Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 "Niespotykana przygoda"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: "Niespotykana przygoda"   Pią Sty 22, 2016 7:32 pm

First topic message reminder :

"Przepraszam, Królu.
Przepraszam Ciebie z całego serca. Całym ciałem i swą duszą. Nie mogę też wszystkiego Tobie napisać w tym liście. Jednakże naprawdę wybacz mi to, co zrobiłem za Twymi plecami. Uwolniłem się od paktu. Uszczupliłem zasoby diabłów, uwalniając i biorąc ze sobą połowę pomniejszych i wszystkie królewskie czorty. Zaprzestałem być niewolnikiem magów. Tobie Królu służyłem wiernie, z chęci, powołania, jak i Księżniczce Angel. Jestem dalej lojalny Królestwu Piekła, nawet mimo wielu niedogodności które przez czas pobytu przeżyłem. To jedne z moich nielicznych grzechów, do których chciałem się przyznać. Nie mogłem zrobić tego osobiście w obawie przed Magami. Proszę o wyrozumiałość.
W dowód przeprosin poprosiłem Kapitana Florentino z Wolnej Marynarki Wojennej o wsparcie Piekielnego Królestwa. Podlega mu również Księżniczka Erika Victoria Stiletton IV ze Stalowego Gaju, a to oznacza, że posiada naprawdę wielkie uznanie. Myślę, że nawiążecie owocną współprace i wypełnicie w jakiejś części braki wywołane przez moją osobę. Dodatkowo pozostawiam Azora i Brugh'lorga Księżniczce Angel.

Książe Christopher Blackwell.
"

Trzy dni.
Trzy dni po zniknięciu Christopher Blackwella. Wraz z nim, podczas pogrzebu Mesmera, zniknęła reszta królewskich demonów jak i większość pomniejszych. Wręcz wsiąknęły w ziemie. Ze znanych diabłów pozostał jedynie Brugh'lorg i Azor, którzy nie opuszczali Księżniczki o krok a którzy nic nie wiedzieli o nagłym zniknięciu diabłów. Reszta niestety już nie była widziana w Królestwie. Na dodatek Król wydawał się tym faktem dość wkurzony, jak i przerażony. Nic jednak nikomu nie mówił. Magowie oczywiście stworzyli w kilka sekund nowe zastępy czortów. Nawet zostały wybrane Królestwie Demony. Nie były aż tak potężne jak Christopher i reszta, dlatego też tym razem Królewskich było aż dziesięć. Dwa z nich zostały przyznane księżniczce, reszta osłaniała zamczyska.
Był to dzień, w którym miał przyjść Florentino i z którym miała iść Księżniczka na negocjacje. Król nie czuł szczególnego zadowolenia z faktu, że zaproponował to sam Blackwell, lecz nie miał zbyt wiele do gadania. Sam kapitan okazał się przyjść o kilka godzin za wcześnie. Przywitały go służki z rozkazu Króla. Na dodatek ten owinął sobie je wokół palca i przeszedł się z nimi wprost do łaźni. Nie należał on do zbyt grzecznych osóbek, dlatego też nie trudno sobie wyobrazić cóżże one miały do zrobienia. Sam Florentino zresztą nie należał do zbyt brzydkich istotek. Umięśniony, młody, przystojny, obdarzony hojnie naturą, która dodała mu ciut rozpustności.
Jeżeli Księżniczka obudzi się, dostanie od razu wiadomość od Brugh'lorga o tym, że Florentino przybył i aktualnie jest w łaźni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777

AutorWiadomość
Angel



Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 4:17 pm

Zakryła usta dłonią widząc że jej opiekun się nie leczy samoistnie. W oczkach stanęły łzy i poderwała się jak poparzona podbiegając do swego pomniejszego.
- Brugh'lorg.. ty krwawisz.. ta magia.. to było przeciwko demonon.. Christopher też miał takie rany.. wtedy w komnacie.. ahh.. no tak.. - powiedziała nagle sobie przypominając coś. Szybko odskoczyła od rannego demona i podbiegła do kuferka. Otworzyła go i wyjęła z niego skalpel, kawałek bandaża oraz małe naczynie. Podbiegła do opierającego się o ścianę pomniejszego i nacięła sobie wewnętrzną stronę dłoni z cichym sykiem. Karmazynowa ciecz zaczęła się wydostawać z jej dłoni i spływać cienką stróżką do naczynia. Kiedy ilość była odpowiednia szybko owinęła kawałkiem świeżego bandaża swoją dłoń i zacisnęła ją mocniej. Po czym podała naczynie swemu demonowi.
- proszę wypij to Brugh'lorg.. musisz mi zaufać.. Christopherowi moja krew też pomogła.. uleczyła rany których nawet magia najpotężniejszych czarodziei naszego Królestwa nie umiała uzdrowić.. - powiedziała z troską w głosie powoli przystawiając naczynie do ust demona.
- zrób to dla mnie i wypij.. - szeptała łagodnym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin


Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 4:32 pm

Anioł nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytania. Nie był jednak przez to zły. Sam z chęcią rzuciłby się na pomniejszego. Niestety, stan zdrowia mu na to nie pozwalał. Siedział, byleby nie zamartwiać jeszcze bardziej Angel. Jedynie ją obserwował i to, co planowała. Rana szkaradna, niemożliwa do uleczenia w naturalny sposób.
Brugh'lorg spojrzał na księżniczkę i przytaknął. Był ufny. Zrobiłby wszystko dla niej. Wszedłby w ogień, byleby ją uratować, bez opamiętania. Nie troszczył się o swoje zdrowie gdy był przy jej boku. Dlatego też, nawet jeśli to jej krew, usłyszał słowo "proszę". To było potężniejsze od jakiegokolwiek zaklęcia rozkazu. Ściągnął on swój hełm, odsłaniając swą szkaradną twarz. Ujął w ręce naczynie i przysunął do ust. Wziął kilka łyków. Jego oczyska, i tak już czerwone, trysnęły intensywnym szkarłatem. Z rany zaczęła wydobywać się para, lekka, wskazująca na regeneracje. Anioł patrzył się i nie mógł uwierzyć w to, cóżże się dzieje. Rozdziawił aż usta w zdumieniu. Miał tysiące kolejnych pytań, lecz właśnie dzięki jej akcji, miał cząstkowe odpowiedzi na parę krępujących go myśli.
- Angel… Możesz do mnie podejść? Chciałbym z Tobą porozmawiać na osobności… Prosiłbym… - powiedział troskliwym głosem aniołek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 4:45 pm

Pomimo szkaradnej twarzy pomniejszego, na twarzy Angel nadal gościł ten delikatny, czuły uśmiech jakim obdarowywała swego opiekuna. Wypił jej krew i kiedy para buchnęła z ciała demona ona aż pisnęła radośnie.
- udało się.. rana się regeneruje.. tak się cieszę.. tak się cieszę że się zagoi.. nie pozwolę aby coś ci się stało Brugh'lorg.. - powiedziała radośnie i gdy tylko rana się zasklepiła Ravenclaw utuliła czule pomniejszego przez chwilę tak z nim będąc.
- wszystko będzie już dobrze.. zobaczysz że wszystko będzie już dobrze.. - powiedziała radośnie i słysząc słowa anioła zerknęła na niego zaciekawiona. Przeniosła spojrzenie na cerbera i poprosiła go do siebie ruchem dłoni. Kiedy podszedł pogłaskała jego pysk.
- Azorku zabierz proszę Brugh'lorga na pokład, trochę świeżego powietrza mu dobrze zrobi.. dołączymy do waz za chwilkę.. - powiedziała łagodnym tonem i kiedy obaj towarzysze wyszli Angel podeszła do Hanshina i pomogła mu wstać z jego łóżka.
- więc pójdziemy do mojej kajuty.. tam jeszcze są drzwi.. - powiedziała miękko biorąc do dłoni kuferek i pomagając aniołkowi w chodzeniu na tyle na ile mogła. Na szczęście dystans nie był zbyt duży bo jej kajuta była zaraz obok. Kiedy weszli do środka dziewczyna zamknęła drzwi na klucz i pomogła usiąść na łóżku rannemu. Po czym zaczęła ostrożnie zdejmować bandaże z jego ciała.
- trzeba zmienić opatrunki, w tych warunkach lepiej nie nosić zbyt długo przekrwionych szmat.. - to mówiąc odwinęła go i przemywając specjalną substancją ranki dmuchała od czasu do czasu aby uśmierzyć nieco ból. Po czym założyła nowe bandaże i uśmiechnęła się do aniołka radośnie.
- więc.. o czym chciałeś ze mną rozmawiać.. ? - spytała nagle uważnie się mu przyglądając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 5:06 pm

Brugh'lorg był nieco zdziwiony tak nagłym wtuleniem się Angel w niego. Nie był do tego przyzwyczajony. Zwykle unikał tego typu kontaktu z nią. Był przez nią w tejże chwili niezwykle zmieszany, aczkolwiek zadowolony i nieco zmartwiony. Bał się zrobić jej krzywdę. Jak to on. Milczał również, choć pewnie by coś odpowiedział. Mogła się raczej już domyślać, że coś było z nim nie tak pod względem mowy. Wykonał on jednak rozkaz zgodnie z jej wolą. Właściwie Azor, który rozrósł się by unieść giganta i wyniósł go z kajuty, na świeże, morskie powietrze.
Hanshin z jej pomocą wstał i poszedł do kajuty. Usiadł na łóżku i dał sobie zdjąć bandaże. Nieco syczał z bólu, lecz starał się powstrzymywać odgłosy wydobywające się z usteczek. Nie chciał jej zamartwiać tym, jak bardzo go bolało. Wraz z zakończeniem obandażowania, chłopaczyna padł boczkiem na łóżko, wydając z siebie westchnięcie ulgi. Nieco się uśmiechnął i zamknął oczyska. Twkił chwile w ciszy.
- A… Ah tak… Właśnie! Angel - wtem otworzył oczyska i spojrzał na nią. - Myślałem przez ten czas nad wyjściem z tej sytuacji. Demony muszą Ciebie czuć. Wymyśliłem sposób by zaradzić tej sytuacji. I mam pytanie… zgodzisz się, bym to ja porwał Ciebie na parę chwil do anielskiego wymiaru? - mówiąco to, uśmiechnął się przyjaźnie. - Choć nie będzie to porwaniem jak się zgodzisz. A jak odmówisz, to nic nie zrobię. Jednakże… uważam że to dobry sposób. Popatrz, demony zaprzestaną ataków na Ciebie, więc nie będą płynąć na ten statek i nie dojdzie do bitew. A Ty dzięki temu odzyskasz wolność. Co o tym sądzisz, Angel? - zadał pytanko i położył się pleckami na łóżku, patrząc na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 5:25 pm

Słuchała go z uwagą i gdy tylko wspomniał o wymiarze aniołów aż oczka jej się zaświeciły. Była już w wymiarze obłędu ale w anielskim jeszcze nie miała okazji. Do tego argumenty jakie podał jej aniołek były bardzo dobre. Zaprzestanie rozlewu krwi po obu stronach było dla niej najważniejsze.
- to byłoby dobre rozwiązanie.. statek nie byłby celem ataków.. a królewskie demony by nie traciły życia niepotrzebnie.. - myślała na głos. "I będę mogła zobaczyć Christophera za niecały miesiąc, obiecał że przybędzie.. poza tym.. jest jeszcze Draco.. nie mogę narażać naszego królestwa na jego gniew.. jedyny powód dla którego nas ochrania to ślub ze mną.. bez potężnej armii nie mamy najmniejszych szans.." zaczęła myśleć w ciszy.
- nie chcę być w miejscu gdzie mordują z mojej winy.. i jeszcze ta Lilian.. zraniła Brugh'lorga i nawet nie zainteresowała się tym.. nawet nie przeprosiła.. - widać było niezadowolenie. Florentino też święty nie był, psioczył otwarcie na Blackwella a tym strasznie jej podpadł. Nie interesowało go nic poza okupem a to sprawiało że opcja jaką dał jej aniołek była iście kusząca.
- ale.. potem zabierzesz mnie do domu.. prawda ?! - spytała dla pewności wpatrując mu się w oczka.
- jeśli po tym wymiarze odstawisz mnie do Piekielnego Królestwa.. to pójdę z tobą nawet i teraz.. - powiedziała z determinacją wymalowaną na twarzy. Wiedziała że ojciec się zamartwiał o jej bezpieczeństwo dlatego wysyłał tyle demonów za nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 5:51 pm

Jej pytanie dla aniołka było wręcz głupawe. Roześmiał się gromko i przytaknął.
- Oczywiście Angel że Ciebie odstawie do Piekielnego Królestwa, twego domu. Tylko się wyliże. Chciałbym to zrobić już teraz. Muszę unieść się nad chmury. Tylko tam działa moja magia wymiarowa, a nie chce Ciebie zrzucić. Jutro lub pojutrze będziemy już bezpieczni - uśmiechnął się przyjaźnie i zamknął oczyska, kładąc ręce pod głowę. - Um… Angel. Nauczyć Ciebie innych pieśni? Masz piękny głos… Chciałbym posłuchać go jeszcze raz. Może gdybyśmy razem ją zaśpiewali, mógłbym się szybciej wyleczyć.

Tym czasem na pokładzie.
Florentino opierał się o swój rapier. Nie miał żadnych ran. Wszystkie zostały wyleczone dzięki Lilien, która specjalizowała się w magii leczniczej oraz barierach. Ujęła ona kapitana za rękę i pociągnęła w bardziej ustronne miejsce.
- Nie podoba mi się to Florentino. Wiem, że Christopher nas o to prosił, ale nie wydaje się Tobie, że nieco zbyt… - nie dokończyła. Wbiła swój wzrok w tafle wody. Florentino smutno westchnął i ułożył swe ręce na barierce. Przytaknął, spoglądając na nią z ukosa.
- Ufam mu. To nasz przyjaciel, Lilien. Mi też trudno być takim brutalnym chamem wobec Księżniczki. Ale cóż, musi to wyglądać na porwanie Belli, nie? Więc… - mruknął nieco ciszej do Lilien.
- Nie chodzi tutaj nawet o zaufanie, Florentino. Chris porywa się z motyką na słońce. Nie znamy nawet jego wszystkich planów… Mamy przetrzymać tę kobietę przez miesiąc, na statku… i bronić się przed… - nieco podniosła ton. Florentino przysunął swoją twarz do jej główy i wtem wpił się usteczkami w wargi Lilien. Złożył nań niezwykle pożądliwy pocałunek, po czym wycofał usteczka.
- Martwmy się smokami i starajmy się nie zabijać zbyt wiele demonów. Myśl o barierze, ja zajmę się resztą, Bella. A tak przy okazji… Plotki o anielskiej krwi są prawdziwe jak widzę. Brugh'lorg jest bez rany… - skomentował przybywającą parkę. Lilien szybko spojrzała i przytaknęła. Parka rozeszła się we swoje strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 6:02 pm

Pogładziła go delikatnie po policzku i przytaknęła. "Los jest łaskawy.. zesłał Henshina aby mnie uwolnił.. Już nie długo się zobaczymy Lordzie Blackwell.." przeszło jej przez myśl gdy uśmiechnęła się do niego radośnie.
- jeśli melodia cię ukoi.. to chętnie zaśpiewam ją z tobą.. - powiedziała zadowolona i ułożyła się wygodnie na krawędzi łóżka.
- Win dain a lotica
En val tu ri
Si lo ta
Fin dein a loluca
En dragu a sei lain
Vi fa-ru les shutai am
En riga-lint

Win chent a lotica
En val turi
Silota
Fin dein a loluca
Si katigura neuver
Floreria for chesti
Si entina

Lalala…
Fontina Blu Cent
De cravi esca letisimo
Lalala…
De quantian
La finde reve

Win dain a lotica
En vai tu ri
Si lo ta
Fin dein a loluca
En dragu a sei lain
Vi fa-ru les shutai am
En riga-lint.. -
śpiewała wydobywając radość ze swego ciałka za pomocą pieśni. "Zobaczę wymiar anielski.. ciekawe jak on wygląda.. jak bardzo różni się od wymiaru obłędu.." kolejna myśl gdy przeciągnęła się nieco zmęczona i podniosła się z jednego łóżka idąc na inne po przeciwnej stronie. Położyła się na nim twarzą do aniołka i okryła się płaszczem od Florentino. Trzymał ciepło, to było pewne. Miała nadzieje że Aniołek poczuje się znacznie lepiej po przebudzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 6:38 pm

Aniołek się oczywiście uspokajał. Nie do końca o to mu chodziło, lecz nie mógłby jej odmówić. Dlatego też ułożył się jeszcze bardziej wygodnie, na boczku i wsłuchiwał się w pieśń. Ba, po paru chwilach dołączył do śpiewania. Jego oczy błysnęły złotem, jak i kolorek ich zamienił się w tę interesującą barwę.

W między czasie w królestwie Piekła…
Król był czerwony z powodu złości. Wymachiwał rękoma na boczki. Wydawał rozkazy. Wysyłał listy za pomocą czarnych kruków czy magii, którą użyczał nadmiernie od Panów Magów. Karcił diabły, które nie wywiązały się z zadania. Zbierał coraz więcej oddziałów demonicznych, które posiadały skrzydła. Szykował się do uratowania swej córki. W głębi serca jednak był cholernie przerażony i smutny, że do czegoś takiego doszło.

W Drakonis sytuacja wyglądała podobnie. Po cześci. Drako, jako że była obiecana mu porwana żona, był w tejże chwili niezwykle zły. On jednak nie ukazywał tegoż stanu tak, jak Król Piekielnego Królestwa. W jego wydaniu była to zimna nienawiść do porywaczy. Usiadł on spokojnie na swym foteliku i zaczął obserwować mapę wraz ze swymi zaufanymi ludźmi.
- Niech mój ojciec wyśle mojego jednego smoka i dwudziestu czterech najlepszych ludzi z Drakonis. To mały statek. W obliczu tak potężnego wroga szybko legną pod naporem siły. Jeżeli jej tam nie będzie i ukaże się to podpuchą, zabijcie wszystkich… Połączymy siły chwilowo z tym podrzędnym Aethielem… Niech myśli, że chodzi nam o sojusz. Szybko wpędzi się do grobu. Słyszałem też… że jego demony powariowały. Nie ma już tej samej siły co zwykle… Z dnia na dzień stają się coraz mniejszym zagrożeniem przez swoje działanie. Stracili też jednego z potężnych demonów, Christophera Blackwella. Niedługo nie będę potrzebować nawet jego przyzwolenia czy ożenku… Po prostu wezmę to, co do mnie należy i przejmę Piekielne Królestwo. Pomóżcie mi w tym bracia… - zakomunikował.
Tym czasem u Christophera sytuacja była zupełnie inna. Niebieskoskóry demon nie miał nieco czasu na myślenie o Księżniczce. Właśnie wbijał miecz w głowę innego demona, okutego w drogą zbroję. Wyciągnął miecz z jego łba o machnął nim w bok, brudząc błękitną trawę szkarłatem z powodu nadmiaru krwi na ostrzu.
- Jest demon, jest problem… nie ma demona, nie ma problemu… To będzie… kolejne piętnaście tysięcy demonów do mojej dyspozycji… Cholerny Jasper, niczego nie ułatwia… - westchnął przemiło, wręcz rozkosznie, kierując się w dalsze odmęty mrocznego lasu. - Odbiorę to, co należało do mnie…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 7:05 pm

Hanshin tak samo jak i Angel szybko wtulili się w objęcia Morfeusza, chodź na osobnych łożach ma się rozumieć. Oboje mieli już za dużo wrażeń jak na jeden dzień, a i ranny aniołek potrzebował odpoczynku aby rany ładnie się zasklepiły. Nim się zorientowali nastał już ranek. Powieki zamrugały po chwili ukazując piękny, błyszczący jadeit. Dziewczyna wstała i przemyła twarz zimną wodą. Następnie otworzyła drzwi kajuty i wyszła z pomieszczenia na pokłąd aby rozeznać się w sytuacji. Postanowiła pozwolić pospać spokojnie aniołkowi. Im szybciej się zregeneruje tym więcej ludzkich i demonicznych istnień ocalą. Zaczęła nucić swoją melodię ale bez słów. Kiedy pojawiła się na pokładzie nadal w swojej sukni i płaszczu kapitana rozejrzała się po zebranych. Jedyne osoby mogące liczyć na jej czuły uśmiech to Brugh i Azor, nikogo więcej nim nie obdarowała. Podeszłą do barierki i opierając się na łokciach przyglądała się bezkresnemu horyzontowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 7:23 pm

Aniołek spał, lecz wystarczył dźwięk chluśnięcia wodą by wyszedł z krainy Morfeusza. Włączył tryb czuwania, ale jeszcze się nie przebudzał. Dopiero wraz z wyjściem Księżniczki z pomieszczenia otworzył oczyska i pozwolił sobie na podniesienie ciałka. Rozejrzał się dookoła. Rozciągnął z lekkim piskiem bólu i wstał. Stwierdzając, że rany mu już aż tak nie przeszkadzają, pozwolił sobie na opatrzenie siebie bez pomocy Księżniczki. Wymienił brudne bandazże na nowe i wyszedł z pomieszczenia, postanawiając wdrążyć swój plan w życie. Szedł powolutku, mijał tutejszych marynarzy, którzy nawet nie byli zainteresowani aniołkiem. W końcu miał schowane skrzydła. Powolutku podszedł do Angel.
- Będzie to bardzo szybkie, ale odlatujemy, Angel. Przygotuj się! - powiedział z entuzjazmem i wykonał szybszy krok, wypuszczając z pleców swe skrzydła. Objął ją w pasie i uniósł. Machnął swymi skrzydłami, wybijając się od barierki ku niebu. Szybko zaczął gnać w górę, starając się jak najmocniej oddalić od złowrogiego statku. Marynarze, widząc uciekający cel, szybko pozwolili sobie o dobycie pistoletów. Jeden już wymierzył, przygotowywał się, lecz w ostatnim momencie rozgromił głos Florentino mówiący "stop". Podbiegł on do barierki i zagryzł dolną wargę.
- Świetnie… Świetnie… jak ja to wyjaśnie Christopherowi… Przynajmniej będzie bezpieczna… Ale cholera… - pokiwał głową na boki, starając ogarnąć swe ciało. Czuł zadowolenie, a zarazem irytacje. Aniołek dalej starał się przemieszczać.
- Zaraz będzie teleportacja! Trzymaj się! - zakrzyknął z uśmiechem na twarzy, podekscytowany. Angel miała zaraz znaleźć się w anielskim królestwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 7:34 pm

Westchnęła gdy usłyszała słowa aniołka za plecami. Po chwili objął ją mocno i wziął na ręce nie czekając na nic więcej rozpostarł skrzydła i wybił się błyskawicznie w niebo porywając księżniczkę w lepsze jego zdaniem miejsce. Spoglądając w dół jedynie wlepiła tęskne spojrzenie w Azorka i Brugh'lorga. Zapewne nikt się nie spodziewał takiego rozwinięcia sytuacji. Wtuliła się jeszcze mocno w Henshina gdy powiadomił ją o teleportacji. I pach zniknęli z tego wymiaru niemalże od razu pojawiając się na pięknej polanie. Trawa była żywszej barwy niż na ziemi, wszędzie rosły piękne lilie w różnych odcieniach. Od ciemnego fioletu, przez pomarańcz, czerwień i róż aż po biel. Tych ostatnich było znacznie więcej niż pozostałych. Słodki zapach który tak bardzo sobie ukochała roznosił się dookoła. Ale nie to było najciekawsze.. polana na której byli była średniej wielkości wysepką która unosiła się w powietrzu. Nie dryfowała, była zawieszona w miejscu, z brzegów dookoła ściekała źródlana, krystalicznie czysta woda. Wyglądało to jak by wodospad okalał całą wysepkę. Nie tylko tą, było ich pełno a pomiędzy mnóstwo obłoków dryfujących po niebie. I pełno aniołów przemieszczających się pomiędzy wysepkami. Niektóre były tylko pięknie upstrzone kwiatami ale i miały białe wysokie budynki z wieżyczkami i kolumnami.
- Tu jest.. tu jest tak pięknie.. Hanshin.. - wyszeptała z zapartym tchem gdy była trzymana na rękach swego wybawcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 7:45 pm

Henshina taka teleportacja będąc rannym dość wiele kosztowała. Dlatego też, wraz z odstawieniem księżniczki na ziemie, opadł z sił i runął bokiem na polanę. Nie wydał jednak z siebie jęku bólu, a jedynie zadowolenia. Wtulił się w przyjemną dla jego twarzyczki ziemie i zamknął oczyska, w uśmiechu. Schował skrzydła i pozwolił sobie na szczyptę odpoczynku.
- I przeemiło… - dodał swoim słodkim, niewinnym głosikiem, gładząc trawkę. Leżał sobie w milczeniu tak przez krótki czas. Dopiero później otworzył oczyska, które zdały się emitować złotem, prawdopodobnie przez teleportacje. - Odpocznę chwile i zaprowadzę Ciebie do archiwum. Nauczę Cię nowych pieśni! I zaprowadzę do naszego zbioru malowideł. Posiadamy naprawdę piękne obrazy! Może ktoś się znajdzie, kto będzie chciał namalować Ciebie - powiedział uradowany i odwrócił się na plecki, zamykając oczyska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 7:53 pm

-Hanshin.. - padła na kolanka przy nim odgarniając włoski z jego twarzy.
- dziękuję.. tu jest przepięknie.. - powiedziała z uśmiechem obserwując okolicę. Słysząc o atrakcjach uśmiechnęła się zadowolona ale już pomysł że ktoś chciałby ją namalować sprawił że delikatny róż wymalował się na jej policzkach ślicznie kontrastując z bielutkimi włoskami i błyszczącymi jadeitowymi oczkami.
- mam nadzieje że nie sprawiam ci kłopotu przebywając tutaj.. nie chcę nikogo gorszyć moją obecnością.. - wyszeptała nagle odwracając główkę od aniołka. Kiedy przekręcił się na plecki ona usiadła na boku tak jakby i zrywając białą lilię zaczęła śpiewać swoją melodię. O dziwo w tym wymiarze jej pieśń rozbrzmiewała na większym obszarze. Teraz nie tylko on mógł się wsłuchiwać w jej przesłodki głos ale także inne aniołki przelatujące nieopodal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Wto Lut 09, 2016 10:29 pm

Odpoczywał spokojnie. Nie miał zamiaru zbyt wiele mówić póki co. Zamknięte oczyska i zaciąganie się niezwykle świeżym powietrzem. Tylko o tym w tejże chwili marzył. Wtem do jego uszysk doszedł szept. Otworzył jedno oczko. Zaraz rozległa się jego ukochana melodia. Ukazał swój uśmieszek. Wsunął pod głowę rączki, delektując się pieśnią. Przynajmniej przez pewien czas.
- Oczywiście że nie sprawiasz mi kłopotu. Nikogo nie gorszysz… właściwie to nawet nie wiem co to za słowo - aniołek aż się zaśmiał z braku własnej wiedzy i postanowił się wreszcie podnieść. Ręce ułożył za siebie i przesunął oczyska w jej stronę. Po tym leniwie zaczął się podnosić. Wystawił ręce w jej stronę. - Chodź! Polecimy. Mam już siły! - ukazał swe skrzydła, którymi zaczął powolutku machać. - Ruszajmy do archiwum. A… jesteś głodna?! Wybacz że zapomniałem o to spytać! Jeżeli potrzebujesz jedzenia i picia, to zaprowadzę Ciebie do mojego domu. Coś upichcimy! - wyszczerzył ząbki w uroczym uśmieszku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Sro Lut 10, 2016 2:05 pm

Kiedy się podniósł i wyciągnął w jej stronę rączki ona również je wyciągnęła przed siebie łapiąc go za dłonie. Pozwoliła mu się pomóc wstać z trawy i wziąć na rączki jak wcześniej aby mógł wzbić się w powietrze.
- zbyt głodna nie jestem.. to chyba spowodowane podekscytowaniem.. tym miejscem.. jest takie inne od tego co do tej pory widziałam.. - fascynacja nie ulatniała się z barwy jej tonu gdy z nim rozmawiała. Hanshin może nie zauważył tego ale inne anioły uważnie się mu przez pewien czas przyglądały z odległości. Nie wszyscy byli tacy jak on, był jednym z aniołków nieco niższego stanu a młodość dodawała mu naiwności którą wręcz ociekał. W końcu nie każdy był tak neutralny jak młodzik w stosunku do demonów. Chodź nikt nie zwracał mu jeszcze uwagi, ale było pewnym że wieść po anielskim wymiarze szybko się rozniesie o pojawieniu się ludzkiej kobiety. "Zupełnie inaczej niż wymiar obłędu.. tutaj nikt mnie nie chce zabić przynajmniej.." pomyślała uśmiechając się milutko i wtuliła delikatnie w jego siało aby ułatwić mu transport z miejsca na miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Sro Lut 10, 2016 3:15 pm

Tym razem Hanshin złapał ją nieco bardziej królewsko. W sensie podniósł ją jak księżniczkę. Wygodniejsze niż uprzedni wylot w powietrze na łodzi, gdzie wziął ją od tyłu. Dlatego też, upewniając się, że trzyma on istotkę pewnie we swych rękach, rozpoczął bieg. Odbił się z samego końca i pofrunął ku archiwum.
- Więc od razu do archiwum! - zakrzyknął wesoło. Nie przejmował się szczególnie wzrokiem innych. Właściwie to nawet tego nie zauważał. Biedny, naiwny Hanshin, z czystym sercem i niewinną postawą. Prawdziwy anioł stróż z krwi i kości. Cholernie niedoświadczony, ale bohaterski. Leciał on ile sił miał we swych mocnych skrzydełkach, wymijając co niektóre aniołki, które mogłyby przypadkiem wlecieć w jego twarzyczkę.
Minęło kilka minut lotu. Wylądował on na skrawku latającej wysepki, gdzie była usytuowana wielka wieża w kształcie kolumny, połączona ze sobą w kilku miejscach, z elipsą u podstawy. Wyglądało to niczym przerośnięte iglo z dodatkiem pięknych kolumn.
- Jesteśmy! Zaprowadzę Ciebie do archiwum krwawych ksiąg. Za pomocą kropelki swojej krwi, możemy dowiedzieć się o swych przodkach. Mam nadzieje że tutejszy Archanioł pozwoli nam je otworzyć i odczyta kilka faktów! Chodźmy! - odstawił ją na miejsce, złapał za rączkę i zaczął ciągnąć, biegnąc po schodach do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Sro Lut 10, 2016 3:50 pm

Ani na chwilę nie przestałą się rozglądać podczas lotu, delektując się widokami z góry. Każda wysepka zapierała dech w piersiach i te piękne istoty o anielskich skrzydłach. W przeciwieństwie do rasy demonów, każdy tu był piękny. Zmrużyła oczka zastanawiając się nad czymś i pokręciła główka na boki kiedy wylądowali uśmiechnęła się i słysząc o swoich przodkach aż zaniemówiła. Wtedy poczuła jak chłopak łapie ją za dłoń i ciągnie w sobie znanym kierunku. Oczywiście nie opierała się i biegła za nim dotrzymując mu w miarę kroku. Wolną ręką trzymała skrawek ubrudzonej sukienki unosząc go tak aby nie potknąć się o cokolwiek. Kiedy dobiegli przed wielkie drzwi, które same się przed nimi otworzyły. Sala była wielka od środka. Po lewej jak i po prawej stronie ciągnęły się rzędy stanowisk pracy za którymi siedziały aniołki archiwizujące wszystko. Na przeciwko wejścia na samym końcu na wzniesionym podeście nad wielką księgą siedział Archanioł strzegący Krwawej Księgi. Oczy wszystkich wzniosły się ku dwójce przybyłych. Prace zostały zaprzestane i skupienie skumulowało się na dziewczynie. Angel aż przełknęła nieco głośnie ślinę widząc jak stała się centrum zainteresowania. Hanshin za to zdawał się nie zauważyć różnicy i ciągnął już spokojniejszym krokiem dziewczyne za sobą w stronę archanioła. Kiedy podeszli dostatecznie blisko Archanioł się wyciągnął i opierając dłonie o  blat na którym leżała księga nachylił się w ich stronę. Uważnie przyjrzał się kobiecie nie ukrywając zdumienia na twarzy i przeniósł spojrzenie na anioła stróża.
- Hmm.. hmm.. ludzka kobieta.. ? W niebiańskim wymiarze i to przed moimi oczami.. hmm a to dopiero nowość.. chodź.. - i tu urwał nagle rozpościerając swoje przeogromne białe skrzydła na boki. Były o wiele większe i bardziej majestatyczne niż Hanshina. Mężczyzna był blondynem z włosami sięgającymi łopatek. Piękne intensywne niebieskie oczka wlepiły się w twarzyczkę Angel egzaminując coś. Machnął wielkim czerwonym piórem trzymanym w dłoni i pochylając się bardziej do przodu delikatnie musnął końcówką twarzyczkę dziewczyny od skroni do policzka sprawiając że się zarumieniła niemalże od razu.
- ah.. - westchnął zaskoczony i cofnął pióro jakby myśląc nad czymś bardzo intensywnie. Po chwili jednak machnął główką na boki jakby pozbywając się myśli które się kłębiły jeszcze przed chwilą w łepetynce.
- rysy twarzy jakby znajome.. ale oczy nie te.. no i jesteś człowiekiem.. co jest zaskakujące aby ludzka kobieta była tak.. hmm egzotycznej urody.. zwykle istoty z białymi włosami mają czerwone oczka.. ty masz.. jadeitowe.. dość intrygująca mieszanka.. - skomentował nadal się jej przyglądając.
- umm.. dziękuję.. tak mi się wydaje.. ? - odpowiedziała zmieszana dziewczyna na słowa starszego anioła nadal się rumieniąc. Zawstydzona odwróciła główkę lekko w bok sprawiając że Archanioł jeszcze bardziej się jej zaczął przyglądać.
- więc w jakiej sprawie tu jesteście ? Bo jeśli chodzi o Krwawą Księgę to wykluczone.. nie jest dla zabawy.. nie ważne co ci Hanshin opowiadał o niej.. - powiedział ze spokojem w głosie i uśmiechnął się przesłodko. Na co Angel rozdziawiła usteczka.
- ah.. ja.. ja tylko chciałam.. umm.. dowiedzieć się czegoś o mojej mamie.. skoro można się o przodkach dowiedzieć czegoś.. bo.. bo ona chyba znała anioła.. znaczy.. tak mi się wydaje.. Hanshin mówił że ta kołysanka jest znaną tylko aniołom pieśnią.. bardzo proszę.. tata nie mówił zbyt wiele o niej, a jak miałam niespełna trzy latka to zmarła.. jeśli mam szansę się czegoś o niej dowiedzieć.. to chyba tylko tutaj.. - powiedziała przykładając dłoń do dekoltu i wlepiając wzrok w blondyna. Ten uniósł brew nieco zaskoczony jej słowami.
- anioły nie uczą ludzi swych pieśni.. nawet gdyby któryś chciał to te pieśni zaśpiewane przez ludzi nie są naszymi pieśniami.. ludzie nie potrafią oddać pieśni anielskiej w pełni.. bo są one w staroanielskim czyli języku naszych przodków.. - powiedział stanowczym ale nadal miękkim głosem pokazując swój sprzeciw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Sro Lut 10, 2016 4:12 pm

Wszedł do środka. Podszedł. Nie zwracał uwagi na swój wzrok. Musiał być do tego przyzwyczajony. Po części. Dlatego oczyska wbite mniej-więcej w jego osobę nie było czymś nadzwyczajnym dla młodego Hanshina. Podszedł on do okienka wraz z archaniołem, nie wydając nawet z siebie głosu, gdyż zainteresowanie i pierwsze słówka od razu ruszyły na dziewczynę. Jednakże widząc to, jak archaniołek używa swego pióra i zawstydza dziewczynę, młodzik pomachał w stronę jego piórka jakby odganiał muchy. Naburmuszył aż poliki, nieco oburzony faktem, że duży powoduje róż na polikach Angel. Nie zdążył odpowiedzieć na parę zdanek w sprawie Krwawej Księgi, gdyż Księżniczka szybko wyprzedziła jego myśli. Na ostatnie słówka Archanioła westchnął przeciągle i postanowił wybić się. Podskoczył wysoko, tak by wylądować nogami na nieco wystającej części okienka. Schylił się i przysunął swą twarzyczkę do głowy wielce skrzydlatego. Właśnie z tego był głównie znany. Z często nieprzewidywalnych akcji i zbyt nagłych gestów. Często lądował tam, gdzie nie powinien, albo wskakiwał czy chował się w przedziwnych miejscach. To go wyróżniało. Jego szczególna dziecięca niewinność i chęć zabawy oraz wszechogarniające szczęście, z dozą naiwności, oczywiście.
- Nie porwałbym jej do wymiaru aniołów od tak, Panie Archiwisto. Potrafi odśpiewać pieśń uspokojenia bez zająknięcia, równie pięknie, bezbłędnie! Aniołowie Stróże nie mogą kłamać, więc uwierz mi! A… - odwrócił się tylko na chwilę by spojrzeć na Angel. Jego wzrok był dość intensywny, bardzo ciekawski i skupiony. Różnił się od tego, który zwykle z niego emitował. Po tym powrócił wzrokiem na Archanioł i przysunął do jego twarzy swoją głowę. Tak blisko, że ten mógł poczuć oddech na swych wargach. Chłopaczyna był tak strasznie niewinny, nie widząc w tym szczególnego zbliżenia czy czegokolwiek intymnego. - Uleczyła swoją krwią demona… - szepnął cichutko i czekał na jego reakcje. Dalej klęczał w okienku, co musiało dość komicznie wyglądać z pozy Angel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Sro Lut 10, 2016 5:28 pm

Sprawa wyglądała na przesądzoną, Angel spuściła główkę jak skarcone dziecko mrużąc delikatnie oczka i wtedy Henshin się wybił i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Spojrzała na niego zaskoczona gdy zaczął jej bronić aż się delikatnie uśmiechnęła sądząc że po prostu jest bardzo miły. Sam Archanioł kątem oka zerknął na młodzika i westchnął.
- Aniołowie Stróże nie mogą kłamać.. ale też nie umieją obiektywnie oceniać sytuacji.. zawsze stajecie w obronie taka wasza natura Henshin.. wierzę że pochwaliłbyś nawet zawodzącego miauczeniem kota w nocy twierdząc że wyśpiewuje ballady o miłości.. - zaśmiał się lekko rozbawiony. Kiedy młodzik się pochylił do przodu dysząc na usta Archanioła ten jedynie w odpowiedzi musnął skrawek skrzydła jego skrzydełko, delikatnie tak jak wcześniej zrobił to z policzkiem Angel za pomocą czerwonego pióra. Ale ten gest był bardziej intymny. Archanioł postanowił po prostu dać stróżowi posmakować własnego eliksiru. Co by się nieco opamiętał. Słysząc jednak ostatnie zdanie aż gwałtownie przekierował wzrok na dziewczynę. Złapał za skrawek koszuli Henshina i odstawił go na podłogę jak małego niesfornego szczeniaczka. Dopiero teraz splótł ręce ze sobą układając je na torsie. Przechylił główkę lekko w bok.
- zaśpiewaj mi tą kołysankę.. może zmienię zdanie.. chodź nikłe szanse.. - powiedział ze spokojem skupiając się na jej jadeitowych oczkach. Angel jedynie pokiwała główką na znak że się zgadza. Wzięła głębszy wdech i zamknęła ślepka, po czym rozwarła delikatnie wargi wydobywając z ust swą magiczną melodię.
- Win dain a lotica
En val tu ri
Si lo ta
Fin dein a loluca
En dragu a sei lain
Vi fa-ru les shutai am
En riga-lint

Win chent a lotica
En val turi
Silota
Fin dein a loluca
Si katigura neuver
Floreria for chesti
Si entina

Lalala…
Fontina Blu Cent
De cravi esca letisimo
Lalala…
De quantian
La finde reve

Win dain a lotica
En vai tu ri
Si lo ta
Fin dein a loluca
En dragu a sei lain
Vi fa-ru les shutai am
En riga-lint.. -
zaśpiewała do samego końca. Już z pierwszymi słowami Archanioł rozdziawił delikatnie usta nie dowierzając w barwę intonacji. Czysta bez skazy, bez zakrzywień w głosie. Iście anielska pieśń przekazywana z pokolenia na pokolenie. Potrafiąca ujarzmić największe potwory w tym smoki i czasem nawet demony, jeśli anioł był wysoko urodzony. Wszystkie mniejszego statusu aniołki zamilkły wpatrując się w dziewczynę znad swoich kronik. Nikt nie ważył się przerwać jej śpiewu. Gabriel nie odrywał oczek od dziewczyny czując coś dziwnego. Coś mu nie dawało spokoju, teraz słysząc jej śpiew miał wrażenie że słyszał już gdzieś ponowną barwę śpiewu. Aż pokręcił głową na boki nie wierząc w omamy jakie jego umysł mu zaczynał projektować w główce. Kiedy skończyła wziął w dłoń czerwone piórko i wysunął ostro zakończoną końcówkę w jej stronę.
- twoja dłoń.. tam jest rana, wysuń ją w moją stronę abym mógł umoczyć pióro w twojej krwi.. inaczej nie dowiemy się niczego z księgi.. - powiedział nie kryjąc zaciekawienia. Jedno tylko nie dawało mu spokoju, czemu ta dziewczyna miałaby leczyć demona swoją krwią. Angel rozpromieniała niemalże od razu i rozwiązała delikatnie opatrunek unosząc dłoń ku czubkowi pióra. Kiedy końcówka zetknęła się z ranką aż jej dłoń drgnęła lekko. Chodź rana wyglądała na prawie że zasklepioną. Archanioł zbliżył czubek do kart otwartej księgi i pozwolił aby kilka kropelek skapnęło na wyniszczony pergamin. Po chwili na karcie zaczęły się robić widoczne słowa w języku staroanielskim.
- Angel Ravenclaw.. córka Aethiela Ravenclaw i ... - zamilkł nagle nie wierząc w to co ma przed oczami. Spojrzał na Angel i jak zahipnotyzowany wpatrywał się w jej twarzyczkę z wyrazem jakiego nikt jeszcze na jego twarzy nie widział.
- to niemożliwe.. twoja.. twoja matka to.. Angelica Lacour de Fanel.. ? - brzmiało bardziej jak pytanie niż stwierdzenie. Dziewczyna aż pokiwała niepewnie główką jakby potakująco.
- tak, miała na imię Angelica.. ale 'Lacour de Fanel' słyszę pierwszy raz.. tak się musiała nazywać zanim wyszła za tatę.. - powiedziała z uśmieszkiem. Archanioł wlepił spojrzenie w księgę i na powrót na dziewczynę.
- ah.. Angelica.. to nie były zwidy.. tylko oczy.. twoja.. mama miała złote oczy.. i była Aniołem.. najwyższej krwi aniołem.. z najpiękniejszym głosem jaki kiedykolwiek słyszałem.. - powiedział bardziej rozmarzonym głosem. Ale szybko się opamiętał i odchrząknął poprawiając krawat pod szyją.
- Ravenclaw.. to królewski ród w Sylduris.. jesteś córką Króla Piekielnego Królestwa.. hah.. kto by pomyślał.. anielica wśród demonów.. to cud że przetrwałaś cała i zdrowa tyle lat.. Angel.. hmm jesteś nie tylko księżniczką wśród ludzi ale i wśród aniołów.. chodź te oczy powinny być złote.. nawet jeśli jesteś tylko pół aniołem.. - wyjaśnił bardzo ogólnie i obdarował ją delikatnym uśmieszkiem.
Angel za to stałą jak osłupiała nie wierząc w to co słyszy.
- ale.. to nie może być prawda.. nie mam skrzydeł.. jestem człowiekiem to musi być jakaś pomyłka.. - powiedziała nagle będąc w szoku. Trudno było się dziwić.
- hmm.. twoja krew wyleczyła demona.. masz swój dowód.. - powiedział z uśmieszkiem.
- ale królewska krew jest bardziej wartościowa niż zwykła.. - powiedziała jakby szukałą kontrargumentu.
- ale tylko anielska krew leczy najbardziej śmiertelne rany.. ludzka nawet jeśli wysoko urodzonego księcia nie ma takich właściwości.. podobno jest smaczniejsza i tyle.. ale i tak nie przebije smaku anielskiej.. - zaśmiał się nieco rozbawiony jej brakiem wiedzy. Po chwili jednak złagodniał bardzo.
- wiesz Angel.. że masz w tym wymiarze rodzinę ? Lacour de Fanel to jeden z najstarszych i najbardziej znanych rodów anielskich. Folken Lacour de Fanel jest ojcem twojej świętej pamięci rodzicielki.. czyli twój dziadek.. - powiedział z radością wymalowaną na ustach.
- mam.. dziadka.. ? - wydukała wpatrując się archanioła z niedowierzaniem. Aż się zachwiała czując jak natłok informacji odbiera jej po trochu siły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Sro Lut 10, 2016 6:58 pm

Aniołek aż naburmuszył poliki. Oj, wkurzył młodego swymi słówkami o zawodzącym miauczeniu. Już szykował riposte. Ładowała się w jego makówce. Był bliski ataku. Prawie otworzył usteczka by wypowiedzieć kilka wrednawych słówek, lecz został zaatakowany. Idealnie trafiony w czuły punkcik. Wraz z dotknięciem skrzydła o skrzydło, oblał się cholerną czerwienią, od której zapewne nikt go jeszcze nie znał. Na dodatek zadrżała mu warga. Cofnął on twarzyczkę bardziej z dala głowy Archanioła, cholernie zawstydzony. Dobrze, że go odstawił, gdyż młodzieniec na ten czas nie byłby w stanie tego zrobić. Zyskał wreszcie wolność od swej trucizny. Założył ręce na siebie i odwrócił się do dużego bokiem. Nadymał policzki i nie odzywał się. Tkwił w ciszy, wsłuchując się w melodie która wyszła z usteczek Angel. Jego facjata nie wykazywała zaskoczenia. Zapewne nie był nawet świadom tego, kogóż to przyniósł do anielskiego wymiaru. Traktował ją jedynie jak zwyczajnego aniołka. Dopiero późniejsze słowa sprawiły, że jego mimika uległa diametralnej zmianie. Wielkie zaskoczenie wdało się na jego twarz. Wbił on wzrok w Angel i nie mógł go przez pewien czas oderwać. Uratował w końcu Księżniczkę. Nie ludzi, a aniołów, zachowując się cały czas w tak dziecinny sposób. Wstyd oblał jego twarz, aż zrobił krok w tył, kiwając głową na boki. Chwile później wypełnił go przypływ euforii. Wymierzył on palcem na Gabierla.
- Ha! A nie mówiłem?! Miałem racje! Nie pochwaliłbym zawodzącego miauczeniem kota! Mam zmysł artystyczny! Ewww! - nagle zakrzyknął z entuzjazmem. Złapał ją za nadgarstek i delikatnie pociągnął. - Chodźmy do Twojego dziadka! Wiem gdzie to jest! - dodał. Mimo, że prawdopodobnie nie wolno było mu wejść w tamte rewiry, do miejsca książąt i księżniczek, tak jak zwykle pozwalał sobie na łamanie tego typu zasad. Nagle wypuścił ją, odskoczył z przestraszonym wyrazem twarzy. Wtem padł na kolana i pochylił głowę w dół, przy Angel. - Przepraszam, przepraszam, przepraszam! Zachowywał się w Pani towarzystwie tak dziecinnie! Jest Pani księżniczką aniołów! Nie wiedziałem! Nie zachowywałbym się w taki sposób… - pisnął przepraszająco. Był aniołem demolką, istnym chaosem w serduszku, napompowanym przesytem energii do życia. Jego stan zmieniał się szybciej niż woda w parę przy zderzeniu się z lawą. Aż nie wiedział co zrobić, zakłopotał się biedaczysko.

Tym czasem na łodzi Kapitana Florentino.
Christopher stał. Uśmiechał się, ale niezbyt standardowo. Ukazywał swe bialutkie zęby z kiełkami. Był to dość złowieszczy uśmiech, budzący raczej strach. Do tego jego spojrzenie z lekko przymkniętymi oczkami, ręce założone na siebie i tupanie nogą. Florentino wraz z Lilien stali przed nim, przerażeni. Obejmowali siebie wspólnie rękoma, zagonieni do rogi statku.
- Lordzie… Ale… robiliśmy wszystko co w… - rozpoczął Florentino. Rozległ się dźwięk strzelenia kośćmi. Ogon przyspieszył wywijanie elips. Cyjanowe oczysko otworzyło się szerzej.
- Hehe… he… śmiesz się odzywać… Kapitanie… Wieeesz… ufałem wam… naprawdę wam ufałem… - tu lekko zachichotał, pożerając ich wręcz wzrokiem. Wokół niego roztaczała się fioletowa aura, która nie budziła niczego dobrego. Moc wirowała na statku. Nawet Lilien, która należała do niezwykle silnych magów, w porównaniu z gęstością mocy Christophera, była niczym początkujący adept magii. Nie miała szans na ochronienie się przed gniewem Księcia Demonów. Miażdżąca siła, przerażająca. A jego uśmieszek nie zwiastował niczego pozytywnego. - Więc… jeszcze raz… Gdzie… jest… Angel…? - zapytał się w dość psychopatyczny sposób.
- Poleciała z aniołem do Anielskiego Wymiaru… - odpowiedziała Lilien. Christopher otworzył swe usta szeroko i wydał z nich dźwięk, którego raczek nikt nie chciałby słyszeć. Był to potężny ryk, przerażający, niezwykle przeszywający ciało. Służył demonom do otumanienia ofiar lub nawet i ogłuszenia. Demony specjalizujące się tylko w tej mocy, nazywane były Wyjcami. Niezwykle groźne czorty, z którymi raczej nikt nie chciałby mieć do czynienia. Przy wydaniu tegoż niezwykle nieprzyjemnego dźwięku, twarz Księcia była wykrzywiona w złowieszczym, wkurzonym wyrazie twarzy. Zacisnął aż dłonie w pięść, do krwi. Parę członków załogi padło, zakrywając rękoma uszy. Lilien wraz z Florentino aż uderzyli plecami w ścianę.
- Przestań, proszę… - mruknęła Erika gdzieś za plecami, która z ledwością powstrzymywała łzy.
Christopher zaprzestał. Zacisnął usta w wąską linkę. Zacisnął dolną wargę we swe kiełki. Aż krew pociekła, kapiąc na pokład, dekorując go swym niebieskim kolorem. Dyszał. Odwrócił głowę w bok. Widać jak miotały nimi emocje.
- Do cholery! Anielski wymiar! Przez was mogę jej już nigdy nie zobaczyć! Czy Wy tego nie pojmujecie?! Mieliście ją chronić! - krzyknął na nich. Do jego oczysk naleciały łzy, mimowolnie. Kilka krystalicznych, mieniących się niczym klejnoty w świetle, popłynęły po jego poliku. - Muszę podjąć szczególne kroki… Nie mam takiej mocy w anielskim wymiarze… Przez was będę potrzebować więcej czasu… Nie mam tam szans na hordę aniołów… Popłyńcie z powrotem do Twierdzy. Odbudujcie ją z moimi demonami… - mruknął zasmucony. Odwrócił się na pięcie i zamknął oczyska.
- Chris, nie możesz iść do anielskiego wymiaru! To samobójstwo! Zginiesz tam! Nawet Ty z taką mocą! Musiałbyś mieć magię samego Władcy Piekieł, a wiemy że jej nie masz! Nie dasz rady tam walczyć nawet z podrzędnym Aniołem Stróżem! - zakrzyknęła Lilien, zaciskając ręce na swych nogach. Christopher jedynie rozpłynął sięw fioletowym pyle. - Kretyn… On to zrobi… Albo… albo zrobi coś gorszego… - dodała.
- Wynajmie go… - mruknął Florentino, z szczyptą przerażenia.
- Też tak sądzę… Poniesie tego wielkie konsekwencje… Za bardzo się dla niej poświęca… - zakończyła Lilien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Sro Lut 10, 2016 7:59 pm

Zaskoczona próbowała przetworzyć dane które właśnie dostała od archanioła. Skupiona na tym wszystkim uśmiechała się co raz szerzej. Gabriel na wybuch Hanshina zachichotał cicho i otwartą dłonią przyłożoną do jego przedramienia oddelegował delikatnie jego rękę w bok.
- mhm.. miałeś farta.. i tyle Hanshin.. a to wcześniej to był komplement w twoją stronę więc nie wiem o co się tak burzysz.. - powiedział z rozbawieniem i przeniósł wzrok na dziewczynę. Gdy stróż nagle złapał Angel za rękę ciągnąć do wyjścia, archanioł aż zmrużył oczy nie zbyt zadowolony że młodzik tak sobie pozwala. Ale gdy się opamiętał i padł na kolana, Gabriel aż przewrócił oczami wzdychając bezradnie. Zamknął Księgę i podszedł do dwójki kładąc dłoń na ramieniu dziewczyny.
- księżniczko Angel Lacour de Fanel.. zabiorę cię do Folkena.. jest teraz w stolicy wraz z pozostałymi przedstawicielami rodów.. ale tak iść nie możesz.. - powiedział i machnął skrzydłami delikatnie szepcząc coś pod nosem. Jej ubrudzona sukienka zaczęła się opatulać anielskimi skrzydełkami i przybierać inny kształt zmieniając się w czerwoną szatę, przyozdobioną w specyficzny sposób (patrz avek). Na twarzy Gabriela pojawił się przeuroczy uśmiech i uklęknął przed nią na jedno kolano. Wepchnął księgę w rączki Hanshina i spojrzał na niego stanowczo.
- pilnuj jak własnego życia.. - powiedział stanowczo i podał dłoń w jej stronę zapraszając do siebie w bardziej majestatyczny sposób. Widać było że przebywał wśród aniołów wyżej urodzonych dość często. Angel kiwnęła główką i zbliżyła się dotykając jego dłoni swoją. Aż skrzydła mu się poruszyły jakby z podekscytowania. Na twarzy była wymalowana czułość, niemalże od razu wziął ją na ręce po królewsku i wyprostował się.
- wygodnie.. ? - spytał wysoki mężczyzna, był o wiele lepiej zbudowany niż młodzieniec. Postawy zbliżonej Lordowi Blackwellowi aż dziewczę się zarumieniło. Co nie umknęło jego uwadze.
- przyjmę ten rumieniec jako potwierdzenie.. a ty Hanshin lepiej się nie odzywaj nie pytany jak będziemy w stolicy.. - powiedział z rozbawieniem idąc z dziewczyną na rękach i stróżem po swojej prawicy. Księga byłą dowodem jej pochodzenia, więc musieli ją wziąć. Kiedy wyszli z budynku Obaj ruszyli w sobie znanym kierunku, lot nie trwał zbyt długo. Z oddali było widać stolicę i wielki połyskujący pałac z dużymi kolumnami postawionymi wkoło. Gabriel machnął bardziej stanowczo skrzydłami i wylądował na dziedzińcu nie odstawiając dziewczyny na ziemię o dziwo. Nadal trzymał ją na rękach w oczekiwaniu aż Hanshin wyląduje obok niego. Po czym ruszył przed siebie zatrzymując się dopiero przed bramą wejściową strzeżoną przez anioły w zbrojach.
- Przybyłem z odkryciem nie cierpiącym zwłoki.. - powiedział z uśmieszkiem kątem oka zerkając na Angel.
- głowy Rodów Anielskich są zajęte.. a ta ludzka kobieta nie może przestąpić progu pałacu.. znasz zasady Gabrielu.. - powiedział jeden z aniołów. Gabriel się uśmiechnął bardzo serdecznie.
- ta ludzka kobieta to wnuczka Folkena Lacour de Fanel'a.. zasady znam.. ale myślicie że głowa rodziny Lacour de Fanel ucieszy się z takiego traktowania córki Angelici Lacour de Fanel ? - spytał z radosnym uśmiechem. Obaj strażnicy zbledli i od razu otworzyli wielkie wrota. Sala obradowa byłą wielka, na jej środku był stół w formie półkola. A przy nim same głowy Anielskich rodów wraz ze swymi najstarszymi potomkami poza jednym tym na środku. Wszyscy zwrócili się w stronę przybyłych i powstał najstarszy z aniołów.
- Folken Lacour de Fanel.. - wyszeptał Gabriel bardzo cichuteńko na uszko dziewczyny.
- Gabrielu.. czymże zawdzięczamy twoją niezapowiedzianą wizytę.. ? - spytał starzec jako jedyny bez towarzyszącego mu potomka u swej prawicy. Pozostali mieli przy sobie syna bądź córkę. Wydawali się młodsi zapewne nowsze pokolenie. Gabriel pchnął lekko skrzydłem Hanshina bay ten ruszył za nim i sam zaczął się zbliżać. Oczy wszystkich zwróciły się na istotkę którą trzymał Archanioł na rękach. Im bliżej tym oczy Folkena się zrobiły większe, rozdziawił usta i zacisnął dłonie na blacie stołu.
- ten strój.. czy to jakiś głupi żart.. ?! - podniósł głos, ale Gabriel nadal się uśmiechał. Angel nie miała pojęcia co się dzieje, nikt nie miał w sumie. Ravenclaw miała na sobie identyczny strój co jej mama w młodości.
- Hanshin znalazł na Sylduris tą oto uroczą istotkę.. Angel Ravenclaw.. księżniczkę Piekielnego królestwa.. okazuje się że jej matką jest Angelika Lacour de Fanel.. jednym słowem.. to twoja wnuczka panie.. - powiedział z uśmieszkiem czekając aż informacja wsiąknie we wszystkich zebranych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Sro Lut 10, 2016 10:14 pm

Hanshin miał łeb dalej wbity w ziemie. Przepraszał i przepraszał. Było mu głupio, czuł zażenowanie. Prawdopodobnie dalej by wykonywał ten gest, gdyby nagle nie została mu wręczona księga. Pisnął z przerażenia i zaskoczenia zmieszanego w jedną mieszankę pełną chaosu. Objął stertę kartek obiema rękoma, mocno wtulając w siebie i aż cofnął tułów w tył, przytakując ze strachem. Była to wielka odpowiedzialność. Takie istoty jak on, niskiej rangi, nigdy nie miały zaszczytu dzierżyć czegoś tak istotnego w rękach. A przynajmniej on. Z ledwością zdołał powstać i zgodnie z wolą Gabriela, ruszył.
- Nie zgubić, nie zgubić, nie zgubić, nie zgubić… - mówił pod nosem niczym wieczorną mantrę. Poza byciem niezwykle impulsywnym aniołem, miał parę wad. Przykładowo szczególnego pecha do gubienia przedmiotów. Bał się porzucenia w jakiś niesprecyzowany sposób. Po tym przyspieszył kroku i wybił się na swych skrzydełkach, wprost za Archaniołem. Dotrzymywał mu swoją szybkością, przyciskając do klatki piersiowej tomidło. Wylądował, przeszedł się za Gabrielem. Słuchał jego rozkazów, chcąc wykonać rozkazy bezbłędnie. Tknięty skrzydłem w plecy aż podskoczył przez intensywność takiegoż dotyku. Bidulka dostała rumieńców, lecz szła dalej. Tak jak tego chciał archanioł.
Wzrok Blaise Lacroix, archanioła dość długoletniego, który zajmował się podtrzymywaniem bariery, sprawdzaniem magii, ochroną i wysyłką aniołów do innych wymiarów, padł na Gabriela i jego zdobycz. Blond długie włosy sięgające łopatek i czerwone niczym ogień oczy, przenikliwie dociekliwe. Ostre rysy twarzy, z mimiki wyglądający na wiecznie niezadowolonego, niewzruszonego. Barczystej budowy, blady. Zdawał się pasować do swej funkcji. Za nim siedział jego syn, Jean Lacroix. Różnił się stanowczo od swego ojca. Włosy krótkie, ledwo sięgające karku, w kolorze szarym z drobną nutką bladego fioletu przy końcówkach. Oczyska w podobnym kolorze co końcówki. Drobny w budowie. Delikatne rysy, a mimika wskazująca na zadowolenie, wręcz rozweselenie. Stanowczo różnił się od swego ojca. Więcej otrzymał po matce. Przez pewien czas była faktycznie cisza. Jean zdawał się być tym wszystkim zaskoczony. Chciał coś powiedzieć. Zerkał na swojego ojca czekając, aż ten mu to umożliwi. Jednakże to nie nastało. Blaise wziął we swe dłonie zwitek kartek i uderzył nimi głośno o stół. Przymknął oczyska i zakaszlnął, by zyskać nieco uwagi dla siebie.
- Więc mówisz Gabrielu, że Hanshin, Anioł Stróż, istota niskiej rangi, znalazł w Sylduris Angel Ravenclaw… Księżniczkę Piekielnego Królestwa, podkreślam, Piekielnego, w którym wykorzystuje się nagminnie demony, naszych naturalnych wrogów, która to okazuje się przynależeć do jednego z najwyższych rodów w naszym Anielskim Świecie? - jego spojrzenie stało się niezwykle przeszywające, dość mroczne jak na anioła. Powiódł on wzrokiem wprost na Gabriela. Widać było w jego tonacji i ogólnym usposobieniu nieufność. - Z całym szacunkiem, Gabrielu, ale Twoje akcje… Sprawdzałeś, czy to nie jest sztuczka demonów? Wierzę, że nie bez powodu przyniosłeś tu tę krwawą księgę i użyłeś na niej swej magii by zamienić ubrania, ale czy powód jest poparty niepodważalnymi faktami, czy może tylko domysłami z powodu przesytu podekscytowania? Nie to, że Tobie nie ufam, ale podkreślając markotność demonów i to, jakie stwarzają zagrożenie, śmiem wątpić by naruszanie zasad panujących w anielskim królestwie i wtargnięcie, przeszkadzając w obradach, było dla nas w tejże chwili opłacalne… Pamiętaj, że w tym czasie bierzesz pełną odpowiedzialność za tę istotę, którą trzymasz w rękach. W szczególności w przypadku, gdyby okazała się ona być zaklętym demonem. Nie muszę przypominać mam nadzieje o diabelnych umiejętnościach perfekcyjnej metamorfozy - jego głos był dość neutralny z dodatkiem niechęci i niezadowolenia. Złączył on ręce ze sobą i oparł się o oparcie krzesła pleckami. Spojrzał z ukosa na swojego synka i kiwnął głową, zamykając oczy.
- Chciałbym się nie zgodzić z moim ojcem, Archaniele Gabrielu, ale wyrażam podobny niepokój. Do tego przyozdobienie tej kobiety w ten strój… to chyba nie na miejscu. Bardziej przypomina rozdrapywanie starych ran - powiedział Jean bardzo delikatnym, troskliwym głosem, w jakiejś części z szczyptą żalu.
Wtem zakaszlnęła Patrica Bessettet, córka Anselme Bessettet. Odpowiadali za piękno świata i duszy, czyli etykę, wychowanie i wszelkie rozrywki związane z artystycznym tknięciem. I choć ojciec nie wyglądał na szczególnego pasjonata sztuki, tak on miał wiele prac na koncie czy niezwykle uczuciowych ksiąg w archiwum. Twórca uzdrawiających pieśni i paru bitewnych. Głosem i swą magią mógłby położyć wiele istnień, jak i przywrócić je do życia. Groźny. Mimo posiadania tak wielkiego arsenału w płucach i głowie, nie uleczył swej jednej rany, która pozostała mu na czole. Honorowa blizna, której nie miał zamiaru usuwać. Blond włosy i piwne oczy wyróżniały jego ród. Spokojny, wrażliwy i dumny. Natomiast Patrica była nieco ekspresyjną istotką. Mimo pięknych blond włosów i piwnych oczu, lubiła zmieniać swe włosy na ciemny brąz.
- Nie zgadzam się z wami! Zawsze doszukujecie się zła nawet wtedy, gdy go nie ma. Gabriel jest strażnikiem krwawej księgi od wielu lat! Nie umiałby doszukać się oszustwa ze strony podrzędnego demona?! Żarty sobie stroicie ze mnie? Te zarzuty to obraza nie tylko dla Gabriela, ale dla całej anielskiej rasy! Nie traktujcie aniołów jak głupców! Przez was wiele aniołów nie ma tej swobody, którą miały kiedyś! - zakrzyknęła Patrica, ewidentnie oburzona. Jej ojciec, Anselme, uniósł rękę i nieco westchnął.
- Że zawsze musisz wychodzić pierwsza ze swoją opinią - powiedział nieco roześmiany ojciec.
- Jesteś po prostu wolny, ojcze - dodała z lekkim chichotem.
- Zasady, Córko, zostały ustalone przez ród Lacroix po to, by więcej naszych nie ginęło. Dzięki nim jesteśmy w stanie cieszyć się dniem. I… Gabriel… - spojrzał wtem na mężczyznę. - Naprawdę możemy w to wierzyć? To naprawdę wnuczka Folkena Lacour de Fanel? Nikt z nas nie chciałby w takiej chwili usłyszeć, że druga osoba się myliła - patrzył z zaciekawieniem i rosnącą ekscytacją na Gabriela i to, co trzymał w rękach.
Wtem…
Wszelcy archaniołowie i aniołowie, którzy byli związani ze strzeżeniem Anielskiego Wymiaru, mogli poczuć zawirowanie mrocznej energii. Nie oznaczało to czegoś groźnego. Często zdarzało się, że jakiś odłamek złowieszczej siły pragnął przedostać się do anielskiego wymiaru, najczęściej za sprawą mrocznych wydarzeń w wymiarze ludzi. Nagle wielka ilość śmierci czy przywołanie demonów powodowały, że barierą nieco szarpało. Aczkolwiek mroczna energia, mimo że powinna zniknąć po paru chwilach, cały czas napierała. A to nie wróżyło już niczego dobrego.
- Jean, sprawdź to… - Blaise wydał rozkaz swemu synowi, który ukazał szybko swe skrzydła i ruszył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 7:22 am

Gabriel ze spokojem wysłuchał zażaleń Blaise'a i jedynie się uśmiechnął bardziej słysząc niedorzeczne oskarżenia jego niekompetencji. Angel słuchając tego wszystkiego jedynie spuściła główkę nieco, pozwalając aby białe kosmki opadły zasłaniając twarzyczkę w jakimś stopniu. Poza entuzjazmem archanioła i Hanshina nie wydawało się to spotkanie dobrym pomysłem.
- Krwawa Księga jest odporna na manipulacje magiczne.. nie da się jej oszukać.. a krew nie kłamie.. to dziewczę jest wnuczką Folkena, to nie podlega wątpliwości.. - powiedział rozradowanym głosem. Po czym postawił dziewczynę na podłogę bardzo ostrożnie.
- a nawet jeśli jest z Piekielnego Królestwa, w czym to przeszkadza.. z tego co mi wiadomo to Folkena jedyna córka Angelica doczekała się córeczki.. ergo spadkobierczyni rodu Lacour de Fanel.. - dodał po chwili nadal nie ustępując.
- rozumiem że Angel nie jest mile widziana w wymiarze Anielskim.. można było tak od razu, nie trzeba było wysuwać jakiekolwiek śmieszne insynuacje o metamorfozie.. doprawdy.. - powiedział kręcąc główką na boki z dezaprobatą. Słowa anielicy Patrici sprawiły że archanioł się uśmiechnął przeuroczo i nawet Angel spojrzała na nią będąc w nie małym szoku.
- ohh.. głos rozsądku.. dziękuję za wsparcie Patrico.. - tu skinął główką i wyszczerzył śnieżno białe ząbki w uśmiechu. Folken nie odzywał się ani słowem, jedynie milczał uważnie się przyglądając dziewczynie. Gabriel spojrzał na ojca Patrici i pokiwał główką dla potwierdzenia.
- skóra zdarta z Angelici.. nawet głos ma po mamusi.. jedynie te jadeitowe oczka.. hmm.. powinny być złote.. ale nie są więc to pozostaje zagadką.. - powiedział kładąc dłoń na ramieniu białowłosej.
- Piekielne Królestwo słynie ze zniewolenia demonów.. używania ich do ochrony i wszelkich innych prac więc to chyba oczywiste.. skoro moja córka związała się z królem Aethielem Ravenclaw'em to musiała ukrywać swoją prawdziwą tożsamość.. anioły są znienawidzone przez demony.. to wiedza powszechna.. hmmm powiedz mi dziecko drogie.. kiedy i jak zmarła twoja mama.. ? - odezwał się w końcu Folken uważnie przyglądając się dziewczynie.
- miałam.. niespełna trzy latka.. ostatnie co pamiętam to leżałyśmy razem w komnacie.. śpiewała mi swoją pieśń.. do snu.. ale kiedy się obudziłam.. leżała obok.. na łóżku.. nie oddychała.. mesmer nie umiał wyjaśnić powodu jej śmierci.. - powiedziała ze smutkiem w głosie.
- no to jest odpowiedź na nurtujące pytanie.. Angelica chciała cię chronić i założyła pieczęć blokującą twoje odziedziczone zdolności a w tym zdolność wypuszczania skrzydeł.. żeby nikt się nie dowiedział o twoim rodowodzie.. chciała cię chronić przed demonami.. stąd jadeit zamiast złota.. wystarczy zerwać pieczęć.. - powiedział ze spokojem Folken i uśmiechnął się czule do białowłosej podnosząc dłoń w górę zaprosił ją do siebie gestem dłoni. Angel powoli zaczęła kroczyć w stronę dziadka i kiedy była na wyciągnięcie ręki, poczuła jak ten delikatnie pogładził ją po policzku.
- wykapana Angelica.. dziękuję Ci Gabrielu za ten przepiękny dar.. - powiedział ciepłym głosem. Sam Folken miał białe włosy i złote ślepka. Archanioł skrzyżował ręce na torsie i się uśmiechnął zadowolony.
- ja ją tylko tu przyprowadziłem.. to Hanshin ją znalazł i zabrał do naszego wymiaru.. swoją drogą, czemu się zapuściłeś aż do Piekielnego Królestwa.. ? - padło nagle pytanie w kierunku Hanshina. Wszyscy spojrzeli na biednego wystraszonego aniołka.
- to nie tak.. - odezwała się nagle Angel odwracając się do Gabriela zwracając na siebie uwagę wszystkich zebranych.
- Porwała mnie Wolna Marynarka.. byliśmy na statku.. załoga wyłowiła Hanshina z oceanu, był ranny po ataku zbuntowanych demonów.. zajęłam się nim na statku.. chciał mi pomóc i obiecał że odstawi mnie potem do domu.. żeby ojciec i Draco sie nie martwili.. - powiedziała nagle spoglądając po zebranych gdy wszyscy nagle zareagowali na coś. Ona jedynie się rozejrzała po zgromadzonych.
- co się dzieje.. ? - spojrzała pytająco na Gabriela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 10:44 am

Młodzik już chciał odpowiedzieć na pytanie Gabriela, lecz nie było mu to dane. Blaise nie zdawał się rozzłościć słowami Gabriela. Słynął z szczególnego spokoju. Czasem mogło się innym wydawać, że nie posiada on emocji wyższych. Wszystko skrzętnie skrywał w sobie. Idealny jako człowiek, który miał za zadanie doszukiwać się wszędzie zła i przekrętów.
Wraz z zawirowaniami magii, które napierały na barierę, Blaise westchnął przeciągle. Znów wziął do ręki kartki i zapukał. Jego wzrok wbił się wprost w dziewczynę.
- Ktoś napiera na barierę. Z aktualną siłą, ich przebicie jest niemożliwe. Zważywszy na fakt, że bariera ze szczególną troską radzi sobie ze spaczonymi duszami, w większości głów śmiertelnych, jak i demonów, przejście do tegoż wymiaru jest niewykonalne. Bariera, Córko Angelicy, powstrzymuje wszelkie zło z waszego świata i innych wymiarów. Działa na zasadzie badania czyjejś duszy. Im brudniejsza, tym ciężej się tutaj dostać. Reaguje ona również na zawierowania magii w waszym świecie. Gdy pojawia się zbyt wiele śmierci w Sylduris, strumienie bariery są lekko szargane. Ja, jako twórca bariery, mogę zbadać dokładnie miejsce, w którym strumień jest tknięty i posłać odpowiednie siły do poradzenia sobie z problemem. Niestety, często przy ingerencji w barierze, mogą pojawić się mroczne anomalie. Błyskawice wychodzące z ziemi, portale śmierci i inne nieprzyjemne rzeczy, o których napisałem księgę. Łatwo je na szczęście zniszczyć. Dlatego też wysłałem swojego syna byśmy mogli dokończyć posiedzenie - mówił spokojnie. Jakby nic się nie działo, mimo, że była to dość nietypowa sytuacja w świecie anielskim. Odłożył on karteczki i powiódł wzrokiem na Gabriela. - Daruj sobie uszczypliwości, Gabrielu. Wszyscy pragnęliśmy od zawsze przywitać potomka Lacour de Fanel. Zapewne w szczególności Ty bardziej od większości - tu lekko zmrużył oczyska. Przeszywający, ponury wzrok. Przewiercający się wręcz przez duszę. - Nie wojuj na polu, na którym możesz ponieść przegraną… - dodał nieco tajemniczym głosem. Blaise był dość specyficznym aniołem. To trzeba było przyznać. A najgorsze było to, że nikt w sumie go nie znał. Nie widzieli aby ukazywał więcej emocji. Lecz jedno było pewne. Zawsze wykonywał swoje zadanie jak najbardziej perfekcyjnie potrafił. Idealnie. Nikt nie mógł mu powiedzieć, że nawalił. To było przerażająco nieludzkie i dość duży miało wpływ na jego kształtowanie się charakteru, w którym nie ukazywał ani grama emocji.
Wszystko miało być pięknie, ładnie, wspaniale. Widać było po minach niektórych, że chcą powrotu do debaty i rozejścia się. Niestety, świat był ponurym miejscem i przyszykował dla nich kolejną atrakcje. Kolejne napieranie na barierę, jakby ktoś w tym samym czasie chciał również przebić się do świata aniołów. A to z kolei było cholernie niepokojące, gdyż takiej sytuacji nie mieli od wielu stuleci. Na domiar złego, ilość energii w pierwszym ataku znacząco się powiększyła. Mina Blaise uległa lekkiej zmianie. Zdawał się być nawet zaskoczony.
- Bessettet, prosiłbym o przejście do rdzenia bariery i odśpiewanie wzmacniającej pieśni. Obrady uważam za zawieszone przez realne niebezpieczeństwo. Prosiłbym jednak by nikt nie opuszczał tego pomieszczenia do czasu poradzenia sobie z problemem - jego oczysko zaczęło świecić złotem. Tylko jedno. Służyło ono do komunikacji z resztą aniołów. Dał przekaz, by nie zbliżać się do miejsc objętymi anomaliami, skryć się we swych domach a tych, którzy potrafili walczyć, by stanęli w ochronie domków. Rodzina Bessettetów od razu ruszyła, z czego Patricia zdawała się być nieco podekscytowana takimi wydarzeniami. - Poczekam na informacje od mojego syna, który ma za zadanie zbadać miejsca… - nagle drugie napieranie na barierę zwiększyło swoją siłę. Lacriox spojrzał się na drzwi. Uniósł dłoń. - Atrex… Z ognia powstałeś… i w ogniu przybądź… ochroń mnie swym ciepłem, wypełnij me ciało… - powiedział bardziej do siebie, dość dźwięcznie. Wtem na jego ręce pojawiła się czerwona rękawice. Jego anielska broń, artefakt, przedmiot o niezwykłej potędze żywiołu ognia. Atrex. Blaise ruszył ku drzwiom. - Idę to sprawdzić osobiście. Nie ruszajcie się z miejsc - wydał rozkazy i wyszedł z pomieszczenia, ruszając w sobie znane miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 1:50 pm

Wszyscy wysłuchiwali słów anioła odpowiedzialnego za ochronę wymiaru. Angel ani na chwilę nie odwracała wzroku od mężczyzny kiwając główką na pewne elementy jego wypowiedzi dając do zrozumienia że rozumie. Niepokój w jej sercu rósł z każdą reakcją i kiedy ten postanowił sprawdzić co się dzieje wzywając swoją broń aż zrobiła krok w tył.
- ahh.. czy to może być moja wina.. ? - spytała nagle i spojrzała na Hanshina pytająco. Po czym zwróciła się do zebranych.
- ja.. ja nie powinnam tu być.. - zaczęła robić kroki w tył. Folken się podniósł nagle z miejsca i wyciągnął w jej stronę dłoń jak by nawoływał ją do siebie.
- o czym ty mówisz dziecko, nie przejmuj się słowami Blaise'a.. jest taki do wszystkich.. podejdź do mnie dziecko, jesteś z mojej krwi tu będziesz bezpieczna.. zadbam o to osobiście.. - powiedział najstarszy z aniołów uśmiechając się do niej. Na jego słowa Angel zrobiła jednak kolejny krok w tył. Wplotła dłonie we włoski łapiąc się za skronie.
- nie.. nie mogę.. nie chcę narażać tego wymiaru na niebezpieczeństwo.. wiedziałam że tak będzie.. mówiłam im.. mówiłam że Draco nie popuści.. pewnie widział nas z Hanshinem jak unosiliśmy się ze statku.. - zaczęła mówić nieco załamującym się głosem. Blaise nie wspomniał o drugim załamaniu się bariery, Angel robiła kolejne kroki w tył aż zetknęła się plecami z torsem Gabriela.
- Spokojnie Angel.. to może być atak demonów.. czasami tak się dzieje, to może być przypadek.. nic poza tym.. nic nie jest twoją winą.. - starał się ją jakoś uspokoić.
- tym bardziej Gabrielu.. jestem córką króla z Piekielnego królestwa.. to mogą być nasze demony.. zabierz mnie tam do tych zawirowań.. błagam cię.. - odwróciła się nagle w jego stronę ze łzami w oczkach. Uchwyciła delikatnie dłońmi za jego koszulę patrząc zapłakanymi oczkami w jego twarz.
- nie.. to zbyt niebezpieczne.. może coś ci się stać.. - powiedział swym łagodnym tonem.
- to tylko demony dziecko.. w naszym wymiarze nie mają szans, gą być najpotężniejsze w swym wymiarze albo w na Sylduris ale tu nie mają szans.. - słowa dziadka jej nie uspokoiły, spojrzała przez ramię na jego twarz, po policzkach spływały łezki.
- narażacie się na niebezpieczeństwo.. ze strony Dragonów i Demonów.. nawet jeśli wam nic nie grozi.. to im tak.. nie chcę aby ktokolwiek ginął przeze mnie.. żaden człowiek, anioł ani demon.. nie zgadzam się.. oddajcie mnie nim.. Hanshin.. obiecałeś że mnie odstawisz.. zabierz mnie tam.. błagam.. - głos jej się załamał, jak na anielice było to nietypowe aby ktoś tak troszczył się o żywot podrzędnych demonów co mogło wprawić w szok nie tylko Folkena ale i resztę. Gabriel nagle ujął ją delikatnie biorąc na ręce ponownie, przyciskając delikatnie do siebie.
- możemy to sprawdzić.. ewentualnie.. ja mogę to miejsce opuścić.. w przeciwieństwie do pozostałych zgromadzonych..- powiedział wzdychając ciężko. Musiał przyznać że trudno było jej czegokolwiek odmówić. Odwrócił się powoli na pięcie i ruszył w stronę w którą udał się Blaise.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 3:05 pm

Henshin ściskał coraz mocniej książkę. Patrzył raz to na Gabriela, później na najstarszego z aniołów. Chwile później wzrok padał na księżniczkę. Poskakał on z jednej nogi na drugą, przygotowując się ewidentnie do podjęcia decyzji. Wystrzelił nagle jak z procy. Położył księgę na stole, przy Folkenie, ukłonił się i szybko podbiegł z powrotem do Gabriela.
- Obiecałem! Dotrzymam słowa! Będę przy Tobie, Księżniczko Aniołów! Wierzę tez, że księgą lepiej zaopiekują się teraz głowy niż ja! A nie pozwolę Tobie iść samemu, Archaniele Gabrielu! - stanął przy jego prawicy, nie mając zamiaru cofać się. - Artemisie, władco mórz… użyć mi swej mocy w mej podróży… Daj mi siłę, bym chronił w to, co wierzę… - przyzwał swój niebiański oręż i przyspieszył kroku, stając bardziej naprzeciw Gabriela, jakby chciał go chronić. Trzeba było przyznać, że przyzwanie oręża było godne podziwu dla Anioła Stróża. Nawet nie było widać na jego twarzy szczypty zmęczenia.

Tym czasem przy pierwszej anomalii.
Powstała ona na polanie. Aniołki oddaliły się od niej wprost do swych domów. Zostało tam tylko kilkoro skrzydlatych, dzierżących broń, strażników. Nie wykonywali oni jednak żadnego działania, gdyż czarne błyskawice wychodzące z ziemi były dość niebezpieczne. O wiele bardziej intensywne niż w przypadku jakiejkolwiek wcześniejszej. Było pewne, że ktoś tutaj się pojawi.
Na miejsce zjawił się Jean. Wylądował on na skraju wysepki. Wymierzył on rękę przed siebie.
- O słodka śmierci, Scythe… Sądzić ja pragnę sprawiedliwie i używać twej mocy. Proszę, obdaruj mnie swą łaską… - wypowiedział formułkę. Wtem w jego ręce pojawiła się kosa, długa, lśniąca bielą. Podobna do jego wytwornego białego stroju. Zamachnął się nią kilka razy i kontynuował swój krok ku złowieszczej anomalii. Ta jednakże nagle zniknęła. Wsiąknęła w ziemie. Słuch po niej zaginął. Nawet napieranie na barierę zdawało się całkowicie zniwelować. Po prostu niczego po sobie nie zostawiła. Było to na tyle dziwne, że Jean zaczął powoli, niepewnie iść w miejscu, gdzie jeszcze widział jej źródło. Skupiony, przygotowany na atak.
Nie pomylił się.
Przed nim nagle pojawił się sam Lord Christopher w pozycji kucającej. Jean zrobił aż wielkie oczy. Wiedział kim ten osobnik jest i to, jakie stwarzał swoją osobą zagrożenie. Aczkolwiek był świadom jednej rzeczy. W anielskim wymiarze moc tegoż księcia była jedynie na poziomie Anioła Stróża. Niekorzystne warunki, które uszczuplały jego całą moc i raniły ciało. Diabeł nie mógł koegzystować z aniołem.
Był on ubrany w swoją białą szatę. Miał obie ręce, które ułożył na ziemi. Obie w rękawiczkach. Jego lewe oczko było zasłonięte przez specjalny, jednookie gogle, z czarnym szkiełkiem. Z ziemi nagle wyrosły obrzydliwe, fioletowe, ociekające jakąś bliżej niezidentyfikowaną mazią, macki. Dwie, duże, grube, szybko przemieszczające się w stronę biednego anioła. Jean odskoczył w tył, szykując się do kontrataku. Niestety, za jego plecami pojawił się nagle nowy osobnik. Nazywał się "Czarną Śmiercią". Znany był w wymiarze anielskim i nie tylko. Międzywymiarowy potwór. Bezemocjonalny, przerażający. Zabijał brutalnie i nazbyt efektownie. Budził strach. Nikt nawet nie znał jego prawdziwego imienia. Na domiar złego, był nefilimem, który dzięki temu mógł przebywać w piekle. Na domiar złego, posiadał on niezbadane moce pochłaniania energii. Jego lewa ręka była przyozdobiona w rękawice.
Biegł on na plecy Jeana, przygotowując się do uderzenia lewym sierpowym. Archanioł czuł już z tejże odległości, że zderzenie się z jego ręką byłoby bardzo nieprzyjemne w skutkach. Czuł siłę, przerażającą siłę, z której był znany. Na dodatek, wychodziła z niego mroczna energia. Uderzenie byłoby dla niego śmiertelne. Widać, że pragnęli go zabić, a atak był skoordynowany. Jean dlatego też, nie chcąc przypadkiem zostać złapany w macki i zaatakowany w plecy, wybił się ku górze. Tutaj pojawiła się niestety kolejna niespodzianka. Blacky, upadły anioł, który świetnie znał wymiar aniołów i ich zwyczaje. W ręce miał swoją diabelną broń. Skrzydła jednakże były póki co ich imitacją, dziwną, mroczną energią, która unosiła go w powietrzu. Leciał on od góry ku Jeanowi, wykonując potężne cięcie. Ten nie miał już w jaki sposób wykonać uniku, dlatego też wystawił swój oręż tak, by zablokować cięcie Blackiego. Nie spodziewał się jednak, że upadły ma tyle sił w łapie, aby przy takim uderzeniu po prostu go wystrzelić w ziemie. Uderzył z potężnym impetem w wysepkę, zostając zaplątany szybko mackami u kostek, brzucha i nadgarstków. To jednak nie był koniec. Przybyła kolejna osoba. Necturius, Elfi mag.
- Magia szkoły Nekromancji. Technika kościanej blokady kręgu trzeciego, poziomu siódmego. Klatka Anonimowego Stręczyciela… - tajemniczy głos rozbrzmiał w wymiarze. Był miły, dość przyjemny dla ucha, nawet i przyjazny. Aczkolwiek posiadał dziwną, niecodzienną enigmatyczność. Głos mimo, że należący do kogoś młodego, był zbyt spokojny.
Z ziemi wyrosły kościane obręcze, które objęły anioła i przycisnęły go do ziemi. Jedna z macek wsunęła mu się wprost do ust, nie pozwalając na użycie głosu. Na kościach pojawiły się runy w kolorze akwamaryny, które nie pozwalały użyć aniołkowi mocy.
Blacky wylądował obok, przysuwając do gardła aniołka miecz.
- Jeden fałszywy ruch… a urżnę ci te gardło, Jean… Lepiej by te płotki nie atakowały… wiesz jaką mam moc. Kurewsko wielką…  - powiedział z uśmiechem upadły. Strażnicy anielscy obserwowali, lecz nie atakowali. Ich oczyska świeciły się na złoto, dostarczając informacje bezpośrednio do Blaisa. Christopher natomiast zaczął intensywnie dyszeć i wypluł ze swych ust niebieską krew. Czarna Śmierć zbliżył się do Księcia i pomógł mu podnieść się do pozycji stojącej.
- Wyczuwam zmiany magiczne w odległości jednej mili, dwustu trzydziestu trzech centymetrów, trzech decymetrów, siedmiu centymetrów i dziewięciu milimetrów, na północny wschód od mojego położenia - zakomunikował elfik.

Natomiast w drugim punkcie, do którego właśnie udawał się Blaise, były nadal wyładowania. Wylądował on nie daleko, wprost na wysepce i czekał. W jego ręce pojawiła się kula ognia. Roztaczał dość gorącą aurę przy sobie. Był przygotowany.
- Dwa ataki równocześnie… Potrzeba będzie wsparcia w miejscu pierwszej anomalii, natychmiastowego. Najwyższy poziom zagrożenia. Mają zakładnika - zakomunikował do wszystkich archaniołów i aniołków, którzy należeli do straży.
Nagle, druga anomalia, zaczęła intensywniej buchać. Wtem rozbłysnęła intensywnie czernią, a w jej miejsce pojawił się Drako z dwunastoma żołnierzami oraz jednym magiem obok siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   Czw Lut 11, 2016 3:36 pm

Trochę to zajęło ale Gabriel doleciał po czasie z Angel na rękach do Blaise'a zawieszając się w powietrzu obok niego. I wtem przed szczęśliwą gromadką pojawił się Draco ze swoimi żołnierzami. Angel aż westchnęła na fakt iż miała rację. Spodziewała się że narzeczony będzie jej szukać i oto był przed nimi ze swoimi zastępami najlepszych wojowników.
- Draco.. - wyszeptała na tyle by Gabriel i Blaise ją usłyszeli. Każdy wiedział kim mości książę był ale nikt nie wiedział o jego zaręczynach z Angel. Co prawda nieoficjalnych bo wzięła go z zaskoczenia wtedy.
- proszę nie atakować go.. on też nie będzie atakował.. - powiedziała wpatrując się w dragona. Gabriel uważnie przyjrzał się dziewczynie i spojrzał na samotnego wilka, anioła gotowego obrócić w popiół każdego kto stanie na jego drodze.
- Angel czy Piekielne Królestwo ma sojusz z Dragonami.. ? - spytał zaciekawiony Gabriel uważnie się przyglądając napastnikom.
- uhum.. nawet więcej niż zwykły sojusz.. - powiedziała przykładając dłonie do piersi. Blondyn jak i Hanshin spojrzeli na nią pytająco.
- co to dokładnie znaczy.. ahh.. ty chyba nie jesteś z nim..? - spytał archanioł spoglądając na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: "Niespotykana przygoda"   

Powrót do góry Go down
 
"Niespotykana przygoda"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Przygoda Alucarda - Ten, który przynosi mrok

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Pozostałe :: Archiwum :: Archiwum-
Skocz do: