Miejsce, w którym jedyną przeszkadza jest twa wyobraźnia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 739 rok - Era Kruka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: 739 rok - Era Kruka   Pią Gru 25, 2015 5:00 pm

739 rok. Era Kruka.
Upadłe Góry. Miasto Piekieł. Wieczór.

Chłodny dzień. Księżyc już wisiał na niebie we swej pełnej krasie. Przyozdabiał krainę swymi przepięknymi, srebrnawymi promieniami. Chmury zdawały się tym razem nie brudzić nieba, pozwalając gwiazdom na pochłonięcie się w krainie marzeń. Lekki wiatr tykał skóry podróżników, którzy tegoż dnia odważyli wyjść się na dwór.

Samo Piekielne Miasto jednakże nie przyciągało innych do zwiedzania. Otoczone murem z czarnego metalu, bardziej wytrzymałego od żelaza czy stali. Prosto z diabolicznych krain o nieskończonych minerałach. Nic zatem dziwnego, że aura emitowana z miasta nie należała do tych pozytywnych, a strasznych. O ile ktoś wszedł do środka, omijając wartowników, okutych w czarne zbroje, długie miecze, tarczy, ze szponami, rogami, ogonami i zwierzęcymi cechami, mógł dojrzeć pustkę. Mrok. Jak zwał tak zwał. Rzadko kto przechodził się na spacer. Mimo wielkiego miasta o sporej liczbie mieszkańców, wyglądało na cholernie opustoszałe. Jedynie jakieś dźwięki z domków, budowanych w stylu gotyckim. I nawet pomimo wielkiego postępu technologicznego tegoż miasta, posiadania czegoś jak lampy olejowe, nie udawało się zniszczyć gęstej jak mleko atmosfery. Mimo oświetlenia miasta, teoretycznie zadbanego i pięknego, nikt nie chciał podziwiać jego majestatyczności.
Idąc dalej, omijając studnie, wreszcie można było zobaczyć źródło strachu, panującego w środku.
Wiszące klatki z ludźmi. Buntownicy, bandyci, złodzieje. Odbywali w ten sposób karę. Mogli być karmieni przez innych ludzi, lecz nie mogli zostać uwolnieni. O dziwo, mieszkańcy respektowali tę zasadę. Do nich należał ostateczny osąd. Mogli zabić swego złodzieja, zemścić się na mordercy. Ci musieli odbyć określony czas kary. Pod tym mieli tabliczki z zasadami, które mógł spisać poszkodowany. Na przykład "bić", lub "nie karmić". Wszystko, czego chciał. I mogli być pewni, że osąd jest właściwy. W sensie, zawsze trafiał na winowajcę. A to wszystko dzięki istotom pokroju wartowników. Demony. Widziały ludzkie wnętrze, uczucia, słabości, emocje. Wystarczyło jedno spojrzenie w ich oczyska, a już potworność taka poznawała wnętrze człowieka. Całą duszę. Przez fakt, że zostały zniewolone, z chęcią wykonywały zadania, które miały na celu karanie innych. Nie mogły okłamać króla. Dzięki temu władca był sprawiedliwy. Nie zmieniało to faktu, że ludzie czuli strach. Bali się myśleć, czuć, gdyż mogło wprowadzić ich to w kłopoty. Jedna zła myśl w obliczu diabelnej jednostki, a można było trafić na stołek u króla. Nie to, że był traktowany jak tyran. Miał wielki szacunek. Nikt nie chciał go zawieść. Ale myślenie o przejęciu władzy nad taką armią demonów, niewolników którzy wykonają każdy rozkaz, było dość interesującym kąskiem.
Spotykało się tutaj wiele specjalistów. Mieszkania, domy, tawerny i przedmioty były z pozoru tanie. Wytwarzane przez demony, które nic nie kosztowały z materiałów, które nigdy się nie kończyły. Perpetum mobile. A władza nie należała do typu wyzyskujących. Wręcz przeciwnie. Zawsze byli dla ludzi. Choć mieli zasadę.
Co miesiąc, 5 ludzi było branych z miasta. Najczęściej zbrodniarzy w klatkach. Jednakże gdyby takowych nie było, mieszkańcy byliby zmuszeni do wstąpienia do królewskiego zamku. A kto tam wszedł z tej zasady, ten nigdy już nie wyszedł.

Idąc dalej, przez główną aleje, można było w końcu dojrzeć kolejną dawkę murów z potężnym budynkiem w środku. Zamkiem samego króla. Kilkunastometrowa bariera z tylko jedną, ogromną bramą, przy której stały diabelne formy życia. Po drugiej stronie czekały oddziały. Wiele. Małe arenki stworzone po to, by uczyć się fechtunku, jak i szczypta armii, gotowej chronić króla. Sam zamek wyglądał dość specyficznie.
Wpierw schody. Długie, aby wejść w ogóle na parter. Coś w rodzaju piramidy, lecz z czterema wieżami na każdym z rogów. Wraz z wejściem na górę, stawało się twarzą w twarz z "krzesłem". Salą tronową, na której król przyjmował od czasu do czasu audiencje. A przyjmował ją rzadko.
Aethel. Tak nazywał się władca. Aethiel Ravenclaw. Niegdyś sławny wojownik, któremu nie straszne były ptasie łby. Teraz jednak mógłby się ośmieszyć w walce. Wraz z wiekiem i odrzuceniem miecza, a założeniem korony, spasł się. I choć mogło się wydawać, że przez to straci szacunek, było to mylne spostrzeżenie. Co jak co, ale on siedząc w pokoju strategicznym, budził większy postrach. Z tak uniwersalną i mobilną armią jak i tak wielkim doświadczeniem, mógł pozwolić sobie na wiele. Było wtedy pewne, że coś knuje, a przebywał w swym ukochanym pomieszczeniu ostatnio bardzo wiele czasu. Zapominając o córkach, pochłaniając się "szachami" na mapie. Twórca demonicznego kodeksu i ogólnych zasad związanych z miastem, które wtłaczał każdemu nowemu i staremu. Zwłaszcza, że na jego komendzie były najgroźniejsze z demonów. Elitarny oddział. Wysoko postawione, z lordami diabelstw na czele. O przerażającej mocy. Każdy, kto widział czarną zbroje ze złotymi elementami, które od siebie różniły się tylko hełmami, uciekał. Jak najdalej. Mimo, że same demony w mieście były traktowane jako niewolnicy, tania siła robocza, sługusy. Często poniżane, rzucane były w nich kamienie, na co król pozwalał, tak tych nawet by nie tyknęli. Jedno spojrzenie budziło strach. Wkradało się w najskrytsze czeluści duszy. Szacunek ten nie zdobyli od tak. Jeden taki demon był wart więcej, niż cała armia pomniejszych. Byłby w stanie pokonać z najmniejszym problemem smoka. Zabijanie drakonów, czy też ptasich nie sprawiłoby mu problemu. Potęga, która nie znała granic, zniewolona przez Króla. Lecz nie w stu procentach. Jeden niewłaściwy rozkaz od władcy mógł zagrozić całemu królestwu, jak i jemu samemu. Fałszywe istoty, które tylko czyhają na potknięcie. Ukrócenie odrobinę smyczy sprawiłoby, że zamordowaliby z premedytacją swego "pana". I tak zresztą te istoty są na tyle potężne, że mogą zniwelować niektóre z rozkazów. Bez najmniejszego problemu mogliby zabić cywila. Lecz ręki na osoby, w których płynie szlachetna krew, nie mogą. Przez kontrakt.

Aktualnie w zamku przebywało pięciu magów. To oni odpowiadali za utrzymywanie demonów. Mieli swoją wieże, w której wykonywali różne testy. Aethiel we swej sali na tyłach królewskiego tronu. Przygotowywał strategie. W środku miał swe dwa zaufane demony, jeden na zewnątrz pilnujący wejścia. Kolejną osobą w zamku był Mesmer. Każdy szanujący się władca miał jednego. Byli to najczęściej mężczyźni w sędziwym wieku, którzy opanowali nie tyle co magię, ile naukę. Mądrzy, inteligentni. Posiadali sporą wiedzę na temat medycyny i innych rzeczy, mniej lub bardziej przydatnych. Znali języki, najczęściej kilka. Idealni jako ambasadorzy, tłumacze i nauczyciele pewnych córek. Aethiel miał aktualnie dwie żyjące córki. Reszta nie żyła. Tak samo jak żona. W każdym razie, te, które jeszcze egzystowały, zamieszkiwały zamek. No, może nie ta starsza. Ona niedawno została wysłana. Była dość wredna dla swej młodszej siostry. Zła, apodyktyczna, zuchwała, a do tego narcystyczna. Nienawidziła młodszej siostry i starał się sprawić jej największe katusze, cierpienie. Biła, ciągnęła za włosy, niszczyła zabawki. Ojciec, Aethiel, nic w sumie nie robił z tego powodu. Nie miał czasu. Aczkolwiek młoda istotka zawsze mogła schować się w bibliotece Mesmera, który miał właściwie na imię Rasmus. Przemiły, starszy człowiek. Chudy, łysawy z białym wąsem, ubrany w brązową, starą i niezbyt elegancką szatę. Zawsze w prawej ręce miał kijek, którego używał w postaci nadania kary, a w lewej księgę ze skórzaną oprawką.

Siedział on aktualnie w pomieszczeniu najmłodszej córeczki. Zaczął recytować zasady, które spisał sam Aethiel.
- 1. Diabeł jest zrodzony ze zła i dąży do ludzkiego nieszczęścia.
2. Diabły kłamią zawsze i wszędzie. Nie wolno ufać im słowom.
3. Diabły nie posiadają serca, emocji i uczuć.
4. Diabły nie mają kręgosłupa moralnego i nie znają pojęcia współczucia.
5. Przed diabłami nie wolno pokazywać słabości, gdyż je widzą i będą chciały wykorzystać.
6. Nie wolno wchodzić w kontrakty z diabłami.
7. Diabeł to bestia, potwór. Wytwór chaotycznej energii z pustki, któremu człowiek nigdy nie dorówna. Dlatego nie powinien dążyć do przejęcia jego mocy
- przemówił. I choć głos pasował do dobrodusznego starca, tak wraz z dawaniem numerków i przydzielaniem im zasad, starał się być taki, jak nie on. Stanowczy.
Podczas jego przemówienia, z pokoju najmłodszej córki, dokładniej z okienka, można było przypatrzyć się walczącym na arenie. Widok nie był dość częsty. Demony rzadko przeprowadzały walki między sobą. Częściej ludzie. Podczas wymiany ciosów, nad którymi ludzkie oko raczej miało problemy z zarejestrowaniem, a gdzie przy uderzeniach wytwarzały się dziwne smugi, jeden z nich ucierpiał. Potężne cięcie na klatce piersiowej. Diabelstwo padło aż na pośladki, obficie krwawiąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Sob Gru 26, 2015 8:10 am

Siedziała sobie na podłodze w swojej komnacie bawiąc się ulubioną laleczką kiedy drzwi otworzyły się z hukiem. Oczywiście musiała to być Amelia, szczebiot jej piskliwego głosu dało się już na korytarzy słyszeć. Jadeitowe ślepka uniosły się na starszą siostrę tylko po to aby usłyszeć jeszcze bardziej piskliwy jęk oburzenia.
- ty mała paskudo wszędzie cię szukałam.. grzebałaś w moich rzeczach znowu.. ! - wydarła się na cały regulator twardo stąpając po posadzce, trzepała obcasami aż echo się roznosiło. Białowłosa skuliła się wystraszona kolejnego napadu agresji zołzowatej księżniczki. Mocne szarpnięcie spowodowało że dziewczynka pisnęła żałośnie ze łzami w oczkach.
- ałaaaa.. to nie ja.. puść mnie.. - łezki same się zbierały już w zaciśniętych oczkach.
- nie będziesz mi tu łgała ty mała sikso.. ja cię nauczę szanować cudzą własność.. - warknęła Amelia łapiąc za porcelanową laleczkę młodszej siostry. Wyszarpnęła jej ją z całej siły i puściła bielusieńkie włoski Aniołka.
- to.. to moje.. oddaj Różyczkę.. - poderwała się z podłogi za starsza siostrą która podeszła do okna i wyciągnęła rękę w której trzymała lalkę za krawędź parapetu.
- moje perłowe lusterko zniknęło.. pożegnaj się ze swoją koleżanką.. - warknęła uśmiechając się doprawdy bezczelnie.
- ja nie wzięłam.. oddaj mi ją.. to prezent o mamy był.. oddaj.. proszę.. - pierwsze łezki zaczęły spływać po policzkach gdy Aniołek wyciągał łapki w górę łapiąc za skrawek sukienki oprawcy. Starsza jedynie obcasem odepchnęła od siebie dziewczynkę i z wrednym uśmiechem na ustach puściła lalkę, zrzucając ją z najwyższego piętra w dół. Porcelana się roztrzaskała a jadeitowe ślepka zaszkliły sie na dobre.
- to cię nauczy by nie grzebać w moich rzeczach.. - syknęła czarnowłosa i wyszła zostawiając zapłakane dziecko.

********

Siedziała przy drewnianym stoliku słuchając tego co mędrzec miał do powiedzenia. a było tego całkiem sporo, można by powiedzieć że buzia mu się czasami nie zamykała.
- co to jest.. kręgosłup moralny... ? - spytała ośmioletnia dziewczynka przekrzywiając delikatnie główkę w bok. Odgarnęła kosmki białych włoków z czoła aby nie wpadały do oczek. Słuchała tego co miał jej do powiedzenia Rasmus nie do końca rozumiejąc dlaczego słudzy królestwa są tak wytykani od najgorszego. Żaden nigdy nic złego nie zrobił, to już prędzej Amelię podejrzewała o bycie pomiotem szatana niż tych milczących i słuchających rozkazów demonów. Chodź nie mogła narzekać, odkąd ostatnia z ostałych sióstr opuściła zamek, życie w końcu nabrało odrobiny kolorów.
- czy to prawda że Amelia zostanie żoną księcia ? - spytała dla potwierdzenia przechwałek starszej księżniczki. W końcu mogły to być tylko kłamstwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Sob Gru 26, 2015 12:28 pm

Rasmus oparł się laską o ziemie. Następnie wstał, nie odpowiadając jeszcze na pytania dziewczyny. Nieco koślawym chodem, o mało co nie upadając, przedostał się z jednej części pokoju do drugiej. Dokładniej pod samo okno, skąd był przepiękny widok na miastowy krajobraz i areny. Po tym odwrócił swą sędziwą głowę w stronę dziewczyny. Tak, by spojrzeć nań z ukosa swymi piwnymi oczyskami.
- Kręgosłup moralny, Angelico, to jest taki nasz zbiór zasad wewnątrz naszego serca. Tak jak Rycerze mają zasadę by walczyć honorowo, tak dobrzy ludzie nie będą robić złych, niemoralnych czynów, bo zaprzeczałoby to ich naturze. Bardzo boleśnie odczuwałoby to ich serce - po odpowiedzi na pierwsze pytanie, zerknął jeszcze na walczące diabelstwa. Głos miał miły. Starczy, typowy do wieku, lecz bardzo ciepły. Zawsze spokojny. Odwrócił się wtem całym ciałem w stronę córeczki króla. Uśmiechnął się gromko, szeroko i przyjaźnie.
- Tak. To prawda. Wyruszyła do królestwa pewnych przepięknych istot. Z długimi uszami, nazywają się elfami. Są dumni, nieco narcystyczni, dbają jednak o świat i jego balans. Ale to już wiesz, opowiadałem o tym. Raczej nie prędko tutaj powróci. Niedługo powinien jednak przybyć Demon Królewski. Dostał on tylko rozkaz eskorty, nie był jej przeznaczony na dłuższą metę - odpowiedział i na drugie pytanie Rasmus. Po tym zaczął iść w stronę dziewczynki. Uniósł rękę w jej stronę. Tak o, by ją pogłaskać najczulej jak potrafiły jego stare, czasem trzęsące się ręce.
- Koniec lekcji na dziś, Księżniczko. Też kiedyś będziesz żoną księcia. Zwiedzisz różnorakie królestwa i będziesz miała strażników, którzy oddadzą za Ciebie życie. Bardziej ludzkich niż nieczułe diabły. Proszę, uważaj na siebie. I tak jak zalecał Twój ojciec, nie zbliżaj się do nich. Twoja jedna siostra została zabita przez Królewskiego Diabła… - po tych słowach zaczął kierować się ku wyjściu. Powolutku. Z dworu jednak dało się usłyszeć ryk demona. Groźny, nieprzyjemny dla ucha. Wręcz ogłuszający. A zaraz po tym dźwięki obijanych o siebie metalowych przedmiotów. Widocznie walka była kontynuowana. Sam Rasmus wydawał się to zignorować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Sob Gru 26, 2015 6:20 pm

Wysłuchiwała jego słów z uwagą i zaciekawieniem. Rasmus miał dużo cierpliwości i taki ciepły głos. Zawsze potrafił wszystko ładnie wyjaśnić w taki sposób że Angel nie musiała pytać o dodatkowe szczegóły. Zapisała oczywiście wszystkie zasady narzucone przez jej kochanego ojca.
- biedny książę.. będzie musiał się z Amelią męczyć.. - wymamrotała sama do siebie. Kiedy staruszek wychodził pomachała mu jeszcze grzecznie łapką na pożegnanie. Głośny ryk jednak sprawił że aż zakryła dłonią wrażliwe na okrzyki bólu, uszka. Poderwała się z krzesełka i podeszła do okna spoglądając na arenę. Na twarzy wymalował się grymas bólu gdy ranny demon z trudem się bronił przed atakami swego rywala. Oparła podbródek na łapkach opartych o parapet. Ludzie na arenie wiwatowali jakby na sztuce teatralnej, jakby to wszystko było tylko fikcją.
- przecież on jest ranny.. i cierpi.. czemu nikt tego nie widzi.. czemu wszyscy są ślepi.. ? - wymamrotała i poderwała się od okna, łapiąc za materiał sukienki na wysokości kolan uniosła przód sukienki i wybiegła z komnaty starając się nie potknąć. Po schodkach w dół, mijając królewskich strażników prosto z piekła, każdy ubrany w swojej demonicznej zbroi. W końcu wybiegła z pałacu prosto na dwór. Zwolniła tępo z trudem łapiąc oddech, w końcu trochę się zmachała od biegania po zamku. Już spokojniejszym krokiem szła przed siebie obserwując bacznie strażników, aż dostrzegła siedzącego na ławce jednego z nich. w zakrwawionej zbroi, pochylonego do przodu. Wyglądał na zmęczonego, powolnym krokiem podeszła do niego. I stanęła przy nim uważnie obserwując rannego.
- na pewno bardzo cię boli.. musisz to zdjąć.. trzeba opatrzyć ranę żeby.. żeby.. ahh żeby zakażenie się nie wdało.. tak mówił Rasmus.. - powiedziała uśmiechając sie miło do demona. Nie bała się go, do widoku zbroi zdołała już przywyknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Sob Gru 26, 2015 6:43 pm

Starzec wyszedł przed dziewczynką i zniknął. Prawdopodobnie schował się we swej bibliotece, biorąc do rąk kolejną z ksiąg. Przynajmniej na pewien czas, gdyż zazwyczaj po przeczytaniu pewnej ilości stron, powracał, co by sprawdzić jej stan.
Inne demony, pomniejsze, czyli te, które pilnowały terenów zamku, obserwowały szwędającą się istotkę. Raczej nie mieli zamiaru jej zatrzymywać. Los Angel był im obojętny. A przynajmniej w zamku. Nie widywało się tutaj zbyt wiele samobójców, którzy siebie ponoć zwali skrytobójcami.

Demon. Nie wysokiej kasty. Ranny dość intensywnie. Właściwie jeżeli ktoś miałby medyczne przeszkolenie, stwierdziłby że jego stan jest krytyczny. A on, mimo swej szkaradnej rany na klatce piersiowej, siedział. Podpierał się swym dwuręcznym mieczem wbitym w ziemie i nic ponad to. Przegrał walkę, mimo dania z siebie wszystkiego.
Jego ciało ponad to zdawało się być pokryte tylko pasmami mięśni, bez skóry. Na dodatek ich kolor nie przypominał ludzkiego. Fioletowe, z drobną szczyptą "zdrowej" czerwieni. Na początku ignorował idącą ku niemu księżniczkę, jak reszta demonów. Lecz wraz z jej otwarciem ust i użyciem głosu, demon wydał się zdziwiony. Powiódł on głową ku niej. Hełm miał dość nietypowy. Prawdopodobnie miał tylko jedno oko. Aż strach się bać, co zakrywała jego zbroja, widząc tylko szczyptę elementów jego ciała. Przekrzywił on nieco głowę w bok.
- Odejdź, śmiertelniku. Dziw bierze mnie, żeś odważna, by zbliżyć się do mnie. Ale wynoś się. Nie będziemy spoufalać się z wami. Nie znacie nas, mimo tylu lat naszej niewoli. Nie obchodziło was nigdy nasze zdrowie. Sio - zaczął na nią warczeć. Ale nie tak typowo, jak to wykonują demony. Zdawał się być niepewny. Działanie dziewczyny sprawiło, że diabelstwo wpadło w niezłe zamieszanie. Zwłaszcza, że emocje zdawały się być prawdziwe. - I nie boli mnie. Nie wda się zakażenie - nagle dodał, łapiąc za rękojeść miecza, o którego się opierał, drugą ręką. Nieco się odchylił. Z jego klatki piersiowej zaczęła wylatywać para.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Sob Gru 26, 2015 6:59 pm

Milczała na jego wypowiedź analizując jego słowa, była jeszcze dzieckiem ale uczona przez najmądrzejszego człowieka w królestwie, do głupich dzieci się nie zaliczała.
- ty chyba jesteś bliżej bycia śmiertelnikiem niż ja.. - powiedziała wskazując paluszkiem na głęboka ranę na klacie. Puściła krawędzie sukienki i sięgnęła dłońmi na szyję rozwiązując apaszkę w której chodziła. Wzięła ją i złożyła w kosteczkę, po czym zrobiła kolejne kroki w jego stronę.
- dlaczego miała bym się nie zbliżyć skoro potrzebujesz pomocy.. - dodała po chwili i zbliżyła apaszkę do rany na piersi demona. Jako że siedział to prawie równał się z nią.
- nie możesz stracić za dużo krwi bo będziesz jeszcze słabszy.. - powiedziała z troską w głosie. Drobną rączką przyłożyła materiał do jego ciała.
- musisz to tu przytrzymać wiesz.. ? - zaczęła go instruować łagodnym głosikiem. Uważnie obserwując jego miejscami obnażone ciało.
- czy wszyscy jesteście tak samo zbudowani ? Po to wam ta zbroja, bo nie macie skóry.. ? - spytała z ciekawości jak to małe dziecko co chce wiedzieć jak najwięcej.
- poza tym.. nigdy nie jest za późno aby kogoś poznać, prawda.. ? - powiedziała spoglądając na hełm i uśmiechnęła się do niego radośnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Sob Gru 26, 2015 7:16 pm

Demon zaniemówił. Zdziwienie trysnęło z jego małej główki. Mimo, że znał potrafił zweryfikować intencje dziewczyny, nie mógł aż w to uwierzyć. Dlatego we swym milczeniu, postanowił wykonywać takie kroki, jakie podyktowała mu białowłosa. Przycisnął apaszkę do swej rany całą dłonią. Przy okazji, Angel mogła poczuć wraz z dotknięciem, jak bardzo gorące jest ciało diabła. Wręcz wrzące. Gdyby rękę trzymała nieco dłużej na jego ranie, prawdopodobnie mogłaby się zdrowo poparzyć. W każdym razie, demon tkwił w zdziwieniu, obserwując człowieka, jakby przyglądał się innej rasie.
- Nie jestem śmiertelnikiem. Nie potrzebuje pomocy. Krwi mam wiele. Królewska dziewczyna nie zrozumie. Jak każda inna. Nie mam po co mówić o czymkolwiek. I tak to tylko kłamstwo. Chcesz spisać, by znać więcej naszych słabości. Zapewne król Ciebie wysłał właśnie w tym celu - był wręcz oburzony, jak i dumny że zdołał wymyśleć tak wspaniałe rozwinięcie akcji. Lecz po chwili pokiwał głową na boki i wycofał apaszkę, zauważając swoją głupotę.  Odstawił zakrwawiony materiał na boku ławki. Z rany dobiegało coraz więcej pary, a ona zaczęła zasklepiać się w widoczny sposób. Piekielna regeneracja, wręcz przerażająca, dzięki której demony były nazywane demonami, z uwagi na szczyptę szacunku.
- Ale… Nie. Nie jesteśmy tak samo zbudowani. Każdy inaczej. Zbroja blokuje nasze moce. Ty i Twój ród nie pozwalacie nam ich zdjąć. Powinnaś to wiedzieć, białowłoso Ravenclaw. A teraz odejdź. Nie przechytrzysz mnie - warknął na samym końcu, lecz znów w dość niepewny sposób. Był to dowód na jego niski poziom. Choć mimo wszystko, pokonałby każdego ludzkiego wojownika swą siłą i wytrzymałością.
W międzyczasie zaczęły bić dzwony. Ludzie wychodzili na dwór, albo otwierali okna. Nic dziwnego, skoro w tym mieście dźwięk ten był dość złowieszczy. Zwiastował negatywne nowiny, by król mógł przygotować się na przyjęcie nowych informacji. Dlatego też, ze strategicznego pomieszczenia wyszedł sam Ojciec Angel. Główny Ravenclaw. Usiadł od przed tronem i czekał.
Demon, który siedział przy dziewczynie, odwrócił szybko głowę w stronę otwartej bramy.
- Dziecina powinna już iść do swoich. Sio - powiedział w jej stronę ciszej. Raczej z powodu egoizmu, niż troski o jej bezpieczeństwo. Mogłoby źle się dziać, gdyby Król zobaczył go z nią. Zapomniał też o apaszce. Raczej nie dożyje następnego dnia bez odpowiednich wyjaśnień, jeśli ktoś z królestwa to zobaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Sob Gru 26, 2015 7:30 pm

Na twarzy wymalowało się zdziwienie gdy demon nagle warknął poirytowany. Nie chciała tego, aż jej się przykro zrobiło z tego powodu. Uważnie się mu przyglądała jeszcze przez chwilę i spuściła główkę w dół.
- to nie był mój zamiar.. ja.. ja chciałam tylko pomóc.. nikt nie powinien cierpieć.. ważne czy jest człowiekiem, aniołem czy demonem.. cierpienie jest złe.. - powiedziała smutnym głosem aż po policzku potoczyła jej się łezka gdy na nią warknął.
- przepraszam.. nie chciałam cię urazić.. - wyszeptała nico ciszej i słysząc dzwony podniosła spojrzenie na demona po raz ostatni.
- ummm.. następnym razem na pewno wygrasz w arenie.. jesteś taki silny.. będę trzymać kciuki za ciebie następnym razem.. - szczerze prosto z serduszka mu to powiedziała i otarła rękawkiem policzek ze słonej cieczy. Gdy brama zaczęła się otwierać złapała za sukieneczkę i ruszyła szybko w druga stronę, prosto do wielkiego ogrodu. Tam wbiegła do małego labiryntu, w którym często bawiła się w chowanego z Amelią. No raczej się przed nią tam chowała, gdy siostra miała zły nastrój i chciała się wyładować na młodszej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Sob Gru 26, 2015 7:46 pm

Diabelstwo nie potrafiło się przyzwyczaić i pojąć człowieka. Zwłaszcza, że było to naprawdę niezwykle oryginalne i nietypowe. Mistrz kłamców. Istota, która wie gdy ktoś kłamie, a kiedy mówi prawdę, był teraz niepewny swych umiejętności i intuicji. Podejrzliwość nie pozwalała mu zaufać dziewczynie, a swe uczucia skrywać głęboko. O ile jakieś w ogóle miał. Dlatego też, jedynie co to machnął swoją łapą leniwie. Tak na odwal się. Byleby tylko podtrzymać złe relacje między ludźmi a potworami. Aczkolwiek widząc, że białowłosa postanowiła pobiec w labirynt, postanowił wstać i pójść za nią. Wziął w garść apaszkę. Schował miecz do pochwy na boku i szybko pobiegł za nią. Nieco wbrew swej woli. Potraktował jej odejście w tamtą stronę jako coś niebezpiecznego, a jako że rozkazem głównym była ochrona królewskiej rodziny, nie dziwnym było jego zachowanie. Lecz nie klął w głowie za takie zwieńczenie losu. Przyjął fakt z samoistnym ruszeniem się swego ciała ku białowłosej. Dlatego też wszedł z nią do tętniącej zieleni, nie chcąc stracić jej przypadkiem ze wzroku.
Tym czasem przez bramę szli żołnierze. Demoniczni. Dokładniej oddział, który został wysłany wraz z Amelią. Lecz w dość nietypowym szeregu. Wraz z karocą. W dodatku Królewski Demon był trzymany przez dwa pozostałe za ręce, niczym więzień. Nie wyglądało to zbyt pozytywnie. Coś się musiało stać. Poważnego. Atmosfera z każdą chwilą gęstniała. Ludzie z wioski ustawiali się przed bramą, która powoli się zamykała. Szepty rozchodziły się echem, przekazując sobie podobną informację. "Amelia nie żyje", "została zabita", "winowajcą jest Królewski Demon". Już drugi raz podczas rządów Aethiela.
- Księżniczka nie powinna tak się oddalać... - mruknął zakrwawiony diabeł. Właściwie jego rana była już w większości zamknięta. Zwyczajna, niezbyt istotna kreska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 8:28 am

Bardziej truchtała niż biegła, wiec demon na prawdę musiałby się postarać aby ja zgubić z oczu. Labirynt znała jak własną kieszeń i doskonale wiedziała gdzie skręcić a gdzie minąć przejście. W końcu dobiegła do środka i zatrzymała się przy fontannie. Słyszała ciężkie kroki z tyłu, wojownik szedł za nią, aż dopadł dziewczynkę w samym środku labiryntu. Odwróciła się na jego słowa i obdarowała łagodnym uśmiechem.
- wiem o tym.. ale nic mi nie grozi w królestwie. wiem ze mi nie zrobisz krzywdy.. bo po co miałbyś to zrobić. - to mówiąc podeszła bliżej demona i delikatnie dotknęła jego zbroi.
- czemu musisz nosić coś co blokuje twoje moce ? czemu tata nie pozwala wam ich zdjąć.. czemu inni was wyzywają od bestii skoro nie jesteście zwierzętami.. ? - pytanie za pytaniem, nie wahała się ich zadawać, widać było ciekawość dziecka. Ale intencje były niewinne, bardziej czuła współczucie dla losu jaki spotkał demona i jego braci niż jakąkolwiek formę niechęci. Dało się słyszeć otwarcie bramy i nagły gwar na ulicy. Wrzaski, okrzyki i szepty, zwłaszcza że labirynt w ogrodzie nie był daleko zamieszania.
- słyszysz to ? Orszak wrócił z podroży.. Ten co odprowadzał Amelie.. - pisnęła nagle podekscytowana, jeszcze nie zdając sobie sprawy ze wieści jakie dostanie będą druzgocące dla królestwa. Złapała demona za dłoń i delikatnie pociągnęła go za sobą.
- chodźmy.. sam mówiłeś ze nie powinnam się oddalać sama.. wiec bądź moim opiekunem teraz i mi towarzysz.. umm... jak masz na imię.. ? bo nie wiem jak się do ciebie zwracać ... - powiedziała entuzjastycznie i pościła jego okuta w zbroje dłoń, zachęcając gestem dłoni aby poszedł za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:07 pm

Utrzymywał się za nią. Powoli szedł w sumie. Jeden jego krok było jak kilka kroczków dziewczynki. A w główce demona rozbrzmiewał rozkaz "chroń". I o ile zwykle nie wykonywał ich ze zbytnim zadowoleniem, tak teraz, sam zdziwiony tym faktem, robił to bardziej z własnej woli. Kroczył, z ręką na rękojeści. Ktoś mógłby wejść, skryć się w labiryncie. Zwłaszcza, że ludność zaczęła nachodzić na bramę. Przygotowany do wszystkiego. No prawie. Nie do zbliżenia się tak anielskiej istotki, która go po chwili tknęła. Demon aż się bał, że ktoś nie czuje do niego strachu. Aż przykucnął tak, aby być na poziomie jej oczysk. Wyszukiwał w nich zła, czegoś co by wskazywało na to, że jej intencje służą do manipulacji, zła, jakiegoś niegodnego czynu. Niestety, nie udało mu się. Tracił pewność siebie. Potężny, krwiożerczy demon, przy małej dziewczynce.
- Bestia… są bestie… jesteśmy potworami… A to dlatego, że ludzie boją się naszej siły. Przez strach… tak, chyba przez to… Czujecie strach. My to widzimy. I wtedy wy mówicie te rzeczy. Boicie się nas. Wyciągnęliście z piekieł, naszych ziem i zarzuciliście kaganiec. Wymusiliście służbę. Dlatego… Chyba dlatego nie pozwala nam zdjąć, bo demony… - nagle coś pod jego hełmem zaczęło się świecić. Demon cicho zawył. Jedną rękę ułożył na swej szyi, starając się opanować oddech. Aż się skulił. Chwile to trwało. Dopiero po tym powrócił wzrokiem na dziewczynkę. Mogła dostrzec jego czerwone oczy o pionowej źrenicy.
Pociągnięta rączką z ledwością się poruszyła. Lecz sam demon jednakże postanowił podnieść się. Stanął.
- Przepraszam. Brugh'lorg nie powie już nic więcej… nie może… rozkazy i pakt trzymać mnie… - powiedział z szczyptą żalu. Po tym podniósł się. Patrząc na to, dziewczynka właściwie wydawała się być od niego o wiele mądrzejsza. Widać, że nie posiadał wiedzy. Pomniejszy demon bardzo niskich sfer. Zaczął za nią iść. Cały czas trzymał się jej pleców. Zakrwawiony materiał, co by nie wydało się że został użyty na jego plugawym cielsku, postanowił zjeść. Od tak. Wsunął pod hełm i pożarł, akcentując to jeszcze śmiesznym beknięciem.
Podczas ich przechadzki, karota zatrzymala się. Nie było w niej nikogo. Pusta, aczkolwiek nieco pokrwawiona. Konie diabelne, z zielonymi, płonącymi podkowami i bez głów. Wypełnione jak gdyby żywym ogniem. Na tyłach stali żołnierze, jak i na przodzie. Pomiędzy nimi była garstka demonów, którzy powoli wychodzili z formacji, kierując się z Królewskim Demonem w stronę zamku.
- Nie wiecie że to sprawia innym ból…? Ściskacie za mocno. Przestańcie być tak diabelnie rygorystyczni! - rozległ się dość nietypowy głos, ciut w żartobliwej otoczce. Piękny, gdyż czysty, a nawet i delikatny, nieco niski, basowy. Nie jedna mogłaby się zakochać w jego głosie. Wręcz księcia z bajki. Schodek za schodkiem, prowadzili się ku górze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:11 pm

Wyłoniła się z krzaczastego labiryntu i pomknęła szybkim truchtem ale na tyle by nie oddalać się od opiekuna za daleko. Pokiwała raczka na demona nawołując go żeby przyspieszył tempa. Dostrzegła jak z formacji wylania się jeden z demonów wyższej krwi, zbroja wyróżniała się znacznie.
- aha.. to On.. prywatny obrońca tatusia... eskortował Amelie do innego królestwa.. czemu go tak prowadza.. ? to musi go boleć.. prawda .. ? - spytała pomniejszego demona i dosłownie po chwili usłyszała jak kr olewki demon przemówił. Słyszała już jego głos kilka razy i tylko ja upewnił w przekonaniu. Cofnęła się kilka kroków opierając się pleckami o swojego nowego towarzysza.
- chyba mu nic nie zrobią... prawda Brugh'lorg.. - uniosła główkę w górę i wlepiła zatroskane jadeitowe ślepka w hełm demona. Stanęła przy balustradzie i powiodła wzrokiem za królewskim demonem prowadzonym w stronę sali tronowej zapewne.
- chodźmy.. - powiedziała łapiąc bezceremonialnie jego dłoń i zaczęła ciągnąc go za sobą dopiero gdy formacja ich minęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:15 pm

Przyspieszył tempa. Zgodnie z jej wolą, nawoływaniem. Cały czas był blisko Angel. Zaledwie metr lub dwa. Żaden człowiek nie byłby w stanie teraz jej zagrozić. Nawet skrytobójca, gdyż pomniejsze demony szczególnie wyróżniały się zmysłami wykrywania innych istot. A przez fakt, że Brugh nie zdawał się widzieć dość dokładnie przez swój hełm, mogła ta informacja uświadamiać resztę w tymże przekonaniu. Gdy jej plecy tknęły jego pancerza, powiódł on wzrokiem wpierw w dół, a chwile później ku górze, wprost na Królewskiego.
- Wielki Lord Christopher… - mruknął, samemu nie będąc przekonany do tego, co widzi. Przełknął głośno ślinę. Dwoje demonów dalej prowadziło Królewskiego do góry. Szybko znaleźli się zresztą na samej górze. Atmosfera gęstniała z sekundy na sekundę. Ludzie puszczali głośniejsze plotki. Napierali na bramę, przez co wartownicze demony musiały interweniować. - Oni chcą mu zrobić krzywdę… - znów powiedział bardziej do siebie, idąc za dziewczynką. Wydawało się, że już się przyzwyczaił do atakowania jego dłoni. Zapewne dla niego było to niecodzienne, a to, co różniło się od monotonii, było pozytywne.
Demony, będąc na górze, docisnęli Królewskiego Demona mocno do ziemi. Trzeci z diabelstw wyprzedził więzionego i podszedł do króla. Powiedział mu informacje na ucho. Ojciec Angel wstał. Jego twarz objęła się ohydnym smutkiem. Po polikach poleciały łzy. Lecz wystarczyło jedno spojrzenie na sprawce, a wypełnił go gniew. Bezkresne zło zajęło jego serce. Chęć mordu iskrzyła w oczyskach. Szedł w jego stronę z zaciśniętymi początkowo zębami. Piersi przez zbyt wielkie fałdy tłuszczowe, odbijały się niesmacznie wraz z jego mocnym krokiem. Stanął kilka metrów przed nim.
- Zabije Cię! Jesteś martwy, parszywy demonie! Znów mnie zdradziłeś! Zginiesz za to, do cholery! Czemu odebrałeś mi córkę?! Czemu?! - zaciskał aż pięści tak mocno, że zaczęła wydostawać się z nich krew.
Demon jednak milczał. Chwile, unosząc mozolnie głowę do góry. Z jego ust wydobył się śmiech, lekki, aczkolwiek cholernie szyderczy. Złowróżbny. - Z czego rżysz… Ty parszywa zgnilizno… Nie masz prawa… [/i]- warknął król. -[i] Przyślijcie mi tutaj "Rzeźnika"… - wydał rozkaz jednemu z demonów-posłańców.
- Patrzcie, patrzcie… Cóżże widzę, cóżże czuje… - zaciągnął się specjalnie głośno powietrzem. - Oh, tak, czuje hipokryzję. Słabość. Król, niegdyś szanowany, teraz spasły, oblepiony w ohydny sposób tłuszczem. Gdzeżże Twój honor? Ah, no tak, zapomniałem. Wyzbyłeś się go… Przepływa przez Ciebie duma spowodowana metalowym gówienkiem na łbie. Chyba uciska zbyt mocno Twój umysł - głos nabrał na jadzie. Nie był szczególnie żartobliwy. Perfidny to prawidłowe słowo. Po mimice twarzy króla widać było, że trafił w czuły punkt.
- Milcz, gadzie! - warknął głośno król. Zrobił kilka kroków ku niemu. Uniósł nogę i zgnieść łeb zbyt gadającego demona. Przytrzymywał go przy ziemi. Sam Królewski Diabeł jednak nie miał zamiaru zatrzymać się.
- Trafiłem na odcisk… Słabości… Coraz więcej. Mnożą się niczym Twa hipokryzja, o wielki królu. Jak teraz ludzie Tobie zaufają? Powiedź mi o tym swoim kodeksie... "Nie ukazywać słabości demonom", tak brzmiał? Czemu zatem łamiesz w tak perfidny sposób ten punkt. I córkę… Tak się o to wściekasz. Pieprząca się na bokach kurwa, która za grosz nie miała wdzięku. Prędzej upadłoby królestwo Elfów, niż ona miałaby przeżyć dalej. Aczkolwiek co do córki, nie daleko pada jabłko od jabłoni, nie? Jak tam sukkuby? Znasz w ogóle imiona swych bękartów? Jednego z nich kazałeś mi chronić! O wielki królu! Chędożyć i zdradzać żony się zachciało! Gdzieżże Twa miłość do tamtych?! - tutaj niestety nie mógł już mówić. Król się wściekł. Uderzał go cały czas swym butem. Nieprzerwanie. Wściekły ze złości do czerwoności. Pocił się z wydatku energii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:16 pm

Zatrzymała się przy filarze obserwując z daleka cala scenerie. Slow do końca nie rozumiana, bardziej uwagę przykuwało traktowanie demona.
- Brugh'lorg zrób coś.. oni go meczą... - wyszeptała z trudem powstrzymując smutek wylewający się z serduszka. Bula bardzo delikatna istotka o złotym wręcz sercu. To co było okazało się niczym w porównaniu do zachowania króla, który podszedł bliżej demona. Kiedy nadepnął na jego głowę dziewczynka aż się odwróciła w stronę opiekuna i wtuliła się w jego nogę.
- czemu on to robi.. czemu tak go traktuje.. tak nie wolno.. - szeptała powoli czując jak łezki spływają po jej policzku. Wrzaski i odgłos maltretowania demona budował większy smutek w jej małym serduszku aż pękła i oderwała się od pomniejszego demona biegnąc w stronę swego ojca.
- nieeee.. ojcze nie... ! - zapiszczała zwinnie mijając strażników i łapiąc ojca za rękę. Lizy ciekawszy po policzkach, zaczęła z całej swojej dziecięcej siły odciągać ojca od demona.
- nie krzywdź go.. nie wolno.. nie bij go.. proszę tatusiu.. oszczędź go.. on nie chciał.. nie krzywdź go.. nie zabijaj.. - szlochała białowłosa księżniczka zdesperowana aby ochronić biednego jej zdaniem demona od tak okrutnego losu.
- w prezencie urodzinowym.. dla mnie.. daruj mu życie.. przeroszenie... - rozpłakała się na dobre. Fakt iż następnego dnia miała urodziny o których ojciec pewnie już zapomniał, pochłonięty knuciem intryg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:18 pm

Brug spojrzał na dziewczynę. Nic jednak nie mógł zrobić. Nie w obliczu króla. Jego rozkaz był ważniejszy od jego własnego życia. Miał ją chronić, lecz skoro władca postanowił maltretować jego pobratymca, musiał to przetrwać. Mógł tylko bezczynnie stać i czekać.  Choć scena była smutna i niejednego by skruszyła, demon nie kiwnął palcem. Zresztą, nie wiedział co robić.
Królewski demon był atakowany. Nawet jego hełm odgiął się za którymś z pełnych złości ataków. Nawet jeśli Tatusiek stracił swoją zwinność i kondycje, to jednak dalej pamiętał jak uderzać by zadać ból. A fakt, że nieco przytył, w obecnej sytuacji tusza była po jego stronie. Królewski Demon jednak nie wydawał szczególnych odgłosów. Milczał, nie dając satysfakcji z pojękiwań bólu czy czegokolwiek innego, co sugerowałoby Królowi, że otrzymana kara jest negatywna. Skończyłaby się pewnie ucięciem głowy, lecz coś go zatrzymało.
Angela…
Dzielna istota. Wystarczyło dotknięcie jego ręki, by złość zaczynała uchodzić. Wcześniej zapomniał o jej istnieniu w akcie nienawiści. Pochłonięty, wreszcie przebudził się ze swego koszmaru. Spojrzał na Królewskiego Demona. Z jego hełmu wypadło kilka błękitnych kropel krwi. Na szczęście, potworność dalej żyła. Król po tym powiódł wzrokiem na dziewczynę. Zgodnie z jej wolą, zaprzestał całkowicie miażdżenia. Odwrócił się do niej przodem i objął jej głowę, przytulając do siebie. Był zły na siebie z powodu nie tyle co pokazania słabości w postaci złości, ile za wprowadzenie swej córeczki w ten stan. Czuł też smutek.
- Angel… Powinnaś być w swoim pokoju… Przepraszam za to… Ale ta Bestia zabiła Amelię… Miała poślubić męża… A ten przebrzydły gad, który obiecał jej bezpieczeństwo, zabił ją… Oko za oko, śmierć za śmierć. Nie mogę go zostawić przy życiu… - starał się wyjaśnić. Po swojemu. Mimo swego charakteru, poddawaniu się złości, nie można było mu wmówić, że nie kochał. Miał w sobie miłość, pragnął jak najlepiej dla królestwa i jego ludzi. A co najważniejsze, dla swej rodziny. Lecz jak każdy, miał wady i niezbyt stalowy umysł. Dawał się pokusom.
- Przynajmniej z tej całej hipokryzji, tylko ta ohydna scena miłości nie jest oszukana… mogłeś mnie zabić szybciej, bym nie musiał tego widzieć… Bleh… - zaczął powoli się podnosić, lecz straże szybko zareagowały. Znów z twarzą przy ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:19 pm

Szlochała wtulona w tatusia i gdy słyszała o zabiciu siostry zamilkła na chwile. Odchyliła się od ojca i spojrzała mu prosto w twarz, oczka przesycone determinacja.
- ale.. ale on nie mógł.. wiąże go kontrakt.. sam mówiłeś mi kiedyś ze Demony królewskie murza wykonywać rozkazy narzucone przez nas.. wiec.. możne.. Amelia wydala zły rozkaz.. - rzuciła inne światło na sprawę, nie zęby nie kochała siostry ale doskonale wiedziała ze czarnowłosa była zlepkiem najgorszych możliwych cech i sama się o tym nie raz przekonała. W sumie to jej dzieciństwo było pasmem strachu i bólu przysporzonego właśnie przez Amelie. Oderwała się od ojca i podeszła do Chrisa kucając przy nim wlepiła swoje jadeitowe ślepka w jego hełm. Spojrzeniem powiodła na demona który przycisnął go mocniej do posadzki.
- proszę.. nie rób tak.. to go bardzo boli.. - powiedziała łagodnym głosikiem i delikatnie dotknęła mała raczka hełmu mordercy jakby go głaszcząc.
- proszę tatusiu.. daruj mu życie.. zrób to dla mnie.. to.. to nie mogła być tylko jego wina.. nie zabijaj go.. bo będzie mi bardzo smutno jak umrze.. - powiedziała czując jak po policzkach spluwają na nowo łezki. Ustala wyprostowana i spojrzała na króla.
- w prezencie urodzinowym.. chce by żył.. - powiedziała błagalnym tonem i splotła palli razem jakby się modliła do największego bóstwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:20 pm

Determinacja dziewczynki była dostrzegalna dla króla, jej Ojca. Widział to a kolejne słowa były jak kolejne uderzenie. Tym razem jednak nie złości, a smutku. Pokiwał głową na boki i zrobił krok w tył, starając się uspokoić.
Demon jednakże nie mógł jej słówek pozostawić bez słowa.
- Patrzcie, patrzcie. Mała Księżniczka, a mądrze mówi. Mesmer Rasmus zasługuje aż na nagrodę. Jednak szkoda… straszna szkoda, że tak piękna istota o piekielnie anielskim sercu, niegdyś zginie z czyjejś ręki, a ciało zostanie zbrukane. Żal mi Ciebie, dziewczynko. Jesteś słabością króla, a to wbrew kodeksowi - wypowiedział się w miarę spokojnie. Widząc, że do niego podchodzi, dodał. - Uważaj, nie podchodź, bo gryzę - ostatnie zdanko oczywiście wypowiedział w formie żartobliwej. Wraz z ułożeniem rączek na hełmie, Królewski Demon poruszył się, jakby chciał ją chapnąć w palca. - Rawr - sparodiował ryk demona. - I nie myśl, że przestaną. Nie przyjmują Twoich rozkazów. Posłuchają tylko tego obżerusa - machnął głową ku niemu. Ta jednak znów została przyciśnięta do ziemi. Król zacisnął zębiska. Znów przez złość na potworność.
- Dała mu ona swobodę… wydała faktycznie zły rozkaz, pozwalając mu na więcej niż mógłby przy mym boku… A to oznacza, że zabił ją z premedytacją, mając wolną wolę! - zakrzyknął ojciec, nie będąc przychylny do tego typu prezentu.
- On wie co mówi, Aniołku. Zabiłem Twoją siostrę z czystą satysfakcją na ustach. Chciałem to zrobić… Skończcie już tę farsę i mnie po prostu zabijcie. Nudzi mnie. Albo zabijacie, albo oszczędzacie. Lecz przemyślcie to… nie lubię braku sprawiedliwości…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:22 pm

Oczywiście z odruchu bardziej niż strachu jaki chciał demon wywołać drgnęła na jego zaczepki. Przechyliła główkę lekko w bok i spojrzała na winowajce.
- słowa maja wielka moc.. potrafią zranić bardziej niż miecz który dzierżysz.. i na każde słowo jest reakcja.. to my sami sobie los kujemy... dostajemy to na co zasługujemy... - powiedziała uśmiechając się radośnie, chyba do końca nie rozumiała slow które wypowiedziała, bardziej pasowały do Erasmusa.
- czy śmierć nie jest wybawieniem od ciężkiego życia ? - spytała nagle spoglądając na ojca. Czy faktycznie wolał oswobodzić Chrisa z kontraktu po śmierci córki ?
- podobno demony nie maja kręgosłupa moralnego.. wiec nie wiedza czy robią coś śle.. robią to co my im narzucamy.. a jeśli zinterpretują nasze słowa złe.. to jesteśmy sami sobie winni.. - dodała ponownie spoglądając na zbrodniarza.
- nie boje się ciebie.. nie ważne jak bardzo chcesz mnie nastraszyć.. nie zasługujesz na śmierć.. - to mówiąc obdarowała demona łagodnym uśmiechem. Bula taka słodka istotka ze biednemu Chrisowi groziło nabawienie się cukrzycy przy niej. Podeszła do ojca i przytuliła się do niego.
- nie możesz go pozbawić życia.. proszę ojcze.. zrobię co zechcesz ale nie zabijaj go .. - to mówiąc wtuliła się do króla najmocniej jak tylko potrafiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 285
Dołączył/a : 25/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:22 pm

Argumenty miała potężne. Sam władca musiał to przyznać. Niezwykle mocne, obijające się we wnętrznościach i pozostawiające swój ślad. Dobroci oczywiście. Znał swoją inną córkę. Amelię. Wiedział jaką jest osobą. A słowa tego typu, padające z młodej istotki, która zamiast odczuwać żal ze straty siostry, chce ułaskawić zbrodniarza, naprawdę miały mocny odcisk na Królu. Zacisnął on swe ręce na ramionkach Angel. Pokiwał głową przytakująco.
- Wymiotować mi się chce od tej sceny… Ale jestem pod wrażeniem. Będziesz umierała przez swoją dobroć i naiwność w cierpieniach. Nie to, że Twe słowa są złe. Są mądre, ale wy, ludzie, jesteście zgnici… Umrzesz przez osobę, w której się zakochasz… - demon tym razem zmienił swój żartobliwy ton. Widać, że dobroć dziewczyny nie pasowała mu i musiał w jakiś sposób to skomentować. Właściwie to stracił chętkę do dalszego żartobliwego tonu z pluciem mocnego jadu. Jednakże Król był niezwykle zadowolony z dojrzałości słów swej córki. Uśmiechnął się sam radośnie. Poklepał ją po plecach.
- Masz racje, Angel. Wielką racje. Nie pozbawię go życia. To byłoby dla niego błogosławieństwo. Tego właśnie chce. I nic bardziej mylnego z rozumowaniem demonów. Jestem dumny. Lecz przez pewien czas będzie uwięziony w lochach. Trzeba sprawdzić jego kontrakt - powiedział swym w miarę ciepłym głosem. Po tym próbował się od niej uwolnić, by zająć tron. Demony spuściły z tonu, lecz zrozumiały rozkaz Króla, prowadząc zbrodniarza do lochów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://archiwalnie.forumpolish.com/ 18122777
Angel

avatar

Liczba postów : 228
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   Nie Gru 27, 2015 12:23 pm

Sowa ojca uradowały jej małe serduszko ze na ustach pojawił się przesłodki uśmiech. Oczywiście słowa dona nie uszły jej uwadze, dziewczynka była bardzo spostrzegawcza. Słysząc ułaskawienie podeszła do Chrisa i pogładziła jego hełm delikatna dłonią. Patrzyła na istotę która z zimna krwią zamordowała jej siostrę. Przechyliła delikatnie główkę lekko w bok.
- skoro tak uważasz to przynajmniej będę miedz pewności ze nie zginę z twojej reki.. - to mówiąc zabrała dłoń z hełmu i uradowana faktem ze zostanie oszczędzony złapała za skrawki sukienki na wysokości kolan i uniosła materiał kłaniając się ukochanemu ojcu i wybiegła w stronę demona aż za filar gdzie stal jej opiekun.
- pobaw się ze mną.. - powiedziała radosnym głosikiem i biorąc za dłoń słabszego demona pociągnęła go na dwór za sobą. Radość rozpierała serduszko ze nie dojdzie do egzekucji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 739 rok - Era Kruka   

Powrót do góry Go down
 
739 rok - Era Kruka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Archiwalnie :: Pozostałe :: Archiwum :: Archiwum-
Skocz do: