, że wypił już maksymalną ilość szkarłatu dziewczyny, którą mógł skonsumować nie narażając ją na szczególne zawroty głowy, wyciągnął kły. Miał jeszcze parę ranek, które dzięki jej krwi, powolutku zasklepiały się.
- To Twoja krew… ale radziłbym jej oddawać tyle, byś przeżyła. Martwa nie uratujesz nikogo więcej… - szepnął w jej szyjkę i oblizał rankę. Dodał szczypty magii do swej śliny, co by zadziałała ona jak zaklęcie regeneracyjne. Zlizał wydobywający się szkarłat, wtem złożył nań motyli, czuły pocałunek i cofnął głowę, nie mając zamiaru uciekać rękoma z jej szyjki. Wtulał się, ani myśląc o oderwaniu od swej ukochanej. - Nawet nie wiesz jak ciężko mi było… bez Ciebie u boku przez ten czas… - powiedział bardzo delikatnym i pełnym ciepła głosem. Wtulił się jeszcze mocniej w nią. Ogonem owijał się dość intensywnie na jej pasie. Przysunął głowę do jej twarzyczki, muskając nosek o nosek. - A skoro nie obchodzi Ciebie co powiedzą inne anioły… - mruknął tu bardzo cichutko. Przycisnął jej karczek lekko po to, by wpić się swymi usteczkami wprost w jej wargi. Złożył nań pocałunek, żarliwy, pełen namiętności, czułości i tęsknoty. Pragnął od bardzo dawna znów poczuć jej usta na swych. Ciepło i przyjemne uczucie, które sprawiało, że czuł się pełny. Nie chciał go jednak przedłużać, gdyż czuł za sobą pewną duszyczkę. Wtem wycofał swe ręce i opadł na jej uda. Z jego usteczek wydobył się obłok parki. Diabełek był rozgrzany. Powiódł on jednak wzrokiem na Gabriela. Milczał, czekając jak na skazanie. Wysłał on jednak potajemnie myśl.
Necturius westchnął. Oczko wycofało się do jego rączki. Wsadził on go na żywca wprost w oczodół Jeana. Przysunął dłoń i znów wydał dźwięk niezadowolenia.
- Magia Lecznicza. Krąg pierwszy, poziom pierwszy, technika podstawowego leczenia - mruknął pod nosem, od niechcenia. Z jego dłoni zaczęła emitować zielona energia, która dość szybko wyleczyła oczko Jeana. Macka, która była w jego ustach, zniknęła. To samo stało się z obręczami. Jean z wrażenia od razu otworzył skrzydła i wycofał się z przerażeniem, przywołując swoją kosę do ręki. Necturius siedział znudzony. Wzruszył jedynie ramionami od niechcenia. - Magia Śmierci. Krąg nieznany, poziom sekretny. Technika Cesarskiego Żniwiarza. Część druga, zakończenie życia - wypowiedział formułkę. Wokół niego zaczęła emitować potężna ilość energii w kolorze akwamaryny. Machnął on dłońmi, a wtem moc zmieniła się we wstęgę i z impetem wystrzeliła w walczącą parkę. Dokładnie wprost w Blackiego, który został przeszyty czymś w rodzaju strzały. Pocisk zdawał się nie trafić, jakby przelecieć obok, jednakże spełnił swe zadanie. Blacky padł na ziemie bez życia, od tak, jak gdyby nigdy nic, a na dodatek zaczął przemieniać się w kryształ o kolorze akwamaryny. Blaise padł na kolana, nieco zmęczony, nie wiedząc cóżże się tu wyrabia. Jean również był zadziwiony, nie wiedząc cóżże ma z tym fantem zrobić. Czarna Śmierć zauważając to, wyteleportował się nagle z anielskiego wymiaru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 9:22 pm

Uśmiechnęła się na jego pierwsze myśli nie mówiąc nic czuła jak wysysa z niej drobnymi łyczkami krew, słyszała jak przełykał posokę. Zaciskał się na niej mocniej nie ruszała się by nie utrudniać mu ruchów. Kiedy oderwał się kłami od jej szyjki i delikatnie zlizał języczkiem drobną stróżkę z jej skóry westchnęła cichuteńko na pocałunek zareagowała tak samo. Na wyznanie o tęsknocie aż się zarumieniła nagle nie wiedząc co ma mu odpowiedzieć. Nadal go obejmowała delikatnie i na ostatni szept zamrugała kilka razy nie wiedząc o co mu chodzi. Nie zdołała zadać pytania bo Lord wpił się w jej delikatne rozchylone usteczka swoimi zmuszając ją do pocałunku. Wymuszając wręcz mruknięcie zadowolenia podczas przyjemnego połączenia. Ta akcja z kolei sprawiła że Gabriel aż zmarszczył nosek oburzony zuchwałym zachowaniem Demona. Aż wylądował na platformie obok dziewczyny wwiercając się spojrzeniem w Lorda. Gdy tylko oderwali się ustami od siebie na policzkach Angel zagościł ciemniejszej barwy rumieniec widząc jak Christopher pada główką na jej uda odwróciła wzrok od sprawcy rumieńców. Do tego czasu poczuli jak platforma dotarła do krawędzi wysepki na której był Hanshin. Wypuszczając obłoczek pary z ust i wlepiając spojrzenie w blondyna Lord dostrzegł rosnące z każdą chwilą niezadowolenie.
"- nie pozwalaj sobie na takie zuchwałe zagrania Lordzie Blackwell.. nie jesteś u siebie.. a ona nie jest byle zwykłą kobietą którą można obłapiać.. i zabieraj ten swój ogon z jej talii.. -" warknął Gabriel w myślach telepatycznie w stronę rannego. Po czym zszedł z platformy na polanę pokrytą liliami. Wyciągnął dłoń w stronę leżącego na udach Angel Christophera.
- lepiej zejść z tej platformy.. może zniknąć w każdej chwili biorąc pod uwagę twój stan zdrowia Lordzie.. - powiedział o dziwo pomagając mu wstać i przejść na wysepkę, wydawało się że jest pomocny. Ale po prostu nie chciał aby ten leżał na Księżniczce w tak bezczelny sposób. Angel również zeszła z platformy machnęła delikatnie skrzydełkami i podeszła do obu panów. Gabriel przerzucił przez swój bark ramię Chrisa pomagając mu ustać jakoś. Ale nie był natarczywy, jeśli Demon się mu wyrwie to go puści po prostu. Angel podeszła bliżej i dotknęła ramienia Lorda z delikatnym uśmieszkiem.
- jak się czujesz Christopherze.. ? - wyszeptała nadal lekko zawstydzonym głosikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 9:40 pm

Oh, diabełek słysząc słowa anioła, aż uśmiechnął się w jego stronę. Jakby zapomniał w jakim jest położeniu i faktu, że nie byłby w stanie go w jakikolwiek sposób zlikwidować. Lecz mimo to, arogancja i zuchwałość zaczęła wychodzić na wierzch. Nic na to poradzić nie mógł. Jego książęce zachowanie i bycie demonem. "Złość piękności szkodzi, Aniele. Ponoć nie możecie się złościć, bo skrzydełka wam obleją się czernią. Lepiej być miłym…" - odezwał się telepatycznie w głowie Gabriela. Uniósł dłoń i pozwolił, aby Gabriel pomógł mu wstać. Tym samym wycofał swój ogon. Skorzystał również z wspomaganiu przy chodzeniu. Spojrzał się z ukosa na Angel, która dała mu znać o swej obecności.
- Jak pusty worek… Ale przynajmniej żywy… tak poza tym, Archaniele, to dziwne, że mi wpierw podajesz rękę, a nie pomagasz Księżniczce przy wstaniu. Gdzież Twoje maniery? - zapytał się z zadowolonym, perfidnym uśmiechem. Zaraz jednak wygibas na jego usteczkach zrzedł. Zamiast niego pojawił się grymas bólu. Zacisnął ząbki i przysunął dłoń na brzuch. Mimo wyleczenia, efekt wymiaru dalej na niego działał, wyniszczając frywolnie jego ciało.
Hanshin podszedł z boku księżniczki, obserwując Księcia Demonów z dziwnym… podziwem. Zdawał się już nie bać tak, jak wcześniej, widząc w jakim jest stanie i to, że sam Gabriel trzymał go przy sobie, wspomagając w chodzeniu.
- On jest Inkubem, prawda? Nigdy nie demona, który wyglądem przypominałby anioła… - powiedział zadziwiony, lustrując go wzrokiem od stóp do głów. Niczym nowe zwierzątko. Pytanie to padło do Angel, którą obserwował z zainteresowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 10:03 pm

Grabił sobie z każdym wypowiedzianym słowem u blondaska. Na twarzy Archanioła pojawił się przesłodki uśmieszek.
- ale ty jesteś w bardziej opłakanym stanie Lordzie.. ledwo zipiesz.. no i byłeś na księżniczce.. więc rozumiesz że priorytety uległy nieco zmianie.. - powiedział z zadowoleniem w głosie. Angel zerkała to na jednego to na drugiego nie do końca rozumiejąc o co chodzi. Aż podreptał Hanshin ze swoim pytaniem uważnie obserwując Lorda.
- tak Hanshin.. Lord Christopher Blackwell jest inkubem z kasty obłędu.. - powiedziała z uśmieszkiem lustrując stróża. Był taki niewinny i naiwny a jego fascynacja sprawiła że Gabriel aż wywrócił oczami demonstrując swoją irytację.
- ciało Lorda cierpi w tym wymiarze Angel.. jest demonem.. nie ważne jak potężnym.. nasza magia go krzywdzi od wewnątrz.. dobrze by było aby wrócił do swojego wymiaru wraz ze swoimi towarzyszami.. - powiedział łagodnym tonem patrząc w oczy diabelstwa. Angel uważnie wysłuchała blondyna i przeniosła spojrzenie na księcia demonów nie kryjąc troski w oczkach.
- jeśli to prawda.. to musisz wracać na Sylduris.. powiadomić mojego ojca o tym gdzie jestem.. ahh i co teraz z Dragonami.. ? umm.. byłam zaręczona z księciem Draco.. ale.. skoro nie żyje.. to sojusz ze smoczymi potomkami raczej runął.. - powiedziała ze smutkiem w głosie, nie opłakiwała śmierci narzeczonego, broń boże. Martwiła się o Piekielne Królestwo.
- wiesz Księżniczko.. są cztery książęce rody anielskie.. skoro jesteś jedną z nas.. to jest dwóch anielskich książąt.. jednym z nich jest właśnie Jean.. - wskazał lecącego w ich stronę anioła u boku ojca. Po chwili obaj mężczyźni dolecieli do wysepki.
- a to ciekawostka że Lord Demonów właśnie pozbył się narzeczonego Księżniczki Lacour de Fanel.. - powiedział nie kryjąc o dziwo radości w głosie. A co się będzie patyczkował, chciał pokazać Blackwellowi że nie może sobie rościć praw do Angel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 10:25 pm

Hanshin ucieszył się na wzmiankę o tym. Patrzył z jeszcze większa ekscytacją na Księcia Demonów, który zdawał się być o wiele bardziej potulny, niż powinien. Christopher jednakże zadowolony szczególnie nie był. Fakt faktem, powiedział Gabriel prawdę, lecz kolejne słowa rozzłościły go. Zmrużył on oczyska, a mroczna aura buchnęła z jego ciała mimowolnie. Odepchnął się od Gabriela, nie kryjąc swego niezadowolenia.
Jean podrzucał kryształem, który ewidentnie był wypełniony mocą. Natomiast Blaise leciał za platformą, na której był elfik, ewidentnie znudzony. Nic nie mówił, a milczał. Raczej nie ujdzie mu płazem to, cóżże zrobił biednemu Księciowi.
- Jest tu zaledwie kilka godzin, a Wy już decydujecie o tym, z kim ma się ożenić i gdzie należy… a później pewnie jak się ubierać, co jeść, pić, jak wyglądać, z kim chodzić, kiedy się budzić… - zacisnął ręce w pięści, przeszywając wzrokiem Gabriela w szczerej nienawiści. Jeżeli chodziło o emocje, to nie miał sobie równych. To była jego siła. Tym właśnie pokonywał najpotężniejszych w piekielnym królestwie, czy też w samym piekle. - Od dzieciaka swatana już z książętami… nie mająca swej własnej woli od narodzin… Znów ktoś chce ją spętać niewidzialnym łańcuchem i wsadzić w jakieś miejsce… To jest jeszcze bardziej aroganckie od ludzkich ludzi… - tu zaczął kasłać, zasłaniając dłonią usta. - Gardzę wami… - wyszło z jego gardła, jak i późniejsza niebieska krew. Zrobił krok w tył, ku księżniczce.
- Jeżeli myślicie, że pozwolę na to... - warknął w ich stronę. Blaise pozostał neutralny. Nie wchodził w rozmowę. Jean również pozwolił sobie na szczyptę milczenia, jak ojciec.
Podczas jego wywodu, nekromanta obracał się wokół, na platformie, niczym w karuzeli. Po prostu wokół własnej osi jak gdyby nigdy nic. Patrzył się ze znudzonym wyrazem twarzy.
- Pozostało Tobie pięć godzin życia - powiedział swym dziwnie spokojnym, miłym głosem do Christophera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 10:43 pm

Gabriel zrobił krok w tył przyglądając się uważnie Lordowi jak się rzuca niezadowolony na kilka prowokujących wywodów. Oj rozzłościł Christophera i mało tego, był z siebie bardzo dumny. Uśmieszek nie schodził z jego ust.
- ohh.. od zawsze tak się troszczysz o dobro Księżniczki Angel Lordzie demonów.. ? - spytał przekrzywiając główkę lekko w bok wbił niebieskie ślepia w jego twarz doszukując się potwierdzenia swojej teorii.
- przecież też jesteś księciem.. na równi z Jean'em.. uwolniłeś się spod paktu i jesteś wolny.. możesz robić co zechcesz.. a z tego co widziałem przed chwilą.. to hmm.. ten pocałunek złożony na ustach Angel Lacour de Fanel do najgrzeczniejszych nie należał.. czyżbyś chciał zagarnąć księżniczkę dla siebie ? Skoro pozbawiłeś życia Draco.. a teraz rzucasz się że nie pozwolisz nam decydować o jej losie.. - powiedział z anielskim spokojem. Gabriel był świetnym obserwatorem a jeszcze lepszy od analizowania faktów był w wkurwianiu innych swoją szczerością. Angel rozwarła usta jakby chciała coś powiedzieć ale widząc jak Lord kaszle krwią doskoczyła do niego łapiąc go za ramię.
- spokojnie.. nie nadwyrężaj ciała.. - powiedziała z troską w głosie gładząc delikatnie ramię demona. Chodź słowa Gabriela ją bardzo zaskoczyły, aż nie wiedziała co ma powiedzieć na to. Jedynie spojrzała na Blackwella, po chwili odwracając wzrok gdzieś w bok czerwona. Doskonale wiedziała co czuł do niej Christopher, trzy razy wyznawał jej miłość i tyle razy narażał się dla niej. Ostatnio nie mogła mu odpowiedzieć bo była po słowie ale teraz była oficjalnie wolną istotką. Słysząc o kilku godzinach życia spojrzała na obcego mężczyznę a następnie przeniosła spojrzenie na Lorda.
- jak to pięć godzin życia ? Co to ma znaczyć.. ? O czym on mówi.. ? - wydukała z przerażeniem w głosie.
- ten wymiar go zabija.. ale zamiast wracać do siebie.. tkwi tu i powoli umiera.. twoja krew dała mu więcej czasu ale nie zmieni to faktu że on tu umrze jeśli nie teleportuje się stąd.. - wyjaśnił Gabriel bardzo dobitnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 11:12 pm

Ugodziły go słowa Gabriela. Chciał aż jeszcze bardziej wybuchnąć, lecz tym razem powstrzymał się, gdyż poczuł u swego boku Księżniczkę. Spojrzał na nią z ukosa, słysząc też dość brutalne wyjaśnienie w postaci swego umierania. Jego wyraz twarzy zmienił się na dość neutralny.
- Zapewne dłużej niż jakikolwiek anioł stąd. Mijały dni, miesiące i lata, a nikt nie widział, by jakikolwiek anioł ruszył choć palcem, by odnaleźć jedną z wyżej postawionych archaniołów. Uh, czyżby skaza na honorze, Archaniele? A troszczyć się… Fakt, nie od zawsze - spojrzał nań z ukosa i uśmiechnął się. - Obiecałem jej, że ją zabije i chciałem to zrobić kilkakrotnie. Mimo to, Angel wyszła z Twego objęcia i rzuciła się w przepaść by ratować mnie, demona… - powiedział w miarę spokojnie jak na niego. Zakrył swe usta, wypuszczając znów ze swych usteczek wiązankę niebieskiego.
Blaise w końcu udał kaszel, otworzył szerzej skrzydła i wybił się ku górze.
- Pozwolę się wtrącić i zakończyć tę nieistotną wymianę zdań, ale przynosząc w te miejsce Księżniczkę Angel Lacour de Fanel złamałeś moje zasady dotyczące bezpieczeństwa i zagroziłeś życiem głowy. Będę musiał to zdać w raporcie. Książe Christopher wraz z tymże Nekromantą zostają jednakże w Królestwie Aniołów, czy im to się podoba czy nie i bez względu na ich stan zdrowia. Wymagają osądu podczas rady, która odbędzie się za parę chwil. Złamali najświętsze z zasad, z czego Książe Demonów zdawał sobie sprawę z praw tu panujących. Wkroczenie istoty o nieczystej duszy bez upoważnienia jest przestępstwem wśród anielskiej rasy. Prosiłbym Gabriel, abyś przetransportował Christophera wraz z Angel niezwłocznie do budynku rady, gdzie rozpocznie się proces i debata na temat tego, cóżże mamy zrobić z tym problemem - zakomunikował Blaise i rozpoczął lot ku budynku rady. To, jak szybko odleciał wskazywało na fakt, że nie chciał usłyszeć żadnego słowa zażalenia ze strony Gabriela. Natomiast Jean postanowił ich eskortować, chowając kryształ do kieszeni swego stroju.
- Przepraszamy, księżniczko Angel, ale proszę się nie martwić. Nie sądzę, by debata potrwała dłużej niż pięć godzin. Gdyby Książe Christopher był w bardzo złym stanie, zawsze jest możliwe oddanie mu krwi - powiedział czułym głosem. Nie to, że troszczył się o Księcia. Broń boże. Dla niego najważniejsza była Księżniczka. Hanshin uśmiechnął się naiwnie sądząc, że faktycznie chcąc wspomóc Christophera.
- Mogę jakoś pomóc? - odezwał się, niezwykle zainteresowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 11:38 pm

Słowa Blaise'a sprawiły że Angel aż zaniemówiła wpatrując się w surowy wyraz twarzy, nie dał sobie nawet nic powiedzieć. Wydał rozkaz i ruszył. Pokiwała główką na boki i zrobiła kilka kroków w jego stronę gdy przed nią pojawił się Jean. Aż sie zatrzymała zaskoczona jego słowami. Był taki milusi jak Gabriel czy Hanshin. Złapała nagle młodzieńca za ramię i nie pozwoliła mu się zbytnio ruszyć z miejsca.
- proszę cię Jean.. on tu nie może zostać.. prawa wymiaru są dla aniołów.. on nie jest aniołem.. jaką mam pewność że nas nie rozdzielą ? Pomóż mi Jean go stąd zabrać.. bardzo cię proszę.. - zaczęła łagodnym tonem. Dało się słychać desperację i strach w jej głosie.
- to wyjdzie na dobre wymiarowi.. oni tu nie należą.. cierpią.. nie czujesz tego jak cierpią.. ? - wyszeptała będąc bardzo blisko niego. Jadeit wlepił się w oczy księcia aniołów. Nie dawała za wygraną, chciała pomóc Christopherowi za wszelką cenę.
- zrobię co zechcesz.. tylko proszę pomóż mi go stąd zabrać.. - kontynuowała ze smutkiem wymalowanym na twarzy. Gabriel aż się skrzywił niezadowolony na to jak bardzo Angel stara się pomóc Demonowi który był istnym zagrożeniem dla aniołów.
- aż tak bardzo Ci na nim zależy Angel.. ? Dlaczego.. czy to przez pakt ? Jesteś anielicą.. on jest demonem.. - wyszeptał nie rozumiejąc sytuacji. Nie pojmował tego jak można darzyć Lorda tak głębokim uczuciem.
"- pocałowałeś ją.. wykorzystałeś Anielskie zwyczaje by ją omamić.. to że oddała ci serce jeszcze nic nie znaczy.. każdy kontrakt da się zerwać.. zapamiętaj to Blackwell..-" warknął mu telepatycznie niezadowolony Gabriel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 11:58 pm

Christopherowi nie podobały się słowa Księżniczki. W szczególności ostatnie zdanko o tym, że zrobi co zechce. Aż zagryzł dolną wargę i podszedł do księżniczki, obserwując z ukosa Gabriela. Wyminął skrzydełka Angel i ułożył je na jej ramionach, delikatnie pocierając.
- Nie chce przypominać, ale nadużywasz słów "zrobię co zechcesz", Angel… Nie chce przypominać jaka sytuacja okropna z tego wyszła… wiesz, ta z Drako przykładowo… - delikatnie ją pociągnął z dala od Jeana. - Dałaś mi swoją krew. Ten młodzieniec również zdaje się wyrażać chęć pomocy, za co niezmiernie dziękuje. Wystarczy to do przeżycia procesu - poklepał ją po ramieniu i zrobił krok w boczek, odwracając się na pięcie ku Gabrielowi. Uniósł rączki w jego stronę, niczym dzieciątko anielskie, które miało zostać przetransportowane przez swoją mamusie. Przesłodki, uroczy diabełek, uśmiechający się w sposób arcydiabelnie arogancki. "Z jej własnej, nieprzymuszonej woli. Fakt, że mówisz o oddaniu serca jak o czymś nic nie znaczącym dowodzi Twego spaczonego serca… Albo nieodwzajemnionej miłości. Bidula została zraniona przez niegodziwy los? Zaprzestań gróźb i zrób to, o czym mówił wyżej postawiony… " - powiedział w jego umyśle i zakaszlnął kilka razy.
Jean był dość zablokowany przez nagły atak z jej strony. Nie mógł zbyt wiele zrobić. Przełknął ślinę i odwrócił głowę. To dało czas pewnemu nekromancie na pewną kradzież kryształku z jego kieszeni. A to wszystko z pomocą kościanych pająków, które po wyciągnięciu potężnego ustrojstwa, stały się wraz z nim niewidzialne.
- Nie zostaniecie rozdzieleni… Nie ma po co was rozdzielać… Tak sądzę… Będziesz prawdopodobnie musiała wyjaśnić czemu go chroniłaś, więc nie sądzę, by ktokolwiek chciał zrobić coś takiego… Z całym szacunkiem, Księżniczko Angel… - nieco zmieszany książe aż zrobił krok w tył i odwrócił się na pięcie, wzbijając się w przestworza. Czekał aż reszta zrobi to samo. Hanshin pozwolił podejść do księżniczki z uśmiechem.
- Mógłbym? - zapytał się niewinnie, grzecznie, unosząc swe dwie rączki ku niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Pią Lut 12, 2016 12:24 am

Aż drgnęła gdy Lord położył jej dłonie na ramionach odciągając ją od Anioła. Spojrzała na Demona nieco zakłopotana i delikatnie się zarumieniła wspominając akcję z wymuszeniem powrotu do królestwa. Ale robiła to dla niego, to było oczywiste. Kiedy ten nagle wzniósł się w niebo i ona postanowiła to zrobić gdy nagle jakby znikąd wyrósł przed nią Hanshin oferując swoją pomoc.
- jakiś ty kochany Hanshin.. ale już mnie tyle nosiłeś.. i teraz mam skrzydełka.. więc chyba sobie poradzę jakoś.. - powiedziała obdarowując go delikatnym uśmiechem i wzniosła się kilkoma machnięciami dorównując wysokości Jeana.
- dziękuję Jean.. doceniam twoją pomoc.. naprawdę.. - powiedziała radośnie czekając aż reszta się wzbije w górę. Gabriel widząc jak Chris podchodzi do niego uniósł brew i wyszczerzył ząbki w uśmiechu. Objął Lorda i również się wzniósł w powietrze bardzo ostrożnie. Angel pomachała jeszcze troszkę się wznosząc wirując niczym baletnica wokół własnej osi co raz wyżej delektując się pełną swobodą w powietrzu. Aż jej się w głowie zakręciło i o dziwo przestała machać skrzydełkami, po prostu spadając z cichym piskiem. Przeforsowana szybkim lotem i oddaniem sporej ilości krwi Inkubowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Pią Lut 12, 2016 12:39 am

Jean, jako że był odpowiedzialny za teraźniejszą ochronę księżniczki i ich bezpieczny lot, od razu ruszył z pomocą. Wyłapał ją z gracją, trzymając w obu rączkach niczym księżniczkę. Na jego twarzy był przez pewien czas wymalowany strach, lecz wraz z usunięciem zagrożenia, uspokoił się i westchnął zadowolony. Uśmiechnął się do niej przyjaźnie.
- Możesz schowac skrzydła, Księżniczko Angel. Dopiero od dzisiaj je masz, więc to musiał być dla Ciebie bardzo ciężki dzień. Odstawie Ciebie przy budynku rady - powiedział swym spokojnym głosem. Hanshin również wzbił się w powietrze i poleciał za Gabrielem. Natomiast Christopher, widząc że jego ukochana istotka jest niesiona przez kogoś innego niż on sam, aż skrzywił usteczka w niezadowolonym grymasie. Nad jego główką ukazała się mroczna aura. Zazdrość buchnęła z facjaty i irytacja faktem, że sam nie posiadał skrzydeł. Odwrócił aż głowę w bok, zaczynając się wręcz smucić. Jego ekspresja twarzy wykazywała naprawdę wiele emocji. Był niczym otwarta księga. Aż dziw, że demon potrafił ukazać tyle uczuć na swej twarzyczce.
- Nie wiem czemu tak szczerzysz kły, pierzu… - patrzył gdzieś w stronę ziemi. Przeszedł w dziwny stan zadumy. - Jakie to uczucie pomagać diabłu, kimś kim się gardzi od przyjścia na świat? - nagle zadał pytanie do Gabriela, ni stąd, ni zowąd. Od tak, wpatrując się w przepaść między wysepkami.
Blaise oczywiście doleciał przed nimi, informując głowy o tym, do jakiego doszło zajścia i zdał szybko raport. Zasiadł na odpowiednim miejscu. Po paru chwilach wylądował Jean, odstawiając bezpiecznie księżniczkę na ziemi, jak i Hanshin, który usunął się na bok, zdając się bać wchodzenia bardziej w głąb tak istotnego pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Pią Lut 12, 2016 2:54 pm

Cichy pisk został zastąpiony westchnieniem gdy została złapana przez Jean'a. Spojrzała skołowana na niego i uśmiechnęła się bardzo delikatnie do bohatera chwili. Przymknęła oczka i oparła policzek o jego ramię pozwalając sobie na odpoczynek podczas lotu. Skrzydełka się cofnęły bardzo powoli powodując mruknięcie u Angel. Uczucie było bardzo dziwne. Gabriel w między czasie spojrzał na Christophera z rozbawieniem widząc jak ten się burmuszy na widok trzymanej w ramionach Jeana księżniczki. Na jego bezczelne pytanie roześmiał się.
- odpowiem ci na to pytanie jak ty mi odpowiesz jakie to uczucie zakochać się w anielicy.. naturalnym wrogu rasy demonów.. - odpyskował wiedząc że może sobie na to pozwolić. Pierwszy przypadek, to się jeszcze nigdy nie zdarzyło. Demony gardziły śmiertelnymi istotami, ale pałały nienawiścią do anielskich kreatur.
- prawda że ładna z nich parka.. ? - szepnął z zadowoleniem tak aby tylko Lord go słyszał dolewając dzięki temu oliwy do ognia. Kiedy wylądowali na dziedzińcu przed miejscem obrad Gabriel nadal wspomagał Lorda w chodzeniu, za to Jean odstawił Angel na miejsce bardzo delikatnie.
- dziękuję za pomoc.. - obdarowała młodzieńca uśmiechem i spojrzała na Demona z troską w oczkach.
- jak się czujesz.. potrzebujesz więcej krwi ? - spytała czule gładząc jego tors. Jadeit wlepił sie w jego twarzyczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Pią Lut 12, 2016 3:17 pm

Na jego twarzyczce przy locie pojawił się uśmiech na pierwsze zdanko. Drugie jednak było dość interesującym uderzeniem, na które nie zareagował. Gdy wylądował, Christopher nie chciał więcej pomocy Gabriela i postanowił się wyswobodzić spod jego łapsk. Nie miał szczególnych problemów z ustaniem. Powiódł on wzrokiem na Angel. Tylko tyle wystarczyło, aby jego duch stał się szczęśliwy, a na ustach wylądował przyjazny wygibas.
- Niczym manekin bitewny, na którym trenują nasze demony, ale ta krew, którą mi dałaś, wystarczy. Możesz być spokojna o mnie Angel - zakomunikował swym czystym, uspokajającym głosem. Po tym zaczął iść przed siebie, starając się wywijać pośladkami na prawo i lewo z dodatkiem kręcenia ogonem. Był to jego zwyczajny, książęcy chód, z którego był znany. Dumny, pewny siebie, z przenikliwym spojrzeniem nawet pomimo ubrudzonego stroju. - Ciekawe jak osądzą demona… - mruknął pod nosem, do siebie. "Nudna parka. Znudziliby się sobą. Zbyt sztywny, zapewne po sławnym Blaise. A zakochać się w anielicy… Mógłbyś mi pozazdrościć. Wyglądasz na samotnego" - powiedział w główce Gabriela, mijając strażników, którzy chronili głównego pomieszczenia. Szedł pierwszy, ewidentnie nie przejmując się ewentualnym atakiem ze strony aniołów. Postawa godna arogancji. Szedł on przez pewien czas, nagle klękając gdy był już w zasięgu. Wzrok przemieścił na ziemie. W ten sposób dał szacunek istotom, których tak rzekomo powinien nienawidzić. Patricia wraz ze swym ojcem spojrzeli zaciekawieni na diabła. Wtem Necturius wleciał na swej platformie, dalej się kręcąc wokół. Ustawił się obok Christohpera, ale widać było, że elf ten nie obracał się szczególnie wśród ważniejszych istotek.
Jean postanowił szybko przetransportować swoje cztery litery na miejsce, obok swego ojca, Blaise. Teraz wszystko było w rękach Folkena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Pią Lut 12, 2016 3:32 pm

Angel również ruszyła biorąc Hanshina za rękę i ciągnąć za sobą obdarowując go delikatnym uśmieszkiem. Gabriel pokiwał głową na boki z niezadowoleniem. Chodź cieszył się ze nie musiał już wspomagać Demona przy poruszaniu się. Słysząc jego słowa w główce prychnął jedynie.
"- specjalista od związków się znalazł.. to ile razy się spławiła z wyznaniem miłości Lordzie ? Trzy jak dobrze pamiętam.. myślisz że Jean'a też spławi ?-" odgryzł się z uśmieszkiem na ustach idąc za nimi pchnął skrzydłem Hanshina aby ruszał się szybciej w kierunku pomieszczenia. Po inkubie wszyscy się znaleźli już w środku. Folken widząc księcia Demonów od razu zawiesił na nim swoje spojrzenie. Intensywne ale łagodne o dziwo.
- Demon słynący z arogancji kłania się przed radą anielską.. doprawdy ciekawe zachowanie.. od kiedy ktoś twego pokroju oddaje szacunek niebiańskim istotom.. nasze rasy wojują ze sobą od początku istnienia.. my nie wstępujemy do waszego wymiaru.. więc czemu ty postanowiłeś się pojawić w naszym.. wyjaśnij mi wszystko.. nie szczędź szczegółów i motywów swych działań.. - powiedział łagodnym tonem. Folken słynął z dobroci i wyrozumiałości. Kierował się sprawiedliwością a nie własnymi motywami. Przed nim leżała Krwawa Księga, zdawać się mogło że wiedział więcej niż Chris mógł się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Pią Lut 12, 2016 3:54 pm

Anioł mógł i widzieć wspomnienia, ale nie myśli które w trakcie tych wspomnień wychodziły. Spojrzał on z ukosa na Gabriela z uśmiechem. Tym razem nie wstrzelił się w niego. Demon zachował dziwny spokój. Powiódł on po tym wzrokiem na Folkena.
- Nie wiem z jakimi demonami macie w większości do czynienia, ale nie wszystkie są pomniejszymi bezwartościowymi kreaturami, które wyrwane spod kontroli, robią co żywnie im się podoba. Nie zabiliście mnie. Prawdopodobnie tylko przez słowa Księżniczki Angel. Lecz przymykając oko na to, co czuły anioły i jak bardzo chciały mnie zabić, nie zrobiły tego, a to zasługuje na mój szacunek… - tu musiał sobie zrobić przerwę by kaszlnąć kilka razy, brudząc tym samym swoją dłoń w niebieskiej krwi. Oj, przydałyby mu się jakieś szmatki do podtarcia usteczek i dłoni. - Pojawiłem się w waszym wymiarze, ponieważ zostałem powiadomiony o teleportacji Angel do waszego wymiaru, jak i usłyszałem od swych szpiegów że Drako ma się tutaj pojawić. Nie wiedziałem jednak kiedy. Przybyłem z chęcią zamordowania Księcia Drakonis jak i powrócenia z Angel do jej świata… - zakomunikował pokrótce. Widać, że chciał powiedzieć więcej. Pominął wiele szczegółów. Takich jak chęć ukatrupienia Blackiego, czy też tego, dlaczego tak bardzo chciał ją wyciągnąć z anielskiego wymiaru. Oczywiście też pominął wzmianki o tym, że została uprowadzona przez Kapitana Marynarki z jego powodu, gdyż potrzebował nieco czasu na odbudowanie swego królestwa w świecie ludzi. Nekromanta wydał znudzone westchnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Sponsored content




PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   

Powrót do góry Go down
 
"Niespotykana przygoda"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Przygoda Alucarda - Ten, który przynosi mrok

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Pozostałe :: Archiwum :: Archiwum-
Skocz do: